Dołącz do nas

Siatkówka

Wymęczona wygrana GKS-u nad ostatnią drużyną tabeli

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zgodnie z naszymi przewidywaniami trener Piotr Gruszka desygnował do gry ten sam skład co w ostatnim meczu, natomiast wśród gości również obyło się bez zmian w wyjściowej szóstce.

 

Mecz zaczął się od skutecznej akcji ze środka Kohuta. Goście pierwsze oczko zdobyli w ten sam sposób po zbiciu Sieka, potem Quiroga uderzył po prostej i znów na siatce dobrze zachował się Cedzyński (3:3). Za sprawą akcji Butryna po prostej oraz Kohuta ze środka wyszliśmy na dwa oczka przewagi (7:5). Następny mocny atak Butryna, odpowiedź Łukasika z drugiej linii i wygrana przebitka na siatce przez Komendę, dały nam już sporą przewagę (10:7). W dalszej części seta, przestój w grze kosztował nas utratę prowadzenia. Goście punktowali jak chcieli, a zaczęli od bloku Cedzyńskiego na Pietraszce. Dalej Łukasik uderzył po bloku w aut, kontra Cedzyńskiego na siatce i po chwili jego powtórka, znów Łukasik trafił ze skrzydła i jeszcze raz Cedzyński na środku – to wszystko dało wynik 12:14. Niemoc (na chwilę) przełamał Butryn zbiciem ze skrzydła, bo potem było uderzenie Tarasowa po naszych rękach, Sieka na siatce oraz Krikuna na kontrze (14:17). Quiroga uderzeniem przez blok rywali i Pietraszko po bloku w aut nadrobili tylko oczko (17:19). Niestety to był ostatni punkt dla GieKSy zdobyty po własnej skutecznej akcji w tym secie! W końcówce rządzili już tylko bielszczanie. Zaczęli od zbicia Łukasika po prostej, potem były trzy asy Krikuna i wynik był już rozstrzygnięty (17:24). Następnie atakujący BBTS-u zaserwował w aut oraz trafił w ataku piłką w antenkę, a sprawę zamknął uderzeniem ze środka Cedzyński (19:25).

Drugą partię zaczął Quiroga asem serwisowym na co odpowiedział Łukasik zbiciem po bloku. Po ataku Butryna po rękach rywali mieliśmy kilka błędów po obu stronach siatki (3:3). Peacock zablokował akcję Kapelusa, po czym Kohut trafił ze środka, a Quiroga obił blok przeciwników (5;4). Gra faluje, bo znów dwa błędy po naszej stronie i dopiero pewne zbicie Butryna dało nam punkt, na co odpowiedział Łukasik atakiem z drugiej linii, po czym Pietraszko trafił piłką w aut (6:8). Fragment gry w rolach głównych z atakującymi, gdzie Butryn wpierw trafił w narożnik boiska, potem po bloku w aut i z przechodzącej piłki, natomiast Krikun również wykorzystał przechodzącą piłkę oraz trafił ze skrzydła po naszych rękach (9:10). Na atak Quirogi z drugiej linii, odpowiedział Cedzyński uderzeniem ze środka, tym samym zrewanżował się Kohut (11:11). Atak Krikuna po bloku w aut oraz Tarasowa ze skrzydła, goście przeplatają zepsutymi zagrywkami (13:14). Następnie był atak Pietraszki ze środka i Tarasowa po naszym bloku (14:15). Po bloku Łukasika na Kapelusie (nie wykorzystał kontry), Bucki zaserwował asa (15:17). Po time oucie dla Piotra Gruszki, Krikun wykorzystał kontrę BBTS-u, a Butryn zablokował atak Łukasika, Krikun uderzył po bloku w aut, a Kapelus trafił po prostej (17:19). Po błędach na zagrywce wreszcie trafia Butryn w końcowe centymetry boiska, a Tarasow uderzył skutecznie po prostej (19:22). Peacock psuje serwis, to samo robi Fijałek, a nieporozumienie w naszym zespole skutkowało asem Tarasowa (20:24). Pierwszą piłkę setową wybronił atak Pietraszki ze środka, drugą atak Quirogi na kontrze z drugiej linii, a dopiero trzecią zamknął seta Łukasik (22:25).

 

Po dziesięciominutowej przerwie Butryn zaczął od skutecznej kiwki, a Tarasow przedarł się przez nasz blok, po czym znów Karol trafił po bloku w aut i Pietraszko posłał asa (3:1). Po naszych błędach szybko tracimy tę przewagę, a Kohut trafił ze środka (4:3). Po kolejnych zepsutych zagrywkach, Krikun obił nasz blok (5:5). Dobry atak Sobańskiego, następnie Pietraszko skończył przechodzącą piłkę i kolejny skuteczny atak Butryna ze skrzydła utrzymał naszą skromną przewagę (8:6). Po kolejnych błędach serwisowych, Krikun zablokował atak Sobańskiego, po czym Butryn uderzył po bloku rywali w aut (10:8). Po skutecznych atakach Sieka ze środka, Butryna po rękach przeciwników, Cedzyńskiego na siatce, Sobańskiego po bloku w aut oraz Butryna ze skrzydła, wynik ani drgnie (13:11). Jeszcze jeden dobry atak Cedzyńskiego ze środka i następne zepsute zagrywki oraz błąd dotknięcia siatki przez gości (15:13). Po asie Quirogi, kontrę wykorzystał Sobański, a trener rywali poprosił o czas co nie wybiło z rytmu Quirogi, który posłał kolejnego asa, a gdy Pietraszko skończył z przechodzącej piłki (19:13), trener Paweł Gradowski musiał skorzystać z drugiej przerwy na żądanie. Dobra kontra w wykonaniu gości oraz atak ze środka Kalembki, przeplatane są… a jakże zepsutymi serwisami oraz blokiem Krikuna na Sobańskim (21:17). Po przerwie dla naszego trenera, goście dotykają siatki, a Butryn zaserwował w taśmę, po czym kontrę rywali wykorzystał Łukasik i Karol został zablokowany przez Łukasika (22;20), czym zmusił Piotra Gruszkę do wzięcia kolejnego czasu. Po nim Sobański przedarł się przez blok przeciwników, by po chwili zaserwować w aut (23:21). Skuteczny atak Quirogi z lewego skrzydła dał nam pierwszą piłkę setową, którą wybronił dobrym atakiem z drugiej linii Łukasik. Przy drugiej… Cedzyński zepsuł zagrywkę (25:22) więc gramy dalej.

Czwartą partię zaczynamy do skutecznego ataku ze skrzydła w wykonaniu Sobańskiego, po czym Łukasik trafił po skosie, a Sobański z lewego skrzydła (2:1). Po bloku Cedzyńskiego na Rafale oraz zbiciu Krikuna po prostej już przegrywamy 2:3. Chwila dla Karola, gdy Cedzyński zatrzymał go na kontrze, potem obił blok rywali, by znów zostać zablokowanym na kontrze przez Cedzyńskiego (4:5). Potem był fragment gry punkt za punkt, gdy po naszej stronie mieliśmy atak Quirogi ze skrzydła i po prostej oraz Sobańskiego po bloku w aut. Po stronie bielszczan Siek trafił ze środka, Krikun po skosie i Cedzyński również na siatce (8:9). Po bloku Łukasika na Quirodze tracimy już dwa oczka, po czym Sobański trafił po prostej, Cedzyński jeszcze raz ze środka i ponownie Rafał z lewego skrzydła, a Peacock kiwnął z drugiej piłki (10:12). Po akcji Quirogi po bloku rywali, Krikun pomylił się w ataku, a Krulicki trafił ze środka dając nam prowadzenie 13:12. Zepsuta zagrywka Kalembki i zbicie Tarasowa po bloku, znów odwróciły wynik na 13;14. Na efektowny atak z drugiej linii Sobańskiego, goście odpowiadają tym samym, a po błędzie dotknięcia siatki przez bielszczan był remis po 15. Dobry atak Krikuna nad blokiem, as serwisowy Buckiego i błąd podwójnego odbicia Fijałka doprowadził rywali do sporej przewagi (15:18). Skuteczne akcje Łukasika z lewego skrzydła, Sobańskiego z przeciwnej strony, Cedzyńskiego ze środka oraz Witczaka przez blok przeciwników, a wynik niebezpiecznie zbliżał się do naszej porażki (18:21). Po mocnym zbiciu ze skrzydła w wykonaniu Quirogi, Argentyńczyk zablokował atak Krikuna, na co rywale odpowiedzieli blokiem Tarasowa na Witczaku na kontrze (20:22). Peacock zaserwował w aut, po czym Krikun pomylił się w ataku (challenge niczego nie zmienił) i mieliśmy remis po 22! Potem Tarasow też (wydawało się) uderzył w aut, ale challenge wykazał piłkę po naszym bloku i sędziowie musieli zmienić decyzję, następnie Butryn trafił po bloku w aut i znów był remis po 23. W tak ważnym momencie Quiroga zaserwował asa i była pierwsza piłka setowa dla GKS-u, ale wpierw przerwa na żądanie dla BBTS-u. Po niej Argentyńczyk zrobił to samo, trafiając asa serwisowego, czym mówiąc wprost uratował nam d… kończąc tego seta na naszą korzyść (25:23).

 

Tie break zaczął się od skutecznego ataku Quirogi, po czym Sobański został zablokowany na kontrze przez Tarasowa, by potem zaserwować w aut (2:1). Niestety potem był kolejny blok Krikuna na Sobańskim i jeszcze raz Rafał tym razem dobrze przez blok rywali oraz następny blok Cedzyńskiego na Quirodze (3:3). Kontrę bielszczan zakończył skutecznie Krikun, by następnie zaserwować w siatkę, potem Cedzyński trafił ze środka, a Tarasow na kontrze po skosie (4:6). Kalembka trafił efektownie ze środka, a Quiroga znów zatrzymany blokiem Cedzyńskiego na kontrze, po czym Krikun trafił piłką w aut (6:7). Po ataku Quirogi po bloku w aut, Butryn zablokował atak Tarasowa i przy zmianie stron GieKSa wyszła na prowadzenie (8:7). Po time oucie dla gości Komenda zaserwował w siatkę, a Quiroga trafił z prawego skrzydła i Krikun przedarł się przez nasz blok (9:9). Kontra bielszczan i znów skuteczny Krikun, na co odpowiedział Butryn pewnym atakiem ze skrzydła, następnie zatrzymujemy atak Krikuna (blok Kalembki), by Łukasik przedarł się przez nasze ręce (11:11). Po time oucie dla Piotra Gruszki, Bucki zepsuł serwis, a Butryn nie wykorzystał kontry trafiając piłką w aut, następnie Krikun zepsuł zagrywkę (13:12). Po autowym ataku Cedzyńskiego to GKS miał pierwszą piłkę meczową, a po przerwie na żądanie dla trenera Pawła Gradowskiego, Rafał Sobański zaserwował asa, wyszarpując zwycięstwo nad ostatnią ekipą PlusLigi (15:12).

 

3 marca (sobota) – hala Szopienice – Widzów 550

GKS Katowice – BBTS Bielsko-Biała 3:2 (19:25, 22:25, 25:22, 25:23, 15:12)

GKS: Komenda (1), Butryn (19), Pietraszko (7), Kohut (5), Kapelus (1), Quiroga (19), Mariański (libero) oraz Fijałek, Witczak (1), Krulicki (1), Kalembka (3), Sobański (13), Stańczak (libero). Trener: Piotr Gruszka. MVP: Rafał Sobański.
BBTS: Peacock (2), Krikun (18), Siek (4), Cedzyński (18), Tarasow (12), Łukasik (16), Marek (libero) oraz Macionczyk, Bucki (2), Piotrowski, Jaglarski (libero). Trener: Paweł Gradowski.

 

Przebieg meczu:
I: 5:4, 10:7, 13:15, 17:20, 19:25.
II: 5:4, 9:10, 14:15, 17:20, 22:25.
III: 5:4, 10:8, 15:13, 20:15, 25:22.
IV: 4:5, 8:10, 14:15, 17:20, 25:23.
V: 3:2, 4:6, 9:8, 12:11, 15:12.

 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga