Piłka nożna
Piłkarskie zgliszcza
Po zremisowanym meczu z Odrą Opole doszło w Katowicach do zmiany trenera. Jakub Dziółka miał zadebiutować w meczu z Puszczą Niepołomice. Ciekawiliśmy się, czy dokona zmian w składzie i da zespołowi powiew świeżości. Jak się okazało zmiany dokonał tylko jednej, wymuszonej – Kamińskiego zastąpił Lisowski.
W wietrzne, zimne jesienne południe katowiczanie w obecności niewielkiej liczby zawodników rozpoczęli zmagania. Choć zmagania to zbyt duże słowo, bo obraz pierwszej połowy był dość żenujący. Jeszcze na początku było widać momentami pressing i bieganie, jak w sytuacji, kiedy Śpiącza wywalczył rzut karny. Pewnym egzekutorem w 13. minucie okazał się Błąd. Niestety potem było już gorzej. GieKSa oddała pole i w 26. minucie po fatalnym ustawieniu w polu karnym rywal zdobył gola po wrzucie z autu. Niepilnowany Tomalski otrzymał zgraną głową piłkę trzy metry przed Pawełkiem i bez problemu go pokonał. Końcowe 10 minut należało już do rywali, którzy raz po raz czy to z akcji, czy stałych fragmentów gry siali zamęt pod bramką Pawełka. Na dobrą sprawę mogliśmy stracić gola tuż przed przerwą, ale skończyło się na szczęście remisem. Słabej postawy nie tłumaczy kontuzja Woźniaka, którego zmienił Michalik. Inna sprawa, że trzymanie kulejącego Woźniaka jeszcze 10 minut na boisku tylko mogło pogłębić uraz. Wprowadzony Michalik na skrzydle nie potrafił się kompletnie odnaleźć.
Druga połowa rozpoczęła się odrobinie bardziej ambitnie, ale piłkarsko nadal był dramat, którego ukoronowaniem był strzał z woleja Piesia 20 metrów od bramki. Po przerwie tak naprawdę największą uwagę przyciągały zmiany, były to najbardziej dynamiczne momenty meczu. Bo poza tym mieliśmy jedynie kilka niecelnych uderzeń oraz protesty o rękę w polu karnym Puszczy.
Po żenującym w każdym względzie spotkaniu GKS zremisował z Puszczą 1:1 i przedłużył swoją passę bez wygranej do sześciu. Po trenerze Paszulewiczu zostały zgliszcza, ale kopacze też wiele „dodają” od siebie. W spotkaniu z Puszczą zagrali na totalnie zerowej ambicji.
Wstyd, po prostu wstyd. Trudno się dziwić, że piłkarzy żegnały gwizdy i gromkie „wypierdalać”.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


gonik
23 września 2018 at 14:57
O co ten lament.. mamy tylko 15 pkt straty do lidera a do 2 tylko 11. Awans pewny jak tylko Błąd skoczy i przyniesie tego bala co go wyp.. za stadion strzelając ponoć na bramkę
Były kibic
23 września 2018 at 15:20
Kopacze, h*j wam d**ę. Działacze w****rdalać.
PanGoroli
23 września 2018 at 15:30
Należy się spodziewać ciężkich czasów. nie ma drużyny. Jej budowa, to zacznie się teraz. Teraz widać, ile złego ten katastrofalny trener zrobił w drużynie. Czasy będą ciężki, bo przed nami 2 mecze o 6 punktów każdy, i w tej chwili nie ma przesłanek na to, że ta drużyna zdobędzie w nich choćby p[unkt. Na tą chwilę. I jeśli się tak stanie, to sytuacja w tabeli będzie dramatyczna. Ale, teraz właśnie potrzeba czasu i spokoju. To nie wina piłkarzy, że mieli trenera, który nie miał p[ojęcia o prowadzeniu drużyny piłkarskiej, o trenerce w ogóle. Teraz zaczynają wyciekać szczegóły jego pracy. Panie Bartnik, Janicki, jak mogliście kogoś takiego trzymać tak długo???
Nasze chłopaki właśnie teraz, jak nigdy, potrzebują wsparcia. Jeszcze raz – drużynę tworzy trener, a paszul tego po prostu nie potrafił i nie zrobił. Na to, by teraz drużyna powstała, potrzeba tygodni. Ale wierzę, że obecnemu trenerowi się to uda. Z tego, co mówił na konfie, to widać, że nie chce pluć na poprzednika, ale wie, co należy zrobić.
Mecza
23 września 2018 at 16:48
Będzie fizyka to wróci jakość. Co ten „trener” zrobił zespołowi, zostawił na ostatnim miejscu w tabeli a Bartnik mówi że miał sukcesy. W Puszczy widziałem mądrość taktyczną mimo bardzo przeciętnych zawodników. Z gry chyba jesteśmy najsłabsi w tej lidze.
Filip
23 września 2018 at 16:56
Ze zgliszcz jest jeszcze jakiś gruz…
Tu nawet tego gruzu nie ma…
Ronny64
23 września 2018 at 22:02
Ogólnie tragedia tak słabej Gieksy jak w ostatnich meczach to dawno nie było, niby nazwiska i doświadczenie jest a zespołu możemy szukać tylko niewiadomo gdzie. A tak poza tematem co się dzieje z Bronisła skim?