Kibice Piłka nożna
Znamy terminarz!
Bardzo ciekawie rozpoczną się dla nas rozgrywki I ligowe w sezonie 2015/2016. Nasza drużyna zainauguruje sezon na Bukowej grając z Wigrami. A w kolejnej kolejce czekają już na nas derby z Zagłębiem Sosnowiec. Ten mecz również rozegrany będzie na Bukowej. Pierwsze wyjazdowy mecz zagramy w 3. kolejce a naszym przeciwnikiem będzie Arka Gdynia! Idealny wakacyjny rywal 🙂
Pełny terminarz poniżej:
Kolejka 1 – 1-2 sierpnia
GKS Katowice – Wigry Suwałki
Zagłębie Sosnowiec – Wisła Płock
Arka Gdynia – Zawisza Bydgoszcz
MKS Kluczbork – Chrobry Głogów
Pogoń Siedlce – Dolcan Ząbki
Miedź Legnica – Chojniczanka Chojnice
GKS Bełchatów – Stomil Olsztyn
Sandecja Nowy Sącz – Bytovia Bytów
Olimpia Grudziądz – Rozwój Katowice
Kolejka 2 – 8-9 sierpnia
Wigry Suwałki – Rozwój Katowice
Bytovia Bytów – Olimpia Grudziądz
Stomil Olsztyn – Sandecja Nowy Sącz
GKS Bełchatów – Chojniczanka Chojnice
Miedź Legnica – Dolcan Ząbki
Chrobry Głogów – Pogoń Siedlce
Zawisza Bydgoszcz – MKS Kluczbork
Wisła Płock – Arka Gdynia
GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec
Kolejka 3 – 15-16 sierpnia
Zagłębie Sosnowiec – Wigry Suwałki
Arka Gdynia – GKS Katowice
MKS Kluczbork – Wisła Płock
Pogoń Siedlce – Zawisza Bydgoszcz
Miedź Legnica – Chrobry Głogów
GKS Bełchatów – Dolcan Ząbki
Sandecja Nowy Sącz – Chojniczanka Chojnice
Olimpia Grudziądz – Stomil Olsztyn
Rozwój Katowice – Bytovia Bytów
Kolejka 4 – 22-23 sierpnia
Wigry Suwałki – Bytovia Bytów
Stomil Olsztyn – Rozwój Katowice
Chojniczanka Chojnice – Olimpia Grudziądz
Sandecja Nowy Sącz – Dolcan Ząbki
Chrobry Głogów – GKS Bełchatów
Zawisza Bydgoszcz – Miedź Legnica
Wisła Płock – Pogoń Siedlce
GKS Katowice – MKS Kluczbork
Zagłębie Sosnowiec – Arka Gdynia
Kolejka 5 – 26 sierpnia
Arka Gdynia – Wigry Suwałki
MKS Kluczbork – Zagłębie Sosnowiec
Pogoń Siedlce – GKS Katowice
Miedź Legnica – Wisła Płock
GKS Bełchatów – Zawisza Bydgoszcz
Sandecja Nowy Sącz – Chrobry Głogów
Olimpia Grudziądz – Dolcan Ząbki
Rozwój Katowice – Chojniczanka Chojnice
Bytovia Bytów – Stomil Olsztyn
Kolejka 6 – 29-30 sierpnia
Wigry Suwałki – Stomil Olsztyn
Chojniczanka Chojnice – Bytovia Bytów
Dolcan Ząbki – Rozwój Katowice
Chrobry Głogów – Olimpia Grudziądz
Zawisza Bydgoszcz – Sandecja Nowy Sącz
Wisła Płock – GKS Bełchatów
GKS Katowice – Miedź Legnica
Zagłębie Sosnowiec – Pogoń Siedlce
Arka Gdynia – MKS Kluczbork
Kolejka 7 – 5-6 września
MKS Kluczbork – Wigry Suwałki
Pogoń Siedlce – Arka Gdynia
Miedź Legnica – Zagłębie Sosnowiec
GKS Bełchatów – GKS Katowice
Sandecja Nowy Sącz – Wisła Płock
Olimpia Grudziądz – Zawisza Bydgoszcz
Rozwój Katowice – Chrobry Głogów
Bytovia Bytów – Dolcan Ząbki
Stomil Olsztyn – Chojniczanka Chojnice
Kolejka 8 – 12-13 września
Wigry Suwałki – Chojniczanka Chojnice
Dolcan Ząbki – Stomil Olsztyn
Chrobry Głogów – Bytovia Bytów
Zawisza Bydgoszcz – Rozwój Katowice
Wisła Płock – Olimpia Grudziądz
GKS Katowice – Sandecja Nowy Sącz
Zagłębie Sosnowiec – GKS Bełchatów
Arka Gdynia – Miedź Legnica
MKS Kluczbork – Pogoń Siedlce
Kolejka 9 – 19-20 września
Pogoń Siedlce – Wigry Suwałki
Miedź Legnica – MKS Kluczbork
GKS Bełchatów – Arka Gdynia
Sandecja Nowy Sącz – Zagłębie Sosnowiec
Olimpia Grudziądz – GKS Katowice
Rozwój Katowice – Wisła Płock
Bytovia Bytów – Zawisza Bydgoszcz
Stomil Olsztyn – Chrobry Głogów
Chojniczanka Chojnice – Dolcan Ząbki
Kolejka 10 – 26-27 września
Wigry Suwałki – Dolcan Ząbki
Chrobry Głogów – Chojniczanka Chojnice
Zawisza Bydgoszcz – Stomil Olsztyn
Wisła Płock – Bytovia Bytów
GKS Katowice – Rozwój Katowice
Zagłębie Sosnowiec – Olimpia Grudziądz
Arka Gdynia – Sandecja Nowy Sącz
MKS Kluczbork – GKS Bełchatów
Pogoń Siedlce – Miedź Legnica
Kolejka 11 – 3-4 października
Miedź Legnica – Wigry Suwałki
GKS Bełchatów – Pogoń Siedlce
Sandecja Nowy Sącz – MKS Kluczbork
Olimpia Grudziądz – Arka Gdynia
Rozwój Katowice – Zagłębie Sosnowiec
Bytovia Bytów – GKS Katowice
Stomil Olsztyn – Wisła Płock
Chojniczanka Chojnice – Zawisza Bydgoszcz
Dolcan Ząbki – Chrobry Głogów
Kolejka 12 – 10-11 października
Wigry Suwałki – Chrobry Głogów
Zawisza Bydgoszcz – Dolcan Ząbki
Wisła Płock – Chojniczanka Chojnice
GKS Katowice – Stomil Olsztyn
Zagłębie Sosnowiec – Bytovia Bytów
Arka Gdynia – Rozwój Katowice
MKS Kluczbork – Olimpia Grudziądz
Pogoń Siedlce – Sandecja Nowy Sącz
Miedź Legnica – GKS Bełchatów
Kolejka 13 – 17-18 października
GKS Bełchatów – Wigry Suwałki
Sandecja Nowy Sącz – Miedź Legnica
Olimpia Grudziądz – Pogoń Siedlce
Rozwój Katowice – MKS Kluczbork
Bytovia Bytów – Arka Gdynia
Stomil Olsztyn – Zagłębie Sosnowiec
Chojniczanka Chojnice – GKS Katowice
Dolcan Ząbki – Wisła Płock
Chrobry Głogów – Zawisza Bydgoszcz
Kolejka 14 – 24-25 października
Wigry Suwałki – Zawisza Bydgoszcz
Wisła Płock – Chrobry Głogów
GKS Katowice – Dolcan Ząbki
Zagłębie Sosnowiec – Chojniczanka Chojnice
Arka Gdynia – Stomil Olsztyn
MKS Kluczbork – Bytovia Bytów
Pogoń Siedlce – Rozwój Katowice
Miedź Legnica – Olimpia Grudziądz
GKS Bełchatów – Sandecja Nowy Sącz
Kolejka 15 – 31 października
Sandecja Nowy Sącz – Wigry Suwałki
Olimpia Grudziądz – GKS Bełchatów
Rozwój Katowice – Miedź Legnica
Bytovia Bytów – Pogoń Siedlce
Stomil Olsztyn – MKS Kluczbork
Chojniczanka Chojnice – Arka Gdynia
Dolcan Ząbki – Zagłębie Sosnowiec
Chrobry Głogów – GKS Katowice
Zawisza Bydgoszcz – Wisła Płock
Kolejka 16 – 7-8 listopada
Wigry Suwałki – Wisła Płock
GKS Katowice – Zawisza Bydgoszcz
Zagłębie Sosnowiec – Chrobry Głogów
Arka Gdynia – Dolcan Ząbki
MKS Kluczbork – Chojniczanka Chojnice
Pogoń Siedlce – Stomil Olsztyn
Miedź Legnica – Bytovia Bytów
GKS Bełchatów – Rozwój Katowice
Sandecja Nowy Sącz – Olimpia Grudziądz
Kolejka 17 – 14-15 listopada
Olimpia Grudziądz – Wigry Suwałki
Rozwój Katowice – Sandecja Nowy Sącz
Bytovia Bytów – GKS Bełchatów
Stomil Olsztyn – Miedź Legnica
Chojniczanka Chojnice – Pogoń Siedlce
Dolcan Ząbki – MKS Kluczbork
Chrobry Głogów – Arka Gdynia
Zawisza Bydgoszcz – Zagłębie Sosnowiec
Wisła Płock – GKS Katowice
Kolejka 18 – 21-22 listopada
Wigry Suwałki – GKS Katowice
Wisła Płock – Zagłębie Sosnowiec
Zawisza Bydgoszcz – Arka Gdynia
Chrobry Głogów – MKS Kluczbork
Dolcan Ząbki – Pogoń Siedlce
Chojniczanka Chojnice – Miedź Legnica
Stomil Olsztyn – GKS Bełchatów
Bytovia Bytów – Sandecja Nowy Sącz
Rozwój Katowice – Olimpia Grudziądz
Kolejka 19 – 28-29 listopada
Rozwój Katowice – Wigry Suwałki
Olimpia Grudziądz – Bytovia Bytów
Sandecja Nowy Sącz – Stomil Olsztyn
Chojniczanka Chojnice – GKS Bełchatów
Dolcan Ząbki – Miedź Legnica
Pogoń Siedlce – Chrobry Głogów
MKS Kluczbork – Zawisza Bydgoszcz
Arka Gdynia – Wisła Płock
Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice
Kolejka 20 – 5-6 marca
Wigry Suwałki – Zagłębie Sosnowiec
GKS Katowice – Arka Gdynia
Wisła Płock – MKS Kluczbork
Zawisza Bydgoszcz – Pogoń Siedlce
Chrobry Głogów – Miedź Legnica
Dolcan Ząbki – GKS Bełchatów
Chojniczanka Chojnice – Sandecja Nowy Sącz
Stomil Olsztyn – Olimpia Grudziądz
Bytovia Bytów – Rozwój Katowice
Kolejka 21 – 12-13 marca
Bytovia Bytów – Wigry Suwałki
Rozwój Katowice – Stomil Olsztyn
Olimpia Grudziądz – Chojniczanka Chojnice
Dolcan Ząbki – Sandecja Nowy Sącz
GKS Bełchatów – Chrobry Głogów
Miedź Legnica – Zawisza Bydgoszcz
Pogoń Siedlce – Wisła Płock
MKS Kluczbork – GKS Katowice
Arka Gdynia – Zagłębie Sosnowiec
Kolejka 22 – 19-20 marca
Wigry Suwałki – Arka Gdynia
Zagłębie Sosnowiec – MKS Kluczbork
GKS Katowice – Pogoń Siedlce
Wisła Płock – Miedź Legnica
Zawisza Bydgoszcz – GKS Bełchatów
Chrobry Głogów – Sandecja Nowy Sącz
Dolcan Ząbki – Olimpia Grudziądz
Chojniczanka Chojnice – Rozwój Katowice
Stomil Olsztyn – Bytovia Bytów
Kolejka 23 – 26 marca
Stomil Olsztyn – Wigry Suwałki
Bytovia Bytów – Chojniczanka Chojnice
Rozwój Katowice – Dolcan Ząbki
Olimpia Grudziądz – Chrobry Głogów
Sandecja Nowy Sącz – Zawisza Bydgoszcz
GKS Bełchatów – Wisła Płock
Miedź Legnica – GKS Katowice
Pogoń Siedlce – Zagłębie Sosnowiec
MKS Kluczbork – Arka Gdynia
Kolejka 24 – 2-3 kwietnia
Wigry Suwałki – MKS Kluczbork
Arka Gdynia – Pogoń Siedlce
Zagłębie Sosnowiec – Miedź Legnica
GKS Katowice – GKS Bełchatów
Wisła Płock – Sandecja Nowy Sącz
Zawisza Bydgoszcz – Olimpia Grudziądz
Chrobry Głogów – Rozwój Katowice
Dolcan Ząbki – Bytovia Bytów
Chojniczanka Chojnice – Stomil Olsztyn
Kolejka 25 – 9-10 kwietnia
Chojniczanka Chojnice – Wigry Suwałki
Stomil Olsztyn – Dolcan Ząbki
Bytovia Bytów – Chrobry Głogów
Rozwój Katowice – Zawisza Bydgoszcz
Olimpia Grudziądz – Wisła Płock
Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice
GKS Bełchatów – Zagłębie Sosnowiec
Miedź Legnica – Arka Gdynia
Pogoń Siedlce – MKS Kluczbork
Kolejka 26 – 16-17 kwietnia
Wigry Suwałki – Pogoń Siedlce
MKS Kluczbork – Miedź Legnica
Arka Gdynia – GKS Bełchatów
Zagłębie Sosnowiec – Sandecja Nowy Sącz
GKS Katowice – Olimpia Grudziądz
Wisła Płock – Rozwój Katowice
Zawisza Bydgoszcz – Bytovia Bytów
Chrobry Głogów – Stomil Olsztyn
Dolcan Ząbki – Chojniczanka Chojnice
Kolejka 27 – 23-24 kwietnia
Dolcan Ząbki – Wigry Suwałki
Chojniczanka Chojnice – Chrobry Głogów
Stomil Olsztyn – Zawisza Bydgoszcz
Bytovia Bytów – Wisła Płock
Rozwój Katowice – GKS Katowice
Olimpia Grudziądz – Zagłębie Sosnowiec
Sandecja Nowy Sącz – Arka Gdynia
GKS Bełchatów – MKS Kluczbork
Miedź Legnica – Pogoń Siedlce
Kolejka 28 – 30 kwietnia-1 maja
Wigry Suwałki – Miedź Legnica
Pogoń Siedlce – GKS Bełchatów
MKS Kluczbork – Sandecja Nowy Sącz
Arka Gdynia – Olimpia Grudziądz
Zagłębie Sosnowiec – Rozwój Katowice
GKS Katowice – Bytovia Bytów
Wisła Płock – Stomil Olsztyn
Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
Chrobry Głogów – Dolcan Ząbki
Kolejka 29 – 7-8 maja
Chrobry Głogów – Wigry Suwałki
Dolcan Ząbki – Zawisza Bydgoszcz
Chojniczanka Chojnice – Wisła Płock
Stomil Olsztyn – GKS Katowice
Bytovia Bytów – Zagłębie Sosnowiec
Rozwój Katowice – Arka Gdynia
Olimpia Grudziądz – MKS Kluczbork
Sandecja Nowy Sącz – Pogoń Siedlce
GKS Bełchatów – Miedź Legnica
Kolejka 30 – 11 maja
Wigry Suwałki – GKS Bełchatów
Miedź Legnica – Sandecja Nowy Sącz
Pogoń Siedlce – Olimpia Grudziądz
MKS Kluczbork – Rozwój Katowice
Arka Gdynia – Bytovia Bytów
Zagłębie Sosnowiec – Stomil Olsztyn
GKS Katowice – Chojniczanka Chojnice
Wisła Płock – Dolcan Ząbki
Zawisza Bydgoszcz – Chrobry Głogów
Kolejka 31 – 14-15 maja
Zawisza Bydgoszcz – Wigry Suwałki
Chrobry Głogów – Wisła Płock
Dolcan Ząbki – GKS Katowice
Chojniczanka Chojnice – Zagłębie Sosnowiec
Stomil Olsztyn – Arka Gdynia
Bytovia Bytów – MKS Kluczbork
Rozwój Katowice – Pogoń Siedlce
Olimpia Grudziądz – Miedź Legnica
Sandecja Nowy Sącz – GKS Bełchatów
Kolejka 32 – 21-22 maja
Wigry Suwałki – Sandecja Nowy Sącz
GKS Bełchatów – Olimpia Grudziądz
Miedź Legnica – Rozwój Katowice
Pogoń Siedlce – Bytovia Bytów
MKS Kluczbork – Stomil Olsztyn
Arka Gdynia – Chojniczanka Chojnice
Zagłębie Sosnowiec – Dolcan Ząbki
GKS Katowice – Chrobry Głogów
Wisła Płock – Zawisza Bydgoszcz
Kolejka 33 – 28-29 maja
Wisła Płock – Wigry Suwałki
Zawisza Bydgoszcz – GKS Katowice
Chrobry Głogów – Zagłębie Sosnowiec
Dolcan Ząbki – Arka Gdynia
Chojniczanka Chojnice – MKS Kluczbork
Stomil Olsztyn – Pogoń Siedlce
Bytovia Bytów – Miedź Legnica
Rozwój Katowice – GKS Bełchatów
Olimpia Grudziądz – Sandecja Nowy Sącz
Kolejka 34 – 4-5 czerwca
Wigry Suwałki – Olimpia Grudziądz
Sandecja Nowy Sącz – Rozwój Katowice
GKS Bełchatów – Bytovia Bytów
Miedź Legnica – Stomil Olsztyn
Pogoń Siedlce – Chojniczanka Chojnice
MKS Kluczbork – Dolcan Ząbki
Arka Gdynia – Chrobry Głogów
Zagłębie Sosnowiec – Zawisza Bydgoszcz
GKS Katowice – Wisła Płock
Piłka nożna
Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą
Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).
Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli. Z kolei w spotkaniach ligowych rozgrywanych u siebie Raków w 13 meczach zdobył 19 punktów (bilans: 5-4-4, bramki: 14-12). Na wiosnę Medaliki po dwa spotkania wygrały (z Termalicą 1:0 i Pogonią 2:0) i dwa zremisowały (z Radomiakiem 0:0 i Widzewem 1:1). Ostatnią ligową porażkę w Częstochowie RKS poniósł 14 grudnia, w meczu z Zagłębiem (0:1).
W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.
Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.
We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.
W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.
Felietony Piłka nożna
„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”
Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.
Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.
I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…
Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.
Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.
Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.
Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.
Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.
Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.
Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.
Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.
Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.
Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.
I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!
Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.
Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.
Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.
Wesołych Świąt!
PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.
Piąty finał z rzędu. Dwa mistrzostwa Polski – tyle samo co teraz GKS Tychy, których jednak w tym okresie dwukrotnie zabrakło w finale. Dwa finały przegrane w dopiero w siódmym meczu. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że za ostatnie 5 lat to drużyna Jacka Płachty była najlepszą drużyną w Polsce, a jednak coraz ciężej o optymizm, gdy mowa o hokejowej GieKSie.
Po dwóch mistrzostwach Polski, gdzie w obu przypadkach w finale byliśmy wręcz perfekcyjni pod każdym względem, przyszła porażka z Unią w dogrywce meczu nr 7 – tak minimalna, jak tylko może być, a przecież już po piątym meczu byliśmy o krok od kolejnego złota. Rok temu z kolei już po 4 meczach Tyszanie w każdym kolejnym mogli odnieść ostateczny triumf i choć pogoń za wynikiem, a nawet wyjście na prowadzenie na początku decydującego starcia dały nam mnóstwo emocji, to był to jednak kolejny krok w tył względem poprzedniego sezonu, a jak wyglądał finał w tym roku – każdy wie.
Nikt w tej lidze nie lubi GKS-u Katowice… i ma to swoje dobre strony. Brak sympatii ze strony kibiców Tychów, Sosnowca czy Oświęcimia jest oczywisty i jest to odwzajemnione i te animozje dodają emocji, a to dla emocji śledzimy sport. Idzie za tym jednak coś więcej – oprócz zdobycia mistrzostwa Polski, pobocznym celem każdej z tych drużyn jest pokonanie GKS-u. Poza krakowską Cracovią, gdzie nie zapowiada się, by w najbliższych latach mieli wrócić do walki o najwyższe cele, Katowice to zdecydowanie największe i najbardziej rozpoznawalne miasto ligi i każde mniejsze miasto tym bardziej chce udowodnić swoją wyższość na lodzie. Naszą reakcją na to jest… wyznaczenie top-4 jako celu na sezon. W lidze, gdzie są 4 drużyny mające pieniądze, by móc realistycznie walczyć o coś więcej, niż przetrwanie.
Końcowy wynik to jednak nie wszystko, czego kibice potrzebują – potrzebujemy czuć, że klub ,,gdzieś” zmierza, potrzebujemy również małych powodów do ekscytacji, a także potrzebujemy, by ludzie pracujący w klubie pokazali nam, że to oni się lepiej znają na hokeju i ,,zamknęli nam mordę”. Tak jak mordę zamyka nam sekcja piłkarska, tak jak 3 lata temu zrobił to Teemu Pulkkinen, tak tym razem dosłownie każda obawa kibiców znalazła potwierdzenie. Każdy czuł, że siedmiu obrońców to za mało, każdy widział, że brakuje nam ofensywnie usposobionego defensora, każdy wiedział, że mamy problem z przewagami i naprawdę ciężko uwierzyć, że ludzie, którzy dali nam dwa mistrzostwa Polski mieliby się z tym nie zgodzić. Gdzie więc była na to reakcja?
Jedną z najważniejszych cech naszych mistrzowskich ekip był głód. Oczywiście było też wtedy grono doświadczonych Polaków, a nawet przewinęło się też kilku doświadczonych obcokrajowców i nie chcę brzmieć, jakbym myślał, że teraz ktoś nie chciał zdobyć mistrzostwa, bo nie wątpię, że wszyscy chcieli, ale czegoś w porównaniu do ekipy sprzed 3 i 4 lat ewidentnie brakowało. Sami zboczyliśmy z drogi, która działała. W Tychach pałeczkę po doświadczonym Komorskim przejmują Łyszczarczyk czy Paś, którzy spokojnie mają pewnie z 7-8 lat grania przed sobą. U nas wydaje się zawiodło przekazanie pałeczki w obronie po pożegnaniu się z Kruczkiem czy Wajdą, a teraz czeka nas to w ofensywie. Są oczywiście bracia Hofman, gdzie oglądanie ich rozwoju było jednym z przyjemniejszych elementów tego sezonu i głęboko wierzę, że będą liderami na lata nie tylko GKS-u, ale i reprezentacji… ale co jeśli okaże się, że jednak są to gracze jedynie na 3 formację i 20 punktów w sezonie? Te przekazanie pałeczki zdecydowanie nie jest tu tak płynne i naturalne, a przecież tyle lat pracy jednego trenera i dyrektora w połączeniu ze stabilnym finansowaniem z miasta to powinny być wręcz idealne warunki do takiej długofalowej pracy.
Praktycznie co roku przykro kibicom GieKSy czyta się o nowych kontraktach, transferach i negocjacjach już nawet w trakcie play-offów, gdzie my na pierwsze wieści czekamy zazwyczaj aż skończą się hokejowe mistrzostwa świata. I niby zawsze ostatecznie jakoś to nadrabialiśmy, bo 5 razy z rzędu w finale nie byliśmy przypadkowo, ale nie wierzę, że na tym czekaniu nie tracimy, a teraz już z całą pewnością można powiedzieć, że zeszłoroczna przerwa między sezonami była w naszym wykonaniu po prostu słaba. Nie ma w tym gronie żadnego zawodnika, którego będzie warto wspominać po latach. Kibice potrzebują zawodników z charakterystycznymi cechami – jeszcze długo będziemy pamiętać szaleństwo w oczach i uśmiechu Erikssona, umiejętność wejścia na wyższy poziom w kluczowych momentach Lehtonena, huknięcie Hudsona, technikę Koponena czy ,,nienormalność” Murray’a, a jak pokazują wyniki – nie tylko kibice potrzebują takich zawodników, ale klub też. Hokej nie jest sportem dla normalnych. Gdy 3 lata temu przyszedłem na pierwszy przedsezonowy sparing – od pierwszego kontaktu z krążkiem było widać, że Koponen to Pan Hokeista. Nie chcę wytykać palcem hokeistów, bo myślę, że oni są najmniej temu winni, ale aktualnie większość naszej kadry to hokeiści po prostu przyzwoici… i tyle. Przyzwoitością nie wygrywa się mistrzostwa.
Nie wiem, co by się musiało stać, bym o kimkolwiek, kto miał swoją zasługę w zdobyciu dwóch mistrzostw Polski myślał za kilka lat w sposób negatywny, począwszy od dyrektora sportowego, przez trenera i na zawodnikach kończąc. Ilu błędów by nie popełniono w tym sezonie i ilu potencjalnie nie popełni się jeszcze w przyszłości – za ten pierwszy wielki sukces GKS-u, jaki miałem okazję doświadczyć w życiu, trener Płachta może mieć w Katowicach własną ulicę, a odwieszenie łyżew na kołek przez Grzegorza Pasiuta powinno być jednoznaczne z powieszeniem numeru 18 w Satelicie, a może i nawet na to samo zasługują Bartosz Fraszko czy ,,Nasz Warszawiak” Mateusz Bepierszcz. Czy aktualnie nasze finanse pozwalają na stworzenie równorzędnej rywalizacji z Tychami, ale czego by tu wcześniej nie osiągnięto – teraz także potrzebuję widzieć, że klub ma obrany właściwy kierunek i do tego kierunku dąży. Może trzeba jasno powiedzieć, że jeśli właściciel nie chce kroku do przodu, bo przy świetnej postawie piłkarzy już nie potrzebuje ,,tematu zastępczego”, to wykonujemy krok w tył i odmładzamy skład?
Zdobytymi mistrzostwami klub poniekąd wydał na siebie ,,wyrok” – zupełnie inaczej cieszyło srebro drużyny Toma Coolena, gdy zaledwie 2 lata wcześniej nie było hokeja w Katowicach, a 3 lata wcześniej bohaterem kibiców w Satelicie był Maros Goga. Teraz już wszyscy wiemy, jak to jest być na szczycie – i chcemy tego znów, jednak tak jak pisałem wyżej, końcowy wynik to nie jedyny sposób na usatysfakcjonowanie kibiców, tymczasem w tym sezonie mimo wszystko tylko on się zgadza, bo jednak finał to jest w pewnym stopniu sukces, ale czy z obecnie obranym kursem ten finał będzie także za rok?


jarek
25 czerwca 2015 at 22:43
uff,dobrze ,ze ostani mecz u siebie bo moze bedzie feta z awansu, ostania kolejka decydująca ,potrzeba zwycięstwa … pełne trybuny ach…)))
Daro
26 czerwca 2015 at 07:16
Awans zapewnimy sobie dużo wcześniej…
Anty GRZYB
27 czerwca 2015 at 09:35
a kiedy bedzie rozpiska dokladnie z datami bo teraz to tylko sie domyslam ze z sosnowcem w niedziele?