Dołącz do nas

Hokej

Twierdza „Satelita”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Ten mecz był zapowiadany jako emocjonujący, i taki był od pierwszej do ostatniej minuty. Najpierw 2 bramkowe prowadzenie Tyszan w pierwszej tercji, przez wynik 3-1 w drugiej aż do naszej wygranej 5-3. Były to mecz w pełni zasługujący na miano Derbów Śląska.

Pierwsze kilkanaście sekund to zaciekły atak tyszan, jednak GieKSie szybko udaje się przenieść ciężar gry w stronę tyskiej tercji. Zion podcina Komorskiego za co dostaje karę mniejszą. Podczas pierwszej naszej przewagi nie udaje się nam zbytnio zagrozić tyskiej bramce, za to naszym przeciwnikom udaje się przeprowadzić jedną dobrą kontrę którą zatrzymał dopiero „Zenek” Kalemba. Chwilę później silny strzał Jamie’go Milama odbija Witek. Po dwóch bramkach gościom udało się złapać wiatr w żagle, i dość często to właśnie oni prowadzili grę. Na 20 sekund przed końcem tercji trzeźwością wykazał się Filip Drzewiecki który wykorzystał zamieszanie i umieścił krążek w tyskiej bramce. Po zakończeniu tercji na tablicy świetlnej widniał wynik 1-2.

Przy pierwszym naszym osłabieniu w tym meczu od razu tracimy kolejną bramkę. Widać było że mecz nie leży naszym zawodnikom. Na uwagę zasługuje jedna akcja, w której po dośrodkowaniu zza bramki strzelał Filip Komorski, jednak trafił w parkany Przemysława Witka. Kolejnym ukaranym w naszej drużynie został Justin Chwedoruk. Podczas tego osłabienia pod naszą bramką znowu było gorąco, w jednej sytuacji dobrze zachował się Bartłomiej Bychawski bezpardonowo wybijając krążek który wyłonił się z tłumu walczących o niego zawodników. Do 33 minuty czekaliśmy na odpowiedź GieKSy. Celnym strzałem z pod niebieskiej linii popisał się Tobiasz Bigos zmieniając wynik na 2-3. Chwilę później Komorski został faulowany w sytuacji sam na sam tuż przy polu bramkowym, kibice domagali się rzutu karnego jednak sędzia zdecydował inaczej. Pod koniec tercji to GieKSa złapała wiatr w żagle, i tym razem katowicki zespół zdobył dwie bramki w ciągu niespełna minuty. Najpierw na listę strzelców wpisał się Mateusz Bepierszcza kilkanaście sekund później sytuację wykorzystał Nick Sucharski.

Ostatnia tercja rozpoczęła się dość wyrównaną grą. Gdy na ławkę poszedł siedzieć Kacper Guzik, reprezentujący teraz tyską drużynę, można było oglądać pierwszą dobrze rozgrywaną przewagę w wykonaniu naszej drużyny, która mimo wielu prób nie podwyższyła naszego prowadzenia. Chwilę po zakończeniu kary Guzika po rajdzie przez pół lodowiska celnym strzałem Filip Komorski zdobył piątą bramkę dla GieKSy. Martwią jedynie dwie niepotrzebne kary pod koniec meczu przez które kibice drżeli o wynik który w tym momencie był dla nas bardzo korzystny. Na szczęście – w dużej mierze dzięki niezastąpionemu Kalembie – udało nam się dowieźć wynik do końca.

HC GKS Katowice – GKS Tychy 5-3 (1-2; 3-1; 1-0)

Poniżej zapis konferencji prasowej po dzisiejszym meczu.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Paulus

    26 stycznia 2013 at 11:55

    Drogi Jacku tu cytat:”nie mam tej klasy zawodników co Tychy”.Hm….zgadam się z tym całkowicie bo MAMY LEPSZYCH!!!!!!Oby tak dalej.Warto oglądać Was na żywo!!!!

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga