Piłka nożna
Właściciel Miedzi: Celem będzie pierwsza szóstka
Miedź Legnica po sezonie gry w PKO Ekstraklasie, swoje spotkania ponownie będzie rozgrywać na boiskach Fortuna I Ligi.
Poprzedni sezon kompletnie nie wyszedł Miedziance: drużyna w kiepskim stylu spadła z ekstraklasy i odpadła w pierwszej rundzie z rozgrywek Pucharu Polski. Pod koniec poprzedniego sezonu tu i ówdzie zaczęto się zastanawiać czy właściciel MKS-u Andrzej Dadełło nie będzie chciał rozstać ze swoim klubem. Nic bardziej mylnego, Dadełło pod koniec maja za pomocą strony internetowej klubu wydał zdecydowane oświadczenie:
„[…] W dniu wczorajszym zatwierdziłem planowany budżet Klubu na nadchodzący sezon. Będzie on – jak na nasze warunki 1 ligi – rekordowo wysoki, co wymaga ode mnie ogromnego zaangażowania finansowego, stąd dłuższy niż zazwyczaj proces decyzyjny, uwarunkowany różnymi okolicznościami. W budżecie tym zawarto bardzo duże, ale niezbędne nakłady inwestycyjne na rozbudowę naszego ośrodka treningowego przy ulicy Świerkowej.
[…] Jesteśmy po przegranym, smutnym dla nas sezonie. W sporcie wygrywa ten, kto jest lepszy, a tym razem inni byli lepsi. To, niestety, będzie się zdarzać, bo tak wygląda rywalizacja w piłce nożnej. Ale mogę obiecać, że czekają nas również sezony, w których to my będziemy lepsi od rywali, tak jak to było rok temu, gdy wygraliśmy bardzo mocną pierwszą ligę z ogromną przewagą punktową.
[…] Ja zostaję w Miedzi i wierzę, że wy też zostajecie na trybunach, by dalej wspierać nasz Klub.”
W jednym z wywiadów Dadełło na pytanie dziennikarza:
„W najbliższym sezonie awans będzie jasno określonym celem?”
Dadełło odpowiedział:
„Celem będzie pierwsza szóstka. Pamiętamy, co działo się po poprzednim spadku. Liczyliśmy na szybki awans, a rzeczywistość te plany zweryfikowała”.
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Miedzi dokonali dwunastu transferów, najbardziej znani piłkarze wśród pozyskanych to Damian Michalik (ze Stali Rzeszów), Krzysztof Drzazga i Florian Hartherz (obaj z TSP) czy Kamil Antoniuk (z Resovii). Z klubem pożegnało się szesnastu zawodników. Nowym trenerem został 35-letni Radosław Bella. Bella był do tej pory asystentem poprzednich trenerów MKS-u Wojciecha Łobodzińskiego i Grzegorza Mokrego oraz trenerem drużyny U17 AP Śląsk w Centralnej Lidze Juniorów oraz w okresie „zawirowań” trenerskich w Miedzi, prowadził zespół w dwóch meczach jako pierwszy trener drużyny znad Kaczawy.
W trakcie przygotowań do sezonu 2023/24 zespół Miedzi rozegrał pięć spotkań sparingowych (z bilansem dwóch wygranych i trzech remisów) z: Zagłębiem Lubin (1:1), Śląskiem Wrocław i Sandecją (dwa razy po 0:0) oraz Odrą Opole i KKS-em Kalisz (dwie wygrane po 2:1). Drużyna przebywała na początku lipca na pięciodniowym obozie przygotowawczym w Wałbrzychu.
W kadrze Miedzianki jest dwóch zawodników, którzy w przeszłości grali w naszej drużynie: Mateusz Abramowicz i Damian Michalik.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.


Najnowsze komentarze