Piłka nożna
Arena meczu robi wrażenie
Dzień przed meczem postanowiliśmy odwiedzić stadion Arki Gdynia. Już w drodze po raz kolejny przekonaliśmy się, że coś takiego jak mecz ligowy z GieKSą rzeczywiście się odbędzie ; )
To co nas uderzyło już przy dojściu na stadion, to fakt, że przy nowym obiekcie – jupitery są standardowe – ale znajdują się poza terenem stadionu, poza płotem. Wygląda to dość dziwnie.

Sam jupiter sprawia dość monumentalne wrażenie, choć to nie to samo, co stare nasze.
Stadion jest nowy, ładny i schludny. Aż chciałoby się samemu na takim zagrać.
Zamknięty z czterech stron, ale przy tym kameralny i naprawdę czysty. Niebieskie i żółte krzesełka wymieszane dość chaotycznie robią ciekawe wrażenie.
Widoczność z trybun jest dobra, a krzesełka wygodne, choć my i tak wolimy stać : )
A to dość ciekawy i specyficzny obrazek. Krzesełka to czy odwróceni plecami kibice? : )
Umiejscowiony w rogu sektor gości zawiera krzesełka w zielonym kolorze. Dzięki temu goście nie muszą siedzieć (stać) na krzesełkach w barwach Arki. Mądre rozwiązanie.
Ogólnie stadion sprawia bardzo pozytywne wrażenie.
A na koniec… takie tam na parkingu ; )
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.











Pszczyna
4 maja 2012 at 21:20
brawo panowie,ta strona to klasa sama w sobie:}
MAJCK
4 maja 2012 at 22:13
WRÓCIŁEM Z GLIWIC STADION MARZENIE ,
KIEDY U NAS?!
CZY DOŻYJEMY TEGO?!
STADION TO JEDNO, A DRUŻYNA …..
AMBICJA, WALKA I ZOSTAWIENIE KAWAŁEK ŻYCIA NA BOISKU..
Oberschlesien
4 maja 2012 at 23:02
bez jaj,kurnik w gleiwitz to padaka jak pieron.Gdynski trocha za maly jak na Katowice
MAJCK
4 maja 2012 at 23:27
Oberschlesien MOŻE I KURNIK ALE NA POZIOMIE,I SIE NIE SYPIE!
Z
5 maja 2012 at 00:21
jeszcze brakuje, żeby im nazwę zmienili na Tesco Arena.
Jaca
5 maja 2012 at 00:29
Majck po co byłes w Gliwicach?Zgubiles tam coś??
MAG
5 maja 2012 at 07:49
Mam pewną uwagę odnośnie koloru krzesełek w klatce gości…
W początkowej fazie projektu zielone (turkusowe) krzesełka miały być wymieszane na całym stadionie. (żółty – kolor Arki, biały – kolor Bałtyku, niebieski, kolor jednych i drugich, turkusowy – kolor Gdyni.) Przy montażu okazało się, że turkusowe krzesełka wyglądają zbyt zielono, więc zaniechano ich montażu. Na całym stadionie zamontowano żółto-niebieskie i kilka białych. Niestety w magazynach na wymiankę zostały do wykorzystania głównie zielone krzesełka…
Na meczu z Wisłą zdemolowali nam sektor i większość krzesełek była do wymiany… W ostatnim czasie zawitały do nas kolejne wieśniaki – tym razem z Wrocławia i ponownie zdemolowali sektor… Nam pozostało jedynie wykorzystać turkusowe krzesełka i czekać, aż kolejna wieś przyjedzie i je zniszczy. Wtedy zamówi się żółte i niebieskie krzesełka.
Pozdrawiam!
antek1964
5 maja 2012 at 10:12
panowie zejdżmy na ziemie takie stadiony jak ma Arka oraz Cracovia w Katowicach by wystarczył. 15 tys widzów wystarczy na tych kopaczy w tym kraju nigdy nie bedzie chodziło dużo ludzi na szpil Za komuny było więcej bo zakłady dawały darmowe bilety oraz po prostu ludzi było stac iśc z rodziną na szpil dwa, trzy razy w miesiącu Lepiej mniejszy a pełny Jak wygląda np Gdańsk przy widowni na 15-17 tys miejsc :-< kopaczom to też nie pomaga
Lukasz AG
5 maja 2012 at 10:35
Szkoda , że kibice Gieksy nie usłyszą naszego głośnego dopingu 😉
Ale dzięki za poparcie naszego bojkotu!
Może będzie okazja rozegrania normalnego meczu w przyszłym sezonie, jeśli nasz bojkot się skończy.
Powodzenia GKS 🙂
TAG