Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – [12] – Czwarta porażka z rzędu GKS-u
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Jastrzębskim trwał 97 minut, z czego I set 25 min. – II set 25 min. – III set 22 min. – IV set 25 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 25: zagrywka 17, atak 7, siatka 0, inne 1.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 29: zagrywka 14, atak 9, siatka 1, inne 5.
Ilość zdobytych punktów – GKS 61: Butryn 17, Quiroga 15, Sobański 9, Krulicki 6, Kohut 5, Witczak 4, Fijałek 3, Pietraszko 2.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 21: Butryn 5, Quiroga 5, Krulicki 3, Sobański 3, Fijałek 2, Kohut 2, Witczak 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 40: Butryn 12, Quiroga 10, Sobański 6, Krulicki 3, Witczak 3, Kohut 3, Pietraszko 2, Fijałek 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 28: Butryn 8, Quiroga 8, Krulicki 4, Witczak 4, Kohut 3, Sobański 3, Pietraszko 1, Fijałek 1, Kapelus -1, Mariański -1, Komenda -2.
Ilość zagrywek – GKS 87: Quiroga 20, Krulicki 12, Fijałek 12, Kohut 11, Sobański 10, Butryn 10, Pietraszko 4, Kapelus 3, Witczak 3, Komenda 2.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 14: Butryn 3, Krulicki 2, Fijałek 2, Kohut 2, Quiroga 2, Sobański 1, Komenda 1, Pietraszko 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 9: Quiroga 3, Butryn 2, Fijałek 2, Kohut 1, Witczak 1.
Ilość przyjęć – GKS 76: Sobański 28, Quiroga 27, Mariański 16, Kapelus 3, Kohut 1, Krulicki 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 6: Sobański 4, Mariański 1, Quiroga 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 43%: Krulicki 100%, Kohut 100%, Quiroga 52%, Mariański 44%, Kapelus 33%, Sobański 32%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 14%: Kapelus 33%, Quiroga 22%, Sobański 14%, Kohut 0%, Mariański 0%, Krulicki 0%.
Ilość ataków – GKS 103: Butryn 32, Quiroga 26, Sobański 19, Krulicki 6, Witczak 5, Kapelus 5, Kohut 5, Pietraszko 3, Fijałek 1, Komenda 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 9: Quiroga 4, Butryn 2, Komenda 1, Kapelus 1, Sobański 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 4: Butryn 4.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 42: Butryn 14, Quiroga 10, Sobański 7, Witczak 3, Kohut 3, Krulicki 2, Pietraszko 2, Fijałek 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 41%: Fijałek 100%, Pietraszko 67%, Kohut 60%, Witczak 60%, Butryn 44%, Quiroga 38%, Sobański 37%, Krulicki 33%, Komenda 0%, Kapelus 0%.
Ilość bloków punktowych – GKS 10: Krulicki 4, Sobański 2, Quiroga 2, Butryn 1, Kohut 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 1: Butryn 1.
Pierwszy set zaczął się dla GKS-u bardzo źle, bo od prowadzenia 4:1 gospodarzy. Jastrzębski utrzymywał przewagę do stanu 10:9 i od tego momentu nasza gra „zaskoczyła”, GieKSa grała tak jak w pierwszej części tej rundy. Liczby pokazują to dobitnie, że byliśmy lepsi od jastrzębian w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła i gdyby nie nadmiar własnych błędów to wygrana byłaby jeszcze wyższa. Skuteczność w ataku – GKS miał 58% przy 39% Jastrzębskiego – w punktach wyszło 15:9. W asach i blokach wygraliśmy 5:1. Niestety w błędach własnych było słabo – GKS miał aż 9 przy tylko 5 gospodarzy. Przyjęcie również na naszą korzyść – dokładne na poziomie 53% do 29%, a perfekcyjne na poziomie 18% do 5%. Królem punktowania okazał się Butryn, zdobywca 9 oczek, przy 73% skuteczności!
Początek drugiej partii bardzo wyrównany, ze zmieniającym się prowadzeniem, do stanu po 7. Niestety potem mieliśmy przestój w grze i spore problemy ze skończeniem własnych ataków. Jastrzębianie po osiągnięciu prowadzenia 10:7, szybko powiększyli tę przewagę na 15:9 i już do końca tej partii, kontrolowali jej przebieg. GieKSa próbowała gonić wynik, ale oprócz dojścia na trzy oczka straty (19:16 i 23:20), nic więcej nie udało ugrać. Skuteczność w ataku spadła u nas mocno – GKS miał 37% przy 48% Jastrzębskiego – punktowo wyszło 10:16. W asach i blokach odrobiliśmy część start, wygrywając w tych elementach 6:2. Błędy własne znów było ich za dużo – GKS miał 7 przy 4 gospodarzy. Przyjęcie bardzo wyrównane – dokładne na poziomie 43% do 44%, a perfekcyjne na poziomie 14% do 13%. W punktowaniu trzymał nas tym razem Quiroga, który zdobył 7 oczek, przy 45% skuteczności.
W trzecim secie po krótkim wyrównanym początku, jastrzębianie osiągnęli dwu-trzypunktowe prowadzenie i starali się je utrzymywać. Taki stan rzeczy utrzymywał się do wyniku 16:15 dla JW i wtedy słabszy okres gry GieKSy szybko wykorzystali gospodarze (19:15) i po tym fragmencie nie byliśmy już wstanie się podnieść. Skuteczność w ataku wciąż szwankowała – GKS miał 43% przy 73% Jastrzębskiego – w punktach znów wyszły spore straty 10:16. W asach i blokach tym razem remisowo, po 4. Błędy własne też na remis, po 5. Przyjęcie lepsze po naszej stronie, ale kompletnie nie przełożyło się to na korzystny wynik – dokładne na poziomie 43% do 35%, a perfekcyjne na poziomie 10% do 6%. Punktowanie rozłożyło się tym razem na całą drużynę.
Czwarta partia to było popis Olivy na zagrywce. Przy stanie 5:4 dla gospodarzy, Kubańczyk tak mocno i precyzyjnie serwował, że mieliśmy ogromne problemy z podbiciem piłki. Ta seria doprowadziła do wyniku 11:4 i wydawało się, że jest już „posprzątane”. Jastrzębianie praktycznie kontrolowali już tylko przebieg tej partii i tak było do stanu 21:16. Wtedy na chwilę przebudzili się katowiczanie i doprowadzili do wyniku 23:21. Tam w międzyczasie zmarnowaliśmy 2-3 kontry, które powinny przynieść nam punkty. Niestety tak się nie stało i w samej końcówce gospodarze opanowali sytuację i wygrali i tego seta. Skuteczność w ataku wciąż była bardzo słaba – GKS miał 26% przy 54% Jastrzębskiego – w punktach podliczono 7:14. W asach i blokach nasza minimalna wygrana 4:3. Błędy własne – GKS miał 8 przy 11 gospodarzy. Przyjęcie tym razem lepsze u rywali – dokładne na poziomie 35% do 42%, a perfekcyjne na poziomie 18% do 21%. Zabrakło gracza, który wziąłby na siebie ciężar zdobywania punktów.
Ogólnie na mały plusik w końcu wygrany jakiś set. Niestety pozostałe trzy sety wpisują się w nieciekawy obraz gry naszego zespołu z ostatnich kilku meczów. Co prawda nie był to już tak jednostronny mecz jak ZAKSĄ, czy w większości spotkania z Wartą, ale i tak wciąż nie możemy wrócić do dyspozycji z pierwszej części tej rundy. Pozostały jeszcze trzy spotkania do rozegrania do końca roku, a my lecimy na łeb, na szyję, w dół tabeli. Szkoda… Całą praktycznie grę robili jastrzębianom Kampa, Muzaj i Oliva (bo środkowi tym razem nie byli specjalnym zagrożeniem) i to niestety wystarczyło na nasz zespół.
Skuteczność w ataku w tym meczu była lepsza po stronie gospodarzy – GKS miał 41% przy 53% Jastrzębskiego – w punktach wyszło 42:55. W asach serwisowych 9:6 i w blokach punktowych 10:4 na naszą korzyść i to na pewno jakiś pozytyw z tego spotkania. Łącznie punktacja po skończeniu własnych akcji wyniosła 61:65. Niestety nie potrafiliśmy ograniczyć błędów własnych – GKS miał 29 przy 25 gospodarzy. W przyjęciu byliśmy lepsi, choć z przebiegi gry na parkiecie nie było to specjalnie widoczne – dokładne na poziomie 43% do 37%, a perfekcyjne na poziomie 14% do 11%. Zdobyte punkty Butryna (17) i Quirogi (15), liczbowo nie wyglądają jakoś źle, ale obaj dobre momenty przeplatali słabszymi. Środkowi robili co mogli, ale przy słabszym przyjęciu Fijałek nie mógł zbyt często korzystać z ich usług. Za całokształt w tym spotkaniu ciężko kogoś wyróżnić w naszym zespole.
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 12 meczach (43 sety)
Bilans meczów łącznie – 6:6 – Bilans punktów – 17:19 – Bilans setów – 21:22 – Bilans małych punktów – 957:969
Bilans meczów „u siebie” – 2:3 – Bilans punktów – 6:9 – Bilans setów – 7:9 – Bilans małych punktów – 345:368
Bilans meczów „na wyjeździe” – 4:3 – Bilans punktów – 11:10 – Bilans setów 14:13 – Bilans małych punktów – 612:601
Rozegrane mecze – 12: Komenda, Butryn, Kapelus, Kohut, Quiroga, 11: Witczak, Pietraszko, Mariański, 10: Stelmach, Fijałek, 9: Sobański, 8: Krulicki, 6:Kalembka, 5: Stańczak,
Rozegrane sety – 43: Quiroga, 42: Butryn, 41: Komenda, 39: Kohut, 38: Kapelus, 35: Mariański, 34: Pietraszko, 25: Fijałek, 23: Witczak, 20: Sobański, 18: Krulicki, 17: Stelmach, 16: Stańczak, 10: Kalembka,
Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 7950:10780
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 1085 minut, z czego I set 287 min. – II set 307 min. – III set 309 min. – IV set 162 min. – V set 20 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 301: zagrywka 178, atak 88, siatka 12, inne 23.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 293: zagrywka 197, atak 68, siatka 9, inne 19.
Ilość zdobytych punktów – GKS 656: Butryn 158, Quiroga 132, Kapelus 97, Kohut 73, Pietraszko 71, Komenda 34, Witczak 27, Sobański 27, Krulicki 23, Kalembka 7, Fijałek 4, Stelmach 3.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 233: Butryn 61, Quiroga 41, Kapelus 31, Komenda 26, Pietraszko 22, Kohut 21, Sobański 10, Krulicki 9, Witczak 8, Fijałek 2, Stelmach 2.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 423: Butryn 97, Quiroga 91, Kapelus 66, Kohut 52, Pietraszko 49, Witczak 19, Sobański 17, Krulicki 14, Komenda 8, Kalembka 7, Fijałek 2, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 240: Butryn 75, Quiroga 59, Kohut 39, Kapelus 31, Pietraszko 31, Krulicki 13, Witczak 7, Komenda 3, Stelmach 2, Kalembka -1, Fijałek -2, Sobański -2, Stańczak -4, Mariański -11.
Ilość zagrywek – GKS 957: Quiroga 165, Butryn 156, Komenda 129, Kohut 118, Kapelus 117, Pietraszko 112, Witczak 40, Krulicki 40, Sobański 31, Fijałek 25, Kalembka 20, Stelmach 4.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 197: Pietraszko 32, Kohut 30, Butryn 30, Komenda 28, Kapelus 24, Quiroga 21, Krulicki 8, Sobański 7, Witczak 6, Kalembka 5, Fijałek 5, Stelmach 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 61: Butryn 13, Quiroga 13, Komenda 8, Pietraszko 7, Witczak 5, Kohut 5, Kapelus 4, Krulicki 3, Fijałek 2, Stelmach 1.
Ilość przyjęć – GKS 791: Quiroga 278, Kapelus 225, Mariański 128, Sobański 76, Stańczak 54, Kohut 7, Kalembka 5, Pietraszko 4, Stelmach 4, Krulicki 4, Komenda 2, Butryn 2, Fijałek 1, Witczak 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 64: Quiroga 20, Kapelus 15, Mariański 11, Sobański 9, Stańczak 4, Krulicki 2, Fijałek 1, Pietraszko 1, Kalembka 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 174: Quiroga 54, Kapelus 52, Sobański 27, Mariański 24, Stańczak 10, Pietraszko 2, Stelmach 2, Komenda 1, Kalembka 1, Kohut 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 210: Quiroga 72, Kapelus 56, Mariański 43, Sobański 19, Stańczak 12, Kohut 2, Krulicki 1, Pietraszko 1, Stelmach 1, Witczak 1, Kalembka 1, Butryn 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 27%: Witczak 100%, Butryn 50%, Mariański 34%, Kohut 29%, Quiroga 26%, Krulicki 25%, Sobański 25%, Pietraszko 25%, Stelmach 25%, Kapelus 25%, Stańczak 22%, Kalembka 20%, Komenda 0%, Fijałek 0%,
Ilość ataków – GKS 1107: Butryn 295, Quiroga 269, Kapelus 203, Kohut 96, Pietraszko 72, Sobański 63, Witczak 54, Krulicki 25, Komenda 16, Kalembka 10, Stelmach 2, Fijałek 2.
Ilość błędów w ataku – GKS 68: Butryn 27, Quiroga 17, Witczak 8, Kapelus 7, Sobański 5, Pietraszko 2, Kohut 1, Komenda 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 87: Butryn 26, Kapelus 20, Quiroga 15, Sobański 8, Witczak 6, Pietraszko 5, Kohut 3, Komenda 2, Kalembka 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 511: Butryn 137, Quiroga 112, Kapelus 87, Kohut 57, Pietraszko 46, Sobański 23, Witczak 19, Krulicki 12, Komenda 7, Kalembka 7, Stelmach 2, Fijałek 2.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 46%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Kalembka 70%, Pietraszko 64%, Kohut 59%, Krulicki 48%, Butryn 46%, Komenda 44%, Kapelus 43%, Quiroga 42%, Sobański 37%, Witczak 35%,
Ilość bloków punktowych – GKS 84: Komenda 19, Pietraszko 18, Kohut 11, Butryn 8, Krulicki 8, Quiroga 7, Kapelus 6, Sobański 4, Witczak 3.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 9: Quiroga 2, Pietraszko 2, Butryn 2, Kohut 1, Kapelus 1, Kalembka 1.
MVP – GKS 6: Komenda 2, Butryn 2, Quiroga 1, Mariański 1.
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Lechii
GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.
Plusy:
+ Bartosz Nowak
Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.
+ Rafał Strączek
Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.
+ Skuteczność przy niskim posiadaniu
38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.
Minusy:
– Zmarnowane okazje
Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.
Podsumowanie:
2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.
GieKSiarz
Piłka nożna
Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień
Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.
Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.
Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.
W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.


Najnowsze komentarze