Pełna dominacja [Relacja]

Dodano przez GoT | 22 sierpnia 2015 20:52
Licznik odwiedzin: 2487

Trener Piekarczyk o dziwo w dzisiejszym spotkaniu wystawił tą samą jedenastkę, która zagrała z Arką w Gdyni. Mimo wielu pretensji m.in do Burhkhardta, Goncerza, Jurkowskiego czy Frańczaka Ci zawodnicy otrzymali szansę na zrehabilitowanie się za ostatnią porażkę.

Skład GieKSy:

Kuchta – Czerwiński, Kamiński, Jurkowski, Pietrzak – Frańczak, Pielorz, Trochim, Burkhardt, Wołkowicz – Goncerz.

Już pierwsze minuty spotkania wskazywały na to, że dzisiejszy mecz będzie ciekawym widowiskiem. Obie drużyny postanowiły nie kalkulować i nastawiły się na atak. Z tej małej wojenki zdecydowanie lepiej wyszli zawodnicy GieKSy, którzy za sprawą Goncerza trzykrotnie pokonali Pogorzelca – bramkarza gości.  Pierwsza bramka padła już w 6. minucie. Goncerz otrzymał idealne podanie od Pielorza, zatańczył jeszcze z obrońcą z Kluczborka i będąc w polu karnym umieścił piłkę przy słupku. Kolejna bramka padła w 20. minucie. Faulowany na 25 metrze został Frańczak. Do piłki podszedł Pietrzak, zacentrował w pole karne a tam Goncerz, mimo zagrania ręką obrońcy gości zdołał umieścić piłkę pod poprzeczką. Hattrick został skompletowany w 28. minucie. Trochim odegrał głową do Gonza, ten przyjął piłkę na klatę i uderzył nie obrony.  Katowiczanie dalej atakowali, jednak bez skutecznie. Goście zdołali raz zagrozić naszej bramce. Piłkę w polu karnym otrzymał Kojder, nie atakowany przez nikogo huknął w poprzeczkę.

Zawodnicy beniaminka, dłużej niż jest to w zwyczaju spędzili czas w szatni. Mocno zmotywowani goście w pierwszych minutach drugiej połowie odważnie zaatakowali bramkę strzeżoną przez Kuchtę. Dogodną sytuację miał Kursa oraz Kowalczyk, jednak goście uderzali niecelnie albo zbyt słabo by pokonać naszego bramkarza.  W 66. minucie dobre podanie otrzymał w polu karnym Nitkiewicz, jednak będą sam w polu karnym przyjął sobie tak piłkę, że nasi defensorzy zdołali dobiec i zatrzymać uderzenie. Chwilę później Goncerz wygarnął piłkę Orłowiczowi, popędził praktycznie sam na bramkę gości, niestety zbyt długo holował piłkę i nie zdobył czwartej bramki.  W 79. minucie bramkę dla MKS-u zdobył Piotr Giel, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego. Był to zasłużony gol dla drużyny z Kluczborka. Ten gol dla gości podziałał na naszą drużynę jak płachta na byka. Katowiczanie ruszyli do ataku i już kilka minut później bramkę powinien zdobyć Frańczak, jednak z najbliżej odległości po idealnym dośrodkowaniu Pietrzaka trafił jedynie w poprzeczkę. Nasz skrzydłowy nie pomylił się w kolejnej sytuacji i zdobył czwartą bramkę dla naszej drużyny. Znów Pietrzak podał w pole karny i Frańczak uderzeniem z pół woleja pokonał Pogorzelca. W końcówce rywali dobił Goncerz, który pewnie wykorzystał rzut karny.

W tym spotkaniu wyszło ogromne doświadczenie trenera Piekarczyka. Trener nie dokonał rewolucji w składzie, dał drugą szansę zawodnikom którzy zawiedli w Gdyni a Ci odwdzięczyli się piękną i skuteczną grą. Dawno nie oglądaliśmy tylu bramek dla GieKSy w jednym meczu. Brawo Orzech, brawo Goncerz, brawo GKS!

 

 

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: stowarzyszenie@sk1964.pl

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów,

d/ zakup plakatu formatu A3 ze strojami GKS Katowice.

Dziękujemy!

3 komentarze »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. kibic — 23 sierpnia 2015 @ 15:38

    ok moze masz racje,brak cierpliwosci ale nie wpadajmy w zachwyt po jednym meczu tylko grajmy tak dalej aby mecze jak z arka czy gorolami za miedzy sie nie powturzyly,a pretensje do Cygana ,Proksy bede mial bo klamia na temet rozmow z zawodnikami na temet transferow ciagle jest z tym zle bo luki w obronie sa golym okiem widoczne a sam Goncerz w kazdym meczu bramek nie bedzie strzelal a napastnikow brak ,z takim kluczborkiem powinnismy grac na 2 napastnikow tylko ze w klubie niema 2 napastnika gotowego do gry w pierwszym skladzie a to jest wina tej dwujki ze niema nikogo a juz nie wspomne ze co najmniej trzeci powinien siedziec na lawce rezerwowej,wiec czy nie mam racji,jedno moge przyznac pomylilem sie co do Trochima ok ale co do reszty ttransferow na chwile obecna na minus bo po Burkchardzie wiecej sie spodziewalem bo Bebenka na chwile obecna wogule niema co oceniac

  2. Irishman — 23 sierpnia 2015 @ 08:53

    Faktycznie to już nie jest ta GieKSa ani z zeszłego roku, ani nawet z poprzednich lat, gdy przyjeżdżały tu jakieś nieznane szerzej drużyny… jak po swoje. Dziś taka, otwarta z nami gra boleśnie się dla nich kończy.
    Oczywiście nie ma co popadać w huraoptymizm, po tym meczu, bo Kluczbork jakimś bardzo wymagającym rywalem nie jest. Z takimi, lepszymi rywalami musimy się dopiero nauczyć grać. Ale ja wierzę w tą siłę spokoju „rybiorza” Piekarczyka. 7 lat temu zabrakło nam wszystkim cierpliwości do jego metod i potem płaciliśmy za to przez kolejne lata. Tak więc @kibic jeśli pytasz, czego nam dziś brakuje, aby GieKSa był znów silna to odpowiem, że właśnie CIERPLIWOŚCI do pracy Cygana, Proksy i Piekarczyka! Wiem, rozumiem to zniecierpliwienie, po tych 10-ciu latach poza ekstraklasą ale musimy jeszcze zacisnąć zęby i poczekać – oby tylko parę miesięcy.

    Tak jak pisałem, nie ma co rozpływać się w zachwytach nad grą, bo przeciwnik był wczoraj słabszy ale powinniśmy się bardzo cieszyć z przebudzenia naszego kapitana! Facet ma wreszcie spokojną głowę i to zaraz widać na boisku.
    Ja cieszę się także z kolejnego niezłego meczu Trochima, który „maczał palce” w dwóch bramkach w I połowie oraz konsekwencji Piekarczyka, który wywalił z I drużyny Bębenka (tak jak w minionym sezonie Petasza). Niech sobie co nieco chłop przemyśli, a dzięki temu szansę dostali Bętkowski i Januszkiewicz – oby to wykorzystali.

  3. Igor — 22 sierpnia 2015 @ 23:03

    Oby ten mecz był przełamaniem… Najważniejsze, że grają, biegają i walczą, na tym materiale można zbudować drużynę. Drastyczna różnica w porównaniu z zeszłym rokiem, kiedy to Gieksa dreptała po boisku…

 

Dodaj komentarz

*