Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: GieKSa na Sztauwajerach! Prezentacja GKS-u Katowice przed startem sezonu w Ekstraklasie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.

Piłkarki rozpoczęły przygotowania do startu rozgrywek Orlen Ekstraligi. W piątek drużyna rozegrała sparing z Czarnymi Sosnowiec, przegrany 1-4 (1-3). W niedzielę zespół wyjechał na zgrupowanie w Busku-Zdroju. W środę 17 lipca drużyna rozegra sparing ze Skrą Częstochowa. PZPN podał terminarz Orlen Ekstraligi Kobiet, w pierwszej kolejce (10-11 sierpnia) piłkarki zmierzą się UKS SMS Łódź. Piłkarze rozegrali w sobotę sparing Zagłębiem Lubin 1-1 (0-0). Do drużyny dołączył Alan Czerwiński. W najbliższą środę (od godz. 18:00), na Sztauwajerach, zostanie dokonana prezentacja drużyna. W sobotę zespół zmierzy się w pierwszej kolejce PKO BP Ekstraklasy z Radomiakiem Radom. Do zespołu siatkarzy dołączyli Krzysztof Gibek, Damian Hudzik oraz Bartosz Gomułka. Do hokejowej GieKSy dołączył Szwed Filip Rydström.

 

PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Podsumowanie sezonu Orlen Ekstraligi
Lekko ponad miesiąc temu zakończyły się rozgrywki Orlen Ekstraligi. Kampania 2023/24 pozostanie na długo w pamięci kibiców kobiecej piłki w Polsce, zwłaszcza dzięki ostatniej kolejce, która trzymała w napięciu do ostatnich sekund i dopiero wtedy wyłoniła mistrza kraju oraz spadkowiczów. Zapraszamy na podsumowanie sezonu.
[…] 2. GKS KATOWICE
Miniony sezon w wykonaniu GKS-u Katowice można określić mianem umiarkowanie udanego: były blisko obrony mistrzostwa Polski, jednak wypuściły je z rąk na ostatniej prostej. Niemniej jednak sięgnęły po pierwszy w historii klubu Puchar Polski.
Katowiczanki zakończyły rundę zasadniczą na drugim miejscu, ustępując jedynie Pogoni Szczecin. Po pierwszej wiosennej serii gier traciły do Dumy Pomorza aż sześć punktów. Kilka tygodni później, po 16. kolejce, sytuacja w tabeli uległa zmianie i to podopieczne Karoliny Koch objęły prowadzenie. Utrzymywały je aż do ostatniej serii gier. W decydującym meczu, w którym ważyły się losy mistrzostwa, GieKSa przegrała na wyjeździe z SMS-em Łódź 0:1, podczas gdy Pogoń Szczecin pokonała Rekord Bielsko-Biała 6:0. W rezultacie Katowiczanki nie zdołały obronić mistrzowskiego tytułu.
GKS Katowice to jedyna drużyna w Orlen Ekstralidze, która nie straciła ani jednego punktu na swoim terenie: wygrały wszystkie jedenaście spotkań przy Bukowej, a ich bilans domowych spotkań jest również imponujący: 28 zdobytych bramek przy zaledwie 5 straconych.
– Myślę, że ten sezon możemy podzielić na dwie kategorie: pierwsza z nich, czyli puchar Polski zakończyła się dla nas bardzo pozytywnie, bo go wygrałyśmy i przeszłyśmy do historii w GKS-ie. Natomiast ta druga strona, liga ma troszkę gorzki smak i ogromny niedosyt, bo mimo wszystko byłyśmy bardzo blisko i nie udało się tego osiągnąć, ale ja oceniam ten sezon bardzo pozytywnie i uważam, że jako drużyna zrobiłyśmy ogromny postęp. To też zaprocentowało we wielu meczach, gdzie tworzyłyśmy jeden wielki kolektyw i byłyśmy w stanie podnosić się z bardzo ciężkich sytuacji. Uważam, że mimo wszystko ten sezon był dla nas mimo wszystko bardzo owocny. – powiedziała Aleksandra Nieciąg

 

tenpoznan.pl – Oficjalnie. Alan Czerwiński opuszcza Lecha Poznań
Alan Czerwiński opuszcza Lech Poznań, by dołączyć do GKS Katowice. Zawodnik w poniedziałek przeszedł wymagane testy medyczne.
Czerwiński, przyszedł do Lecha przed sezonem 2020/2021. W ciągu swojej kariery w Poznaniu rozegrał 113 meczów, zdobył 4 gole i zanotował 10 asyst. W europejskich pucharach zagrał w sumie 19 razy. Udało mu się zdobyć mistrzostwo Polski.
Początki kariery Czerwińskiego związane były również z GKS Katowice, gdzie grał w latach 2012-2017, przed przejściem do Zagłębia Lubin, a następnie do Lecha Poznań.

 

gol24.pl – Zagłębie Lubin zagrało na remis z GKS-em Katowice. Nowi zawodnicy przesądzili o wyniku meczu
Zagłębie Lubin i GKS Katowice zremisowały 1:1 w ostatnim swoim meczu przed rozpoczęciem zmagań w PKO Ekstraklasie. Asystę dla GieKSy zaliczył Alan Czerwiński, który niedawno przeniósł się do Katowic z Lecha Poznań. Natomiast dla Miedziowych gola strzelił napastnik, który do klubu dołączył z czeskiej Sparty Praga.
[…] Natomiast w 79. minucie bramkę wyrównującą strzelił Jakub Arak po podaniu Alana Czerwińskiego. Ten z kolei do drużyny GieKSy przywędrował z poznańskiego Lecha. Kluby nie zdecydowały się publikować wideo z goli, więc GKS postanowił przedstawić zdobytą przez siebie bramkę w oryginalny sposób.

 

wkatowicach.eu – GieKSa na Sztauwajerach! Prezentacja GKS-u Katowice przed startem sezonu w Ekstraklasie

W środę 17 lipca piłkarze GKS-u Katowice zaprezentują się przed nowym sezonem. Po raz pierwszy zobaczymy w klubowych barwach nowych piłkarzy GieKSy. Dowiemy się także, w jakich koszulkach klub będzie występować w Ekstraklasie. Wydarzenie odbędzie się w pięknych okolicznościach przyrody – na Dolinie Trzech Stawów.

[…] Wielkimi krokami zbliża się start nowego sezonu. W sobotę 20 lipca o godz. 14:45 GieKSa podejmie przy Bukowej Radomiaka Radom. To pierwszy mecz GieKSy w PKO BP Ekstraklasie po 19 latach.

[…] Prezentacja odbędzie się w środę 17 lipca o godz. 18:00. To będzie znakomita okazja, aby poznać kadrę drużyny na nadchodzący sezon, w tym nowych zawodników GieKSy. Przypomnijmy, że do katowickiego zespołu dołączyli już: Borja Galan, Adam Zrel’ak, Sebastian Milewski, Lukas Klemenz oraz Alan Czerwiński.
Drużyna zaprezentuje się oczywiście w nowych, ekstraklasowych koszulkach. Na miejscu kibice będą mogli skorzystać z bogatej oferty gastronomicznej Sztauwajerów.

Przypomnijmy, GKS Katowice zagra w nadchodzącym sezonie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, po tym, jak wywalczył 2. miejsce w I lidze i awans bez konieczności rozgrywania meczów barażowych. W Ekstraklasie, w sezonie 2024/2025 jesienią zostanie rozegranych 18 kolejek. Kluby zatem zagrają równo po 9 meczów w domu i na wyjeździe. Ze względu na warunki atmosferyczne i kwalifikacje rozgrywek UEFA w czasie wakacji nie będzie meczów rozgrywanych w godzinach południowych.

W najbliższych kolejkach rywalami GieKSy będą:

Radomiak Radom, 20 lipca w Katowicach,
Stal Mielec, 27 lipca w Mielcu,
Raków Częstochowa, 3 sierpnia w Katowicach,
Piast Gliwice, 12 sierpnia w Gliwicach,
Motor Lublin, 17 sierpnia w Katowicach
Jagiellonia Białystok, 24 sierpnia w Białymstoku,
Zagłębie Lubin, 31 sierpnia w Katowicach.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Z Tauron 1. Ligi do PlusLigi! Nowy przyjmujący GKS-u!
Katowicki klub za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformował o kolejnym transferze. Do grona zawodników GKS-u dołączył przyjmujący Krzysztof Gibek. Siatkarz w sezonie 2022/2023 pomógł klubowi Norwid Częstochowa wywalczyć awans do PlusLigi.
Krzysztof Gibek to 32-letni siatkarz, grający na pozycji przyjmującego, który w sezonie 2024/2025 zasili szeregi katowickiego GKS-u. Zawodnik swoją przygodę z siatkówką rozpoczynał w drugoligowym AZS Politechnika Opolska (2011-2016). Następnie przyjmujący przeniósł się do rozgrywek Tauron 1. Ligi. Jego pierwszym klubem na pierwszoligowych parkietach był PSG KPS Siedlce, gdzie spędził trzy sezony (2016-2019). W 2019 roku siatkarz przeniósł się do Wrocławia, w którym bronił barw Gwardii do końca sezonu 2020/2021.
W 2021 roku Krzysztof Gibek dołączył do Norwida Częstochowa. Zawodnik dobrze wpasował się w drużynę, a w sezonie 2022/2023 pomógł częstochowskiej siatkówce awansować do PlusLigi. W trakcie wspomnianego sezonu wystąpił w 36 meczach. Zdobył w nich 304 punkty, w tym 52 bezpośrednio z zagrywki i 23 blokiem. Po zakończeniu częstochowskiej przygody w listopadzie 2023 roku, przeniósł się do Mickiewicza Kluczbork.
-Przygotowując się do ciężkiego sezonu, jaki nas czeka poszukiwaliśmy zawodników zarówno głodnych gry, jak i doświadczonych – wspomniał Jakub Bochenek, dyrektor sekcji siatkówki GKS-u Katowice. – Tak się składa, że Krzysztof Gibek jest połączeniem tych dwóch cech. Posiada już wieloletnie doświadczenie na niższych szczeblach rozgrywkowych, ale wciąż czeka na debiut i jest głodny gry w PlusLidze. Cieszymy się, że nastąpi on w naszym zespole – zakończył.

 

GKS Katowice pozyskał nowego środkowego
Kolejny nowy zawodnik zasilił szeregi GKS-u Katowice. Środkowym śląskiego zespołu został 26-letni Damian Hudzik, wcześniej zawodnik Bogdanki LUK-u Lublin. Umowa zawodnika z klubem obowiązywać będzie do końca sezonu 2024/2025.
Nowy siatkarz katowickiego zespołu rozpoczynał swoją siatkarską karierę od występów w pierwszoligowym Kęczaninie Kęty, a w kolejnych sezonach reprezentował takie zespoły, jak AKS V LO Rzeszów i MKS Aqua-Zdrój Wałbrzych. W 2018 roku Damian Hudzik zdecydował się na przeprowadzkę do Szwajcarii, gdzie występował w drużynach Biogas Volley Nafels (2018-2021) i Lausanne USC (2021-2022). Miał również okazję zaprezentować się w rozgrywkach Pucharu Challenge.
Ostatnie dwa sezony środkowy spędził w zespole PlusLigi, Bogdance LUK-u Lublin. W minionym sezonie zajął on 5. miejsce i zagrał w turnieju finałowym Pucharu Polski. Hudzik zanotował występy w 17 meczach, w których zdobył łącznie 51 punktów, w tym 13 blokiem.
– Stabilny środek siatki od kilku lat charakteryzuje naszą drużynę. Po drobnych roszadach postawiliśmy, że jedyną nową postacią na tej pozycji będzie Damian Hudzik. W poprzednich sezonach pokazał się z bardzo dobrej strony w drużynie z Lublina, a i w meczach z GKS-em dał się nam we znaki. Liczymy, że teraz będzie naszym mocnym punktem – podkreśla Jakub Bochenek, dyrektor sekcji siatkówki katowickiego klubu.

 

GKS z młodym atakującym w sezonie 2024/2025
Do składu siatkarskiej drużyny GKS-u Katowice na sezon 2024/2025 dołączył 22-letni atakujący Bartosz Gomułka. To szósty nowy zawodnik w szeregach katowickiej drużyny.
GKS Katowice kompletuje skład na nowy sezon. Do tej pory klub opuściło siedmiu zawodników, młody atakujący jest szóstym nowym nabytkiem klubu.
Nasz nowy siatkarz stawiał swoje pierwsze siatkarskie kroki w MOS Wola Warszawa, w którego barwach sięgnął w 2020 roku po mistrzostwo Polski juniorów i został wyróżniony tytułem MVP całych rozgrywek. Ponadto Bartosz Gomułka w 2021 roku wraz z reprezentacją Polski sięgnął po brązowy medal mistrzostw świata juniorów, a rok później w Tarnowie z reprezentacją Polski U-22 zdobył brązowy medal mistrzostw Europy.
W sezonie 2021/2022 Gomułka podpisał kontrakt z pierwszoligowym zespołem Legii Warszawa, a kolejny sezon rozegrał w zespole AZS AGH Kraków. Doskonała postawa Gomułki w sezonie 2022/2023 i 9 nagród MVP, jakie otrzymał w tamtym okresie, przyczyniły się do wyróżnienia młodego atakującego nagrodą MVP Tauron 1. Ligi podczas Gali Polskiej Ligi Siatkówki.
W minionym sezonie 22-latek miał okazję zadebiutować na poziomie PlusLigi w barwach klubu Enea Czarni Radom, dla którego zagrał w 28 spotkaniach w PlusLidze i zdobył łącznie 70 punktów. Do tego zdobył dwa wyróżnienia dla najlepszego gracza meczu. W 2024 roku atakujący otrzymał do trenera Nikoli Grbicia powołanie do szerokiej reprezentacji Polski na obecny sezon kadrowy.
– Bartosz to jeden z najbardziej utalentowanych atakujących młodego pokolenia, z roku na rok wykonuje wielkie postępy i wierzymy, że kolejne nastąpią w naszym zespole. Liczymy, że wraz z Damianem Domagałą będą się doskonale uzupełniać na pozycji atakującego, co przyniesie korzyść całemu zespołowi – mówi Jakub Bochenek, dyrektor sekcji siatkówki GKS-u.

 

HOKEJ
hokej.net – GieKSa z nowym napastnikiem. Ma potężne warunki fizyczne
Szefostwo GKS-u Katowice dokonało szóstego transferu przed rozpoczęciem sezonu 2024/2025. Do ekipy wicemistrzów Polski dołączył Szwed Filip Rydström, który podpisał roczny kontrakt.
Rydström urodził się w miejscowości Vallentuna, położonej o 25 kilometrów od Sztokholmu. Ma 27 lat, występuje na pozycji środkowego i może pochwalić się dobrymi warunkami fizycznymi (191 cm, 98 kg), z których potrafi zrobić użytek.
Jego poważna przygoda z hokejem zaczęła się od występów w Quebec Major Junior Hockey League, stanowiącej jedną z trzech najlepszych lig juniorskich w Kanadzie. Później występował też w kanadyjskiej lidze akademickiej Usports. W drużynie Uniwersytetu z Wyspy Księcia Edwarda rozegrał 93 mecze, w których zdobył 68 punktów za 32 gole i 36 asyst. Był wtedy klubowym kolegą Conora MacEacherna, znanego z występów na polskich taflach.
W jego dorobku można znaleźć też 2 mecze w ECHL (2 asysty) oraz 112 w HockeyEttan. Na trzecim szczeblu rozgrywkowym strzelił 23 gole i zanotował 33 asysty. Z kolei na ławce kar spędził 135 minut.
Szwedzki środkowy poprzedni sezon spędził w zespole Brödernas/Väsby. Jego dorobek zamknął się na 46 meczach, 11 bramkach u 11 asystach. Sędziowie nałożyli na niego 62 minuty karne, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +5.
– Filip to obdarzony bardzo dobrymi warunkami fizycznymi napastnik, który pracuje ciężko po obu stronach tafli. Rydström kilka sezonów spędził za oceanem, gdzie przyswoił styl i charakterystykę gry, jakiej potrzebujemy w naszym składzie. Liczymy na to, że 27-latek pokaże się z dobrej strony i udowodni, iż drzemie w nim duży potencjał – tak Roch Bogłowski, dyrektor sportowy hokejowej sekcji GKS-u Katowice, opisał najnowszy nabytek ekipy z alei Korfantego.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

21 sekund mistrzowskich akcji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.

No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.

Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.

Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.

Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.

I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.

Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.

Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.

To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.

Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.

Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.

Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.

W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.

Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.

W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.

No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…

Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.

Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek 2029!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rafał Strączek podpisał nowy kontrakt z klubem, a ogłoszenie tego miało miejsce przed piątkowym spotkaniem z Motorem Lublin. Tym samym ucięto medialne spekulacje o przeprowadzce do Poznania. 

Nowa umowa będzie obowiązywać do czerwca 2029 roku. Bramkarz, po wejściu do pierwszej jedenastki, świetnie się spisuje i ma wielki udział w wynikach GKS Katowice. W tym sezonie w 23 spotkaniach 8 razy zachował czyste konto.

Piłkarzowi życzymy zdrowia, dalszych dobrych występów i sukcesów z naszym klubem. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga