Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – [4] – GKS ma patent na gdańszczan i znów wygrał w Ergo Arenie
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Treflem trwał 79 minut, z czego I set 22 min. – II set 27 min. – III set 30 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 24: zagrywka 13, atak 6, siatka 1, inne 4.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 12: zagrywka 10, atak 2, siatka 0, inne 0.
Ilość zdobytych punktów – GKS 51: Kapelus 12, Quiroga 11, Kohut 10, Pietraszko 8, Witczak 7, Butryn 2, Komenda 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 20: Quiroga 6, Kapelus 4, Kohut 4, Witczak 2, Pietraszko 2, Komenda 1, Butryn 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 31: Kapelus 8, Pietraszko 6, Kohut 6, Quiroga 5, Witczak 5, Butryn 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 29: Kapelus 9, Kohut 7, Quiroga 7, Pietraszko 5, Witczak 2, Butryn 1, Mariański -2.
Ilość zagrywek – GKS 74: Witczak 16, Kohut 12, Quiroga 12, Pietraszko 11, Komenda 9, Kapelus 9, Butryn 5.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 10: Pietraszko 3, Kohut 3, Kapelus 2, Witczak 1, Komenda 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 4: Pietraszko 2, Witczak 1, Kohut 1.
Ilość przyjęć – GKS 53: Quiroga 20, Kapelus 18, Mariański 15.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 2: Mariański 2.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 42%: Mariański 47%, Quiroga 40%, Kapelus 39%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 21%: Mariański 40%, Quiroga 20%, Kapelus 6%.
Ilość ataków – GKS 85: Quiroga 27, Kapelus 22, Witczak 16, Kohut 8, Pietraszko 6, Butryn 5, Komenda 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 2: Witczak 1, Quiroga 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 8: Witczak 3, Quiroga 3, Butryn 1, Kapelus 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 43: Kapelus 12, Quiroga 11, Kohut 7, Witczak 6, Pietraszko 5, Butryn 2.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 51%: Kohut 88%, Pietraszko 83%, Kapelus 55%, Quiroga 41%, Butryn 40%, Witczak 38%, Komenda 0%.
Ilość bloków punktowych – GKS 4: Kohut 2, Komenda 1, Pietraszko 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 0:
GieKSa zaczęła mecz w Gdańsku na wysokich obrotach, dając wyraźnie do zrozumienia gospodarzom, że nie ma mowy o poddaniu się bez walki. Rozpoczęło się od prowadzenia GKS-u 1:3, 7:9 i 8:13, w którym katowiczanie zaprezentowali siatkówkę na więcej niż solidnym poziomie. Chwila zwątpienia nastąpiła, gdy ambitni gracze Trefla doszli nas na remis po 17 i była obawa, że nas mogą przełamać. Po akcjach punkt za punkt, doszliśmy do stanu 20:20 i wreszcie w końcówce nasz zespół nie pękł. Dwa dobre ataki Butryna oraz trzy nieskończone akcje gospodarzy, dały w sumie wyraźną wygraną pod koniec tego seta 20:25. Skutecznością w ataku biliśmy Trefla wyraźnie – GKS miał 64% do 46% rywali, a w punktach wyliczono 16:12. W asach i blokach minimalnie przegraliśmy, bo mieliśmy tylko po jednym punkcie w tym elemencie, a Trefl miał 3 bloki. W błędach własnych GieKSa miała 5, a gospodarze 7. Przyjęcie tym razem gorsze od przeciwnika – dokładne na poziomie 44% do 57%, a perfekcyjne na poziomie 31% do 38% – ale jak się już nie jeden raz przekonaliśmy, w meczu siatkarskim nie zawsze to ma bezpośrednie przełożenie na wynik spotkania. Punktowanie rozłożyło się na całą drużynę, co też warto podkreślić.
Druga partia miała zdecydowanie inny przebieg. Po początkowym okresie wyrównanej gry, gdy prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie (2:3, 5:4, 6:7, 10:9), to GieKSę dopadł kryzys, gdy mieliśmy problemy ze skończeniem własnych akcji i było już 15:12 dla gospodarzy. Potem po akcjach punkt za punkt z obu stron doszliśmy do stanu 23:19 i sprawa wydawała się już rozstrzygnięta na korzyść Trefla. Na szczęście nasi siatkarze byli odmiennego zdania i ambitnie powalczyli o wygranie tego seta. Po bloku Pawła Pietraszki, na zagrywkę poszedł Karol Butryn, który nie powstrzymywał ręki, nie ułatwiając zadania miejscowym. Prawdziwym bohaterem tej emocjonującej końcówki został jednak Gonzalo Quiroga, który aż 4 razy skutecznie zaatakował i walnie przyczynił się do tej wygranej. Katowiczanie znów, jak w poprzedniej partii pokazali charakter, odporność na stres i wolę walki, co zaowocowało pięcioma, a w drugiej partii aż sześcioma zdobytymi punktami z rzędu! Skuteczność w ataku procentowo się wyrównała – obie ekipy miał po 47% – w punktach 15:15. W blokach i asach znów lepsi byli gracze Trefla – GKS miał ponownie po jednym punkcie w obu elementach, a gdańszczanie 1 asa i 3 bloki, co łącznie po własnych skutecznych akcjach dało wynik 19:17 dla gospodarzy. Nadrobiliśmy straty błędami własnymi, których GKS miał tylko 4, gdańszczanie aż 8. Przyjęcie zdecydowanie na naszą korzyść – dokładne na poziomie 47% do 19%, a perfekcyjne na poziomie 21% do 10%. Tym razem najlepiej punktującym graczem w naszej drużynie był Quiroga zdobywca 6 oczek.
W trzecim secie GKS od początku wyszedł na prowadzenie, którego nie oddał już do samego końca. Wygranie poprzedniej końcówki seta w tak dramatycznych okolicznościach, podbudowało tylko pewność siebie i chęć zamknięcia tego spotkania w trzech partiach. Zaczęliśmy od prowadzenia 0:3, chwilę potem już było 2:7, by na momencik dopuścić gospodarzy do głosu 8:9. Równie szybko nasza przewaga wróciła do początkowego stanu, czyli 8:11, 11:16, by doszła do rezultatu 13:19. Szkoda, że doprowadziliśmy do troszkę nerwowej końcówki, bo Trefl doszedł na 18:20. W decydujących momentach znów nasi siatkarze byli uważni i pewni swych akcji, grając z gospodarzami akcje punkt za punkt, tym samym doprowadzając do trzeciego już zwycięstwa nad drużyną z Gdańska w PlusLidze! Skuteczność z lekką przewagą Trefla – GKS miał 43% przy 50% rywali – w punktach wyszło 13:15. Asy i bloki na lekką korzyść naszego zespołu – GieKSa miała po dwa punkty w tych elementach, natomiast przeciwnicy 1 asa oraz 2 bloki. Błędy własne – GKS popełnił ich 4 przy 8 gdańszczan. Przyjęcie troszkę lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 33% do 23%, a perfekcyjne na poziomie 11% do 14%. Punktowanie wzięli na swoje barki, Kapelus i Kohut, którzy zdobyli po 5 oczek.
Ogólnie siatkarze GKS-u zaprezentowali poziom na jaki ich stać. Dobra gra w każdym z elementów rzemiosła siatkarskiego plus walka i nieodpuszczanie oraz bardzo dobrze rozegrane i wytrzymane końcówki setów, dały taki a nie inny wynik. Możemy tylko żałować, że wciąż brakuje u naszych graczy stabilności w grze, a to na pewno w przegranych dwóch meczach dałoby nam minimum 3 punkty więcej. Skuteczność w ataku – GKS 51% przy 48% Trefla – w punktach wyliczono 44:42 dla nas. Asy serwisowe – 4:2, a bloki punktowe 4:8. Łącznie po własnych akcjach uzyskano wynik remisowy 52:52. Błędy własne – GKS 13, a Trefl 23. Przyjęcie lepsze po stronie GKS-u – dokładne na poziomie 42% do 33%, a perfekcyjne na poziomie 21% do 20%. Najwięcej punktów zdobyli Kapelus i Quiroga, ale trzeba tutaj koniecznie podkreślić dobrą grę naszych środkowych, gdzie Pietraszko z Kohutem zdobyli razem aż 18 punktów. Paweł miał 83% skuteczność w ataku, a Emanuel aż 88% skuteczność! Oby tak częściej. A i tak po raz drugi statuetkę MVP otrzymał nasz rozgrywający Marcin Komenda.
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 4 meczach (15 setów)
Bilans meczów łącznie – 2:2 – Bilans punktów – 6:6 – Bilans setów – 8:7 – Bilans małych punktów – 349:331
Bilans meczów „u siebie” – 0:1 – Bilans punktów – 0:3 – Bilans setów – 1:3 – Bilans małych punktów – 97:102
Bilans meczów „na wyjeździe” – 2:1 – Bilans punktów – 6:3 – Bilans setów 7:4 – Bilans małych punktów – 252:229
Rozegrane mecze – 4: Witczak, Komenda, Butryn, Kapelus, Pietraszko, Fijałek, Kohut, Stelmach, Quiroga, 3: Stańczak, Krulicki, Mariański, 2: Kalembka, Sobański
Rozegrane sety – 15: Butryn, Kapelus, Quiroga, 14: Komenda, Pietraszko, 12- Stańczak, Kohut, 11: Fijałek, 9: Witczak, 8: Stelmach, 7: Mariański, 6: Krulicki, 4: Sobański, 3: Kalembka,
Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 1850:5200
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 381 minuty, z czego I set 90 min. – II set 101 min. – III set 104 min. – IV set 86 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 107: zagrywka 62, atak 28, siatka 8, inne 9.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 96: zagrywka 68, atak 18, siatka 5, inne 5.
Ilość zdobytych punktów – GKS 242: Kapelus 50, Butryn 49, Quiroga 45, Pietraszko 38, Kohut 24, Witczak 9, Komenda 9, Sobański 7, Krulicki 6, Kalembka 2, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 92: Butryn 19, Kapelus 19, Pietraszko 14, Quiroga 13, Kohut 11, Komenda 6, Witczak 4, Sobański 3, Krulicki 2, Stelmach 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 150: Quiroga 32, Kapelus 31, Butryn 30, Pietraszko 24, Kohut 13, Witczak 5, Krulicki 4, Sobański 4, Komenda 3, Kalembka 2, Fijałek 1, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 109: Quiroga 27, Kapelus 27, Butryn 22, Pietraszko 22, Kohut 13, Krulicki 3, Stelmach 2, Kalembka 2, Witczak 1, Sobański 0, Fijałek -2, Komenda -2, Mariański -2, Stańczak -4.
Ilość zagrywek – GKS 349: Quiroga 57, Pietraszko 51, Butryn 50, Komenda 48, Kapelus 46, Kohut 42, Witczak 21, Krulicki 14, Fijałek 8, Sobański 6, Kalembka 5, Stelmach 1.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 68: Pietraszko 16, Kapelus 11, Komenda 9, Kohut 9, Butryn 8, Quiroga 5, Krulicki 3, Sobański 3, Fijałek 2, Witczak 2.
Ilość asów serwisowych – GKS 17: Witczak 3, Pietraszko 3, Komenda 2, Krulicki 2, Butryn 2, Kapelus 2, Kohut 2, Quiroga 1.
Ilość przyjęć – GKS 269: Kapelus 106, Quiroga 72, Stańczak 54, Mariański 20, Sobański 9, Kalembka 2, Krulicki 1, Pietraszko 1, Stelmach 1, Komenda 1, Fijałek 1, Kohut 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 16: Kapelus 4, Stańczak 4, Quiroga 4, Mariański 2, Fijałek 1, Sobański 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 57: Kapelus 24, Quiroga 14, Stańczak 10, Mariański 5, Sobański 3, Komenda 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 66: Kapelus 25, Quiroga 17, Stańczak 12, Mariański 7, Sobański 2, Krulicki 1, Pietraszko 1, Stelmach 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Krulicki 100%, Pietraszko 100%, Stelmach 100%, Mariański 35%, Kapelus 24%, Quiroga 24%, Stańczak 22%, Sobański 22%, Komenda 0%, Fijałek 0%, Kohut 0%, Kalembka 0%,
Ilość ataków – GKS 402: Butryn 103, Quiroga 103, Kapelus 83, Pietraszko 31, Kohut 27, Witczak 20, Sobański 12, Komenda 9, Krulicki 8, Kalembka 3, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 18: Butryn 9, Quiroga 4, Kapelus 3, Witczak 2.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 31: Butryn 10, Kapelus 5, Quiroga 5, Witczak 4, Sobański 3, Kohut 2, Komenda 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 196: Kapelus 46, Butryn 44, Quiroga 42, Pietraszko 23, Kohut 17, Witczak 6, Sobański 6, Krulicki 4, Komenda 3, Stelmach 2, Kalembka 2, Fijałek 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 49%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Pietraszko 74%, Kalembka 67%, Kohut 63%, Kapelus 55%, Krulicki 50%, Sobański 50%, Butryn 43%, Quiroga 41%, Komenda 33%, Witczak 30%,
Ilość bloków punktowych – GKS 29: Pietraszko 12, Kohut 5, Komenda 4, Butryn 3, Kapelus 2, Quiroga 2, Sobański 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 5: Quiroga 2, Kohut 1, Butryn 1, Kapelus 1.
MVP – GKS 2: Komenda 2.
Felietony Piłka nożna
21 sekund mistrzowskich akcji
Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.
No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.
Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.
Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.
Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.
I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.
Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.
Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.
To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.
Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.
Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.
Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.
W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.
Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.
W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.
No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…
Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.
Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.
Piłka nożna
Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę
Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.
Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.
Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.
Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.
Piłka nożna
Rafał Strączek 2029!
Rafał Strączek podpisał nowy kontrakt z klubem, a ogłoszenie tego miało miejsce przed piątkowym spotkaniem z Motorem Lublin. Tym samym ucięto medialne spekulacje o przeprowadzce do Poznania.
Nowa umowa będzie obowiązywać do czerwca 2029 roku. Bramkarz, po wejściu do pierwszej jedenastki, świetnie się spisuje i ma wielki udział w wynikach GKS Katowice. W tym sezonie w 23 spotkaniach 8 razy zachował czyste konto.
Piłkarzowi życzymy zdrowia, dalszych dobrych występów i sukcesów z naszym klubem.


Najnowsze komentarze