Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska krótka przesunięta – [15] – Kto nas wyciągnie z tego kryzysu?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

STATYSTYKI MECZOWE GKS-u

Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z AZS-em Olsztyn trwał 120 minut, z czego I set 22 min. – II set 24 min. – III set 23 min. – IV set 29 min. – V set 22 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 25: zagrywka 14, atak 9, siatka 1, inne 1.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 34: zagrywka 22, atak 8, siatka 0, inne 4.

Ilość zdobytych punktów – GKS 80: Witczak 24, Kohut 17, Quiroga 16, Pietraszko 9, Kapelus 8, Komenda 3, Kalembka 2, Butryn 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 27: Witczak 7, Kohut 6, Quiroga 6, Pietraszko 4, Komenda 2, Butryn 1, Kapelus 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 53: Witczak 17, Kohut 11, Quiroga 10, Kapelus 7, Pietraszko 5, Kalembka 2, Komenda 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 33: Witczak 14, Kohut 13, Pietraszko 6, Quiroga 2, Butryn 1, Kapelus 1, Komenda -1, Kalembka -1, Mariański -1, Sobański -1.

Ilość zagrywek – GKS 106: Komenda 24, Quiroga 18, Witczak 17, Kalembka 12, Pietraszko 12, Kohut 10, Kapelus 9, Krulicki 2, Sobański 2.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 22: Quiroga 6, Komenda 3, Pietraszko 3, Kohut 3, Witczak 2, Kapelus 2, Kalembka 2, Sobański 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 3: Quiroga 2, Pietraszko 1.

Ilość przyjęć – GKS 94: Quiroga 39, Kapelus 27, Mariański 24, Komenda 1, Pietraszko 1, Kohut 1, Sobański 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 3: Komenda 1, Kapelus 1, Mariański 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 55%: Pietraszko 100%, Kohut 100%, Sobański 100%, Quiroga 59%, Kapelus 52%, Mariański 50%, Komenda 0%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 21%: Pietraszko 100%, Quiroga 28%, Kapelus 19%, Mariański 13%, Komenda 0%, Kohut 0%, Sobański 0%.

Ilość ataków – GKS 134: Witczak 50, Quiroga 30, Kapelus 21, Kohut 17, Pietraszko 9, Kalembka 5, Komenda 2.
Ilość błędów w ataku – GKS 8: Quiroga 3, Witczak 2, Kapelus 1, Kalembka 1, Kohut 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 14: Witczak 6, Quiroga 5, Kapelus 3.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 68: Witczak 24, Quiroga 14, Kohut 13, Kapelus 7, Pietraszko 7, Kalembka 2, Komenda 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 51%: Pietraszko 78%, Kohut 76%, Komenda 50%, Witczak 48%, Quiroga 47%, Kalembka 40%, Kapelus 33%.

Ilość bloków punktowych – GKS 9: Kohut 4, Komenda 2, Butryn 1, Kapelus 1, Pietraszko 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 0:

 

W pierwszym secie wyrównana gra trwała tylko do stanu 9:8 dla olsztynian. Potem dość szybko rywale odskoczyli z wynikiem na 15:11, by powiększyć go jeszcze (20:14) i spokojnie utrzymać do samego końca. Mimo wszystko liczby tego seta są dość zbliżone. Skuteczność w ataku GKS miał na poziomie 50% przy 45% AZS-u – w punktach wygraliśmy 13;10. W asach i blokach przegraliśmy 1:4, czyli łącznie w zdobytych punktach po własnych akcjach wyszło na remis. Jak łatwo się domyślić, to resztę zrobiły błędy własne – GieKSa miała ich aż 11 przy 6 olsztynian. Przyjęcie było lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 75% do 50%, a perfekcyjne na poziomie 30% do 19%. Najlepiej punktowali Witczak (6 oczek) i Quiroga (4 oczka), obaj przy 67% skuteczności.

Druga partia od początku praktycznie pod naszą kontrolą, gospodarze prowadzili tylko raz, przy stanie 2:1. A tak od naszego prowadzenia 2:5, trwała zacięta rywalizacja aż do samej końcówki (18:20). W niej zagraliśmy w końcu tak jak nas na to stać, oddając przeciwnikom już tylko jeden punkt! Skuteczność w ataku GKS miał znów 50% przy 48% AZS-u – wynikowo wyszło 13:12 dla naszego zespołu. W asach i blokach też minimalnie lepsi, bo 5:4. Błędy własne – GieKSa miała zaledwie 3 po zagrywce (szkoda, że tak rzadko), przy 7 gospodarzy. W przyjęciu tym razem lepsi nasi rywale – dokładne na poziomie 24% do 48%, a perfekcyjne na poziomie 18% do 33%. Tym razem punktowanie rozbiło się głównie na trzech graczy, bo do Witczaka (5 oczek) i Quirogi (4 oczka) dołączył Kohut (5 punktów).

 

Trzeci set to kalka pierwszego. Wyrównana gra do momentu 6:6, a potem szybki odjazd gospodarzy (11:6) i tej straty nie udało się już zmniejszyć, a co dopiero odrobić, stąd pewna wygrana olsztynian. Skuteczność w ataku GKS miał 52% przy 57% AZS-u – w punktach wyszło 13:16. Mieliśmy jednego bloka punktowego (w wykonaniu Pietraszki) i to wszystko co pokazały obie ekipy w asach i blokach. Błędy własne – GieKSa miała 9 przy 6 olsztynian. Przyjęcie znów lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 70% do 67%, a perfekcyjne na poziomie 20% do 13%. Najwięcej oczek zdobyli znów Witczak i Quiroga po 5.

Czwarta partia była od początku bardzo wyrównana, żadna ze stron nie potrafiła odskoczyć na więcej niż dwa punkty przewagi. Zaczęło od 2:0 dla olsztynian, potem było 2:4, by znów AZS był na prowadzeniu od 6:5 do 12:11, następnie to GKS był z przodu 13:15. I od tego momentu nasi siatkarze odskoczyli na troszkę większą przewagę 14:17, by nagle po bardzo dobrym fragmencie gry prowadzić już 16:21! Niepotrzebnie nasi gracze poczuli się chyba zbyt pewnie i pozwolili się dogonić (21:22) doprowadzając do niepotrzebnej nerwówki. Sama końcówka została dobrze rozegrana oraz wytrzymana mentalnie co pozwoliło powalczyć w piątym secie. Skuteczność w ataku – GKS 53% przy 38% AZS-u – punktowo wyliczono 18:12. W asach i blokach minimalnie lepsi rywale 3:4. Błędy własne – GieKSa miała 7 przy tylko 4 olsztynian. Przyjęcie lepsze u przeciwników – dokładne na poziomie 52% do 56%, a perfekcyjne na poziomie 22% do 39%. W tym secie Witczaka (7 oczek) wsparli obaj środkowi – Kohut 6 i Pietraszko 4 punkty. Zabrakło tym razem skuteczności Quirodze (zaledwie 1 punkt przy 17% skuteczności).

 

Tie-break został przegrany na własne życzenie. Zaczęło się bardzo nieciekawie, bo od prowadzenia AZS-u 3:0 oraz 5:1 i wydawało się, że jest już „pozamiatane”. Na szczęście nasza drużyna szybko wzięła się w garść i przy dobrej grze wyszła nawet na prowadzenie 6:7. Potem znów olsztynianie byli o krok bliżej wygranej (10:9) i wtedy nasi siatkarze zdobyli trzy punkty z rzędu (10:12). No nie można wypuścić wygranej mając trzy oczka do zamknięcia spotkania. Po time oucie to AZS zrewanżował się trzema punktami pod rząd (13:12) i chwilę potem musieliśmy już bronić piłki meczowej. Udało się jeszcze odwrócić sytuację i wyjść na prowadzenie 14:15, ale kolejne trzy punkty z rzędu dla AZS-u zakończyły ten mecz. Wielka szkoda tak wypuszczonej szansy z rąk. Skuteczność w ataku – GKS 48% przy 44% AZS-u – w punktach wyszło 11:8. W asach i blokach przegraliśmy 2:5. Resztę załatwiły błędy własne – GieKSa miała ich tylko 4, ale AZS jeszcze mniej bo 2. Przyjęcie lepsze u rywali – dokładne na poziomie 50% do 64%, a perfekcyjne na poziomie 14% do 14%. Punktowanie rozłożyło się na całą drużynę, ale zabrakło skuteczności głównie atakującego, czyli Witczaka.

Ogólnie zagraliśmy dobrze w wygranych setach oraz w tie-breaku, choć oczywiście szkoda tej niewykorzystanej szansy na wygranie tego spotkania. Przegrane partie to był niestety obraz z poprzednich meczów. Progres więc był widoczny, ale sam fakt siódmej porażki z rzędu przysparza zimny pot na czole kibiców. Skuteczność w ataku GKS miał na poziomie 51% przy 46% AZS-u – w punktach podliczono 68:58, a więc ze sporą przewagą na naszą korzyść. W asach serwisowych był remis po 3, za to przegraliśmy w blokach punktowych, bo 9:14. Łączna punktacja po skończeniu własnych akcji wyniosła 80:75 dla GKS-u. Błędy własne – GieKSa miała aż 34 przy 25 olsztynian. I znów zepsute aż 22 zagrywki, czyli prawie jeden set oddany rywalom za darmo, no tak się nie da wygrywać meczów! Przyjęcie obie ekipy miały na podobnym poziomie – dokładne na poziomie 55% do 56%, a perfekcyjne na poziomie 21% do 25%. Najskuteczniejszym graczem naszej drużyny był Dominik Witczak (24 oczka przy 48% skuteczności). To był bez wątpienia najlepszy występ naszego kapitana w całej rundzie, szkoda tylko, że zabrakło jego skuteczności w tie-breaku. Bardzo dobry występ zaliczył również nasz środkowy Emanuel Kohut – 17 punktów przy 76% skuteczności to bardzo dobry wynik. Solidnie na swoim poziomie zagrał Gonzalo Quiroga (16 oczek przy 47% skuteczności).

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 15 meczach (55 setów)

Bilans meczów łącznie – 6:9 – Bilans punktów – 18:27 – Bilans setów – 24:31 – Bilans małych punktów – 1207:1248
Bilans meczów „u siebie” – 2:5 – Bilans punktów – 6:15 – Bilans setów – 8:15 – Bilans małych punktów – 490:538
Bilans meczów „na wyjeździe” – 4:4 – Bilans punktów – 12:12 – Bilans setów 16:16 – Bilans małych punktów – 717:710

Rozegrane mecze – 15: Komenda, Butryn, Kapelus, Kohut, Quiroga, 14: Witczak, Pietraszko, Mariański, 12: Stelmach, Sobański, 11: Fijałek, 10: Krulicki, 9: Kalembka, 7: Stańczak,

Rozegrane sety – 55: Quiroga, 53: Komenda, 51: Butryn, Kohut, 47: Mariański, 45: Kapelus, 43: Pietraszko, 31: Witczak, 29: Sobański, 27: Fijałek, 21: Stańczak, 20: Krulicki, 19: Stelmach, 18: Kalembka,

Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 10880:12580

Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 1375 minut, z czego I set 352 min. – II set 388 min. – III set 377 min. – IV set 216 min. – V set 42 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 360: zagrywka 210, atak 110, siatka 14, inne 26.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 383: zagrywka 250, atak 92, siatka 14, inne 27.

Ilość zdobytych punktów – GKS 847: Butryn 198, Quiroga 170, Kapelus 108, Kohut 106, Pietraszko 84, Witczak 52, Komenda 39, Sobański 38, Krulicki 23, Kalembka 20, Stelmach 5, Fijałek 4.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 294: Butryn 76, Quiroga 53, Kapelus 33, Kohut 31, Komenda 28, Pietraszko 27, Witczak 16, Sobański 12, Krulicki 9, Stelmach 4, Kalembka 3, Fijałek 2.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 553: Butryn 122, Quiroga 117, Kapelus 75, Kohut 75, Pietraszko 57, Witczak 36, Sobański 26, Kalembka 17, Krulicki 14, Komenda 11, Fijałek 2, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 315: Butryn 93, Quiroga 72, Kohut 60, Pietraszko 36, Kapelus 33, Witczak 21, Krulicki 13, Kalembka 4, Stelmach 4, Komenda 2, Sobański 1, Fijałek -2, Stańczak -4, Mariański -18.

Ilość zagrywek – GKS 1210: Quiroga 209, Butryn 179, Komenda 172, Kohut 145, Pietraszko 138, Kapelus 130, Witczak 61, Sobański 55, Kalembka 47, Krulicki 44, Fijałek 26, Stelmach 4.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 250: Butryn 39, Pietraszko 39, Kohut 38, Komenda 33, Quiroga 31, Kapelus 26, Kalembka 11, Sobański 10, Witczak 9, Krulicki 8, Fijałek 5, Stelmach 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 70: Butryn 16, Quiroga 16, Pietraszko 9, Komenda 8, Witczak 6, Kohut 5, Kapelus 4, Krulicki 3, Fijałek 2, Stelmach 1.

Ilość przyjęć – GKS 1035: Quiroga 378, Kapelus 253, Mariański 216, Sobański 96, Stańczak 54, Kohut 9, Stelmach 6, Pietraszko 6, Kalembka 5, Krulicki 5, Komenda 3, Butryn 2, Fijałek 1, Witczak 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 77: Quiroga 22, Mariański 18, Kapelus 16, Sobański 11, Stańczak 4, Krulicki 2, Fijałek 1, Pietraszko 1, Kalembka 1, Komenda 1,
Przyjęcie negatywne – GKS 218: Quiroga 71, Kapelus 58, Mariański 37, Sobański 34, Stańczak 10, Pietraszko 2, Stelmach 2, Komenda 1, Kalembka 1, Kohut 1, Krulicki 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 276: Quiroga 101, Mariański 69, Kapelus 61, Sobański 23, Stańczak 12, Kohut 2, Stelmach 2, Pietraszko 2, Krulicki 1, Witczak 1, Kalembka 1, Butryn 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 27%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%, Pietraszko 33%, Mariański 32%, Quiroga 27%, Kapelus 24%, Sobański 24%, Kohut 22%, Stańczak 22%, Krulicki 20%, Kalembka 20%, Komenda 0%, Fijałek 0%,

Ilość ataków – GKS 1433: Butryn 367, Quiroga 345, Kapelus 232, Kohut 134, Witczak 104, Sobański 86, Pietraszko 86, Kalembka 28, Krulicki 26, Komenda 20, Stelmach 3, Fijałek 2.
Ilość błędów w ataku – GKS 92: Butryn 33, Quiroga 25, Witczak 10, Kapelus 9, Sobański 8, Pietraszko 2, Kohut 2, Kalembka 2, Komenda 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 113: Butryn 33, Kapelus 24, Quiroga 20, Witczak 12, Sobański 8, Pietraszko 6, Kohut 6, Komenda 2, Kalembka 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 668: Butryn 169, Quiroga 146, Kapelus 96, Kohut 83, Pietraszko 55, Witczak 43, Sobański 32, Kalembka 17, Krulicki 12, Komenda 10, Stelmach 3, Fijałek 2.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Pietraszko 64%, Kohut 62%, Kalembka 61%, Komenda 50%, Krulicki 46%, Butryn 46%, Quiroga 42%, Kapelus 41%, Witczak 41%, Sobański 37%,

Ilość bloków punktowych – GKS 109: Komenda 21, Pietraszko 20, Kohut 18, Butryn 13, Krulicki 8, Quiroga 8, Kapelus 8, Sobański 6, Witczak 3, Kalembka 3, Stelmach 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 14: Kohut 3, Butryn 3, Quiroga 2, Pietraszko 2, Sobański 1, Kapelus 1, Kalembka 1, Komenda 1.
MVP – GKS 6: Komenda 2, Butryn 2, Quiroga 1, Mariański 1.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga