Piłka nożna
Znowu tylko remis
W 4. kolejce LOTTO Ekstraklasy Górnik Zabrze wybrał się do Gdyni na mecz z Arką. Od początku spotkania widać było, że piłkarze Górnika mają pomysł na ten mecz. Grali wysokim pressingiem i gdy tylko trafiła się okazja, bokami ruszały szybkie kontry. Mimo że Górnik stwarzał sobie dogodne sytuacje, nie przynosiły jednak one bramkowego efektu. Na początku nowego sezonu zabrzanom doskwierają problemy ze skutecznością. Sam Jimenez miał przynajmniej dwie bardzo dobre sytuacje do strzelenia bramki. Kolejne sytuacje dołożyli Suarez i Smuga i gdy wydawało się, że pierwsza polowa spotkania zakończy się bezbramkowym remisem, z rzutu różnego dośrodkował Smuga, a Suarez efektownym szczupakiem umieścił piłkę w bramce Arki. Po przerwie sytuacja na boisku nie uległa zmianie. Górnik miał przewagę, ale był nieskuteczny, a Arka niby chciała, ale nie wychodziło. Tak było do 70. minuty, kiedy to tuż przy linii pola karnego (sędzia posiłkował się VAR przy podjęciu tej decyzji) Gryszkiewicz faulował wstawionego po przerwie Młyńskiego. Za ten faul otrzymał drugą żółtą kartkę i ostatnie 20 minut spotkania Górnik grał w osłabieniu. Arka naciskała, chcąc, choć doprowadzić do remisu i choć niewiele brakowało Górnikowi do wywiezienia 3 pkt z Gdyni, dopięła swego. Parę minut przed końcem spotkania Janota oddał mierzony silny strzał i Loska skapitulował. Do końca spotkania mimo jeszcze kilku akcji Arki wynik nie uległ zmianie.
Arka Gdynia – Górnik Zabrze 1:1 (0:1)
0:1 – Suarez, 45+2′
1:1 – Janota, 88′
Arka: Steinbors – Zbozień, Marić, Helstrup, Marciniak, Bogdanov (65′ Cvijanoivić), Sołdecki (80′ Sulewski), Nalepa (46′ Młyński), Jankowski, Siemaszko, Janota
Rezerwowi: Staniszewski – Socha, Maghoma, Sulewski, Młyński, Cvijanoivić, Łoś
Trener: Zbigniew Smółka
Górnik: Loska – Michalski, Suarez, Bochniewicz, Gryszkiewicz, Smuga (77′ Wolniewicz), Matuszek, Ambrosiewicz (90′ Biedrzycki), Jimenez (77′ Koj), Żurkowski, Angulo
Rezerwowi: Bielica – Wolniewicz, Biedrzycki, Liszka, Koj, R. Wolsztyński, Ryczkowski
Trener: Marcin Brosz
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)
Żółte Kartki: Marciniak, Siemaszko – Gryszkiewicz, Wolniewicz
Czerwone kartki: Gryszkiewicz (74′ druga żółta)
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze