Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska krótka przesunięta – [4] – GKS ma patent na gdańszczan i znów wygrał w Ergo Arenie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

STATYSTYKI MECZOWE GKS-u

Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Treflem trwał 79 minut, z czego I set 22 min. – II set 27 min. – III set 30 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 24: zagrywka 13, atak 6, siatka 1, inne 4.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 12: zagrywka 10, atak 2, siatka 0, inne 0.

Ilość zdobytych punktów – GKS 51: Kapelus 12, Quiroga 11, Kohut 10, Pietraszko 8, Witczak 7, Butryn 2, Komenda 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 20: Quiroga 6, Kapelus 4, Kohut 4, Witczak 2, Pietraszko 2, Komenda 1, Butryn 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 31: Kapelus 8, Pietraszko 6, Kohut 6, Quiroga 5, Witczak 5, Butryn 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 29: Kapelus 9, Kohut 7, Quiroga 7, Pietraszko 5, Witczak 2, Butryn 1, Mariański -2.

Ilość zagrywek – GKS 74: Witczak 16, Kohut 12, Quiroga 12, Pietraszko 11, Komenda 9, Kapelus 9, Butryn 5.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 10: Pietraszko 3, Kohut 3, Kapelus 2, Witczak 1, Komenda 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 4: Pietraszko 2, Witczak 1, Kohut 1.

Ilość przyjęć – GKS 53: Quiroga 20, Kapelus 18, Mariański 15.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 2: Mariański 2.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 42%: Mariański 47%, Quiroga 40%, Kapelus 39%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 21%: Mariański 40%, Quiroga 20%, Kapelus 6%.

Ilość ataków – GKS 85: Quiroga 27, Kapelus 22, Witczak 16, Kohut 8, Pietraszko 6, Butryn 5, Komenda 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 2: Witczak 1, Quiroga 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 8: Witczak 3, Quiroga 3, Butryn 1, Kapelus 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 43: Kapelus 12, Quiroga 11, Kohut 7, Witczak 6, Pietraszko 5, Butryn 2.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 51%: Kohut 88%, Pietraszko 83%, Kapelus 55%, Quiroga 41%, Butryn 40%, Witczak 38%, Komenda 0%.

Ilość bloków punktowych – GKS 4: Kohut 2, Komenda 1, Pietraszko 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 0:

 

GieKSa zaczęła mecz w Gdańsku na wysokich obrotach, dając wyraźnie do zrozumienia gospodarzom, że nie ma mowy o poddaniu się bez walki. Rozpoczęło się od prowadzenia GKS-u 1:3, 7:9 i 8:13, w którym katowiczanie zaprezentowali siatkówkę na więcej niż solidnym poziomie. Chwila zwątpienia nastąpiła, gdy ambitni gracze Trefla doszli nas na remis po 17 i była obawa, że nas mogą przełamać. Po akcjach punkt za punkt, doszliśmy do stanu 20:20 i wreszcie w końcówce nasz zespół nie pękł. Dwa dobre ataki Butryna oraz trzy nieskończone akcje gospodarzy, dały w sumie wyraźną wygraną pod koniec tego seta  20:25. Skutecznością w ataku biliśmy Trefla wyraźnie – GKS miał 64% do 46% rywali, a w punktach wyliczono 16:12. W asach i blokach minimalnie przegraliśmy, bo mieliśmy tylko po jednym punkcie w tym elemencie, a Trefl miał 3 bloki. W błędach własnych GieKSa miała 5, a gospodarze 7. Przyjęcie tym razem gorsze od przeciwnika – dokładne na poziomie 44% do 57%, a perfekcyjne na poziomie 31% do 38% – ale jak się już nie jeden raz przekonaliśmy, w meczu siatkarskim nie zawsze to ma bezpośrednie przełożenie na wynik spotkania. Punktowanie rozłożyło się na całą drużynę, co też warto podkreślić.

Druga partia miała zdecydowanie inny przebieg. Po początkowym okresie wyrównanej gry, gdy prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie (2:3, 5:4, 6:7, 10:9), to GieKSę dopadł kryzys, gdy mieliśmy problemy ze skończeniem własnych akcji i było już 15:12 dla gospodarzy. Potem po akcjach punkt za punkt z obu stron doszliśmy do stanu 23:19 i sprawa wydawała się już rozstrzygnięta na korzyść Trefla. Na szczęście nasi siatkarze byli odmiennego zdania i ambitnie powalczyli o wygranie tego seta. Po bloku Pawła Pietraszki, na zagrywkę poszedł Karol Butryn, który nie powstrzymywał ręki, nie ułatwiając zadania miejscowym. Prawdziwym bohaterem tej emocjonującej końcówki został jednak Gonzalo Quiroga, który aż 4 razy skutecznie zaatakował i walnie przyczynił się do tej wygranej. Katowiczanie znów, jak w poprzedniej partii pokazali charakter, odporność na stres i wolę walki, co zaowocowało pięcioma, a w drugiej partii aż sześcioma zdobytymi punktami z rzędu! Skuteczność w ataku procentowo się wyrównała – obie ekipy miał po 47% – w punktach 15:15. W blokach i asach znów lepsi byli gracze Trefla – GKS miał ponownie po jednym punkcie w obu elementach, a gdańszczanie 1 asa i 3 bloki, co łącznie po własnych skutecznych akcjach dało wynik 19:17 dla gospodarzy. Nadrobiliśmy straty błędami własnymi, których GKS miał tylko 4, gdańszczanie aż 8.  Przyjęcie zdecydowanie na naszą korzyść – dokładne na poziomie 47% do 19%, a perfekcyjne na poziomie 21% do 10%. Tym razem najlepiej punktującym graczem w naszej drużynie był Quiroga zdobywca 6 oczek.

W trzecim secie GKS od początku wyszedł na prowadzenie, którego nie oddał już do samego końca. Wygranie poprzedniej końcówki seta w tak dramatycznych okolicznościach, podbudowało tylko pewność siebie i chęć zamknięcia tego spotkania w trzech partiach. Zaczęliśmy od prowadzenia 0:3, chwilę potem już było 2:7, by na momencik dopuścić gospodarzy do głosu 8:9. Równie szybko nasza przewaga wróciła do początkowego stanu, czyli 8:11, 11:16, by doszła do rezultatu 13:19. Szkoda, że doprowadziliśmy do troszkę nerwowej końcówki, bo Trefl doszedł na 18:20. W decydujących momentach znów nasi siatkarze byli uważni i pewni swych akcji, grając z gospodarzami akcje punkt za punkt, tym samym doprowadzając do trzeciego już zwycięstwa nad drużyną z Gdańska w PlusLidze! Skuteczność z lekką przewagą Trefla – GKS miał 43% przy 50% rywali – w punktach wyszło 13:15. Asy i bloki na lekką korzyść naszego zespołu – GieKSa miała po dwa punkty w tych elementach, natomiast przeciwnicy 1 asa oraz 2 bloki. Błędy własne – GKS popełnił ich 4 przy 8 gdańszczan. Przyjęcie troszkę lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 33% do 23%, a perfekcyjne na poziomie 11% do 14%. Punktowanie wzięli na swoje barki, Kapelus i Kohut, którzy zdobyli po 5 oczek.

Ogólnie siatkarze GKS-u zaprezentowali poziom na jaki ich stać. Dobra gra w każdym z elementów rzemiosła siatkarskiego plus walka i nieodpuszczanie oraz bardzo dobrze rozegrane i wytrzymane końcówki setów, dały taki a nie inny wynik. Możemy tylko żałować, że wciąż brakuje u naszych graczy stabilności w grze, a to na pewno w przegranych dwóch meczach dałoby nam minimum 3 punkty więcej. Skuteczność w ataku – GKS 51% przy 48% Trefla – w punktach wyliczono 44:42 dla nas. Asy serwisowe – 4:2, a bloki punktowe 4:8. Łącznie po własnych akcjach uzyskano wynik remisowy 52:52. Błędy własne – GKS 13, a Trefl 23. Przyjęcie lepsze po stronie GKS-u  – dokładne na poziomie 42% do 33%, a perfekcyjne na poziomie 21% do 20%. Najwięcej punktów zdobyli Kapelus i Quiroga, ale trzeba tutaj koniecznie podkreślić dobrą grę naszych środkowych, gdzie Pietraszko z Kohutem zdobyli razem aż 18 punktów. Paweł miał 83% skuteczność w ataku, a Emanuel aż 88% skuteczność! Oby tak częściej. A i tak po raz drugi statuetkę MVP otrzymał nasz rozgrywający Marcin Komenda.

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 4 meczach (15 setów)

Bilans meczów łącznie – 2:2 – Bilans punktów – 6:6 – Bilans setów – 8:7 – Bilans małych punktów – 349:331
Bilans meczów „u siebie” – 0:1 – Bilans punktów – 0:3 – Bilans setów – 1:3 – Bilans małych punktów – 97:102
Bilans meczów „na wyjeździe” – 2:1 – Bilans punktów – 6:3 – Bilans setów 7:4 – Bilans małych punktów – 252:229

Rozegrane mecze –  4: Witczak, Komenda, Butryn, Kapelus, Pietraszko, Fijałek, Kohut, Stelmach, Quiroga, 3: Stańczak, Krulicki, Mariański, 2: Kalembka, Sobański

Rozegrane sety –  15: Butryn, Kapelus, Quiroga, 14: Komenda, Pietraszko, 12- Stańczak, Kohut, 11: Fijałek, 9: Witczak, 8: Stelmach, 7: Mariański, 6: Krulicki, 4: Sobański, 3: Kalembka,

Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” –  1850:5200

Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 381 minuty, z czego I set 90 min. – II set 101 min. – III set 104 min. – IV set 86 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 107: zagrywka 62, atak 28, siatka 8, inne 9.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 96: zagrywka 68, atak 18, siatka 5, inne 5.

Ilość zdobytych punktów – GKS 242: Kapelus 50, Butryn 49, Quiroga 45, Pietraszko 38, Kohut 24, Witczak 9, Komenda 9, Sobański 7, Krulicki 6, Kalembka 2, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 92: Butryn 19, Kapelus 19, Pietraszko 14, Quiroga 13, Kohut 11, Komenda 6, Witczak 4, Sobański 3, Krulicki 2, Stelmach 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 150: Quiroga 32, Kapelus 31, Butryn 30, Pietraszko 24, Kohut 13, Witczak 5, Krulicki 4, Sobański 4, Komenda 3, Kalembka 2, Fijałek 1, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 109: Quiroga 27, Kapelus 27, Butryn 22, Pietraszko 22, Kohut 13, Krulicki 3, Stelmach 2, Kalembka 2, Witczak 1, Sobański 0, Fijałek -2, Komenda -2, Mariański -2, Stańczak -4.

Ilość zagrywek – GKS 349: Quiroga 57, Pietraszko 51, Butryn 50, Komenda 48, Kapelus 46, Kohut 42, Witczak 21, Krulicki 14, Fijałek 8, Sobański 6, Kalembka 5, Stelmach 1.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 68: Pietraszko 16, Kapelus 11, Komenda 9, Kohut 9, Butryn 8, Quiroga 5, Krulicki 3, Sobański 3, Fijałek 2, Witczak 2.
Ilość asów serwisowych – GKS 17: Witczak 3, Pietraszko 3, Komenda 2, Krulicki 2, Butryn 2, Kapelus 2, Kohut 2, Quiroga 1.

Ilość przyjęć – GKS 269: Kapelus 106, Quiroga 72, Stańczak 54, Mariański 20, Sobański 9, Kalembka 2, Krulicki 1, Pietraszko 1, Stelmach 1, Komenda 1, Fijałek 1, Kohut 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 16: Kapelus 4, Stańczak 4, Quiroga 4, Mariański 2, Fijałek 1, Sobański 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 57: Kapelus 24, Quiroga 14, Stańczak 10, Mariański 5, Sobański 3, Komenda 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 66: Kapelus 25, Quiroga 17, Stańczak 12, Mariański 7, Sobański 2, Krulicki 1, Pietraszko 1, Stelmach 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Krulicki 100%, Pietraszko 100%, Stelmach 100%, Mariański 35%, Kapelus 24%, Quiroga 24%, Stańczak 22%, Sobański 22%, Komenda 0%, Fijałek 0%, Kohut 0%, Kalembka 0%,

Ilość ataków – GKS 402: Butryn 103, Quiroga 103, Kapelus 83, Pietraszko 31, Kohut 27, Witczak 20, Sobański 12, Komenda 9, Krulicki 8, Kalembka 3, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 18: Butryn 9, Quiroga 4, Kapelus 3, Witczak 2.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 31: Butryn 10, Kapelus 5, Quiroga 5, Witczak 4, Sobański 3, Kohut 2, Komenda 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 196: Kapelus 46, Butryn 44, Quiroga 42, Pietraszko 23, Kohut 17, Witczak 6, Sobański 6, Krulicki 4, Komenda 3, Stelmach 2, Kalembka 2, Fijałek 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 49%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Pietraszko 74%, Kalembka 67%, Kohut 63%, Kapelus 55%, Krulicki 50%, Sobański 50%, Butryn 43%, Quiroga 41%, Komenda 33%, Witczak 30%,

Ilość bloków punktowych – GKS 29: Pietraszko 12, Kohut 5, Komenda 4, Butryn 3, Kapelus 2, Quiroga 2, Sobański 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 5: Quiroga 2, Kohut 1, Butryn 1, Kapelus 1.
MVP – GKS 2: Komenda 2.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.

W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.

O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.

Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.

Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.

Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.

Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.

W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.

Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.

Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.

Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.

Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.

Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.

Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.

Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.

W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.

Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Potencjalni rywale w Lidze Konferencji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.

GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).

ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.

Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.

Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.

Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.

W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)

MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga