Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Echa meczu z Kolejarzem Stróże w mediach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS Katowice zaledwie zremisował 2-2 z Kolejarze Stróże w meczu 27 kolejki 1 ligi. Ten remis tak naprawdę to porażka i niestety wszystko wskazuje na to, że kolejny sezon GieKSa spędzi na zapleczu ekstraklasy.
Co o tym spotkaniu pisały media?
Przeczytajcie.

gkskatowice.eu: Remis jak porażka

Kolejarz specjalnie nie kwapił się do ataku. Czyhał na kontry i próbował zaskoczyć Łukasza Budziłka próbami z dystansu. Gdy wydawało się, że to GieKSa uzyska prowadzenie, w 34. minucie doszło do kuriozalnej sytuacji. Wojciech Trochim otrzymał podanie w uliczkę z prawej strony, spokojnie przyjął piłkę, podczas gdy obrońcy trójkolorowych stanęli jak wryci myśląc, że był spalony. Trochim spokojnie przymierzył i umieścił piłkę w siatce obok bezradnego Budziłka,dając stróżanom prowadzenie.
Gospodarze ze wściekłością ruszyli w stronę sędziego liniowego, ale nic nie wskórali.
Po zmianie stron z początku nic nie wskazywało na to, że GieKSa wyrówna. Katowiczanie grali nerwowo i niedokładnie. Trener Moskal nie czekał, wprowadził zmiany, które okazały się trafione. Postawił na Elvista Ciku i Michała Zielińskiego. W 61. minucie ładną centrą w polu karnym popisał się Alan Czerwiński, a popularny „Zielu” nie miał problemów z wpakowaniem piłki do siatki głową.
Strzelona bramka dodała pewności siebie katowiczanom, którzy ruszyli do walki o pełną pulę. Nie tylko wyrównali, ale i prowadzili, po indywidualnej akcji Zielińskiego i strzale po ziemi w 78. minucie. Niestety trójkolorowi znów zaspali w polu karnym w końcówce i wyrównującego gola zdobył z najbliższej odległości Kamil Adamek w 82. minucie. Rozczarowanie było ogromne i jeden punkt to na pewno za mało, jeśli myśli się o pozostaniu w czołówce.

sportowefakty.pl: Remis przy Bukowej – relacja z meczu GKS Katowice – Kolejarz Stróże

GKS przełamał się dopiero w drugiej połowie. Wówczas błysnął dwukrotnie wprowadzony na boisko po przerwie Michał Zieliński, który najpierw po nieco ponad godzinie gry strzałem głową zamienił na bramkę wyrównującą dośrodkowanie Alan Czerwiński z prawego skrzydła, a w 78 minucie wyprowadził swój zespół na prowadzenie, płaskim strzałem sprzed linii pola karnego wykańczając ładną kontrę.
W międzyczasie gości na prowadzenie mógł wyprowadzić inny rezerwowy Kamil Adamek, ale jego silne uderzenie z pola karnego efektowną robinsonadą na korner sparował Łukasz Budziłek.
Do pomocnika Kolejarza i tak należało jednak ostatnie w tym meczu słowo. Na osiem minut przed upływem regulaminowego czasu gry w ogromnym zamieszaniu w polu karnym katowiczan wykazał on bowiem najwięcej czujności i strzałem z pola bramkowego wpakował piłkę do pustej bramki. Linię obrony, zastawiającej przy tej sytuacji pułapkę ofsajdową złamał wracający we własne pole karne Zieliński.

roosevelta81.pl: Remis GKS-u Katowice z Kolejarzem Stróże

GKS Katowice przed własną publicznością zremisował z Kolejarzem Stróże 2:2. Dwie bramki dla katowiczan zdobył Michał Zieliński, były napastnik Górnika Zabrze. Już od początku spotkania gospodarze stwarzali dogodniejsze sytuacje, jednak nie potrafili zamienić tego na gola.
Katowiczanie mimo groźnych sytuacji bili głową w mur. Wydawało się, że “GieKSa” w końcu przełamie obronę gości i wyjdzie na prowadzenie. Jednak to Kolejarz otworzył wynik spotkania w wyniku zamieszania pod bramką gospodarzy. Katowiczanie byli przekonani, że był spalony i stanęli w miejscu, a całą sytuację wykorzystał pomocnik gości Trochim. Na drugą połowę jeszcze bardziej zmotywowani gospodarze za wszelką cenę chcieli odrobić straty. Do wyrównania doprowadził były zawodnik “Trójkolorowych” Michał Zieliński, który skutecznie strzelił głową po dośrodkowaniu Czerwińskiego. Zdobyta bramka jeszcze bardziej uskrzydliła gospodarzy, a Michał Zieliński po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Pokonał bramkarza Kolejarza mocnym strzałem po ziemi. Kiedy po zwycięstwo zmierzali katowiczanie i wydawało się, że sięgną po komplet punktów do remisu doprowadził Kamil Adamek, który wykorzystał zamieszanie pod bramką gospodarzy.

dziennikzachodni.pl: GKS Katowice – Kolejarz Stróże 2:2

Pierwszy gol zdobyli jednak goście, ale po kontrowersyjnej sytuacji. Wojciech Trochim podał piłkę do Janusza Wolańskiego, który odebrał ją tuż przy linii autu i, jak manifestowali kibice, ją przekroczył. Sędzia jednak nie zareagował, Wolański odegrał piłkę z powrotem do Trochima i ten strzałem wpakował ją do siatki gospodarzy w 34. minucie. Dziesięć minut później goście ponownie trafili do siatki, ale tym razem gol nie został uznany, ponieważ Tomasz Chałas uderzał ze spalonego.
Na drugą połowę w szeregach GKS-u wszedł debiutujący Elvist Ciku, który zmienił Chwalibogowskiego. Rozpaczliwe próby odrabiania strat długo na nic się nie zdawały. Przełamanie dla gospodarzy przyszło dopiero w 61. minucie. Michał Zieliński, który wszedł na boisko w drugiej połowie, umieścił głową piłkę w siatce po podaniu Krzysztofa Markowskiego.
Zieliński wyraźnie nabrał wiatru w żagle, bo niedługo potem popisał się wspaniałą kontrą. Piłkę podaną spod pola karnego przeciwników przeholował niemal przez pół boiska i ponownie strzelił do bramki w 78. minucie. Gospodarze długo jednak nie prowadzili. Piłkarze Kolejarza zaczęli atakować bramkę GieKSy i cztery minuty po wyjściu katowiczan na prowadzenie, doprowadzili do wyrównania 2:2. Piłka wylądowała w siatce dzięki uderzeniu Kamila Adamka w 83. minucie Piłkarze GKS-u próbowali jeszcze podwyższyć wynik, ale już nie zdążyli. Obie drużyny zyskają tylko po jednym punkcie w tabeli..

slasksport.pl: Piłkarz GKS-u Katowice: Większość kibiców nam nie pomaga

Kibice już w pierwszej połowie mieli dość słabej GieKSy. Skandowali m.in.: „Zero ambicji” i „Zejdźcie z boiska, nie róbcie z nas pośmiewiska”. Po zakończeniu meczu fani ponownie wygwizdali piłkarzy.
– Kibice są wymagający i nie ma co ukrywać, że są rozżaleni. Wszyscy liczyli na ekstraklasę, my też. Nie jest tak, że my nie chcemy, że ktoś odpuszcza, bo gra przeciwko komuś – mówił po meczu w rozmowie z oficjalną stroną GKS-u Michał Zieliński, strzelec dwóch goli dla gospodarzy.
– Nasze rodziny też przychodzą na stadion, oglądają, słuchają i na pewno nie jest im przyjemnie, jeżeli większość kibiców, delikatnie mówiąc, nam nie pomaga – dodawał Zieliński.

slasksport.pl: Trener GKS-u Katowice: Boli mnie ta gra

Kazimierz Moskal, trener GieKSy, przyznał, że jego drużyna męczy się w tej rundzie. – Miałem nadzieję, że po wygranej z ROW-em coś się zmieni. Widziałem wtedy jakąś iskrę w zespole, ale, niestety, nic się nie stało. Boli mnie ta gra. Mogliśmy ten mecz nawet wygrać, bo piłka nie jest sprawiedliwa. Wychodząc na prowadzenie 2:1, nie mieliśmy prawa stracić bramki. Ale z drugiej strony to Kolejarz miał więcej dogodnych szans na gole – podsumował Moskal.

slask.sport.pl: Kibice poznali się na GieKSie. „Nie róbcie z nas pośmiewiska”

Początkowo wydawało się, że Kolejarz nie jest w stanie strzelić gola na Bukowej. Że nawet o tym nie myśli. Coś jak niedawno Chelsea na stadionie Atletico Madryt. GKS miał dużo swobody w rozpoczynaniu akcji, ale miotał się w dziesiątkach krótkich podań, z których nic nie wynikało. Groźniej było tylko przy strzałach Tomasza Wróbla i Grzegorza Goncerza.
Goście kilka razy skontrowali. W 30. minucie strzał Tomasza Chałasa został jeszcze zablokowany, ale cztery minuty później obrońcy GKS-u jak wmurowani patrzyli, gdy Wojciech Trochim z bliska wpakował piłkę do siatki. Katowiczanie mieli pretensje do sędziego, że nie odgwizdał spalonego. – Bramka nie została strzelona prawidłowo, był spalony – przekonywał po meczu obrońca GKS-u Mateusz Kamiński. – Prawidłowy gol, jeden z graczy GKS-u zrobił ruch w kierunku własnej bramki. Zresztą, trzeba grać, a nie czekać na gwizdek sędziego – uważał z kolei Trochim.
Kibice w tym momencie stracili cierpliwość do zawodników. Z „blaszoka”, gdzie siedzą najwierniejsi fani, posypały się okrzyki: „Zero ambicji”, „K… mać, GieKSa grać!” czy „Zejdźcie z boiska, nie róbcie z nas pośmiewiska”.
Po przerwie Kolejarz poczuł się pewniej i atakował odważniej. Nie wziął jednak pod uwagę tego, że na boisko wejdzie rezerwowy Michał Zieliński. Piłkarz GKS-u strzelił dwa gole: jednego po podaniu Alana Czerwińskiego, a drugiego po solowym rajdzie i uderzeniu zza linii pola karnego. Gospodarze nie utrzymali jednak prowadzenia i stracili gola w zamieszaniu podbramkowym.
Po przerwie zadebiutował w GKS-ie Albańczyk Elvist Ciku. Za szybki rajd lewym skrzydłem zebrał brawa kibiców, potem jednak zgasł jak koledzy.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Breanna

    11 sierpnia 2014 at 14:47

    There are many types of tiles available nowadays. The method of tile cleaning
    will depend more on the tile type. However there are
    couple of things to be followed to add the sheen and glow of
    the tiles.

    Do the regular floor cleaning
    Clean the spills as soon as they occur

    It is very crucial to clean dirt and water too as soon as they
    are split to prevent the stains. Place a doormat which helps in reduction of mud or dirt entering
    through footsteps.

    There are basically following tile floors where in one will use the tile and grout cleaning process,
    types of tiles are as follow –

    Ceramic
    Porcelain
    Stone

    Porcelain Tile cleaning

    Porcelain tiles maintenance is not difficult if the surface is
    cleaned regularly. The surface can be vacuum cleaned every day
    or just sweep it. The wet mopping is required
    once in a week. Use of mild floor cleaners will do for the mopping.
    One can make it at home by mixing vinegar
    and water.

    Ceramic Tile Cleaning

    The rule is followed here as well; remove the dirt as soon as possible.
    Vacuum clean the tiles every day or a simple broom can be used.

    Plain water or the special ceramic tile cleaners can be used for the wet mopping.

    Stone Tile Cleaning

    One need to be careful while cleaning the tiles made of stones as they
    are natural minerals. Never use harsh floor cleaners.

    Sweep or vacuum clean. After using any floor cleaner use a
    dry mop to soak any type of liquid residue.

    Grout Cleaning

    Along with the tile cleaning it is very important to regularly clean the grout, i.e.

    the lines between the tiles. Hence tile and grout cleaning goes simultaneously.
    Grout is porous in nature and attracts dirt, grease etc.
    The surface looks shabby if the grout is unclean. It can also be a cause of mildew
    or mould in the damp areas like bathrooms. It is
    best to have a seal (colour or clear) on the grout which will not only protect the surface but also acts as an anti-fungal agent.

    Many a times it gets difficult to maintain the floor due to hectic working
    schedules. Hence we come in picture and provide the tile and grout cleaning services to our clients at a very
    affordable price. Moreover the price depends on the type of the tiles, number of tiles and size of the tiles to be cleaned.

    Following steps are followed for the tile and grout cleaning after
    you contact us-

    Pre inspection of the tiles and floor.
    Shifting of the furniture, if any, from that space.
    Dry Sweeping of the surface
    Application of the suitable cleaning solution.
    Cleaning the surface with a soft pad.
    High pressure cleaning
    Mopping and drying the surface.

    We have our experts who carry special tools to do the tile and grout cleaning; the grout sealing is also done if
    ordered.

    my page; professional cleaning company Las Vegas NV

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga