Piłka nożna
Tychy w tym sezonie
Za nami niemal 1/3 sezonu I ligi. Małymi krokami zaczyna krystalizować się podział w lidze na zespoły walczące o awans i o te, które będą biły się tylko o ligowy byt. Jest też grupa zespołów ze środka tabeli, które w każdej chwili mogą dobić do jednej bądź drugiej grupy. W tym zestawieniu można umieścić GKS Tychy, któremu jednak bliżej do czołówki.
GKS jeszcze przed startem sezonu pożegnał się z rozgrywkami o Puchar Polski. Ekipą, która do tego doprowadziła był II-ligowy Górnik Wałbrzych. W lidze od początku jak na beniaminka układało się poprawnie. Dwa remisy z zespołami bijącymi się nie dawno o awans, to dobry rezultat. Zaczęło się od 1:1 z Kolejarzem po golu Bukowca i 0:0 na wyjeździe w Bydgoszczy. Trzeci mecz to jednak sroga lekcja od Niecieczy, czyli 0:3. Podopieczni trenera Mandrysza nie dali też rady rewelacyjnej Flocie Świnoujście. Na wyspie Uznam gospodarze wygrali 1:0. Rozczarowujący dla fanów Tyskiej piłki kopanej z pewnością był również bezbramkowy remis z outsiderem z Bytomia. Po tym meczu przyszła kolej na serię zwycięstw, która trwała przez cztery mecze. Pierw dwukrotnie udało się zwyciężać po 2:1, kolejno z Sandecją Nowy Sącz(dwa gole Kopczyka) oraz Olimpią Grudziądz (Folc oraz Rocki). Dwa zwycięstwa dodały Tyszanom pewności siebie, która na pewno pomogła zwyciężyć w meczu dwóch najlepszych jak dotąd beniaminków. Tychy pokonały Legnicę po ciężkim meczu i jednym golu – Piotra Rockiego z rzutu karnego. Większych problemów nie było zaś z innym ligowym debiutantem – Okocimskim Brzesko. Zaczęło się nerwowo, bo nie minął kwadrans a drużyna z Małopolski prowadziła 1:0. Kilka minut później wyrównał jednak Rocki, a potem dwukrotnie golkipera Kozioła pokonał Folc. W ostatniej kolejce do Jaworzna, gdzie swoje mecze rozgrywa GKS przyjechała Arka Gdynia. Spotkanie zakończyło się bez bramek, co z pewnością nie usatysfakcjonowało nikogo.
Grający w zielono-czarno-czerwonych kolorach zespół jak widać będzie ciężkim przeciwnikiem. Zespół rozsądnie budowany przez trenera Mandrysza jest groźny dla każdego. W swoim składzie ma utalentowanych Bukowca, Bąka, czy wychowanka GieKSy Babiarza. Do tego dochodzą dobrze dysponowani Rocki oraz Folc. Nie ma złudzeń, tym razem sam Przemysław Pitry meczu nie wygra i cały zespół będzie musiał zagrać chociażby tak jak przed tygodniem w Nowym Sączu.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze