Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Pięć tysięcy kibiców GKS Katowice oklaskiwało urodzinowe zwycięstwo nad Miedzią Legnica

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wczorajszego jubileuszowego spotkania GKS Katowice – Miedź Legnica 2:0 (2:0).

 

1liga.org – GKS Katowice wygrywa zaległy mecz z Miedzią Legnica

[…] Strzelanie w Katowicach rozpoczął Sebastian Bergier, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym i z okolic piątego metra wpakował piłkę do siatki. W 36. minucie podwyższył Arkadiusz Jędrych, dla którego było to już siódme trafienie w tym sezonie Fortuna 1 Ligi. W drugiej połowie nie zobaczyliśmy już bramek i mecz zakończył się pewnym zwycięstwem GKS-u Katowice.

 

dziennikzachodni.pl – Pięć tysięcy kibiców GKS Katowice oklaskiwało urodzinowe zwycięstwo nad Miedzią Legnica

Piłkarze GKS Katowice uczcili 60. urodziny klubu zwycięstwem nad Miedzią Legnica. Na stadionie pojawiło się ponad 5.000 kibiców, którzy stworzyli świetną atmosferę.

Mecz GKS Katowice z Miedzią Legnica wypadł dokładnie w 60. urodziny klubu z Bukowej. Spotkanie miało więc okolicznościową otoczkę, na stadionie zorganizowano piknik dla dzieci i dorosłych, pokazy samochodów partnera klubu, można było też zobaczyć sprzęt 6. Batalionu Powietrznodesantowego. Jednym z jego elementów była okazja do zrobienia sobie zdjęcia w roli prawdziwego snajpera. Dla kibiców najważniejsza była jednak dyspozycja strzelecka – w sensie sportowym – piłkarzy Rafała Góraka.

Dla gości wtorkowe starcie było okazją, by wedrzeć się do czołowej szóstki, dla gospodarzy, by znacząco się do niej zbliżyć, natomiast remis nikogo by nie zadowolił. Ten konflikt interesów nieźle wróżył dla widowiska, jednak pierwsze pół godziny mocno rozczarowało. Za to kilka kolejnych minut wprawiło kibiców w euforię. Zespół GKS-u korzystając z pasywności legniczan, wrzucił wyższy bieg i w ciągu czterech minut zaliczył strzał w słupek, okazję wybronioną przez Jakuba Mądrzyka i, co najważniejsze, dwa gole.Zwłaszcza trafienie – siódme w sezonie Arkadiusza Jędrycha, który wziął „na zamach” dwóch obrońców, po czym pchnął między nimi piłkę do siatki, musiało zrobić spore wrażenie. W tym okresie GKS zdecydowanie nie wyglądał na 60-latka i wyraźnie odmłodniał.

Po przerwie Miedź próbowała skrócić dystans, ale wynik już się nie zmieniłi i ponad pięć tysięcy kibiców, którzy przez całe spotkanie gromko dopingowali gospodarzy, spokojnie doczekali pokazu fajerwerków i spektaklu laserowego zorganizowanego przez klub. Kolejnym elementem urodzin będzie środowa uroczysta gala. W jej programie znajduje się między innymi tradycyjne wręczenie Złotych Buków.

 

wkatowicach.eu – Jubileuszowy mecz GKS-u Katowice. GieKSa wygrywa 2:0 z Miedzią Legnica

W 60. rocznicę powstania GKS Katowice na murawie przy ulicy Bukowej do rywalizacji stanęły GieKSa i Miedź Legnica. Z okazji jubileuszu dla kibiców przygotowano specjalne atrakcje. Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:0.

[…] Jubileuszowe spotkanie było pełne atrakcji dla wiernych kibiców. GieKSa nie pozwoliła zdobyć rywalom bramki w tym ważnym dniu. Pierwsza bramka wpadła od Sebastiana Bergiera w 33 minucie, a drugiego gola strzelił Arkadiusz Jędrych (35 minuta). Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:0 dla GKS Katowice.

Z okazji tego wyjątkowego spotkania przygotowano różne atrakcje. Wśród nich był laserowy pokaz.

 

sportowefakty.wp.pl – Trzy minuty wstrząsnęły Miedzią Legnica

GKS Katowice skutecznie zrewanżował się Miedzi Legnica za porażkę poniesioną w rundzie jesiennej. W zaległym meczu Fortuna I ligi zwyciężył 2:0 dzięki niszczycielskiemu przyspieszeniu w kwadransie przed przerwą.

We wtorek została nadrobiona zaległość z 18. kolejki. 10 grudnia pierwszoligowcy nie rozegrali meczu w Katowicach z powodu złego stanu boiska. Postanowili zrobić to już po zimowym okresie przygotowań.

Zaległe spotkanie było trzecim obu klubów w rundzie wiosennej. Dotąd trochę lepiej wiodło się Miedzi Legnica, która zdobyła cztery punkty w bezbramkowym meczu z Górnikiem Łęczna i za zwycięstwo 2:1 z Polonią Warszawa. W analogicznym fragmencie sezonu GKS Katowice wygrał 2:0 z Motorem Lublin i stracił w czasie doliczonym bramkę decydującą o porażce 1:2 z Wisłą Płock.

W tabeli obu zespołów próżno było szukać nawet w strefie barażowej. Miedź zamykała jej górną część i miała przed meczem o pięć punktów więcej niż GKS. W razie zwycięstwa podopieczni Radosława Belli mogli przeskoczyć do najlepszej szóstki. Byli oni lepsi niż katowiczanie w trzech ostatnich meczach, a w rundzie jesiennej ograli ich 1:0.

Do najważniejszych wydarzeń wtorkowego meczu doszło w ostatnim kwadransie w pierwszej połowie. Będący w wysokiej formie Sebastian Bergierr otworzył wynik w 33. minucie strzałem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Niewiele później w 36. minucie Arkadiusz Jędrych podwyższył wynik na 2:0 strzałem na zakończenie indywidualnego rajdu. GKS miał dwubramkową zaliczkę i nie oddał ani jej części do ostatniego gwizdka sędziego Roberta Marciniaka.

GKS rozegra również kolejny mecz na własnym stadionie, a jego przeciwnikiem będzie Znicz Pruszków.

 

lca.pl – Nie zepsuli jubileuszu. GKS Katowice wygrał z Miedzią

Legniczanie przegrali w Katowicach ze świętującym sześćdziesiąte urodziny GKS-em. Gospodarze wygrali 2:0 po golach Sebastiana Bergiera i Arkadiusza Jędrycha.

W 8 minucie mocnym strzałem z dystansu bramkarza rywali próbował zaskoczyć Emmanuel Agbor, ale przestrzelił. Cztery minuty później zza pola karnego huknął Kamil Antonik, ale futbolówka wyraźnie minęła bramkę gospodarzy. W 25 minucie z okolic szesnastki bombę na bramkę Jakuba Mądrzyka posłał Oskar Repka. Golkiper Miedzi z trudem odbił potężny strzał, a katowiczanie starali się przejąć inicjatywę. W 32 minucie Mateusz Marzec popędził lewą flanką i uderzył w słupek.

Katowiczanie swego dopięli minutę później. Antoni Kozubal dośrodkował z rzutu rożnego, a w zamieszaniu w polu karnym Miedzi najprzytomniej zachował się Sebastian Bergier, wpakowując piłkę do siatki. W 35 minucie znów niezwykle groźnie strzelał Marzec, ale Mądrzyk obronił. Za chwilę golkiper zielono-niebiesko-czerwonych nie miał już nic do powiedzenia przy uderzeniu Arkadiusza Jędrycha z prawej strony pola karnego, po tym gdy obrońca katowiczan zwiódł naszych graczy.

Z kolei w 39 minucie spróbował Antonik, ale po rykoszecie skończyło się tylko kornerem. Za chwilę kolejną bombę z dystansu obronił bramkarz zespołu znad Kaczawy. W 42 minucie znów z lewej strony strzelał Antonik, ale Dawid Kudła nie miał problemów ze złapaniem futbolówki. Trzy minuty później nad bramką uderzył Agbor. W przerwie sztab szkoleniowy legniczan dokonał trzech zmian. Na boisku zameldowali się Florian Hartherz, Iban Salvador Edu i debiutujący w barwach Miedzi w oficjalnym meczu Iwo Kaczmarski.

W 52 minucie Antonik dośrodkował z rzutu rożnego. Piłkę przejął Salvador i dograł na środek, a efektowną przewrotką popisał się Kamil Drygas. Po rykoszecie skończyło się tylko kolejnym kornerem. Natomiast w 55 minucie Bergier strzelił obok bramki. Dwie minuty później nad poprzeczką posłał futbolówkę Salvador. W 59 minucie Mądrzyk obronił kolejny groźny strzał złoto-zielono-czarnych.

Z kolei w 61 minucie Bergier ponownie trafił do siatki, ale bramka nie została uznana przez arbitra. W 68 minucie znów spróbował Marzec, lecz golkiper legniczan chwycił piłkę. W 76 minucie obok bramki uderzył Florian Hartherz. Trzy minuty później zza pola karnego nad poprzeczką huknął Kozubal. Za chwilę po rzucie rożnym nad bramką główkował Marten Kuusk. W 88 minucie Mądrzyk obronił strzał Adriana Błąda. W doliczonym czasie w polu karnym katowiczan zablokowany został strzał Damiana Michalika i skończyło się jedynie kornerem.

 

katowickisport.pl – Urodzinowe zwycięstwo GKS-u Katowice

W dzień 60. urodzin klubu, GKS Katowice zmierzył się przy Bukowej z Miedzią Legnica. Spotkanie 18. kolejki Fortuna 1 Ligi oglądało z trybun pięć tysięcy kibiców.

Katowiczanie od początku spotkania mieli przewagę, mocno naciskając na Miedź wysokim pressingiem. W 32. minucie Mateusz Marzec uderzył na bramkę, ale piłka tylko odbiła się od słupka. Kolejne minuty były zabójcze dla Miedzi. Antoni Kozubal wrzucił z rzut rożnego na głowę Aleksandra Komora, ten zgrał piłkę w okolice piątego metra, gdzie skutecznie podanie wykończył Sebastian Bergier otwierając wynik spotkania. Zaledwie dwie minuty później wynik podwyższył Arkadiusz Jędrych. Wynik przed przerwą nie uległ już zmianie.

Zaraz po przerwie Miedź mogła złapać kontakt. Piękną przewrotką popisał się Kamil Drygas, ale futbolówka po jego strzale odbiła się jeszcze od jednego z zawodników GKS-u i przeleciała nad poprzeczką. Mimo kilku okazji po stronie gospodarzy, piłka nie znalazła się już więcej w siatce tego dnia.

GKS Katowice uczcił urodziny klubu zwycięstwem przy Bukowej nad Miedzią Legnica.

 

miedzlegnica.eu – Relacja: nie zepsuliśmy jubileuszu…

Legniczanie przegrali w Katowicach ze świętującym sześćdziesiąte urodziny GKS-em.

W 8 minucie mocnym strzałem z dystansu bramkarza rywali próbował zaskoczyć Emmanuel Agbor, ale przestrzelił. Cztery minuty później zza pola karnego huknął Kamil Antonik, ale futbolówka wyraźnie minęła bramkę gospodarzy. W 25 minucie z okolic szesnastki bombę na bramkę Jakuba Mądrzyka posłał Oskar Repka. Golkiper Miedzi z trudem odbił potężny strzał, a zespół z Górnego Śląska starał się przejąć inicjatywę. W 32 minucie Mateusz Marzec popędził lewą flanką i uderzył w słupek.

Katowiczanie swego dopięli minutę później. Antoni Kozubal dośrodkował z rzutu rożnego, a w zamieszaniu w polu karnym Miedzi najprzytomniej zachował się Sebastian Bergier, wpakowując piłkę do siatki. W 35 minucie znów niezwykle groźnie strzelał Marzec, ale Mądrzyk obronił. Za chwilę golkiper zielono-niebiesko-czerwonych nie miał już nic do powiedzenia przy uderzeniu Arkadiusza Jędrycha z prawej strony pola karnego, po tym gdy obrońca katowiczan zwiódł naszych graczy.

Z kolei w 39 minucie spróbował Antonik, ale po rykoszecie skończyło się tylko kornerem. Za chwilę kolejną bombę z dystansu obronił bramkarz zespołu znad Kaczawy. W 42 minucie znów z lewej strony strzelał Antonik, ale Dawid Kudła nie miał problemów ze złapaniem futbolówki. Trzy minuty później nad bramką uderzył Agbor. W przerwie sztab szkoleniowy legniczan dokonał trzech zmian. Na boisku zameldowali się Florian Hartherz, Iban Salvador Edu i debiutujący w barwach Miedzi w oficjalnym meczu Iwo Kaczmarski.

W 52 minucie Antonik dośrodkował z rzutu rożnego. Piłkę przejął Salvador i dograł na środek, a efektowną przewrotką popisał się Kamil Drygas. Po rykoszecie skończyło się tylko kolejnym kornerem. Natomiast w 55 minucie Bergier strzelił obok bramki. Dwie minuty później nad poprzeczką posłał futbolówkę Salvador. W 59 minucie Mądrzyk obronił kolejny groźny strzał złoto-zielono-czarnych.

Z kolei w 61 minucie Bergier ponownie trafił do siatki, ale bramka nie została uznana przez arbitra. W 68 minucie znów spróbował Marzec, lecz golkiper legniczan chwycił piłkę. W 76 minucie obok bramki uderzył Florian Hartherz. Trzy minuty później zza pola karnego nad poprzeczką huknął Kozubal. Za chwilę po rzucie rożnym nad bramką główkował Marten Kuusk. W 88 minucie Mądrzyk obronił strzał Adriana Błąda. W doliczonym czasie w polu karnym katowiczan zablokowany został strzał Damiana Michalika i skończyło się jedynie kornerem.

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: [email protected]

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!


Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Kompromitacja

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po ostatnim meczu z Arką Gdynia, humory w Katowicach były bardzo dobre. GieKSa odbiła się od dna i w fantastycznym stylu pokonała gdynian. Piłkarze Rafała Góraka chcieli podtrzymać tę passę. Ten sam plan miał jednak Górnik Zabrze, który również efektownie odprawił z kwitkiem Pogoń Szczecin. Przy Roosevelta zapowiadało się naprawdę świetne widowisko, przy rekordowej – 28-tysięcznej – frekwencji.

W GieKSie nastąpiła jedna zmiana w porównaniu z meczem z Arką. Kontuzjowanego Alana Czerwińskiego zastąpił Lukas Klemenz, czyli bohater meczu z gdynianami. W składzie zabrzan ponownie zabrakło Lukasa Podolskiego (ale był już na ławce), mogliśmy natomiast obawiać się dynamicznych Ousmane Sowa i Tofeeka Ismaheela.

Początek meczu był wyrównany, ale drużyny nie stwarzały sobie sytuacji bramkowych, choć gdyby w 5. minucie Adam Zrelak dobrze przyjął piłkę wyszedłby sam na sam od połowy boiska z Łubikiem. W 11. minucie lekko uciekał Klemenzowi Tofeek Ismaheel, który wbiegł w pole karne i nawijał naszego obrońcę, ale Lukas ostatecznie zablokował ten strzał. W 19. minucie Kubicki bardzo dobrze obsłużył prostopadłym podaniem Ambrosa, który kąśliwie uderzał, ale Dawid Kudła bardzo dobrze obronił ten strzał. Pięć minut później w pole karne próbował wdzierał się Borja Galan, ale jego strzał został zamortyzowany. W pierwszych trzydziestu minutach nieco lepiej prezentował się Górnik i mógł to przypieczętować bramką, gdy fatalną stratę przed polem karnym zaliczył Kacper Łukasiak, ale po wygarnięciu piłki przez Kubickiego nie doszedł do niej Liseth. Niestety cofnięta gra GKS nie opłaciła się. Galan dał bardzo dużo miejsca w polu karnym rywalowi, a Ousmane Sow skrzętnie to wykorzystał, wycofując piłkę na 16. metr do Patrika Hellebranda, który pewnym strzałem pokonał Kudłę. W końcówce GKS miał kilka stałych fragmentów gry, ale w przeciwieństwie do meczu z Arką, tutaj nie było z tego żadnego zagrożenia.

Początek drugiej połowy mógł być fatalny. Klemenz wyprowadzał tak, że podał do przeciwnika, piłka zaraz poszła do niepilnowanego Janży, ten wycofał do Sowa, analogicznie jak ten zawodnik w pierwszej połowie, jednak Sow strzelił technicznie obok słupka. Po chwili, w zamieszaniu w polu karnym po wrzucie z autu Kowalczyka, ekwilibrystycznie do piłki próbował dopaść Kuusk, ale nic z tego nie wyszło. Po chwili i tak było 2:0. W 53. minucie piłkarze GKS zagrali niebywale statycznie w polu karnym. Dośrodkowywał Ambros, a kompletnie niepilnowany, choć wśród tłumu naszych (!) zawodników Liseth z bliska skierował piłkę do siatki. W 61. minucie znów rozmontowali naszą dziurawą obronę rywale, Janża znów mając lotnisko na skrzydle, popędził i wycofał po ziemi, a Sow tym razem strzelił niecelnie. Po chwili mieliśmy zmiany, weszli na boisko Aleksander Buksa i debiutujący w GKS Jesse Bosch. Trzy minuty później było po meczu, gdy doszło do absolutnie kuriozalnej sytuacji. Marten Kuusk zagrywał do Kudły. Problem w tym, że naszego bramkarza nie było w bramce i piłka wpadła do siatki ku rozpaczy estońskiego defensora. Kilka minut później swoją szansę miał Ismaheel, ale po dośrodkowaniu z prawej stroną i strzale zawodnika bardzo dobrze interweniował Kudła. W 81. minucie z dystansu uderzał wprowadzony na boisko Lukas Podolski, ale znów obronił bramkarz. W 88. minucie na strzał zdecydował się Kuusk, a piłka musnęła górną stronę poprzeczki. Po chwili była powtórka, uderzał z daleka Gruszkowski i również piłka otarła obramowanie, tym razem spojenie.

Wygląda na to, że GKS przegrał to spotkanie już przed meczem, ewentualnie w trakcie pierwszej połowy. Nie da się z Górnikiem Zabrze, grając tak asekuracyjnie, liczyć na cud i to, że rywale nie strzelą bramki. Dodatkowo po utracie bramki posypało się całkowicie wszystko i nie dość, że nadal nie mieliśmy nic z przodu, to jeszcze popełnialiśmy katastrofalne błędy z tyłu, a gospodarze skrzętnie to wykorzystali. Był to najsłabszy mecz GKS w tym sezonie. Nie chodzi o wynik. Sposób gry był nieprzystający ekstraklasowej drużynie.

23.08.2025, Zabrze
Górnik Zabrze – GKS Katowice 3:0 (1:0)
Bramki: Hellebrand (40), Liseth (53), Kuusk (64-s).
Górnik: Łubik – Kmet (70. Szcześniak), Janicki, Josema (76. Pingot), Janża, Kubicki, Hellebrand, Ambros (70. Podolski), Sow (69. Dzięgielewski), Liseth, Ismaheel (76. Lukoszek).
GKS: Kudła – Wasielewski, Klemenz, Jędrych, Kuusk, Galan (70. Gruszkowski) – Błąd (70. Łukowski), Kowalczyk, Łukasiak (61. Bosch), Nowak (78. Wędrychowski) – Zrelak (61. Buksa).
Żółte kartki: Nowak.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 28236 (w tym 4300 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Szymon Marciniak w końcu sędzią El Clasico

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sędzią sobotniego meczu Górnik Zabrze – GKS Katowice będzie Szymon Marciniak z Płocka. Śląski Klasyk odbędzie się w sobotę o godzinie 20.15.

Arbitra przedstawiać nie trzeba, ale jednak to zrobimy. Nasz sędzia międzynarodowy ma CV tak bogate, że ciężko objąć wszystko. Według portalu 90minut.pl pierwsze udokumentowane spotkanie to mecz Pucharu Polski w 2006 roku pomiędzy Spartą Augustów i Mrągowią Mrągowo. Szybko piął się po szczeblach kariery i już w kolejnym sezonie prowadził trzy mecze ówczesnej drugiej ligi, czyli zaplecza ekstraklasy.

Uwaga! Wówczas – 5 kwietnia 2008 poprowadził jedyny w swojej karierze mecz GKS Katowice, było to spotkanie w Turku, w którym GKS Katowice zremisował z miejscowym Turem 1:1. Poniżej możecie zobaczyć bramki z tego meczu, nakręcone przez autora niniejszego artykułu. Gola dla GKS zdobył wówczas Krzysztof Kaliciak, a wyrównał dobrze nam znany, grający później w GieKSie – Filip Burkhardt.

Już w sezonie 2008/09 zadebiutował w ekstraklasie, prowadząc mecz GKS Bełchatów z Odrą Wodzisław. Od następnego był już etatowym arbitrem w ekstraklasie, w której sędziuje nieprzerwanie od 15 lat.

W sezonie 2012/13 przyszedł debiut w europejskich pucharach, gdy w Lidze Europy sędziował mecz Lazio z Mariborem. Dwa lata później zadebiutował w Lidze Mistrzów spotkaniem Juventus – Malmo.

Wyliczanie wszystkich prowadzonych przez Marciniaka meczów byłoby dużym wyzwaniem. Spójrzmy po prostu na zbiorczą liczbę spotkań, które prowadził konkretnym europejskim drużynom na przestrzeni tych lat – głównie w Lidze Mistrzów, a także w minimalnym stopniu w Lidze Europy:

Inter Mediolan – 10
Real Madryt – 9
Atletico Madryt – 8
Liverpool, PSG – 7
Juventus, Barcelona, Milan – 6
Bayern, Manchester City, Tottenham, Lyon, Benfica – 4
Sevilla, Feyenoord, Napoli – 3

W mniejszej liczbie prowadził też mecze takich drużyn jak m.in. Lazio, Fiorentina, Manchester United, Roma, BVB, Ajax, Bayer Leverkusen, Lipsk, Atalanta, OM, FC Porto, Chelsea, Sporting, Galatasaray czy Arsenal. Dodajmy, że w zestawieniu nie są uwzględnione spotkaniach w ramach choćby Klubowych Mistrzostw Świata, gdzie dodatkowo dwukrotnie sędziował Realowi Madryt.

W 2013 sędziował swój pierwszy finał Pucharu Polski – pierwszy z dwóch meczów Śląska Wrocław z Legią Warszawa. Później jeszcze trzykrotnie prowadził mecz finałowy na Stadionie Narodowym.

W swojej europejskiej przygodzie był arbitrem kilku spotkań, które obrosły legendą. Na przykład w 2017 był rozjemcą pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym PSG pokonało Barcelonę 4:0. Ten mecz był preludium do historii z rewanżu, gdzie Blaugrana po niesamowitej remontadzie zwyciężyła 6:1. Rok później w tej samej fazie na Marciniaka posypała się lawina krytyki po meczu Tottenham – Juventus (1:2), w którym nasz arbiter popełnił duże błędy. W 2023 roku sędziował w półfinale pogrom Realu Madryt przez Manchester City, kiedy podopieczni Pepa Guardioli wygrali 4:0. A w zeszłym sezonie niesamowite spotkania w 1/8 i 1/2 finału pomiędzy Atletico i Realem oraz Interem i Barceloną – w obu przypadkach były to rewanże. W derbach Madrytu arbiter miał absolutnie nietypową sytuację, gdy w konkursie jedenastek Julian Alvarez dwa razy dotknął piłkę – co dopiero – i to w wielkich kontrowersjach – wykazał VAR. Znowuż w pojedynku na Giuseppe Meazza widzieliśmy prawdziwy spektakl piłki. Gdy w 87. minucie Raphinia trafiał na 3:2 dla Barcelony, wydawało się, że jest pozamiatane. Wyrównał w doliczonym czasie Acerbi, a w dogrywce Nero-Azurri za sparwą Frattesiego przechyli szalę na swoją korzyść.

Szymon Marciniak od dekady prowadzi też mecze reprezentacji. Prowadził spotkania na Mistrzostwach Europy i Świata. W 2016 roku był rozjemcą meczów Hiszpania – Czechy, Islandia – Austria i Niemcy – Słowacja. Podczas Mundialu w Rosji sędziował spotkania Argentyna – Islandia i Niemcy – Szwecja z fenomenalnym trafieniem Kroosa w doliczonym czasie z rzutu wolnego. Na Mistrzostwach Świata w Katarze prowadził spotkania Francja – Dania i Argentyna – Australia, a na Euro 2024 Belgia – Rumunia i Szwajcaria – Włochy.

Na deser zostawiliśmy oczywiście największe sukcesy polskiego sędziego. Czyli sędziowane finały. Najpierw finał Klubowych Mistrzostw Świata 2024, w którym Manchester City pokonał Fliminense 4:0. City zapewniło sobie udział w turnieju poprzez wygranie Ligi Mistrzów w 2023 roku, który również prowadził polski sędzia – Anglicy pokonali Inter Mediolan 1:0 po golu Rodriego. No i nade wszystko mecz meczów, najważniejsze wydarzenie w czteroleciu światowej piłki, czyli finał Mistrzostw Świata 2022 w Katarze: Argentyna – Francja. Finał niebanalny, bo z dwoma golami Leo Messiego i hat-trickiem Kyliana Mbappe. Marciniak był świadkiem ukoronowania Leo Messiego jako najlepszego piłkarza w historii futbolu, zwieńczającego swoją piękną karierę tytułem Mistrza Świata.

Ma w swoim dorobku także prowadzone finały Cypru, Grecji i Albanii oraz Superpuchar Europy.

Przechodząc do spraw przyziemnych – w obecnym sezonie Marciniak prowadził cztery spotkania ekstraklasy, w których pokazał 16 żółtych kartek (średnio 4 na mecz) i ani jednej czerwonej. Podyktował jeden rzut karny – dla Pogoni w meczu z Arką.

Oficjalnie prowadził tylko jedno wspomniane spotkanie GKS Katowice, natomiast na uwagę zasługuje fakt, że Marciniak był gościem specjalnym i sędzią podczas turniejów Spodek Super Cup 2024 i 2025. W obecnym roku zrobił też rzecz niesamowitą – prowadząc mecz w Arabii Saudyjskiej wieczorem dzień przed turniejem, sobie tylko znanymi sposobami przemieścił się do Katowic, by w Spodku już być około godziny 15.00 zwartym i gotowym do pracy.

Będzie to pierwszy Klasyk Szymona Marciniaka, bo mimo wielu wybitnych spotkań, nie udało mu się jeszcze poprowadzić hiszpańskiego El Clasico pomiędzy Realem Madryt i Barceloną.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Czego chcieć więcej?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Pamiętamy otwarcie Nowej Bukowej i spektakularnie wygrany mecz z Górnikiem Zabrze. Wtedy to katowiczanie przełamali złą passę z zabrskim rywalem i w doliczonym czasie gry po golu Filipa Szymczaka po raz pierwszy Arena Katowice odleciała w szale radości. Jednocześnie jak dotychczas był to najbardziej efektowny i spektakularny moment tego stadionu.

Teraz czeka nas kolejne starcie z Górnikiem, tym razem jednak przy Roosevelta. Z tym stadionem nie mamy dobrych wspomnień. Od czasu spadku z ekstraklasy 20 lat temu, katowiczanie trzy razy grali oficjalne mecze w Zabrzu. Wyniki to 0:2, 0:1 i 0:3. Najświeższym wspomnieniem jest mecz z zeszłego sezonu, który GKS gładko przegrał 0:3, tracąc gola już w czwartej minucie po uderzeniu Lukasa Podolskiego. To był jeden z niewielu pojedynków zeszłej jesieni, w którym katowiczanie nie wyglądali na równorzędnego rywala i to mimo tego, że Górnik wcale nie grał jakiegoś wybitnego spotkania. Tak, ekstraklasa nas „przywitała” w środku rundy z przytupem.

Na co stać teraz nasz zespół w jutrzejszych derbach – nie wiadomo. Nie wiadomo do końca, w jakiej formie jest ekipa Rafała Góraka, choć trzeba przyznać, że od początku meczu z Legią ta dyspozycja daje wrażenie, że rośnie. Rzeczywiście pierwsza połowa przy Łazienkowskiej była bardzo dobra, cały mecz niezły, a kolejne spotkania – z Arką Gdynia – było już bardzo dobre. Można więc mieć nadzieję, że po początkowym blackoucie, nasza ekipa w końcu się obudziła i wskoczyła na właściwe tory drużyny środka tabeli.

Problem w tym, że stajemy naprzeciw silnej w tym sezonie drużyny. Zespół Michala Gasparika najpierw wygrał z Lechią, a potem na wyjeździe z Piastem. Być może – patrząc na ten sezon – nie są to jakieś wielkie sukcesy, ale każdy punkt, a zwłaszcza komplet należy cenić. Potem była porażka w Poznaniu i niezasłużona przegrana u siebie z Termaliką. Górnik w tym meczu dominował, ale to goście okazali się lepsi o jedną bramkę. Za to w meczu z Pogonią było do pewnego momentu odwrotnie – to Portowcy cisnęli, cisnęli, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. Wkrótce więc sprawy w swoje ręce wzięli zabrzanie i trzykrotnie pokonali bramkarza ze Szczecina.

Jakby więc nie patrzeć – obie ekipy wygrały ostatnie swoje mecze trzema bramkami i to nie z ligowymi leszczami. To znamionuje naprawdę świetne widowisko jutro.

Ciekawi jesteśmy zestawienia GKS na ten mecz. Lukas Klemenz zasłużył się dwiema bramkami – pytanie, czy Alan Czerwiński będzie zdolny do gry, a może znów na ławce zasiądzie Marten Kuusk? No i kwestia środka boiska ciągle jest otwarta. Nie wydaje się, żeby miejsca nie zachował Kacper Łukasiak, bo w końcu zagrał dobry mecz z Arką. Pytanie, co z Adrianem Błądem, czy trener będzie nadal konsekwentnie stawiał na niego czy może szansę dostanie kolejny aspirujący zawodnik. Co do ataku, to nie mamy wątpliwości – Adam Zrelak musi być i już.

Śląski Klasyk to również święto na trybunach. Znów do Zabrza przyjedzie kilkutysięczna armia kibiców GKS Katowice. Rok temu mieliśmy świetne widowisko właśnie na trybunach, trochę gorsze na boisku, przede wszystkim za sprawą GKS. Ale drugi raz z rzędu chyba tak nie będzie. Pięknie by było odczarować ten stadion i zapewnić sobie drugie zwycięstwo w sezonie. Tak jak rok temu w szóstej kolejce. Skazywany na pożarcie GKS wygrał wówczas z Mistrzem Polski – Jagiellonią Białystok.

Sobota wieczór, primetime, jupitery, dwadzieścia kilka tysięcy kibiców, dwie drużyny w gazie, Szymon Marciniak z gwizdkiem. Czego chcieć więcej?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga