Piłka nożna Prasówka
Media o meczu Widzew-GieKSa 1:1 – „GieKSa” nie przestraszyła się Widzewa. Remis ze wskazaniem na gości
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat meczu Widzew Łódź – GKS Katowice 1:1 (1:1).
sportowefakty.wp.pl – II liga. Widzew Łódź – GKS Katowice: dużo nerwów, walki, strzałów i… podział punktów w hicie
Emocji nie zabrakło. Zwycięzcy – i owszem. Widzew Łódź zremisował u siebie 1:1 z GKS-em Katowice w hicie 14. kolejki II ligi.
[…] Jeszcze kilka lat temu takie spotkanie spokojnie mogłoby odbyć się na poziomie Ekstraklasy. Na razie jednak zarówno w Łodzi, jak i Katowicach myślą o tym, by jak najszybciej powrócić na zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej. Trzeba przyznać, że oba kluby mają ku temu argumenty, bo przed tą kolejką Widzew zajmował drugie, a GKS trzecie miejsce w tabeli II ligi.
Na to spotkanie obie ekipy bardzo poważnie się nastawiały, bo w ostatnich kolejkach regularnie wygrywały swoje mecze. Jedni i drudzy w siedmiu poprzednich ligowych starciach odnosili po sześć zwycięstw. Goście, choć nie mogli liczyć na doping swoich kibiców ze względu na zakaz nałożony przez Komisję Dyscyplinarną PZPN po meczu z Elaną Toruń, zapowiadali, że chcą w Łodzi wywalczyć nie tyle punkt, co ich komplet.
[…] Od pierwszych minut gospodarze rzucili się na rywali wysokim pressingiem i to przyniosło efekt w postaci prowadzenia, choć sam gol dla czerwono-biało-czerwonych w ósmej minucie padł po stałym fragmencie gry. Piłka zagrana w pole karne z rzutu wolnego została wybita, ale akcję asekurował Sebastian Zieleniecki, który zagrał głową do Bartłomieja Poczobuta, a ten strzałem sprzed pola karnego pokonał Bartosza Mrozka.
Pierwszy oddech katowiczanie złapali dopiero po upływie pierwszego kwadransa, ale nadal daleko było im do łódzkiego pola karnego. A miejscowi cały czas naciskali. Uderzenie Konrada Gutowskiego z dystansu wielkiego zagrożenia nie przyniosło, ale główka Daniela Tanżyny z 20. minuty już tak. Głową piłkę z linii bramkowej wybił Arkadiusz Woźniak.
Mało kto się spodziewał, że najgroźniejszą okazję dla GKS-u w pierwszej połowie stworzą… gospodarze. Daleką piłkę zagrał Adrian Błąd, odpuścił ją Tanżyna, a Zieleniecki we własnym polu karnym podał głową do Dawida Rogalskiego, który przelobował Wojciecha Pawłowskiego i uciszył ponad 17-tysięczny tłum przy Piłsudskiego 138.
W drugiej części gry obraz gry uległ zmianie o 180 stopni. Od samego początku to piłkarze gości trzymali się z piłką na połowie przeciwników i naciskali na bramkę Wojciecha Pawłowskiego. Akcje widzewiaków musiały być krótkie i przede wszystkim wynikać z celnych podań, a tych ostatnich bardzo brakowało. Z czasem zaczęło się na boisku robić coraz bardziej nerwowo, bo obie ekipy bardzo chciały strzelić zwycięską bramkę i uciekały się do fauli. Ale to nie tak, że Widzew nie miał swoich momentów. Piłkę meczową w 88. minucie wykorzystać mogli Christopher Mandiangu i Przemysław Kita. Ten drugi przeciął strzał niemieckiego pomocnika pochodzącego z Zairu, choć piłka zmierzała w światło katowickiej bramki. Z kolei GKS nękał oponentów atakami głównie z prawej strony, gdzie cały czas aktywny był Kacper Michalski. Więcej goli jednak nie padło.
To było naprawdę niezłe spotkanie, w którym można było obejrzeć około trzydziestu strzałów. Zwycięzcy jednak nie poznaliśmy.
sportdziennik.com – Widzew – GKS Katowice 1:1. Hit na remis
Solidny występ GieKSy w „Sercu Łodzi”. Choć szybko musiała odrabiać straty, nie pozwoliła swoim kibicom zwątpić, że może zostać drużyną nr 4, która wygrała z Widzewem na jego nowym stadionie.
[…] Obawiano się piłkarskich szachów – sam Marcin Kaczmarek, trener łodzian, zapowiadał, że spodziewa się „bardzo taktycznego meczu” – zatem nic lepszego dla widowiska niż szybkie rozwiązanie worka z bramkami stać się nie mogło. Widzew objął prowadzenie w 8. minucie. Futbolowy los znowu zachichotał, bo do katowickiej siatki trafił Bartłomiej Poczobut – ten sam, który w GieKSie spędził poprzednie 1,5 sezonu, a w lipcu jego kontrakt – jak trzech innych zawodników – został rozwiązany po wydarzeniach z „rybnickiego wieczoru”, kończącego zgrupowanie w Rybniku. Doskonale odnalazł się w Widzewie, którego jest podstawowym zawodnikiem. Tej soboty zapisał na swoim koncie premierowe trafienie. Łukasz Kosakiewicz dośrodkował z rzutu wolnego, Poczobut doskoczył do odbitej przed pole karne piłki i płaskim strzałem, bez namysłu, zaskoczył Bartosza Mrozka. Katowicki licznik minut bez straconej bramki zatrzymał się na liczbie 404.
Gospodarze ruszyli na GieKSę, nie pozwalali jej swobodnie rozgrywać piłki, ale zagrożenie stwarzali głównie po stałych fragmentach. W 20. minucie katowickiego golkipera wyręczył… Arkadiusz Woźniak, który ekwilibrystycznie zatrzymał piłkę na linii po „główce” Daniela Tanżyny, wieńczącej centrę Kosakiewicza – tym razem z kornera.
Katowiczanie z minuty na minutę poczynali sobie pewniej, a impet łodzian ustawał. Wyrównanie padło po niespełna dwóch kwadransach. To był prezent, z którego też pewną sztuką było skorzystać. Jeden ze stoperów, Sebastian Zieleniecki, zbyt krótko zagrał do Wojciecha Pawłowskiego, w czym połapał się Dawid Rogalski i sprytnym lobem posłał piłkę do siatki. W pierwszej połowie goście mieli jeszcze dwie niezłe szanse, ale strzały Grzegorza Rogali i Kacpra Michalskiego nie miały prawa zaskoczyć Pawłowskiego. Na przerwę GieKSa musiała jednak udawać się z jasnym przekonaniem: – W „Sercu Łodzi” można wygrać!
Początkowe fragmenty drugiej połowy to coś zgoła odmiennego niż pierwsze minuty meczu. Widzew nie pressował już tak agresywnie czyhał na kontry, pozwalając grać podopiecznym Rafała Góraka, którzy mieli optyczną przewagę i cierpliwie budowali ataki pozycyjne. Szukali szansy, by zadać cios, pozwalający na wejście do panteonu – mocne słowo! – drużyn, które pokonały Widzew na jego nowym stadionie. Wcześniej udało się to tylko trzem drużynom: Finishparkietowi Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie, ŁKS-owi Łomża oraz Olimpii Grudziądz. Klarowna okazja jednak nie nadchodziła. Z dystansu niewiele nad poprzeczką uderzył Kacper Michalski, po przeciwnej stronie boiska nieznacznie dwa razy mylił się Łukasz Kosakiewicz.
W ostatnim kwadransie łodzianie podkręcili tempo. Bartosz Mrozek popisał się piękną paradą po technicznej próbie wprowadzonego z ławki Christophera Mandiangu. Na murawie i trybunach zaiskrzyło, gdy Łukasz Wroński bezpardonowo przerwał też kontrę wyprowadzoną przez żwawego Kongijczyka, który w 88. minucie mógł zaliczyć asystę. Świetnie obsłużył Przemysława Kitę, ale ten z bliska spudłował, uderzając głową. To była piłka meczowa. Zawodnik urodzony 19 października mógł strzelić gola 19 października, w meczu rozpoczętym o 19.10… To by była historia.
Niezależnie od rezultatu ani trochę kontrowersyjną tezą nie jest ta głosząca, że sportowa odbudowa GKS-u zmierza we właściwą stronę. Jeśli nie zejdzie z tej ścieżki, pobyt na trzecim poziomie wcale nie musi trwać dłużej niż sezon. Kolejna wizyta w „Sercu Łodzi” już w pierwszej lidze? Tego życzyliby sobie jedni i drudzy. Zyskałaby też oczywiście sama marka zaplecza ekstraklasy. Na razie jednak – drugoligowa rzeczywistość. Za tydzień na Bukową zawita Pogoń Siedlce. Kolejny etap udowadniania, że warto polubić tę drużynę…
sportslaski.pl – Remis ze wskazaniem. „GieKSa” nie przestraszyła się Widzewa
Przez prawie pół godziny piłkarze GKS-u Katowice dawali się spychać do obrony ekipie łódzkiego Widzewa. Kiedy jednak wykorzystali prosty błąd defensorów gospodarzy wyraźnie uwierzyli w swoje możliwości i długimi fragmentami to oni dyktowali warunki przy Piłsudskiego.
[…] Podopieczni Rafała Góraka wyraźnie uwierzyli w swoje możliwości i pomału zaczęli przejmować kontrolę nad widowiskiem. W 35. minucie po składnej akcji i podaniu od Błąda prosto w ręce Pawłowskiego trafił Grzegorz Rogala. Już w doliczonym czasie Rogalski fantastycznym zagraniem na środku boiska uruchomił pędzącego Kacpra Michalskiego. Bocznego obrońcę katowiczan uparcie gonił jednak Gutowski i robił to na tyle skutecznie, że choć zawodnik GKS-u miał przed sobą już tylko Pawłowskiego, nie był w stanie oddać strzału którym mógłby pokonać bramkarza gospodarzy.
Po zmianie stron drużyna trenera Rafała Góraka długo niemal nie wypuszczała z własnej połowy faworyzowanych widzewiaków. Kolejne ataki nie przynosiły jednak wymiernych efektów, choć w 52. minucie zagotowało się w polu karnym łodzian. Wydawało się, że będzie rzut karny po faulu na Szymonie Kiebzaku, arbiter – ku wściekłości przyjezdnych – odgwizdał jednak wcześniejsze przewinienie dając „GieKSie” tylko rzut wolny, z którego nie udało się stworzyć zagrożenia dla bramki Pawłowskiego.
W 58. minucie w końcu do przodu ruszył Widzew. Ładna akcja Przemysława Kity i Kosakiewicza zakończyła się minimalnie niecelnym uderzeniem tego drugiego. W odpowiedzi potężnie z dystansu uderzył Kiebzak, ale futbolówka po palcach golkipera łodzian pofrunęła nad poprzeczką. Trzy minuty później znowu strzelał Kosakiewicz, ale raz jeszcze w światło bramki nie trafił. podobnie jak Gutowski, który sił z dystansu próbował w 68. minucie. Katowiczanie mimo upływu czasu wciąż imponowali skutecznym odbiorem piłki w środku boiska, skutecznym rozbijaniem ataków Widzewa i szybkim przenoszeniem gry na połowę rywala. W 80. minucie groźnie strzelał rezerwowy Łukasz Wroński, ale piłka minęła słupek bramki Pawłowskiego. Po drugiej stronie boiska Bartosza Mrozka do interwencji zmusił Christopher Mandiangu.
[…] Hit II-ligowej jesieni nie rozczarował. „GieKSa” wypadła przy Piłsudskiego naprawdę dobrze, i choć seria pięciu wygranych meczów ekipy Rafała Góraka została przerwana, katowiczanie mogą wracać do domów z podniesionymi głowami.
expressilustrowany.pl – Widzew GKS 1:1. Remis ze wskazaniem na gości
[…] Remis ze wskazaniem na GKS Katowice. To był przede wszystkim mecz walki. Pokazał, że Widzew czeka jeszcze praca nad zbudowaniem drużyny, która wywalczy pewny awans do I ligi.
Widzew – GKS 1:1. Druga połowa łodzian, to nie było to
[…] Znamienne zdanie Łukasza Kosakiewicza po spotkaniu z GKS: Najważniejsze, że tego meczu nie przegraliśmy.
widzewtomy.pl – Widzew Łódź – GKS Katowice 1:1 (1:1)
[…] Niedosyt przy Piłsudskiego, ponieważ w hicie 14. kolejki II ligi Widzew tylko podzielił się punktami z GKS Katowice. Choć łodzianie prowadzenie uzyskali już w 7. minucie, nie zdołali go utrzymać. Trzeba jedna przyznać, że przeciwnik zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko!
[…] Widzewiacy zaczęli spotkanie bardzo wysoko ustawieni, chcąc od razu narzucić swoje warunki. Trzeba przyznać, że rywale nie potrafili właściwie zareagować na taki obrót spraw. Agresywny pressing przełożył się na okazję do objęcia prowadzenia i od razu została ona wykorzystana, i to przez Bartłomieja Poczobuta!
[…] Od mniej więcej 25. minuty gra zaczęła się wyrównywać, katowiczanie zaczęli częściej operować piłką na połowie gospodarzy.
[…] W drugą część spotkania, dla odmiany, lepiej weszli goście z Górnego Śląska. Utrzymywali się przy piłce, atakiem pozycyjnym próbując tworzyć bramkowe sytuacje. W 52. minucie domagali się podyktowania rzutu karnego, ale skończyło się na wolnym tuż przy narożniku „szesnastki”. Z ulgą można było odetchnąć także po strzale Szymona Kiebziaka, który posłał futbolówkę na wysokości trzeciego piętra. Niepokojące było jednak to, że Widzew nie potrafił wyjść z hokejowego zamka, założonego przez przeciwnika.
[…] Dopiero na kwadrans przed końcowym gwizdkiem czerwono-biało-czerwoni zdołali postraszyć gości.
widzewiak.pl – Widzew Łódź – GKS Katowice 1:1 (1:1)
[…] Po wyrównaniu mecz zdecydowanie się wyrównał, a każda ze stron szukała okazji na zdobycie prowadzenia.
[…] W kolejnych minutach kolejne groźne sytuacje, spychając Widzew do głębokiej defensywy. Z tego powodu trener Kaczmarek zdecydował się na zmain, a na murawie zameldował się kolejno Kordas, Radwański, Mandiangu i Ameyaw. Nie dało to piorunującego efektu, ale trzeba przyznać, że gra się wyrównała. Szansę na asystę w pierwszym kontakcie z piłką miał ostatni ze zmienników, podając na lewej stronie do Christopera Mandiangu. Skrzydłowy celował w okienko, ale na posterunku stanął Mrozek.
[…] Mecz na szczycie zakończył się remisem 1:1. Kibice opuszczali stadion raczej z poczuciem niedosytu, a punktem zwrotnym spotkania był błąd Sebastiana Zielenieckiego. Po stracie bramki widzewiacy nie odzyskali już przewagi w takim stopniu jak miało to miejsce na początku meczu. Mimo wszystko punk zdobyty z katowiczanami należy szanować, bo rywale również mieli swoje okazje.
widzew.com – Wypowiedzi piłkarzy po meczu Widzew Łódź – GKS Katowice
Przemysław Kita:
[…] Musimy szanować ten punkt, gdyż graliśmy z bardzo trudnym przeciwnikiem. Nieprzypadkowo GKS Katowice jest tak wysoko w tabeli. Momentami grało nam się ciężko, ale mieliśmy również swoje sytuacje.
Bartłomiej Poczobut:
Dobrze weszliśmy w to spotkanie. Na początku mieliśmy przewagę, ale w dalszej fazie meczu GKS zmienił sposób gry i wyglądał dużo lepiej. Strzelona bramka na pewno cieszy, ale nie możemy być zadowoleni z wywalczenia jednego punktu. Szkoda łatwo straconego gola.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Piłka nożna
Gabriel Kobylak 2028
GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.
Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski.
W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).
Życzymy powodzenia w naszych barwach!
Foto: GKSKatowice.eu
Hokej
Powrót, odejścia i plan sparingów
Ostatnie dni i minuty przyniosły garść nowych informacji z obozu hokejowej GieKSy.
Roczny kontrakt podpisał dobrze znany nam już Pontus Englund. Ofensywnie usposobiony obrońca grał w GKS-ie już w sezonie 2024/25. Rosły Szwed zanotował wówczas 21 oczek w 39 meczach sezonu zasadniczego za 9 goli i 12 asyst, a w 17 starciach fazy play-off dorzucił 9 punktów za 2 bramki i 7 asyst. Później przeniósł się do Grenoble występującego we francuskiej Ligue Magnus, a tam łącznie w 58 spotkaniach zdobył 8 goli i zanotował 21 asyst. Teraz jednak już po roku przerwy wraca do Katowic. Witamy ponownie!
Z drużyną pożegnali się natomiast Travis Verveda i Zack Hoffman. Pierwszy spędził w Katowicach 2 sezony, oba zakończone zdobyciem srebrnego medalu. O ile solidnie punktował w rozgrywkach zasadniczych, gdyż w pierwszym roku było to 14, a w drugim 16 oczek, tak nie potrafił tego przełożyć na faze play-off, gdzie najpierw zdobył 3 punkty, a w tym roku 4. Łącznie w barwach GieKSy wystąpił 122 razy. Hoffman natomiast dołączył do GKS-u przed minionym sezonem. W 60 meczach zdobył 3 gole i zanotował 14 asyst. Dziękujemy obu za grę w naszym klubie i życzymy powodzenia w dalszej karierze.
Poznaliśmy także plan przedsezonowych sparingów. 1 sierpnia drużyna spotka się w komplecie na testy, a 2 dni później pierwszy raz wyjdą wspólnie na lód. Tak natomiast prezentuje się lista naszych sparingów:
13 sierpnia: Unia Oświęcim (wyjazd)
15 sierpnia: Unia Oświęcim (Jantor)
18 sierpnia: HK Poprad (wyjazd)
20 sierpnia: HK Poprad (Jantor)
28 sierpnia: Lausitzer Fuchse (Weisswasser)
29 sierpnia: Rostock Piranhas (Weisswasser)
4 września: HC Presov (Liptovsky Mikulas)
5 września: HK 32 Liptovsky Mikulas lub Budapeszt (Liptovsky Mikulas)
10 września: HC RT Torax Poruba (wyjazd)


Najnowsze komentarze