Dołącz do nas

Hokej Klub Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: GieKSa górą w meczu walki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.

Z okazji 60-lecia Klubu zostały przygotowane okolicznościowe stroje.

W drużynach piłkarskich kobiecej i męskiej trwają przygotowania do startu rundy rewanżowej sezonu 2023/24. Ze względu na problemy żeńskiej drużyna Sparty Praga, planowany sparing na niedzielę, został odwołany. W minionym tygodniu piłkarze rozegrali spotkanie sparingowe z GKS-em Tychy, w którym przegrali 0:1 (0:0). W rozpoczętym tygodniu, w piątek (26.01) drużyna żeńska zmierzy się z zespołem Rekordu Bielsko-Biała, piłkarze z kolei rozegrają dwa test-mecze: z Kotwicą Kołobrzeg (24.01) i rezerwami Lecha Poznań (27.01). Do męskiej drużyny dołączył reprezentant Estonii Märten Kuusk.

W minionym tygodniu siatkarze rozegrali spotkanie ligowe z Projektem Warszawa, w którym przegrali 0:3. W tym tygodniu zespół rozegra dwa spotkania: w czwartek (25.01) wyjazdowe z drużyną Ślepsk Malow Suwałki oraz w niedzielę (28.01), domowe z Wartą Zawiercie. Początek spotkań odpowiednio o godzinie 21:00 i 17:30. Po siedemnastu rozegranych meczach nasz zespół zajmuje czternastą lokatę w tabeli z czternastoma punktami.

Mistrzowie Polski w hokeju na lodzie rozegrali dwa spotkania. Pierwsze w Satelicie z Energą Toruń, wygrany 4:3. W drugim hokeiści pokonali na wyjeździe Zagłębie Sosnowiec 3:1. W bieżącym tygodniu drużyna zmierzy się z Podhalem Nowy Targ (jutro, 23.01) oraz z GKS-em Tychy (w niedzielę, 28.01). Oba spotkania zostaną rozegrane w Katowicach i rozpoczną się odpowiednio o godzinie 18:30 i 17:00.

 

KLUB

katowickisport.pl – Wyjątkowe stroje GKS-u Katowice 

[…] Ważnym elementem obchodów 60-lecia GKS-u Katowice są okolicznościowe stroje, w których nasi sportowcy będą występować w całym jubileuszowym 2024 roku. Prezentujemy specjalne koszulki siatkarzy i hokeistów GKS-u Katowice, w którym zawodnicy wystąpią po raz pierwszy w piątek 19 stycznia – w domowym meczu PlusLigi z Projektem Warszawa (godz. 20:30) oraz w domowym meczu TAURON Hokej Ligi z KH Energą Toruń (godz. 18:30). Na koszulkach znalazł się oczywiście jubileuszowy znak GKS-u Katowice.

Wyjątkowe stroje hokeistów można już zakupić stacjonarnie w Oficjalnym Sklepie GKS-u Katowice znajdującym się na terenie Stadionu Miejskiego w Katowicach (ul. Bukowa 1A), a od piątku 19 stycznia także na sklep.gkskatowice.eu oraz przy okazji najbliższego meczu w „Satelicie”.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – GieKSa nie zagra z wicemistrzyniami Czech, sparing odwołany

W ramach zimowych przygotowań GKS Katowice miał rozegrać sparingowy mecz ze Spartą Praga. Dzisiaj mistrz Polski poinformował, że pojedynek ten nie dojdzie do skutku. Jest to związane z problemami czeskiej drużyny.

Do towarzyskiego starcia mistrzyń Polski i wicemistrzyń Czech miało dojść jutro, 21 stycznia w Pohořelicach. Dzisiaj jednak klub z Katowic poinformował, że spotkanie to zostało odwołane. Powodem są problemy kadrowe Sparty, w której przytrafiła się plaga kontuzji.

Zaledwie wczoraj aktualne wiceliderki ligi czeskiej grały towarzysko z niemieckim Wolfsburgiem i uległy Wilczycom aż 0:10. W meczu tym asystą przy ostatnim golu popisała się Ewa Pajor, o czym informowaliśmy TUTAJ (WIDEO).

W praskim zespole uznano, że rozgrywanie kolejnego sparingu przy dużych problemach kadrowych nie ma większego sensu i zdecydowano się na odwołanie potyczki z GieKSą.

[…] GKS Katowice ma już za sobą jeden zimowy mecz kontrolny. W minioną sobotę podopieczne Karoliny Koch zremisowały 0:0 z SMS-em Łódź. Następny sparing GieKSa rozegra w piątek, 26 stycznia na stadionie OS Kolejarz w Katowicach (godz. 16:30). Rywalem mistrzyń Polski będzie beniaminek Orlen Ekstraligi, Rekord Bielsko-Biała. To właśnie na tę ekipę trafiły katowiczanki w 1/8 finału Orlen Pucharu Polski. Pojedynek ten zaplanowano na 17 lutego.

Do ligowej rywalizacji GKS wróci natomiast w pierwszy weekend marca. Odbędą się wówczas wyjazdowe dla nich derby województwa śląskiego z Czarnymi Antrans Sosnowiec.

 

katowickisport.pl – GKS Katowice ma nowego piłkarza

Reprezentant Estonii dołączył do drużyny GKS-u Katowice.

Märten Kuusk trafił do GKS-u Katowice na zasadzie transferu definitywnego i związał się z Klubem kontraktem, który będzie obowiązywał do 30 czerwca 2025 roku z opcją przedłużenia.

27-letni obrońca pochodzi z Estonii i jest wychowankiem JK Kotkas Juunior. W swojej rodzimej lidze reprezentował JK Nõmme Kalju, Rakvere Tarvas oraz FC Flora Tallinn. W tym ostatnim klubie rozegrał 190 meczów, zdobywając cztery mistrzostwa Estonii, dwa Puchary Estonii, a także Superpuchar. FC Flora Tallinn to najbardziej utytułowany zespół w historii estońskiej piłki nożnej. W styczniu 2022 roku Märten Kuusk przeniósł się do grającego w najwyższej klasie rozgrywkowej węgierskiego Újpest FC. Do zespołu z Tallinna wrócił w styczniu 2023 roku na półroczne wypożyczenie. Rundę jesienną bieżącego sezonu spędził w Újpest FC.

Zawodnik regularnie występuje w reprezentacji Estonii, w której zadebiutował w styczniu 2019 roku. Dotąd rozegrał dla drużyny narodowej 29 meczów.

– Szukaliśmy zawodnika, który zwiększy rywalizację sportową w formacji defensywnej. W rundzie jesiennej bieżącego sezonu, w kilku fazach rozgrywek zmagaliśmy się z absencjami zawodników, spowodowanymi urazami oraz wykluczeniami za kartki. Wraz ze sztabem szkoleniowym zdefiniowaliśmy pozycję środkowego obrońcy, jako pozycję priorytetową do transferu zimą. Z wiadomych przyczyn, zimowe okna transferowe mają swoje uwarunkowania i specyfikę, stąd po licznych analizach rynku transferowego, podjęliśmy decyzję o transferze do Klubu Märtena Kuusk’a z Újpest FC. Märten jest reprezentantem Estonii, w piłce klubowej najwięcej sukcesów odnosił z Florą Tallinn, w której też rozegrał największą liczbę meczów. Zawodnik zbierał również cenne doświadczenie piłkarskie, grając w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów, Ligi Europy oraz Ligi Konferencji. Może występować na pozycji pół prawego i poł lewego środkowego obrońcy, co jest jego dodatkowym atutem. Po pozytywnym przejściu przedtransferowych badań medycznych oraz testów motorycznych, podpisaliśmy z zawodnikiem kontrakt – mówi Dawid Dubas, dyrektor sekcji piłki nożnej GKS-u Katowice.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Projekt zrobił swoje – trzy punkty faworyta

Spotkanie trzeciej drużyny PlusLigi z trzecią drużyną… od końca miało przebieg, który raczej łatwo można było przewidzieć. Projekt Warszawa nie miał większych problemów z pokonaniem GKS-u Katowice w trzech setach. Zatem przynajmniej do niedzieli warszawianie będą zasiadać na fotelu wicelidera.

Do wyjściowego składu warszawian powrócił Jan Firlej. Przyjezdni świetnie rozpoczęli ten pojedynek, gdyż po ataku z pipe`a Artura Szalpuka prowadzili 4:0. Miejscowi mieli spore problemy z kończeniem posyłanych do nich piłek, a w kontrataku skuteczni byli ich rywale. Po autowym uderzeniu Jakuba Jarosza przegrywali już sześcioma punktami, a gdy taki sam błąd popełnił Marcin Waliński – nawet siedmioma. Katowiczanie fatalnie pudłowali, byli blokowani lub bronieni, a po uderzeniach Kevina Tillie na tablicy wyników zrobiło się 16:7. Straty nieco zmalały, gdy Bartłomiej Bołądź dwukrotnie się pomylił, a Jarosz posłał asa serwisowego (11:16). Krótkotrwały zryw graczy Gieksy nie miał zbyt wielkiego wpływu na wynik. Warszawianie w pełni kontrolowali przebieg premierowej odsłony spotkania. Ponownie wyszli na siedmiopunktowe prowadzenie, ale po punktowej zagrywce Damiana Domagały było 17:21. Ostatecznie po wykorzystaniu przechodzącej piłki przez Jurija Semeniuka goście wygrali do 18.

Podobnie jak w pierwszej partii siatkarze Projektu zaczęli od prowadzenia 4:0. Po skończeniu krótkiej przez Andrzeja Wronę było nawet 6:0. Warszawianie dobrze zagrywali, a gospodarze w dalszym ciągu mieli problemy z kończeniem ataków. Po kolejnym dobrym serwisie Kevina Tillie dystans wzrósł do siedmiu ,,oczek”. Dopiero przy zagrywkach Lukasa Vasiny siatkarze GKS-u odrobili nieco straty, ale w dalszym ciągu ich gra daleka była od optymalnej. W pewnym momencie zbliżyli się na trzy ,,oczka”, ale ponownie nie potrafili tego utrzymać. Po zablokowaniu Jonasa Kvalena zrobiło się 9:15. Czas wzięty przez trenera Grzegorza Słabego na niewiele się zdał. Po powrocie na boisko kontrę skończył Wrona, a dodatkowo przyjezdni ustawili dwa bloki i losy tego seta należało uznać za rozstrzygnięte (9:18). Do końca jego trwania nic się nie zmieniło. Po ataku ze skrzydła Artura Szalpuka podopieczni Piotra Grabana prowadzili już w całym meczu 2:0.

Na boisku pozostał Damian Domagała, który zanotował bardzo dobre wejście w poprzednim secie. To właśnie on dał swojej drużynie prowadzenie 5:3, a kiedy Marcin Waliński dołożył asa serwisowego było 6:3. Przyjezdni nie pozwolili im jednak odskoczyć i szybko doprowadzili do wyrównania po zablokowaniu Lukasa Vasiny. Każda próba ucieczki katowiczan była natychmiastowo niwelowana. Zdecydowanie poprawili oni skuteczność w ataku, a przede wszystkim w polu serwisowym. Kolejne punktowe zagrywki Walińskiego oraz Bartłomieja Krulickiego sprawiły, że zrobiło się 16:13, ale trzy kolejne punkty zapisali na swoim koncie siatkarze Projektu. Końcówka zapowiadała się bardzo emocjonująco. W najważniejszym momencie siatkarze GKS-u jednak się zacięli. Po dwóch błędach w ataku już przegrywali. Dodatkowo nie przyjęli zagrywki Artura Szalpuka, a Damian Domagała został powstrzymany blokiem i na tablicy wyników było 19:22. W końcówce seta po stronie gości uaktywnił się blok i tym elementem zbudowali przewagę. Błąd serwisowy Jakuba Jarosza zakończył tą partię, a co za tym idzie cały mecz.

GKS Katowice – Projekt Warszawa 0:3 (18:25, 14:25, 21:25)

 

HOKEJ

hokej.net – GieKSa górą w meczu walki

Świetnym widowiskiem okazało się spotkanie pomiędzy GKS-em Katowice a KH Energą Toruń. Po niezwykle zaciętym pojedynku górą okazali się mistrzowie Polski, którzy pokonali „Stalowe Pierniki” 4:3. Bohaterem katowiczan został Mateusz Bepierszcz, który zdobył dwie bramki.

Na wysokich obrotach w piątkowe spotkanie weszli mistrzowie Polski, którzy już w pierwszej minucie za sprawą uderzenia Kacpra Maciasia sprawdzili gotowość Juliusa Pohjanoksy. Intensywne tempo gospodarzy już w 2. minucie zaprocentowało możliwością gry w przewadze. Jak po sznurku chodził krążek pomiędzy zawodnikami GieKSy, aż w końcu gubiąc toruńską defensywę trafił do Grzegorza Pasiuta. „Profesor” nie znalazł jednak miejsca, aby zmieścić krążek przy krótkim słupku, pieczętując jedynie obramowanie bramki Pohjanoksy.
Goście nie byli chętni do prowadzenia otwartej gry, trzeba im jednak przyznać, że dobrze pracowali w obronie, a kiedy już gościli w tercji rywala, nie przebierając w środkach szukali sobie sposobności, aby mocnymi strzałami zaskoczyć Johna Murraya. Ostatnie minuty pierwszej tercji to czas wzajemnych wykluczeń, skutkujący okresem gry 4/4. Gdy w 18. minucie na ławce kar zasiadł Atte Huhtela, grający w przewadze gospodarze zafundowali przejażdżkę rollercoasterem broniącym zawodnikom KH Energi, podkręcając tempo pracy krążkiem. Efektowna gra nie przyniosła jednak GieKSie bramki. Ostatnie słowo pierwszej tercji należało do podopiecznych Juhy Nurminena. Mirko Djumić wyprowadzając ekspresową kontrę zagrał do Daniły Larionovsa, który otworzył wynik spotkania.

Jeżeli gospodarze wyjechali na drugą tercję z mocnym postanowieniem odrobienia bramkowej straty, to już po 13. sekundach musieli swoje zapędy nieco ostudzić, bowiem na ławkę kar został oddelegowany Noah Delmas. Torunianom nie udało się wykorzystać okresu gry w przewadze do podwyższenia wyniku, a w 24. minucie stracili swoją zaliczkę z pierwszej odsłony gry. Mocno popracowała w forecheckingu czwarta formacja GieKSy. Przejmujący krążek Igor Smal nie zdołał zaskoczyć swoim strzałem Pohjanoksy, jednak wobec dobitki Mateusza Bepierszcza, toruński bramkarz nie miał już żadnych szans. W ciągu kolejnych minut większość wydarzeń skupiała się właśnie wokół bramki Juliusa Pohjanoksy, jednak fiński golkiper wychodził górą z tych pojedynków. W 31. minucie torunianie wygrali bulik w tercji GKS-u. Spod niebieskiej linii krążek wrzucił Jakub Gimiński, a jego lot zmienił Mikałaj Syty, czym zmylił interweniującego Murraya. Odpowiedź gospodarzy nadeszła już w 35. minucie. Sam Marklund otrzymał krążek zza bramką od Hampusa Olssona. Szwedzki napastnik postanowił wprowadzić go zza pleców Pohjanoksy, a następnie bez ostrzeżenie posłał uderzenie po lodzie, wyrównując stan spotkania.

W 42. minucie napięcie skoczyło między Hitosato a Jakubem Gimińskim. Między tą dwójką zawodników dochodziło do sporej ilości interakcji od samego początku spotkania i można było się spodziewać, że emocje w końcu wezmą górę. Sędziowie dwójkę zainteresowanych odesłali na dwuminutowe kary.

Dwie minuty później toruńska obrona, nie zdołała upilnować Bartosza Fraszki, który stanął twarzą w twarz z Juliusem Pohjanoksą, posyłając uderzenie, skrzydłowy GieKSy został zahaczony kijem, decyzja arbitrów mogła być tylko jedna: karny dla GKS-u. Sam poszkodowany chwilę później próbował cisnąć krążek między parkanami Pohjanoksy, jednak ten nie dał się zaskoczyć. Z każdą minuta spotkanie nabierało rumieńców. Katowiczanie wydawali się niezwykle zdeterminowani, aby zgarnąć pełną pulę i nawet kara nałożona na Mateusza Bepierszcza nie uniemożliwiła wykreowania im dogodnych sytuacji. W tej najlepszej po podaniu Bartosza Fraszki znalazł się Jakub Wanacki, na jego drodze do szczęścia stanął jednak świetnie dysponowany Pohjanoksa.

W 54. minucie raz jeszcze boks kar odwiedził Hitosato. Goście w przewadze wypracowali dogodną pozycję dla Mirko Djumicia, który uderzeniem z lewego bulika po raz trzeci wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Ledwie 32sekundy trwała radość torunian z objętego prowadzenia, w 56. minucie Ryan Cook znalazł sposób aby pokonać Pohjanoksę. Wyrównująca bramka nie zaspokoiła apetytów mistrzów Polski, którzy ruszyli po kolejne trafienie.
W 57. minucie o soczyste wrzucenie krążka na bramkę pokusił się Aleksi Varttinen. To uderzenie przeciął Mateusz Bepierszcz, co nie pozwoliło w żaden sposób zareagować Pohjanoksie, który musiał kolejny raz szukać krążka we własnej siatce. Emocji nie zabrakło do samego końca. W 59. minucie Michalski i Gimiński zdaniem sędziów byli głównymi sprawcami kotłowaniny pod bramką Pohjanoksy i zostali obustronnie odesłani do odsiadywania kar. Na 45sekund przed końcem, torunianie mieli sporą sposobność, aby odwrócić losy spotkania. Na ławce kar obok Michalskiego zasiadł Varttinen,a trener Nurminen podjął ryzykowny manewr wycofania Pohjanoksy z bramki. Na nic to jednak się stało, trzy punkty tego wieczoru zostały w Katowicach.

 

GKS Katowice zwycięski w Sosnowcu

Hokeiści GKS-u Katowice pokonali w meczu 35. kolejki TAURON Hokej Ligi na wyjeździe Zagłębie Sosnowiec 3:1. O wyniku zdecydowała pierwsza tercja, w której goście zdobyli dwubramkowe prowadzenie, a głównym ojcem sukcesu był Ben Sokay, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.

Od samego początku spotkania do wykonywania swoich zadań ofensywnych przystąpili przyjezdni. Już po kilku sekundach zadźwięczał słupek po strzale Shigekiego Hitosato. Goście szybko dopięli swego i w 3. minucie wyszli na prowadzenie za sprawą dobrego rajdu Bena Sokaya.
Podopieczni Piotra Sarnika byli dość mocno pogubieni w tej tercji i nie potrafili znaleźć skutecznej odpowiedzi, trafiając jedynie w słupek za sprawą Damiana Tyczyńskiego. Hokeiści GKS-u grali bardzo rozważnie w defensywie i nie pozwalali na zbyt wiele gospodarzom.
Podopieczni Jacka Płachty uderzyli po raz drugi w 18. minucie znów za sprawą Bena Sokaya, który skutecznie poprawił odbity strzał Kacpra Maciasia. Do końca pierwszej odsłony nie udało się już gospodarzom odpowiedzieć na to trafienie i na pierwszą przerwę zjeżdżaliśmy z dwubramkowym prowadzeniem gości.

Początek drugiej tercji nie przyniósł wielu zmian w obrazie gry, bo stroną dominującą nadal była ekipa GKS-u Katowice, jednak świetnie w bramce spisywał się Patrik Spěšný, który raz po raz ratował sosnowiczan przed stratą bramki.

Ta sytuacja zmieniła się w 32. minucie, gdy w końcu uderzyli gospodarze za sprawą Arkadiusza Karasińskiego, który trochę szczęśliwym rykoszetem zaskoczył Johna Murraya.
Bramka gospodarzy znacznie zmieniła obraz spotkania, oprócz pobudzenia trybun, pobudzili się również hokeiści Zagłębia, którzy raz za razem nacierali na bramkę rywali, jednak brakowało im trochę szczęścia lub precyzji by doprowadzić do wyrównania.

Kilka minut przed końcem drugiej odsłony przekonaliśmy się dlaczego spotkania między Zagłębiem a GKS-em są hokejowymi derbami. Po ogromnym zamieszaniu i bijatyce, na ławkach kar skończyło po trzech zawodników każdej z drużyn. Do końca drugiej odsłony wynik nie uległ już zmianie i przed ostatnią tercją mieliśmy wynik na styku, co zwiastowało ogromne emocje przed ostatnią tercją.

Na początku ostatniej odsłony sosnowiczanie zamiast ruszyć na rywali, zaczęli łapać kary, które skutecznie uniemożliwiały im nawiązania skutecznej walki. Co gorsza dla sosnowiczan, goście z Katowic uderzyli ponownie.
Tym razem bramkę zdobył Noah Delmas, który precyzyjnym strzałem z niebieskiej zaskoczył Patrika Spěšnego. Do końca spotkania gospodarze starali się znaleźć sposób na pokonanie Johna Murraya, ale katowicka defensywa i golkiper spisywali się bardzo dobrze.
W końcówce podopieczni Piotra Sarnika starali się zdobyć bramkę kontaktową grając bez bramkarza, jednak i ten manewr nie przyniósł spodziewanego rezultatu, co oznaczało, że trzy punkty jadą do Katowic, a w Sosnowcu muszą przełknąć gorycz porażki z liderem rozgrywek THL.

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: stowarzyszenie@sk1964.pl

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Klub Piłka nożna

Nowak wyrzucił Szczerbowskiego z szatni piłkarzy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W piątek w klubie pojawił się Marek Szczerbowski. Najpierw spotkał się z piłkarzami w ich szatni, a następnie miał udać się do trenerów. Został jednak wyrzucony z klubu przez prezesa Krzysztofa Nowaka. Jak do tego doszło?

Szczerbowski pojawił się na Bukowej w piątek przed południem. Dla znających plan dnia prezesa Nowaka było oczywiste, że obecnego sternika GKS Katowice nie będzie wtedy na stadionie. Ocenę tego, jak bardzo pewnie musi się czuć Szczerbowski, skoro wchodzi do klubu w trakcie tygodnia, spotyka się tam ze swoimi byłymi pracownikami i jest spokojny o to, że nie dotrze to do prezesa Nowaka, pozostawiamy Wam. Sielankowa atmosfera została zmącona przez niespodziewane przybycie prezesa Nowaka. Doszło do gwałtownej wymiany zdań i wyrzucania Szczerbowskiego z klubu. Tournée nie miało zakończyć się na szatni piłkarzy, bo w pokoju trenerów prezes Nowak zastał grupę największych beneficjentów Szczerbowskiego. Składała się ona nie tylko z trenera czy dyrektora, ale także dyrektora Akademii Młoda GieKSa Mariusza Pańpucha (wyznaczonego do tej roli przez Szczerbowskiego).

Od dawna informowaliśmy Was o tym, że Szczerbowski nie umie pogodzić się z tym, że musiał odejść z klubu. Wczorajsze wydarzenie to kolejna udokumentowana próba jego wtrącania się do działalności GKS Katowice. O pierwszych większych działaniach mogliśmy się dowiedzieć przy okazji kilku prób zmiany trenera, których podjął się prezes Nowak.

Pierwszą jego poważną propozycją był Marcin Brosz, który był gotów podjąć się misji awansu z GKS Katowice. Były szkoleniowiec Górnika Zabrze przedstawił profesjonalny plan (m.in. na jakie pozycje potrzeba wzmocnień — okazało się, że na większość), ale był on poza naszym zasięgiem finansowym, szczególnie że nad głową wciąż wisiała kilkuset tysięczna odprawa dla Góraka. Umowa nie rozbiła się jednak tylko o pieniądze, a prezes Nowak miał po tej sytuacji ogromne pretensje do Dawida Dubasa, który pełni w klubie rolę dyrektora sportowego (jego awans także odbył się podczas urzędowania Szczerbowskiego).

Tutaj warto przypomnieć kulisy umowy Góraka, która jest tak trudna i kosztowna do zerwania. Po dwuletniej batalii zakończonej awansem do pierwszej ligi umowa Góraka została automatycznie przedłużona o jeden sezon na zapleczu Ekstraklasy — do 30 czerwca 2022 roku. Jednak już w lutym 2022 roku, po rundzie jesiennej, którą zakończyliśmy na 13. miejscu z przewagą 7 punków nad strefą spadkową (ale też mieliśmy o jedno spotkanie rozegrane więcej, więc przewaga mogła stopnieć do 4 punktów), Szczerbowski przedłużył Górakowi umowę o… kolejne dwa lata — do 30 czerwca 2024. Sezon zakończyliśmy ostatecznie na ósmym miejscu, ale zostało ono wywalczone dzięki serii trzech wygranych w meczach… „o nic”. Do połowy rundy wiosennej biliśmy się o utrzymanie, w niektórych momentach wręcz rozpaczliwie (żeby przypomnieć tylko mecz w Olsztynie). W kolejnym sezonie Górak nie zrealizował „ambitnego” celu tj. utrzymania szybciej niż sezon wcześniej, ale pozostał w klubie. O aktualnych rozgrywkach nie ma sensu pisać — każdy może sam ocenić.

Druga próba zmiany szkoleniowca została przez prezesa Nowaka podjęta już dużo bardziej ostrożnie. Stracił on zaufanie do Dubasa, dlatego ten o jego spotkaniach i ustaleniach z trenerem Jarosławem Skrobaczem dowiedział się dopiero wtedy, kiedy „nic nie mogło się wysypać” — na kilka dni przed grudniowym meczem z Chrobrym w Głogowie. W poniedziałek po ostatnim spotkaniu GieKSy w 2023 roku nowym szkoleniowcem miał zostać ogłoszony trener Skrobacz, a sam Górak w SMS-ach żegnał się ze współpracownikami. Wszystko wysypało się jednak w przeddzień meczu w Głogowie, kiedy Górak i Dubas wsparci… Szczerbowskim tak zamieszali w Urzędzie Miasta, że umowa dla nowego szkoleniowca została zablokowana.

Bardzo zastanawia także to, dlaczego z szatni musiał Szczerbowskiego wyrzucić aktualny prezes, a nie sami piłkarze, skoro kilka dni wcześniej odmówili oni spotkania… prezesowi Krzysztofowi Nowakowi bez udziału Rafała Góraka.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Kibice odpalili w Płocku

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do pierwszej galerii z Płocka. GieKSa przegrała z Wisłą 1:2, a zdjęcia przygotowała dla Was Madziara.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Pechowa porażka w Płocku

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W sobotnie popołudnie GieKSa pojechała na wyjazdowe spotkanie do Płocka. Była to pierwsza wizyta na nowym stadionie, więc nie trzeba było mobilizować kibiców, którzy w komplecie zjawili się w Płocku.

Pierwszą połowę zaczęli zawodnicy GieKSy, ale przed pierwszym gwizdkiem minutą ciszy został upamiętniony młody kibic, który przegrał walkę z chorobą. W pierwszych minutach oba zespoły badały rywala, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. W dziesiątej minucie Shibata dośrodkował z rożnego i zrobiło się zamieszanie w polu karnym Wisły, po czym sędzia czekał na informacje z wozu VAR. Po krótkiej weryfikacji wskazał na jedenasty metr za zagranie ręką. Do karnego podszedł Jędrych i pewnym strzałem tuż przy lewym słupku pokonał bramkarza. Pięć minut później Adrian Błąd został przewrócony na linii pola karnego i sędzia odgwizdał przewinienie. Do wolnego podszedł Shibata, jednak piłka przeleciała minimalnie nad poprzeczką. W 25. minucie Antonii Kozubal faulował rywala na linii pola karnego i sędzia wskazał na jedenasty metr tym razem dla gospodarzy, jednak po informacji z wozu VAR sędzia cofnął piłkę na rzut wolny. Fabian Hiszpański długo przymierzał się do oddania strzału, jednak wszystko na marne, bo piłka zatrzymała się na murze. Chwilę później kibice GieKSy zaprezentowali sektorówkę przedstawiającą kominiarkę w żółto-zielono-czarnych barwach, a całość została uzupełniona racami. Podczas prezentacji oprawy zmienili swój ubiór z czarnego na żółty, co po odsłonięciu dało świetny efekt. W międzyczasie Wisła coraz częściej zaczęła stwarzać sobie okazje pod polem karnym GieKSy. W 42. minucie Antoni Kozubal dopuścił się faulu na dwudziestym metrze, za co zobaczył żółtą kartkę. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Jesper Westermark urwał się obrońcą i doprowadził do wyrównania. W końcówce pierwszej połowy nic godnego uwagi się nie wydarzyło i zespoły schodziły do szatni przy jednobramkowym remisie.

Na drugą połowę oba zespoły wyszły w takich samych składach, a obraz gry był bardzo podobny jak na początku spotkania i nikt nie chciał zaryzykować. Z upływem kolejnych minut GieKSa częściej zapędzała się pod pole karne gospodarzy i najpierw wywalczyła sobie rzut wolny, a chwilę później rożny, który był powtarzany z powodu nadmiernych przepychanek w polu karnym. W dalszej części spotkania GieKSa skupiła się na posiadaniu piłki, ale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. W 63. minucie Fabian Hiszpański pokusił się o uderzenie zza pola karnego, co sprawiło małe problemu Kudle, ale finalnie zdołał sparować piłkę w bok pola karnego. Dwadzieścia minut przed końcem spotkania Jime uderzył bardzo nieprzyjemnie między obrońcami, ale bramkarz GieKSy nie dał się zaskoczyć. Chwilę później ten sam zawodnik uderzył z pierwszej piłki minimalnie nad poprzeczką. W końcówce spotkania oba zespoły chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, niestety efekt był całkiem inny i wkradło się sporo niedokładności i chaosu. Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry sędzia stracił łączność z bazą i przerwał na chwilę mecz, aby naprawić awarię. W doliczonym czasie gry Haglin-Sangre wykorzystał zamieszanie w polu karnym i rzutem na taśmę wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. GieKSa musiała uznać wyższość rywala, mimo że to ona częściej była przy piłce w drugiej połowie. 

24.02.2023, Płock
Wisła Pock – GKS Katowice 2:1 (1:1)
Bramki: Westermark (42), Sangre (90) – Jędrych (14-k).
Wisła Płock: Kamiński – Lorenc (68. Gric), Janus (68. Szwoch), Vallo, Hiszpański, Jime (80. Laskowski), Gerbowski (87. Tomczyk), Jach, Sangre, Westermark (80. Lewadnowski), Szymański.
GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Jędrych, Kuusk, Komor, Danek – Shibata (66. Aleman), Kozubal, Repka, Błąd (80. Arak) – Bergier (80. Marzec).
Żółte kartki: Szymański, Jach – Kozubal.
Sędzia: Piotr Rzucidło (Warszawa).
Widzów: (w tym 755 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga