Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska krótka przesunięta – [20] – Wreszcie wygrana siatkarzy GKS-u!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

STATYSTYKI MECZOWE GKS-u

Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Będzinem trwał 125 minut, z czego I set 28 min. – II set 22 min. – III set 26 min. – IV set 29 min. – V set 20 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 29: zagrywka 17, atak 8, siatka 2, inne 2.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 34: zagrywka 22, atak 11, siatka 0, inne 1.

Ilość zdobytych punktów – GKS 71: Butryn 26, Kohut 13, Pietraszko 11, Quiroga 11, Sobański 6, Witczak 3, Komenda 1,
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 24: Butryn 9, Kohut 5, Pietraszko 4, Quiroga 3, Witczak 1, Komenda 1, Sobański 1,
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 47: Butryn 17, Kohut 8, Quiroga 8, Pietraszko 7, Sobański 5, Witczak 2,
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 21: Butryn 12, Kohut 11, Pietraszko 4, Witczak 2, Komenda -1, Kapelus -1, Fijałek -1, Stańczak -2, Sobański -3,

Ilość zagrywek – GKS 99: Pietraszko 22, Butryn 15, Kohut 15, Sobański 15, Quiroga 15, Komenda 10, Witczak 4, Kapelus 1, Kalembka 1, Fijałek 1,
Ilość błędów na zagrywce – GKS 22: Butryn 5, Pietraszko 5, Sobański 4, Quiroga 3, Komenda 2, Kohut 2, Fijałek 1,
Ilość asów serwisowych – GKS 5: Pietraszko 2, Witczak 1, Komenda 1, Kohut 1,

Ilość przyjęć – GKS 90: Sobański 36, Stańczak 23, Quiroga 23, Mariański 5, Kapelus 3,
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 7: Quiroga 3, Stańczak 2, Sobański 2,
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 44%: Stańczak 52%, Quiroga 48%, Sobański 42%, Kapelus 33%, Mariański 20%,
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 18%: Kapelus 33%, Stańczak 22%, Mariański 20%, Sobański 17%, Quiroga 13%,

Ilość ataków – GKS 121: Butryn 45, Quiroga 27, Sobański 15, Kohut 14, Pietraszko 11, Witczak 4, Komenda 3, Kapelus 2,
Ilość błędów w ataku – GKS 11: Butryn 6, Quiroga 4, Sobański 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 10: Butryn 3, Pietraszko 2, Sobański 2, Witczak 1, Kapelus 1, Quiroga 1,
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 57: Butryn 24, Quiroga 10, Kohut 8, Pietraszko 7, Sobański 6, Witczak 2,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Pietraszko 64%, Kohut 57%, Butryn 53%, Witczak 50%, Sobański 40%, Quiroga 37%, Komenda 0%, Kapelus 0%,

Ilość bloków punktowych – GKS 9: Kohut 4, Butryn 2, Pietraszko 2, Quiroga 1,
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 0:

 

Pierwszy set był bardzo wyrównany od samego początku z kilkukrotnie zmieniającym się prowadzeniem, z tym, że to częściej nasz zespół posiadał minimalną (dwupunktową) przewagę. W końcówce gdy GKS objął prowadzenie 22:19, rywale szybko zniwelowali te straty (22:21), ale w końcu udało się dociągnąć tego seta do zwycięskiego końca. Skuteczność w ataku – GKS miał 59% przy 50% MKS-u – w punktach wyszło 13;11. W asach i blokach wygraliśmy 4:2. Błędy własne – GieKSa miała 10 przy 8 przeciwników. Przyjęcie wysokie w obu ekipach, ale lepsze po stronie będzinian – dokładne na poziomie 59% do 65%, a perfekcyjne na poziomie 18% do 15%. Najlepiej punktowali Butryn 6 oczek (przy 71% skuteczności) i Pietraszko 5 punktów (100% skuteczności).

Druga partia to był koszmar w wykonaniu naszych siatkarzy, graliśmy fatalnie, nie wychodziło nam nic, a dodatkowo popełnialiśmy juniorskie błędy na boisku. Zaczęło się od prowadzenia gospodarzy 1:5, potem 2:8, następnie 6:13 i 8:19 !!! i tak już zostało do końca. Skuteczność w ataku – GKS miał 25% przy 61% MKS-u – punktowo podliczono 7:14. W asach i blokach też przegraliśmy 1:6. Błędy własne – GieKSa miała 5 przy 6 rywali. Przyjęcie oczywiście też na korzyść będzinian – dokładne na poziomie 45% do 70%, a perfekcyjne na poziomie 20% do 20%. Trudno kogoś pochwalić gdy nasz zespół zdobywa 8 punktów po własnych akcjach!!!

W trzeci set nie weszliśmy zbyt dobrze (0:2) i gospodarze utrzymywali swą minimalną przewagę do stanu 8:9. Wtedy dopiero nastąpiło przebudzenie z szoku po poprzednim secie i po wyjściu na prowadzenie 11:9, szybko powiększyliśmy tę przewagę (14:10). Kluczowy moment nadszedł gdy zdobyliśmy 3 oczka z rzędu i po bloku Butryna prowadziliśmy już 20:14. Kontrolowaliśmy już do końca przebieg tego seta, pozwalając gospodarzom na odrobienie tylko dwóch punktów. Skuteczność w ataku – GKS miał 75% przy 59% MKS-u – wynikowo wyszło tylko 12:10. W asach i blokach wygraliśmy 6:3. Błędy własne – GieKSa miała 8 przy 7 przeciwników. Przyjęcie lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 69% do 39%, a perfekcyjne na poziomie 25% do 6%. Punktowanie rozłożyło się na czterech graczy na wysokiej skuteczności – Butryn (80%), Kohut (100%), Quiroga (100%) i Sobański (60%).

Na początku czwartego seta szybko uzyskaliśmy przewagę (6:3), dociągając ją do stanu 10:7. Wtedy nasz lekki kryzys wykorzystali rywale i objęli prowadzenie 12:15, potem udało się jeszcze wyrównać poziom gry i doprowadzić do remisu po 17. Kolejny przestój w grze (17:22) kosztował nas już niestety przegraną tego seta, choć co prawda udało się jeszcze zniwelować część strat (20:22), to ostatecznie będzinianie cieszyli się z wygranej. Skuteczność w ataku – GKS miał 44% przy 48% MKS-u – a mimo to wygraliśmy w tym elemencie wyraźnie, bo aż 17:11! W asach i blokach przegraliśmy 2:5, więc łącznie po własnych skończonych akcjach byliśmy lepsi 19:16! Jak łatwo się domyśleć przegraliśmy tę partię błędami własnymi – GieKSa miała aż 9 przy tylko 2 rywali! Przyjęcie lepsze u przeciwników – dokładne na poziomie 32% do 47%, a perfekcyjne na poziomie 12% do 33%. Najwięcej oczek zdobył Butryn, aż 9, ale tylko przy 56% skuteczności, zabrakło wsparcia innych graczy. Szkoda tej przegranej, bo to my sami podaliśmy rękę rywalom, którzy skwapliwie z tej szansy skorzystali.

Tie-break zaczął się lepiej dla będzinian, bo od prowadzenia (1:3 do 5:7). Wtedy, po time oucie trenera Gruszki wreszcie GKS zaczął walczyć o wygraną i wyszedł na prowadzenie 8:7. Niestety szybko straciliśmy tę minimalną przewagę (8:9) i chyba mało kto mógł przypuszczać, że trzy skuteczne akcje z rzędu w wykonaniu Butryna (11:10) będą ostatnimi w tym meczu, gdy nasi siatkarze zdobywają punkt po własnym ataku! Kluczowym momentem była sytuacja gdy sędziowie przyznali punkt MKS-owi po ataku Araujo, na szczęście wywołany challenge (dotknięcie siatki) zmusił ich do zmiany decyzji i wynik był wciąż korzystny dla nas (12:11). W samej końcówce gospodarze „rozsypali się” na dobre i po zepsutej zagrywce, Waliński dwa razy z rzędu pomylił się w ataku, podając nam na tacy zwycięstwo w tym meczu. Skuteczność w ataku – GKS miał 50% przy 53% MKS-u – w punktach wyszło 8:9. Obie drużyny miały tylko po 1 asie serwisowym. Błędy własne – GieKSa miała tylko 2 (w tym ani jednego na zagrywce! – to ewenement) przy 6 przeciwników. Przyjęcie bardzo słabe po naszej stronie – dokładne na poziomie 17% do 71%, a perfekcyjne na poziomie 17% do 43%. Najlepiej punktował Butryn 4 oczka (przy 57% skuteczności).

Ogólnie GKS zagrał dobrze tylko fragmentami, choć na pewno było z tą stabilnością lepiej niż ostatnio. Niestety trafił się kompromitujący set (drugi) w wykonaniu naszych siatkarzy, a czwarty tak naprawdę przegraliśmy na własne życzenie. Cieszy oczywiście wygrana, ale styl pozostawia wiele do życzenia. Skuteczność w ataku – GKS miał 47% przy 54% MKS-u – w punktach podliczono 57:55. W asach serwisowych przegraliśmy 5:7, a w blokach punktowych 9:10. Łącznie po skończeniu własnych akcji punktacja wyszła następująco – 71:72. Błędy własne – GieKSa miała aż 34 (w tym aż 22 na zagrywce – to prawdziwa zmora tego sezonu w naszym zespole) przy 29 przeciwników. Przyjęcie lepsze po stronie gospodarzy – dokładne na poziomie 44% do 57%, a perfekcyjne na poziomie 18% do 22%. MVP tego meczu został oczywiście Butryn, który zdobył 26 punktów, w tym 24 atakiem (przy 53% skuteczności) plus 2 punkty blokiem. Karol 6 razy pomylił się w ataku oraz 3 razy został zablokowany. Ponadto 15 razy serwował, psując 5 zagrywek. Trzeba również wyróżnić parę środkowych – Kohuta i Pietraszkę, którzy razem zdobyli 24 punkty.

 

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 20 meczach (75 setów)

Bilans meczów łącznie – 8:12 – Bilans punktów – 23:37 – Bilans setów – 32:43 – Bilans małych punktów – 1645:1708
Bilans meczów „u siebie” – 3:7 – Bilans punktów – 9:21 – Bilans setów – 12:22 – Bilans małych punktów – 745:797
Bilans meczów „na wyjeździe” – 5:5 – Bilans punktów – 14:16 – Bilans setów 20:21 – Bilans małych punktów – 900:911

Rozegrane mecze – 20: Komenda, Butryn, Kapelus, Quiroga, 19: Kohut, Witczak, Pietraszko, Mariański, 16: Sobański, Fijałek, 14: Krulicki, Stelmach, 12: Kalembka, 9: Stańczak,

Rozegrane sety – 75: Quiroga, 70: Komenda, 68: Kohut, Butryn, 63: Mariański, 62: Pietraszko, 60: Kapelus, 47: Witczak, 41: Sobański, 40: Fijałek, 29: Stańczak, 26: Krulicki, 22: Kalembka, Stelmach,

Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 13.060:15.350

Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 1890 minut, z czego I set 493 min. – II set 509 min. – III set 501 min. – IV set 325 min. – V set 62 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 491: zagrywka 280, atak 157, siatka 20, inne 34.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 534: zagrywka 351, atak 130, siatka 20, inne 33.

Ilość zdobytych punktów – GKS 1154: Butryn 271, Quiroga 235, Kapelus 139, Kohut 139, Pietraszko 131, Witczak 82, Sobański 49, Komenda 43, Krulicki 28, Kalembka 25, Fijałek 7, Stelmach 5.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 388: Butryn 99, Quiroga 71, Pietraszko 44, Kapelus 41, Kohut 40, Komenda 32, Witczak 23, Sobański 16, Krulicki 10, Stelmach 4, Kalembka 4, Fijałek 4.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 766: Butryn 172, Quiroga 164, Kohut 99, Kapelus 98, Pietraszko 87, Witczak 59, Sobański 33, Kalembka 21, Krulicki 18, Komenda 11, Fijałek 3, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 406: Butryn 129, Quiroga 92, Kohut 77, Pietraszko 55, Kapelus 39, Witczak 38, Krulicki 14, Kalembka 4, Stelmach 3, Sobański -3, Fijałek -4, Stańczak -6, Komenda -6, Mariański -26.

Ilość zagrywek – GKS 1649: Quiroga 280, Butryn 232, Pietraszko 217, Komenda 210, Kohut 199, Kapelus 178, Witczak 91, Sobański 77, Kalembka 56, Krulicki 53, Fijałek 51, Stelmach 5.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 351: Pietraszko 57, Butryn 52, Kohut 51, Quiroga 44, Komenda 43, Kapelus 35, Kalembka 16, Sobański 16, Witczak 15, Krulicki 10, Fijałek 10, Stelmach 2.
Ilość asów serwisowych – GKS 97: Quiroga 21, Butryn 21, Pietraszko 15, Komenda 10, Witczak 8, Kohut 8, Kapelus 5, Fijałek 4, Krulicki 3, Stelmach 1, Kalembka 1.

Ilość przyjęć – GKS 1424: Quiroga 487, Kapelus 339, Mariański 318, Sobański 151, Stańczak 77, Pietraszko 14, Kohut 12, Stelmach 6, Kalembka 6, Krulicki 6, Komenda 4, Butryn 2, Fijałek 1, Witczak 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 113: Quiroga 32, Mariański 26, Kapelus 25, Sobański 14, Stańczak 6, Pietraszko 3, Krulicki 3, Komenda 2, Fijałek 1, Kalembka 1,
Przyjęcie negatywne – GKS 291: Quiroga 92, Kapelus 75, Mariański 56, Sobański 43, Stańczak 16, Pietraszko 3, Stelmach 2, Komenda 1, Kalembka 1, Kohut 1, Krulicki 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 372: Quiroga 127, Mariański 102, Kapelus 81, Sobański 34, Stańczak 17, Kohut 2, Stelmach 2, Pietraszko 2, Kalembka 2, Krulicki 1, Witczak 1, Butryn 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 26%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%, Kalembka 33%, Mariański 32%, Quiroga 26%, Kapelus 24%, Sobański 23%, Stańczak 22%, Krulicki 17%, Kohut 17%, Pietraszko 14%, Komenda 0%, Fijałek 0%,

Ilość ataków – GKS 1946: Butryn 492, Quiroga 476, Kapelus 298, Kohut 178, Witczak 158, Pietraszko 138, Sobański 112, Kalembka 32, Krulicki 32, Komenda 24, Stelmach 3, Fijałek 3.
Ilość błędów w ataku – GKS 130: Butryn 46, Quiroga 38, Kapelus 12, Witczak 11, Sobański 10, Pietraszko 5, Kohut 3, Kalembka 2, Komenda 2, Krulicki 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 154: Butryn 44, Quiroga 29, Kapelus 28, Witczak 18, Sobański 12, Pietraszko 11, Kohut 8, Komenda 2, Kalembka 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 915: Butryn 234, Quiroga 199, Kapelus 125, Kohut 106, Pietraszko 88, Witczak 70, Sobański 41, Kalembka 21, Krulicki 15, Komenda 10, Stelmach 3, Fijałek 3.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Kalembka 66%, Pietraszko 64%, Kohut 60%, Butryn 48%, Krulicki 47%, Witczak 44%, Komenda 42%, Kapelus 42%, Quiroga 42%, Sobański 37%,

Ilość bloków punktowych – GKS 142: Pietraszko 28, Kohut 25, Komenda 23, Butryn 16, Quiroga 15, Krulicki 10, Kapelus 9, Sobański 8, Witczak 4, Kalembka 3, Stelmach 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 20: Butryn 4, Quiroga 4, Kohut 3, Komenda 3, Pietraszko 2, Sobański 1, Kapelus 1, Kalembka 1, Fijałek 1.
MVP – GKS 8: Butryn 3, Komenda 2, Quiroga 1, Mariański 1, Fijałek 1.
Najlepsi siatkarze w przegranych meczach – GKS 11: Butryn 7, Kapelus 1, Sobański 1, Witczak 1, Quiroga 1, (oprócz meczu z ZAKSĄ)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga