Dołącz do nas

Piłka nożna

Czas odświeżyć pamięć #15 – Cracovia

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Cracovia to nasz kolejny rywal w Ekstraklasie. Zmierzymy się z nimi w sobotnie popołudnie. Katowiczanie potrzebują punktów, a historycznie jest to przeciwnik, z którym zwykle dobrze nam się grało. Zobaczcie, co zapamiętałem z poprzednich spotkań.

#1 – Przewrotka – Przewrotkę pamiętają niemal wszyscy. GieKSa grała z Cracovią w sezonie 2012/13 i to nasi rywale byli faworytem do wygranej oraz awansu. GieKSa z wielkimi problemami, składem z łapanki i Rafałem Górakiem na ławce. U rywali Wojciech Stawowy. Przegrywaliśmy, ale w końcówce przeprowadziliśmy fantastyczną akcję – strzał z przewrotki i dobitka Wołkowicza. Szał radości na trybunach i remis 1:1. W czasie trwania przerwy zszedłem sobie, wraz z trenerem siatkarzy Grześkiem Słaby, z sektora numer 4 pod szatnię GieKSy. Rafał Górak dał wtedy prawdziwe show, jeśli chodzi o rozmowy motywacyjne. Przez otwarte okna i cienkie ściany klubowego budynku słychać było każde słowo. Oberwało się przy okazji Stawowemu, który miał się śmiać w twarz naszym piłkarzom.

#2 – Typowa GieKSa, czyli 0:1 – W rewanżu w tym samym sezonie na stadionie Cracovii GieKSa grała w przeraźliwym mrozie. Skład już był nieco lepszy, przyszłe pierwsze wygrane i weryfikacją miało być spotkanie z Pasami. Można powiedzieć, że mecz nie odbiegał za bardzo od tego, co ostatnio zafundowała nam GieKSa. Kontrola gry, okazje strzeleckie i jeden farfocel w obronie – przepis na porażkę 0:1.

#3 – Podnieśli się po klęsce – Sezon 2004/05. GieKSa z Cracovią rywalizowała w Ekstraklasie. Był to nasz sezon spadkowy, ale akurat z rywalami zdobyliśmy trzy punkty, wygrywając u siebie 1:0 po golu Stanisława Wróbla. Wygrana ta w tamtym okresie była sporą niespodzianką, ponieważ GieKSa podniosła się po klęsce 0:7 z Zagłębiem Lubin.

Z Cracovią ogólnie graliśmy 16 razy i co ciekawe w pierwszych 11 spotkaniach nie przegraliśmy. Większość tych meczów to lata 60. ubiegłego wieku. Jedno z wyższych zwycięstw GieKSy (5:2) miało miejsce w pierwszym pojedynku. Co ciekawe, całkiem nieźle graliśmy również na wyjazdach, wygrywając kilka razy. Wierzymy, że w sobotę szczęście się do nas uśmiechnie i zdobędziemy kolejne trzy punkty.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga