7 sierpnia hokeiści GKS-u Katowice rozegrali drugi mecz na turnieju towarzyskim w Porubie. Rywalem GieKSy był EAC Debreczyn. Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 19:15.
GKS wyszedł na prowadzenie w 8. minucie meczu po precyzyjnym strzale nadgarstka Grzegorza Pasiuta. Mecz z początku był wyrównany, ale brakowało składnych akcji. W 13. minucie na ławkę kar trafił Oskar Krawczyk. Dobrą akcję w osłabieniu przeprowadził Teddy Da Costa i oddał kąśliwy strzał, ale bramkarz rywala zdążył zatrzymać krążek, zanim ten przekroczył linię bramkową. Po 79 sekundach gry w przewadze Kieler przepuścił krążek z dystansu pomiędzy swoimi parkanami i Debreczyn doprowadził do wyrównania. Szybko odzyskaliśmy jednak prowadzenie. Mateusz Michalski popisał się najlepszym refleksem w zamieszaniu pod bramką rywala. Po chwili ponownie graliśmy w osłabieniu po karze Cakajika, a naszemu przeciwnikowi wystarczyło zaledwie 9 sekund, by znów doprowadzić do remisu. Kieler nie zdołał nakryć krążka i został on umieszczony pod poprzeczką. Zaledwie 25 sekund później kapitalną akcją popisał się Krężołek i z backhandu trafił w okienko bramki. W 19. minucie to GieKSa otrzymała okazję do gry w przewadze, ale w tej tercji więcej goli nie padło. Po 20 minutach GKS prowadził 3:2.
Już po 37 sekundach od rozpoczęcia drugiej tercji Wiśniewski został odesłany na ławkę kar. Pierwszy raz w tym spotkaniu GieKSie udało się przetrwać liczebne osłabienie. W 27. minucie Paszek otrzymał krążek będąc idealnie przed bramką, ale uderzył bardzo nieczysto. W 29. minucie uratował nas słupek. Po chwili to samo spotkało Debreczyn, a strzelał Wiśniewski po podaniu Pasiuta w sytuacji 2 na 1. W 31. minucie Rajamaki trącił krążek po strzale z niebieskiej, czym zmylił bramkarza rywali i podwyższył prowadzenie GieKSy. Przewaga GKS-u rosła. W 35. minucie ponownie graliśmy w liczebnej przewadze. Mimo kilku szans na skuteczną dobitkę nie udało się nam pokonać bramkarza. Po dwóch tercjach prowadziliśmy 4:2.
Od 44 minuty trzeci raz graliśmy w przewadze i znów nie udało nam się umieścić krążka w bramce. Po zakończonej 2-minutowej karze Cakajik został ostro potraktowany przy bandzie, na lodzie pojawiła się krew, jednak to on dostał karę za niesportowe zachowanie, a po kolejnych protestach został odesłany do szatni. Kara ta nie wpłynęła jednak na liczbę zawodników na lodzie. Sporo zamieszania robił atak Rajamaki-Makkonen-Dybaś, głównie dzięki pierwszej dwójce. Pierwszy z nich został sfaulowany w 53. minucie w dogodnej sytuacji. W końcu udało nam się wykorzystać przewagę zawodnika, a dokonał tego Krężołek. Bramkarz wypluł krążek po strzale z klepy, Krężołek go przejął i z backhandu umieścił go przy krótkim słupku. Chwilę później znów graliśmy w przewadze, ale tym razem bez skutku. Jeszcze na 1,5 sekundy przed ostatnią syreną nieudany rzut karny wykonał Da Costa. Mecz zakończył się wynikiem 5:2 dla GieKSy. Jutro nasi zawodnicy odpoczywają, w piątek zmierzą się z JKH GKS-em Jastrzębie, a w sobotę na zakończenie turnieju z gospodarzami turnieju.
GKS Katowice – EAC Debreczyn 5:2 (3:2, 1:0, 1:0)
1:0 Grzegorz Pasiut 7:17
1:1 Jakub Izacky 14:04 5/4
2:1 Mateusz Michalski 16:00
2:2 Dominik Novotny 17:00 5/4
3:2 Patryk Krężołek 17:25
4:2 Tuuka Rajamaki 30:59
5:2 Patryk Krężołek 54:37
GKS Katowice: Kieler (Rahm) – Tomasik, Jaśkiewicz, Krężołek, Pasiut, Wiśniewski – Wajda, Devecka, Michalski, Da Costa, Paszek – Franssila, Salmi, Rajamaki, Makkonen, Dybaś – Krawczyk, Cakajik, Turtiainen, Uski, Lahde.
EAC Debreczyn: Hetenyi (Gonczi) – Roland, Filbrandt, Daloga, Piatak, Hari – Lerant, Kiss, Izacky, Novotny, Sagi – Sandor, Markov, Mazza, Berta, Kuleshov – Korenko, Kozma, Barna, Molnar.
Najnowsze komentarze