Dołącz do nas

Piłka nożna

Skompletować klasycznego hat-tricka

Avatar photo

Opublikowany

dnia

dsc_8923Rozgrywki pierwszoligowe nie zwalniają tempa. W ciągu kilku dni katowiczanie podejmowali u siebie kolejno ROW Rybnik i Arkę Gdynia, by już jutro zamknąć ostatni rozdział „trójmeczu” spotkaniem z Dolcanem Ząbki, które w teorii powinno być najtrudniejszym wyzwaniem, z czysto piłkarskiego punktu widzenia.

GKS ani myśli przystopować z wynikami. Po ubiegłotygodniowej wygranej nad ROW Rybnik, „Trójkolorowi” rozgrywali kolejne spotkanie już w środę z Arką Gdynia w ramach zaległej 7. kolejki. Ku uciesze sympatyków GieKSy gospodarze odnieśli pewne zwycięstwo nad gośćmi z północnej części Polski 2:0. Pierwsza połowa niczego dobrego nie zapowiadała. Ba, to „Arkowcy” z przebiegu tej części meczu byli lepsi, lecz w bramce GKS obronną ręką wychodził Łukasz Budziłek. Warto odnotować, iż 22-letni golkiper w jednej sytuacji postanowił zabawić się w polu karnym z atakującym zawodnikiem Arki i dwukrotnie go ograł. Tym zachowaniem jednak doprowadził do szewskiej pasji trenera Kazimierza Moskala. W drugiej połowie po zmianach (Wołkowicz i Chwalibogowski za Gancarczyka i Zielińskiego) gra wyglądała dużo lepiej. Po ładnych akcjach GieKSa zdobyła dwie bramki, których autorami był Przemysław Pitry i właśnie Chwalibogowski. Po raz kolejny w tym sezonie komplet punktów pozostał w Katowicach, a już jutro GKS będzie mógł po raz kolejny udowodnić swoją wyższość.

Na Bukową zawita Dolcan Ząbki, zespół dający wyraźne sygnały, że również ma chrapkę na uzyskanie promocji do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej. Piłkarze z podwarszawskiej miejscowości kontynuują korzystne rezultaty z wiosny poprzedniego sezonu. Praktycznie do samego końca rozgrywek ząbkowianie liczyli się w walce o awans do ekstraklasy, jednak zbyt duże straty po rundzie jesiennej nie przyniosły upragnionego sukcesu. W obecnym sezonie Dolcan nie pozwolił sobie na większe przestoje. Aktualnie piłkarze Roberta Podolińskiego (był obecny na meczu GKS-Arka) przewodzą w ligowej tabeli, ex-aequo z GKS Bełchatów, z 17 punktami na koncie. Ponadto jeśliby uwzględnić wszystkie tegoroczne wyniki (wiosna plus obecny sezon) to klub z województwa mazowieckiego także plasowałby się na pierwszej pozycji.

Podobnie jak GieKSa, Dolcan również jest niepokonany na własnym terenie, odprawiwszy z kwitkiem kolejno Termalikę (2:1), GKS Tychy (4:0), Flotę (2:1) oraz Okocimskiego Brzesko (3:2). Ząbkowianie odnieśli jeszcze jedno cenne zwycięstwo, w Grudziądzu. Wynik? Niezbyt mile wspominany od pewnego czasu w Katowicach – Dolcan zwyciężył 5:0 na inaugurację sezonu. W pozostałych spotkaniach zespół zanotował remisy z Płockiem (2:2) i Stomilem (1:1). Jedyna porażka przydarzyła się dość niespodziewanie w Nowym Sączu. Sandecja wygrała 1:0.

Na próżno szukać w składzie gości zawodników z bogatą przeszłością piłkarską. Jest to zespół oparty na relatywnie młodych zawodnikach, grających nietypowym systemem jak na polskie warunki: 3-6-1. Ku zaskoczeniu obserwatorów system wprowadzony przez trenera Roberta Podolińskiego przynosi wymierne korzyści. Dolcan jest aktualnie najskuteczniejszym zespołem w pierwszej lidze. Piłkarze z Ząbek 19-krotnie pokonywali bramkarzy przeciwnika, z czego aż 7 trafień padło łupem najskuteczniejszego zawodnika ligi – Dariusza Zjawińskiego. Warto zaznaczyć, że w poprzednim sezonie w 31 spotkaniach strzelił on… 6 bramek. Kolejnych 5 goli jest autorstwa 25-letniego pomocnika Grzegorza Piesio, w przeszłości występującego w Zniczu Pruszków. W zespole lidera występuje również Bartosz Wiśniewski. Z pewnością 28-latek będzie chciał powtórzyć wyczyn z sezonu 2007/2008, kiedy przyjeżdżając na Bukową w barwach Znicza strzelił gola w wygranym meczu przez pruszkowian 2:1. Drugiego gola strzelił wówczas… Robert Lewandowski, as Borussii Dortmund. Dobrą wiadomością przed meczem w Katowicach jest absencja Łukasza Matuszczyka, który w poprzednim spotkaniu z Brzeskiem otrzymał czerwoną kartkę za brutalny faul.

W Katowicach znów będzie trzeba się zmierzyć z zespołem aspirującym do gry ekstraklasie, lecz katowiccy fani powinni pamiętać niedawną potyczkę z tym przeciwnikiem, zwieńczone zwycięstwem w ostatniej kolejce 1:0 po bramce Przemysława Pitrego. Nikt by nie miał żadnych zastrzeżeń, gdyby po raz wtóry w tym sezonie „profesor” pokazał prawdziwą lekcję umiejętności strzeleckich i tym samym GieKSa mogła zaliczyć klasycznego hat-tricka zwycięstw na własnym terenie w odstępie tygodnia.

GKS Katowice – Dolcan Ząbki, niedziela 22 września, godz. 17:00

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: stowarzyszenie@sk1964.pl

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Klub Piłka nożna

Nowak wyrzucił Szczerbowskiego z szatni piłkarzy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W piątek w klubie pojawił się Marek Szczerbowski. Najpierw spotkał się z piłkarzami w ich szatni, a następnie miał udać się do trenerów. Został jednak wyrzucony z klubu przez prezesa Krzysztofa Nowaka. Jak do tego doszło?

Szczerbowski pojawił się na Bukowej w piątek przed południem. Dla znających plan dnia prezesa Nowaka było oczywiste, że obecnego sternika GKS Katowice nie będzie wtedy na stadionie. Ocenę tego, jak bardzo pewnie musi się czuć Szczerbowski, skoro wchodzi do klubu w trakcie tygodnia, spotyka się tam ze swoimi byłymi pracownikami i jest spokojny o to, że nie dotrze to do prezesa Nowaka, pozostawiamy Wam. Sielankowa atmosfera została zmącona przez niespodziewane przybycie prezesa Nowaka. Doszło do gwałtownej wymiany zdań i wyrzucania Szczerbowskiego z klubu. Tournée nie miało zakończyć się na szatni piłkarzy, bo w pokoju trenerów prezes Nowak zastał grupę największych beneficjentów Szczerbowskiego. Składała się ona nie tylko z trenera czy dyrektora, ale także dyrektora Akademii Młoda GieKSa Mariusza Pańpucha (wyznaczonego do tej roli przez Szczerbowskiego).

Od dawna informowaliśmy Was o tym, że Szczerbowski nie umie pogodzić się z tym, że musiał odejść z klubu. Wczorajsze wydarzenie to kolejna udokumentowana próba jego wtrącania się do działalności GKS Katowice. O pierwszych większych działaniach mogliśmy się dowiedzieć przy okazji kilku prób zmiany trenera, których podjął się prezes Nowak.

Pierwszą jego poważną propozycją był Marcin Brosz, który był gotów podjąć się misji awansu z GKS Katowice. Były szkoleniowiec Górnika Zabrze przedstawił profesjonalny plan (m.in. na jakie pozycje potrzeba wzmocnień — okazało się, że na większość), ale był on poza naszym zasięgiem finansowym, szczególnie że nad głową wciąż wisiała kilkuset tysięczna odprawa dla Góraka. Umowa nie rozbiła się jednak tylko o pieniądze, a prezes Nowak miał po tej sytuacji ogromne pretensje do Dawida Dubasa, który pełni w klubie rolę dyrektora sportowego (jego awans także odbył się podczas urzędowania Szczerbowskiego).

Tutaj warto przypomnieć kulisy umowy Góraka, która jest tak trudna i kosztowna do zerwania. Po dwuletniej batalii zakończonej awansem do pierwszej ligi umowa Góraka została automatycznie przedłużona o jeden sezon na zapleczu Ekstraklasy — do 30 czerwca 2022 roku. Jednak już w lutym 2022 roku, po rundzie jesiennej, którą zakończyliśmy na 13. miejscu z przewagą 7 punków nad strefą spadkową (ale też mieliśmy o jedno spotkanie rozegrane więcej, więc przewaga mogła stopnieć do 4 punktów), Szczerbowski przedłużył Górakowi umowę o… kolejne dwa lata — do 30 czerwca 2024. Sezon zakończyliśmy ostatecznie na ósmym miejscu, ale zostało ono wywalczone dzięki serii trzech wygranych w meczach… „o nic”. Do połowy rundy wiosennej biliśmy się o utrzymanie, w niektórych momentach wręcz rozpaczliwie (żeby przypomnieć tylko mecz w Olsztynie). W kolejnym sezonie Górak nie zrealizował „ambitnego” celu tj. utrzymania szybciej niż sezon wcześniej, ale pozostał w klubie. O aktualnych rozgrywkach nie ma sensu pisać — każdy może sam ocenić.

Druga próba zmiany szkoleniowca została przez prezesa Nowaka podjęta już dużo bardziej ostrożnie. Stracił on zaufanie do Dubasa, dlatego ten o jego spotkaniach i ustaleniach z trenerem Jarosławem Skrobaczem dowiedział się dopiero wtedy, kiedy „nic nie mogło się wysypać” — na kilka dni przed grudniowym meczem z Chrobrym w Głogowie. W poniedziałek po ostatnim spotkaniu GieKSy w 2023 roku nowym szkoleniowcem miał zostać ogłoszony trener Skrobacz, a sam Górak w SMS-ach żegnał się ze współpracownikami. Wszystko wysypało się jednak w przeddzień meczu w Głogowie, kiedy Górak i Dubas wsparci… Szczerbowskim tak zamieszali w Urzędzie Miasta, że umowa dla nowego szkoleniowca została zablokowana.

Bardzo zastanawia także to, dlaczego z szatni musiał Szczerbowskiego wyrzucić aktualny prezes, a nie sami piłkarze, skoro kilka dni wcześniej odmówili oni spotkania… prezesowi Krzysztofowi Nowakowi bez udziału Rafała Góraka.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Kibice odpalili w Płocku

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do pierwszej galerii z Płocka. GieKSa przegrała z Wisłą 1:2, a zdjęcia przygotowała dla Was Madziara.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Pechowa porażka w Płocku

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W sobotnie popołudnie GieKSa pojechała na wyjazdowe spotkanie do Płocka. Była to pierwsza wizyta na nowym stadionie, więc nie trzeba było mobilizować kibiców, którzy w komplecie zjawili się w Płocku.

Pierwszą połowę zaczęli zawodnicy GieKSy, ale przed pierwszym gwizdkiem minutą ciszy został upamiętniony młody kibic, który przegrał walkę z chorobą. W pierwszych minutach oba zespoły badały rywala, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. W dziesiątej minucie Shibata dośrodkował z rożnego i zrobiło się zamieszanie w polu karnym Wisły, po czym sędzia czekał na informacje z wozu VAR. Po krótkiej weryfikacji wskazał na jedenasty metr za zagranie ręką. Do karnego podszedł Jędrych i pewnym strzałem tuż przy lewym słupku pokonał bramkarza. Pięć minut później Adrian Błąd został przewrócony na linii pola karnego i sędzia odgwizdał przewinienie. Do wolnego podszedł Shibata, jednak piłka przeleciała minimalnie nad poprzeczką. W 25. minucie Antonii Kozubal faulował rywala na linii pola karnego i sędzia wskazał na jedenasty metr tym razem dla gospodarzy, jednak po informacji z wozu VAR sędzia cofnął piłkę na rzut wolny. Fabian Hiszpański długo przymierzał się do oddania strzału, jednak wszystko na marne, bo piłka zatrzymała się na murze. Chwilę później kibice GieKSy zaprezentowali sektorówkę przedstawiającą kominiarkę w żółto-zielono-czarnych barwach, a całość została uzupełniona racami. Podczas prezentacji oprawy zmienili swój ubiór z czarnego na żółty, co po odsłonięciu dało świetny efekt. W międzyczasie Wisła coraz częściej zaczęła stwarzać sobie okazje pod polem karnym GieKSy. W 42. minucie Antoni Kozubal dopuścił się faulu na dwudziestym metrze, za co zobaczył żółtą kartkę. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Jesper Westermark urwał się obrońcą i doprowadził do wyrównania. W końcówce pierwszej połowy nic godnego uwagi się nie wydarzyło i zespoły schodziły do szatni przy jednobramkowym remisie.

Na drugą połowę oba zespoły wyszły w takich samych składach, a obraz gry był bardzo podobny jak na początku spotkania i nikt nie chciał zaryzykować. Z upływem kolejnych minut GieKSa częściej zapędzała się pod pole karne gospodarzy i najpierw wywalczyła sobie rzut wolny, a chwilę później rożny, który był powtarzany z powodu nadmiernych przepychanek w polu karnym. W dalszej części spotkania GieKSa skupiła się na posiadaniu piłki, ale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. W 63. minucie Fabian Hiszpański pokusił się o uderzenie zza pola karnego, co sprawiło małe problemu Kudle, ale finalnie zdołał sparować piłkę w bok pola karnego. Dwadzieścia minut przed końcem spotkania Jime uderzył bardzo nieprzyjemnie między obrońcami, ale bramkarz GieKSy nie dał się zaskoczyć. Chwilę później ten sam zawodnik uderzył z pierwszej piłki minimalnie nad poprzeczką. W końcówce spotkania oba zespoły chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, niestety efekt był całkiem inny i wkradło się sporo niedokładności i chaosu. Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry sędzia stracił łączność z bazą i przerwał na chwilę mecz, aby naprawić awarię. W doliczonym czasie gry Haglin-Sangre wykorzystał zamieszanie w polu karnym i rzutem na taśmę wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. GieKSa musiała uznać wyższość rywala, mimo że to ona częściej była przy piłce w drugiej połowie. 

24.02.2023, Płock
Wisła Pock – GKS Katowice 2:1 (1:1)
Bramki: Westermark (42), Sangre (90) – Jędrych (14-k).
Wisła Płock: Kamiński – Lorenc (68. Gric), Janus (68. Szwoch), Vallo, Hiszpański, Jime (80. Laskowski), Gerbowski (87. Tomczyk), Jach, Sangre, Westermark (80. Lewadnowski), Szymański.
GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Jędrych, Kuusk, Komor, Danek – Shibata (66. Aleman), Kozubal, Repka, Błąd (80. Arak) – Bergier (80. Marzec).
Żółte kartki: Szymański, Jach – Kozubal.
Sędzia: Piotr Rzucidło (Warszawa).
Widzów: (w tym 755 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga