Klub Piłka nożna
Górak 2028 i nowy sponsor
We wtorek odbyła się konferencja, podczas której zondacrypto została nowym sponsorem głównym wielosekcyjnego GKS Katowice. Kolejną dobrą nowiną jest fakt, że Rafał Górak przedłużył umowę do 2028 roku.
Michał Kajzerek: Z nami są prezes Sławomir Witek, Krzysztof Sikora (zondacrypto) i trener Rafał Górak.
Sławomir Witek: Jest mi niezmiernie miło, że mogę się z Wami spotkać. To moje pierwsze spotkanie z mediami. Jestem prezesem zarządu GKS GieKSa Katowice SA od pierwszego maja. To olbrzymi zaszczyt i honor, za co serdecznie panu prezydentowi dziękuję. To wyraz docenienia mojej wiedzy, doświadczenia i osiągnięć zawodowych. Moja misja polega na uporządkowaniu sfery organizacyjnej i finansowej GKS-u Katowice. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć o stabilizacji finansowej i organizacyjnej, a nawet podniesieniu tego poziomu. Szukając oszczędności nie obniżyliśmy poziomu sportowego wszystkich sekcji, również tych, których wspieramy i występują pod naszą nazwą. Stabilizacja polega również na szukaniu nowych dochodów, o czym za chwilę będziemy mówić szczegółowo.
To, że spotykamy się dzisiaj, to dlatego, że praktycznie kończymy przeprowadzkę całej administracji do nowej siedziby na Nowej Bukowej. To dzięki współpracy i udostępnieniu pomieszczeń mogliśmy się tutaj zaaklimatyzować od wczoraj. Zarząd i wszystkie cztery działy są tutaj na miejscu. Mówiąc o tym, że to niezwykła przyjemność spotkać się z państwem – zacznie się nowy etap i jestem do państwa dyspozycji. Ta dobra wiadomość jest taka, że jesteśmy w nowym miejscu i godnych warunkach, z ogromnym sentymentem odnosimy się do poprzedniej siedziby, bo to jednak kawał czasu i historii, ale miasto stworzyło takie warunki, by podnieść ten poziom i jesteśmy teraz tutaj. Chciałbym powiedzieć również o tym, że to porządkowanie strefy finansowej powoduje budowanie środowiska całego klubu, które jest zainteresowane jego funkcjonowaniem. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy w liczbie ponad 7000 zakupili karnety. Od wczoraj sprzedajemy bilety i to pokazuje optymizm, że to środowisko stale się poszerza. O frekwencję i atmosferę na meczach piłkarskich nie będziemy się martwić.
Mamy praktycznie dopięte kadry poszczególnych sekcji, ale nadal rozważamy wszelkie możliwości na podniesienie poziomu sportowego poprzez nowe kontrakty. Sekcje piłki nożnej, siatkówki i hokeja w najbliższym czasie się państwo dowiedzą, że są zamknięte, ale to jest rola trenera i dyrektora sportowego. Wszystkie problemy analizujemy wspólnie i mamy wspólne wnioski. Ja raczej pilnuję strony finansowej, która pozwoliła wykupić na przykład Mateusza Kowalczyka. Do końca okienka będziemy próbowali wzmocnić drużynę.
Do tego potrzebne są dochody, sponsorzy. Dzisiaj mamy przyjemność zaprezentować nowego sponsora, firmę zondacrypto.

(Klub wraz ze sponsorem przygotował film promujący współpracę z udziałem maskotek i ukazujący atmosferę wokół Klubu – przyp. red.).
Na hali sportowej przy sali konferencyjnej odbędą się pierwsze treningi siatkarzy i to będzie ich docelowe miejsce. Teraz przedstawiciel sponsora o tajemniczo brzmiącym stanowisku.
Krzysztof Sikora, przedstawiciel zondacrypto: Dzień dobry. Tak się zdarzyło, że za kilka dni startuje Ekstraklasa. Większa część z nas patrzy na sobotni mecz z Rakowem Częstochowa. Dla nas to będzie wydarzenie symboliczne, bo po raz pierwszy będziemy mieli okazję pojawić się jako sponsor główny klubu z Katowic. Umowa zaiwera wiele kwestii korzystnych dla klubu i sponsora, ja chciałbym powiedzieć o rzeczach ważnych dla kibiców. Chcemy aktywizować i wychodzić do kibiców, co będzie można zobaczyć na pierwszym meczu, na którym będzie można spotkać przedstawicieli w koszulkach zondacrypto. Mowa także o edukacji – jesteśmy młodą branżą, która dopiero się kształtuje, ale jesteśmy jedną z najstarszych firm w Europie. Ze swojej strony zapraszam do korzystania z naszych narzędzi, ale my też jesteśmy fanami sportu – zapraszam na nasze media społecznościowe, gdzie jest nie tylko o kryptowalutach, a także o sporcie. Dzisiaj rusza jeden z konkursów stricte dla kibiców GieKSy. Ja chciałbym powiedzieć – dziękuję. Wszystkim osobom, oczywiście także prezesowi. Widzimy, co się dzieje na boisku, ale to, co się dzieje w Katowicach, jest czymś zdumiewającym. Jako osoba z Górnego Śląska jestem dumny – duży krok został wykonany, także biznesowy. Osoby biznesowe też są bardzo ważne. Witamy w rodzinie zondacrypto. Nasza maskotka – jednorożec jest symboliką start-upu.

Sławomir Witek: Firma jest zaangażowana w różne przedsięwzięcia sportowe i umowa obejmuje wiele bonusów w zależności od osiągnięć sportowych. Chciałem podkreślić, że negocjacje trwały naprawdę krótko, jak na tego typu rozmowy. Były konstruktywne i łatwe do sformalizowania, bez udziwnień i wymogów. Sympatycznie się dogadaliśmy, angażując w to prezesa i nasze służby z działu marketingu i promocji bardzo szybko.
Krzysztof Sikora: Nasze portfolio jest duże. Nie chodzi o to, by się chwalić, ale o przestrzeń do dyskusji. Zapewne kojarzycie nas z Rakowa. Klub z Polski ma okazję do rozmów z klubami z Włoch, ale tych szczegółów zapewnie nie możemy zdradzać.
Sławomir Witek: Mamy cztere podstawowe sekcje, a udzielamy nazwy szachom z potężnymi osiągnięciami. Jest to efektem skutecznej realizacji strategii rozwoju miasta Katowice. Od niedawna powitaliśmy bilardzistów, którzy występują w Ekstraklasie i mają czterech reprezentantów Polski, Mistrzynię Europy i Mistrzów Świata. Przyjmujemy tylko tych partnerów, którzy reprezentują najwyższy poziom.
(W tym miejscu miał miejsce kolejny film, w którym Rafał Górak sentymentalnie podsumował okres od swojego powrotu – informując o przedłużeniu kontraktu do roku 2028). 
Rafał Górak: Dziękuję prezydentowi Marcinowi Krupie, za nim idą ci ludzie wyznaczający standardy. Czeka nas kolejny okres wyzwań i mam nadzieję świetnej pracy. Kiedy ten kontrakt będzie dopływał końca, to moim marzeniem jest, by GieKSa dalej była w Ekstraklasie.
O co jesteście gotowi powalczyć w tym sezonie?
Rafał Górak: Dla nas najważniejsza jest sobota. Koncentrujemy się na grze i walce. Będziemy starali się godnie reprezentować wszystkich mieszkańców Katowic. Rozgrywki nazywają się o Mistrzostwo Polski 2025/26, więc wszystkie kierunki są możliwe. Sportowiec to osoba ambitna i będzie walczyć o to, by 34 razy schodzić z boiska zwycięskim.
Sponsoring będzie obejmował wszystkie sekcje?
Sławomir Witek: Tak. Zondacrypto będzie na koszulkach wszystkich sekcji pod numerem na plecach.
Zostaniecie sponsorem stadionu?
Krzysztof Sikora: Na niespodzianki jeszcze przyjdzie czas. Staraliśmy się dopiąć sponsoring na nadchodzący sezon, o innych kwestiach jeszcze nie rozmawialiśmy.
Ile pomieszczeń dostał klub?
Sławomir Witek: Szybko ustaliliśmy nasze potrzeby, do których przychylił się prezes spółki stadion. Dla wszystkich czterech naszych działów i dyrektorów sportowych. Nie dało się tego zrobić w jednym miejscu. Jest to podzielone na dwie części, ale nie mogliśmy zabierać szatni sędziom ani trenerom. Wszystkie wymagania zostały spełnione.
Klub dostanie jakieś skyboxy?
Tak – jesteśmy już po ustaleniach i mamy dwie łoże dla GKS-u Katowice, numer 4 i 5. Będziemy tam gościć przede wszystkim naszych sponsorów.
Jak pan ocenia okres transferowy?
Rafał Górak: Jestem zadowolony. Szykowaliśmy zawodników urodzonych w latach 2000+, to jest cenne, że tych ludzi mamy. Dobrze pracują i wyglądają. Przygotowujemy jeszcze dwóch zawodników, by mogli zasilić naszą kadrę. Sprawa jest w toku, a transfery lubią ciszę.
Siatkarze po spadku będą „tańsi”. To oznacza więcej pieniędzy na piłkę?
Sławomir Witek: Budżety są nieporównywalne. Tegoroczne są o wiele wyższe w związku z grą w Ekstraklasie na nowym obiekcie. Siatkarze nie będą już grać w Szopienicach, koszty hali staną się nieco większe. Skompletowany skład ma awansować z powrotem do najwyższej ligi. Są tańsi, ale… Zależy, co panowie przez to rozumieją. Dalej mówimy o milionach, a nie o tysiącach złotych.
Jakie cele zostały postawione przed sekcjami?
Siatkarze grają o PlusLigę i chcemy zbudować środowisko siatkarskie. Jeśli to uda się zrobić, mam nadzieję na awans, to jest ich cel – bycie na takim miejscu, byśmy mogli zgłosić akces do najwyższej ligi. Jeśli chodzi o hokeistów, to mając świadomość tego, jak powzmacniały się inne drużyny, rozgrywki będą dużo ciekawsze. Cel to tradycyjnie medale, ze złotym na czele. Kobiety rozbudziły w nas ogromne nadzieje na grę na tym samym poziomie, mówimy o medalu Mistrzostw Polski. Bliższym celem jest dobry występ w Europie, przy wygraniu jednego meczu będziemy nadal na arenie międzynarodowej i będziemy mogli zaprezentować wtedy naszą drużynę w Katowicach. Jeśli chodzi o piłkarzy, to poprzeczka jest bardzo wysoko. Naszym celem jest przede wszystkim długofalowy plan, pozostania na wiele lat w Ekstraklasie. Trener odpowiedział, że szukamy roczników 2000+, a to świadczy o tym, że buduje drużynę na przyszłość. Gdybym nie wiedział, jak on pracuje, to powiedziałbym, że walczymy o utrzymanie. Znając jego talent i charyzmę, to… walczymy o jak najwyższą lokatę. Każde miejsce to dodatkowe środki dla klubu. Piłkarze także swoją grą przyczynili się do tego, że ta sytuacja została ustabilizowana na przyzwoitym poziomie.
Większa pula miejsc pucharowych działa na wyobraźnię?
Rafał Górak: Zobaczymy. To, co mówi prezes, ja o tym przed pierwszym meczem nie myślę. Magiczna liczba 40 punktów – zróbmy ją jak najszybciej. Wszystko jest związane z rozwojem wewnątrz klubu, wzrost standardów sztabu. Nie możemy się zatrzymać, poczuć się ani na chwilę zadowoleni. Nie możemy też marzyć o celach, które rozbudzą poczucie pychy. Moim zdaniem wszystko, co najważniejsze, to rozwój w każdym następnym sezonie.
O ile wzrosną koszty administracyjne?
Sławomir Witek: Bukowej nie porzucamy, bo tam zostaną jeszcze kobiety i Młoda GieKSa. Ten koszt zawarty w zeszłorocznym porozumieniu to koszt 200 tysięcy złotych miesięcznie.
Pozyskiwaliscie polskich piłkarzy. To jest wasza filozofia?
Rafał Górak: Tak, ale nie jest to jakaś niesamowita strategia. Chodzi o prowadzenie rozmów, kontaktu z zawodnikiem i przekonania go do tej współpracy. Nie mam nic przeciwko zawodnikom zagranicznym, ale staramy się działać na rynku wewnętrznym. Chodziło o prawdziwe konkrety z Pogonii czy Śląska. Chodzi o to, by jak najszybciej trafiali zawodnicy rozumiejący, co ma się tutaj dziać. Rozmawiać każdy potrafi po angielsku. Nie robimy z tego czegoś większego, stawiamy na tych ludzi i tak to już jest, że Ekstraklasa nam się odwróciła pod względem gry polskich zawodników.
Ma pan jakieś ambicje, by promować zawodnika z akademii?
Oczywiście, chciałoby się, by ci zawodnicy do nas trafiali. Sześć lat temu zdawałem sobie sprawę, jak wszystko jest związane z klubem w Ekstraklasie. Ci zawodnicy niestety odchodzili, rodzice ich zabierali. Mam nadzieję, że stara Bukowa będzie służyła Akademii i za jakiś czas przyniesie skutek w postaci wpłynięcia wychowanka do drużyny. Wszystko wymaga czasu i cierpliwości. Będąc w rozmowach z miastem, wiem że jest dalszy plan na ten obiekt. Jeśli wszystko przygotujemy, będziemy mogli mówić o zasilaniu drużyny wychowankami.
Jaki jest pomysł na wykorzystanie starych biur na Bukowej?
Sławomir Witek: Piłka nożna damska i fundacja tam zostaną. Pozostałe pomieszczenia są w rękach MOSiR.
Dostrzega pan potrzeby zmian w klubie?
To proces dynamiczny, jeśli będą konieczne zmiany, to będą dokonywane na podstawie audytów i współczynników.
Jakie ma pan cele – własne i od właściciela?
Te cele muszą być tożsame, bo prezes nie może mieć innych pomysłów na klub. Celem jest pełna stabilizacja i stworzenie produktu atrakcyjnego dla sponsorów. Wszelkie zmiany nie mogą powodować obniżenia poziomu sportowego, takie jest założenie.
Piłka nożna
Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą
Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).
Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli. Z kolei w spotkaniach ligowych rozgrywanych u siebie Raków w 13 meczach zdobył 19 punktów (bilans: 5-4-4, bramki: 14-12). Na wiosnę Medaliki po dwa spotkania wygrały (z Termalicą 1:0 i Pogonią 2:0) i dwa zremisowały (z Radomiakiem 0:0 i Widzewem 1:1). Ostatnią ligową porażkę w Częstochowie RKS poniósł 14 grudnia, w meczu z Zagłębiem (0:1).
W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.
Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.
We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.
W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.
Felietony Piłka nożna
„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”
Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.
Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.
I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…
Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.
Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.
Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.
Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.
Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.
Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.
Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.
Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.
Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.
Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.
I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!
Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.
Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.
Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.
Wesołych Świąt!
PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.


Najnowsze komentarze