Dołącz do nas

Piłka nożna

Rywal pod lupą: Jakub Bąk

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Już w środę czeka nas kolejne spotkanie na Bukowej, a naszym rywalem będzie Garbarnia Kraków. Z tej okazji przyjrzymy się jednemu z najnowszych nabytków krakowskiego klubu – pomocnikowi Jakubowi Bąkowi.

Jakub Bąk pomimo zaledwie 27 lat na karku jest jednym z najbardziej doświadczonych piłkarzy w drużynie prowadzonej przez Łukasza Surmę. Tak samo, jak jego o sześć lat starszy kolega z zespołu Jakub Kowalski, może pochwalić się 4 sezonami spędzonymi na boiskach Ekstraklasy.

Swój debiut na tym poziomie zaliczył w wieku niespełna 18 lat w barwach Korony Kielce w wyjazdowym spotkaniu z Widzewem Łódź. Bąk w tamtym okresie był uważany za jednego z najbardziej obiecujących młodych piłkarzy w kadrze „złocisto-krwistych”, ale tylko sporadycznie otrzymywał szansę występów w pierwszym zespole od ówczesnego trenera kielczan – Leszka Ojrzyńskiego. Półtora roku od swojego debiutu w Ekstraklasie miał na liczniku zaledwie 7 rozegranych meczów na tym poziomie i zdecydowano się go wypożyczyć do pierwszoligowego GKS-u Tychy. Młody pomocnik w Tychach mógł liczyć na zdecydowanie więcej minut spędzonych na murawie. W sumie podczas całego okresu wypożyczenia rozegrał 27 meczów i zdobył 4 bramki, co pozwalało mieć nadzieję na wywalczenie sobie miejsca w składzie Korony od nowego sezonu.

Stało się jednak zupełnie na odwrót. Doszło do kuriozalnej sytuacji, gdyż zarząd Korony zwyczajnie zapomniał zimą przedłużyć wygasający kontrakt ze swoim zawodnikiem, co skrzętnie wykorzystali działacze Pogoni Szczecin. Kompletnie zlekceważony w Kielcach pomocnik podpisał trzyletni kontrakt z „Portowcami”. Cała sytuacja bardzo szybko zemściła się na działaczach Korony. W 13. kolejce rozgrywek Pogoń podejmowała na swoim stadionie kielczan, a bohaterem spotkania został właśnie Jakub Bąk. Pomocnik pojawił się na murawie od początku drugiej połowy przy stanie 0:1 dla gości i zdobył dwie bramki, które pozwoliły odwrócić losy tego spotkania. Ostatecznie Pogoń wygrała po bardzo zaciętym meczu 3:2. Co ciekawe, były to pierwsze w karierze bramki na poziomie Ekstraklasy autorstwa Jakuba Bąka. W pomeczowym wywiadzie zawodnik Pogoni nie ukrywał ogromnej radości z utarcia nosa Koronie Kielce:

.
Jakub Bąk mógł być w pełni usatysfakcjonowany swoim pierwszym sezonem w barwach Pogoni. Wystąpił w sumie w 34 spotkaniach, w których zanotował 4 bramki i 2 asysty.

Niestety kolejny rok nie był już tak dobry. Pomocnik był głównie rezerwowym i w połowie sezonu zdecydowano się go wypożyczyć do GKS-u Tychy. Bąk w Tychach grywał regularnie, ale nie pomógł temu klubowi w utrzymaniu w pierwszej lidze. Przeciętna forma popularnego „Bączka” spowodowała, że po jego powrocie do Szczecina postanowiono z niego zrezygnować. Działacze i trenerzy Pogoni oczekiwali zdecydowanie większego postępu w jego rozwoju.

Jak się okazało, był to jego ostatni sezon spędzony na poziomie Ekstraklasy. Bąk od momentu rozstania z Pogonią Szczecin zakotwiczył na dobre na poziomie pierwszej ligi. Co gorsza, praktycznie co sezon zmieniał pracodawców. W 5 lat zwiedził 6 klubów (Wisła Płock, Bytovia Bytów, Chojniczanka Chojnice, Podbeskidzie Bielsko-Biała, Puszcza Niepołomice, Garbarnia Kraków), a z sezonu na sezon notował coraz to gorsze liczby.

21 sierpnia 2020 roku podpisał roczny kontrakt z Garbarnią Kraków. Jak dotąd wystąpił w 8 spotkaniach w drugiej lidze, w których zdobył dwie bramki.

Mecze przeciwko GieKSie

Jakub Bąk miał okazję rywalizować z GieKSą, reprezentując barwy takich klubów jak: GKS Tychy, Wisła Płock, Bytovia Bytów, Chojniczanka Chojnice, Podbeskidzie Bielsko-Biała i Puszcza Niepołomice. Środowe spotkanie będzie już jego piątą wizytą na Bukowej. Jak dotąd meczów w Katowicach nie wspomina zbyt przyjemnie, bo zaledwie raz udało mu się tutaj wygrać, a trzykrotnie musiał znosić gorycz porażki.

W sumie we wszystkich 9 meczach przeciwko GieKSie zdobył jedną bramkę. Miało to miejsce w 2016 roku w Bytowie.

.
Wszystkie mecze:

2012/13
GKS Katowice – GKS Tychy 1:0 (grał 24 minuty)
GKS Tychy – GKS Katowice 1:1 (grał 18 minut)
2014/15
GKS Tychy – GKS Katowice 0:3 (grał 71 minut)
2015/16
Wisła Płock – GKS Katowice 2:0 (grał 18 minut)
2016/17
Bytovia Bytów – GKS Katowice 1:0 (grał 89 minut + bramka)
GKS Katowice – Bytovia Bytów 1:1 (grał 45 minut)
2017/18
GKS Katowice – Chojniczanka Chojnice 1:0 (grał 17 minut)
2018/19
GKS Katowice – Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1 (grał 16 minut)
Puszcza Niepołomice – GKS Katowice 1:2 (grał 78 minut)

Bilans: 3 zwycięstwa, 2 remisy, 4 porażki – 376 minut i jedna bramka.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Potencjalni rywale w Lidze Konferencji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.

GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).

ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.

Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.

Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.

Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.

W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)

MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga