Dołącz do nas

Felietony Hokej

Trzy najważniejsze pytania przed sezonem PHL

Avatar photo

Opublikowany

dnia

TAURON KH GKS Katowice w piątek przystąpi do walki o mistrzostwo Polski w hokeju na lodzie, choć sezon oficjalnie już się rozpoczął – we wtorek Nesta Mires Toruń pokonała Kadrę PZHL 12:1. Zastanówmy się dziś nad największymi niewiadomymi tegorocznych rozgrywek.

1. Czy możemy odebrać Tychom mistrzostwo?

Za Tyszanami już dwa oficjalne mecze w tym sezonie – w Hokejowej Lidze Mistrzów zmierzyli się z IFK Helsinki i Skellefteą AIK. Choć z Finami niemal cały mecz walczyli jak równy z równym, to od Szwedów dostali prawdziwą lekcję hokeja – na własnym lodzie przegrali 8:1. Nie ma jednak co ukrywać – GKS Tychy ma zdecydowanie najmocniejszy i najszerszy skład w naszej lidze. Solidną pracę wykonuje również trener Andrei Gusov. Każdy medal inny niż złoty będzie dla nich porażką. Gdzie możemy szukać naszych szans? Pamiętamy te wszystkie finały, jak chociażby w 2017 roku, gdy Tyszanie nie dawali rady mentalnie udźwignąć tego ciężaru. Choć w czołówce polskiego hokeja są od kilkunastu lat, na ich koncie widnieją tylko trzy mistrzostwa. Wydaje się, że w poprzednim sezonie różnica poziomów była po prostu za duża, by GieKSa miała szansę na złoto. Podobnie było przy poprzednim mistrzostwie Tyszan, kiedy w finale pokonali JKH GKS Jastrzębie. Zmiany w drużynie z piwnego miasta były bardzo niewielkie, a jest to dosyć doświadczony wiekowo zespół. Choć średnia wieku jest tylko rok wyższa niż w Katowicach, w kadrze tyskiego GKS-u jest jedynie sześciu zawodników w wieku 23 lat lub młodszych, w tym dwóch rezerwowych bramkarzy, a Remigiusz Gazda i Marcin Horzelski nie mają pewnego miejsca w składzie na mecz. W GieKSie zawodników w takim wieku jest aż jedenastu, a nowym zawodnikiem zostanie prawdopodobnie 19-letni Patryk Wysocki – ich poziom z roku na rok będzie rósł. Dużo zależeć będzie jak zwykle od bramkarzy – John Murray jest czołowym bramkarzem ligi, jego wadą są jednak duże wahania formy. Katowiccy kibice nie widzieli jeszcze naszego nowego nabytku Kevina Lindskouga w akcji, bardzo dobrze w sparingach spisywał się natomiast Michał Kieler. Jeśli Szwed ma być od niego jeszcze lepszy – powinno być dobrze.

2. Kto może nam odebrać finał?

Pomyśleliśmy już, czy mamy szansę odebrać Tyszanom złoto, jednak czy jest ktoś, kto mógłby nam odebrać srebro? Na razie nie zapowiada się na to, by kolejny raz o najwyższe cele walczyła Cracovia. Krakowianie po letniej rewolucji są jedną wielką niewiadomą. Odeszło wielu zawodników, lecz z drugiej strony w byłej stolicy Polski pozostało wciąż kilku reprezentantów Polski jak Damian Kapica, Maciej Kruczek czy Mateusz Rompkowski. Nie można też wykluczyć sytuacji, że trener Rohacek wraz z profesorem Filipiakiem zdecydują się na kilka zagranicznych wzmocnień tuż przed play-offami, szczególnie przy obniżonej kwocie za dodatkowego obcokrajowca z 25 tys. PLN do zaledwie 7,5 tys. Głównym faworytem do medali obok dwóch GKS-ów wydaje się Podhale Nowy Targ, które najbardziej skorzystało na rewolucji w Cracovii. Do drużyny powróciło kilku wychowanków jak Krystian Dziubiński, Patryk Wajda czy Kacper Guzik, trzeba jednak pamiętać, że jak co sezon kilku wychowanków powędrowało w drugą stronę i opuściło Nowy Targ. W tym roku był to m.in. Damian Tomasik, który trafił do Katowic, a najlepiej punktujący zawodnik Podhala zeszłego sezonu, Sergei Ogorodnikov, zginął śmiercią tragiczną w trakcie wakacji. Niczego nie można wykluczać i do meczów z charakternymi góralami trzeba zawsze podchodzić z pokorą, jednak GieKSa na papierze wygląda zdecydowanie lepiej i powinniśmy utrzymać miejsce w czołowej dwójce PHL.

3. Kto będzie bohaterem GieKSy?

Można być niemal pewnym, że nasi hokeiści nie osiągnęliby tak dobrego wyniku w poprzednim sezonie, gdyby nie świetna postawa Shane’a Owena. Choćbyśmy nie wiadomo jak dobrze grali w ataku i obronie, solidny bramkarz to podstawa. Kevin Lindskoug musi być fundamentem tej drużyny, jeśli mamy marzyć o sukcesach i są podstawy, by myśleć, że tak będzie. Lindskouga i Owena łączy gra w Allsvenskan – Shane właśnie tam rozpoczął poprzedni sezon i w 13 spotkaniach bronił na poziomie 90,2% i 2,88GAA. Kevin ma ponad 100 meczów na tym poziomie rozgrywkowym i zakręcił się w okolicach 92% obronionych strzałów, choć dwa ostatnie sezony spędził na Białorusi i w Danii. Jaką ligą jest Allsvenskan? Dość powiedzieć, że nasz najlepiej punktujący zawodnik sezonu zasadniczego – Jesse Rohtla, trafił do nas z trzeciej ligi szwedzkiej, podczas gdy Allsvenskan jest drugim poziomem rozgrywkowym w tym kraju, a zawodnicy z tej ligi są regularnie draftowani do NHL. Warto również zauważyć, że w ostatnich dwóch latach Lindskoug zdecydowanie poprawiał swoje osiągnięcia, gdy przychodziło do fazy play-off: w sezonie 16/17 w barwach Soligorska w sezonie zasadniczym bronił na poziomie 90,8%, a w najważniejszej części rozgrywek wynik ten wyniósł 92,1%, natomiast w minionym roku w duńskim Rungsted Seier Capital w lidze bronił 90,2% strzałów, a w fazie play-off 91,5%. Shane Owen w Katowicach z fantastycznych 93,5% w sezonie zasadniczym spadł do 92,8% w play-offach, choć w dużej mierze wynik ten jest spowodowany nieudanymi pierwszymi dwoma meczami finałowymi w Tychach.

Wielokrotnie ręce same składały nam się do oklasków po indywidualnych akcjach Patryka Wronki. O walory estetyczne się nie martwimy, natomiast liczymy, że wraz z kolejnym sezonem na taflach nabierze więcej spokoju pod bramką rywala i będzie bardziej skuteczny. Wciąż w rozwojowym wieku są także Radosław Sawicki czy Bartosz Fraszko. Sporo jakości po obu stronach lodu powinni wprowadzić nasi nowi zawodnicy – Grzegorz Pasiut i Maciej Urbanowicz. W bluzie hokejowej GieKSy w końcu zobaczymy naszego wychowanka – Patryka Jóźwika, choć ciężko wymagać od niego cudów w tym sezonie. Jedną z niewiadomych jest to, kto zastąpi Andreja Themara w roli głównej strzelby GKS-u? Nie mamy aktualnie w składzie typowych strzelców poza Tomaszem Malasińskim, który w poprzednim sezonie zdobył tylko dwie bramki mniej od Themara, a przede wszystkim był dużo bardziej skuteczny od niego w fazie play-off. Bardzo dobrym strzałem dysponuje Mikołaj Łopuski i wierzymy, że w tym sezonie obędzie się bez kontuzji u tego zawodnika – wówczas również jego będzie stać na dobry wynik strzelecki. Również Patryk Krężołek sporą część sezonu stracił przez kontuzję, a to kolejny zawodnik, który potrafi precyzyjnie uderzyć. Wygląda na to, że zabraknie tym razem w naszej formacji obronnej zawodnika typowo fizycznego, który na każdym kroku będzie uprzykrzać życie rywalom, jakim był Bogusław Rąpała. Niemniej jednak liczymy, że fajerwerki w ofensywie wynagrodzą nam brak takiego gracza w defensywie.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowskie święto w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.

Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga