Dołącz do nas

Felietony

Jeszcze chwila odpoczynku… i do roboty!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Do rozpoczęcia ligowego (i oby pucharowego) maratonu pozostało nieco ponad trzy tygodnie. Już 25 lipca zmierzymy się z pierwszym rywalem w Pucharze Polski – na ten moment nie wiadomo jeszcze, czy będzie to Stal Mielec czy Rozwój Katowice. Zdania wśród kibiców są podzielone – jedni chcieliby zmierzyć się z dawnym ekstraklasowym rywalem z Mielca, inni preferowaliby derby Katowic na otwarcie sezonu. Po tym pucharowym wstępie przyjdą nam dwa mecze ligowe u siebie – z Wigrami Suwałki oraz elektryzujący wszystkich pojedynek z Zagłębiem Sosnowiec.

Jakiś czas temu napisałem felieton o optymizmie przedsezonowym. Ani trochę się ten mój optymizm nie zmniejsza, nawet mimo przegranych dwóch sparingów. W tym momencie przekonuje mnie argument, że „sparingi rządzą się swoimi prawami”. Nawet choćby GKS grał w nich fatalnie, to jednak początek ligi zweryfikuje wszystko.

Po raz kolejny pozbyto się osób, które nie pasowały – dyplomatycznie mówiąc – do charakterystyki takiego klubu jak GKS Katowice. Ktoś może powiedzieć, że rok temu było dokładnie tak samo. To prawda, ale czy to oznacza, że już w nic nie mamy wierzyć? Faktem jest, że czystka rok temu nie była kompletna, a teraz – naprawdę można budować coś od nowa. Do tego sukcesywnie pozyskujemy zawodników, którzy prezentują pewną klasę. Zgoda, nie są to może wirtuozi, ale na pewno nie są słabi. Rok temu też wydawało się, że transfery są mocne – a okazały się kapą. Drugi raz to nie ma prawa się powtórzyć!

To musi być bardzo trudne dla kibiców GKS, aby rok w rok budować nadzieję i optymizm od nowa. Przecież to będzie nasz dziewiąty sezon na zapleczu ekstraklasy. Dziewięć lat w tym samym miejscu! Dla porównania jedynie dla Dolcanu ten okres ciągnie się podobnie długo, bo rozpoczynać będą ósmy sezon w pierwszej lidze, Sandecja – siódmy, Olimpia i Arka – piąty, a cała reszta jeszcze krócej jest na zapleczu ekstraklasy. Ten marazm od wielu lat jest tym bardziej uwidoczniony przez kontekst – oto po raz kolejny wracają do naszej ligi Bełchatów, Zawisza (z góry), Kluczbork ( z dołu), nie mówiąc chociażby o tym, że goliliśmy taki Śląsk Wrocław przy Bukowej, a ten potem zdobywał mistrzostwo Polski, a i tak ten mistrz to już dawna sprawa… Pierwsza liga jest dla nas już po prostu tak nieprawdopodobnie… nudna, że ciężko się motywować na piętnasty mecz z Dolcanem czy trzynasty z Sandecją. My jako redakcja te stadiony znamy już jak własną kieszeń i mamy wrażenie, że jesteśmy tam co chwilę. To naprawdę się w pewnym momencie nuży.

Tym razem będzie inaczej. Przemawia za tym wszystko – pozbycie się starych zawodników, pozyskanie nowych i dobry trener. Dodatkowo pocieszające jest to, że sezon rozpoczynamy ze stratą zera punktów do lidera! Dla osób, które nie zrozumiały, tłumaczę, że to taki żart, choć oparty na prawdzie. Ciekawie mamy ułożony kalendarz, podejmując średnich rywali u siebie (choć Zagłębie jest pewną niewiadomą, nawet niezależnie od sparingu). Jeśli udałoby się fajnie wejść w sezon, czytaj: wyeliminować Stal lub Rozwój, a potem zapunktować solidnie u siebie, wówczas na pierwszy mecz z bardziej liczącą się drużyną, czyli Arką Gdynia, udawalibyśmy się w mega mobilizacji. Oczywiście to wszystko jest takie życzeniowe, a też i wygrywać wszystkiego się nie da. Ale takie wygrane na początek są realne i musimy do tego razem z zespołem dążyć.

Lipiec to dla wielu osób okres urlopu i wakacji. Przed nami bardzo ciężka praca w budowaniu nowej Wielkiej GieKSy. Dlatego też korzystajcie z uroków lata, ładujcie akumulatory, odpoczywajcie, tak żeby ze zdwojoną siłą wejść w nowy sezon. Nie możemy sobie pozwolić na odpuszczanie, na niską frekwencję. Jesteśmy częścią tego klubu i to od nas wiele zależy.

Powiem szczerze, że nieraz sam miałem dysonans i pewne opory związane z kwestią dopingu na meczach. Ciągle na forum były dyskusje o tym, że doping niezależnie od gry musi być, bo przecież nie dopingujemy piłkarzy tylko klub. Abstrahując od tego, że takie tłumaczenie do mnie nie za bardzo trafia, to teraz po prostu nie ma w kadrze zawodników, którzy na doping nie zasługują. Nie ma żadnych powodów, żeby w ogóle się zastanawiać nad tym.

Trzeba po prostu wspierać klub i drużynę od samego początku. Niech taki Bębenek, Trochim czy Burkhardt szybko zobaczą, że gra w GieKSie to nie jest coś takiego jak Sandecja czy Wisła Płock lub Łęczna. Oni muszą nabrać przyjemność z grania dla takich trybun.

Bycie kibicem to nie tylko przyjemność, ale też odpowiedzialność. To my wiele rzeczy wokół klubu kreujemy, zarówno pozytywnie, jak – i tak się zdarza – negatywnie. Negatywne jest choćby to odpuszczanie frekwencji. Nie możemy na to pozwolić, bo zespół startuje od zera. Zarówno punktowego i – teraz to można śmiało napisać – z czystą kartą.

Miejmy nadzieję, że ta karta zapełni się awansem. A teraz chwila odpoczynku, zasłużony urlop i my jako redakcja GieKSa.pl od nowego sezonu dalej będziemy tak zapier… dla Was, jak zawsze 🙂

8 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

8 komentarzy

  1. Avatar photo

    mobil

    3 lipca 2015 at 12:34

    Shellu-widzę że ”sabotażysty” nie znalazłeś GKS nadal przegrywa.Liga też rządzi się swoimi prawami w walce o punkty.Klub pod względem sportowym ”leży na łopatkach”,trzeba kogoś żeby to ogarnął i nic na siłę.

  2. Avatar photo

    Shellu

    3 lipca 2015 at 12:39

    Na razie to są tylko sparingi. Poza tym nawet jesli GKS bedzie przegrywal to ba ten moment szatnia jest oczyszczona. Przede wszystkim nie ma Petiego i herszta Pitrego. Mozna spokojnie budowac nowa ekipe. Z jakim efektem? Zobaczymy.

  3. Avatar photo

    michał

    3 lipca 2015 at 13:06

    a co z kolejnymi transferami to już zamknieta kadra?

  4. Avatar photo

    Irishman

    3 lipca 2015 at 14:51

    Szczerze powiem teraz podchodzę ze znacznie większym optymizmem do nadchodzącego sezonu!
    Rok temu:
    – leczyliśmy jeszcze kaca po katastrofalnej rundzie wiosennej,
    – rozdrażnieni tym napieprzaliśmy na siebie nawzajem,
    – nadal współpracowaliśmy z przegranym trenerem, który wywiesił białą flagę, tyle że nie została ona podjęta,
    – byliśmy z jednej strony po rewolucji na kluczowych pozycjach w drużynie (wraz z niekwestionowanym liderem na bramce), a z drugiej strony nie do końca wyczyszczoną szatnię,
    – mieliśmy jak zwykle problemy z licencją.

    Teraz:
    – jesteśmy po niezłych końcowych meczach rundy wiosennej, które mogą budzić jakiś tam niewielki optymizm,
    – mamy na ławce trenera, który jakiś tam poziom gwarantuje,
    – odeszli raczej rezerwowi i to m.in. ci, którzy powinni już dawno odejść, a trzon drużyny się ostał,
    – doszli moim zdaniem znacznie lepsi piłkarze niż wcześniej, a jak widzę ich zaangażowanie w sparingach to jestem tego pewien. Zagadką jest dla mnie tylko Burkhart ale czytając opinię o nim kibiców drużyn, w których grał wydaje mi się, że będzie OK;
    – mamy nowego, ambitnego dyrektora i moim zdaniem znacznie bardziej nastawiony na awans Zarząd,
    – mamy znowu o kilka milionów mniej długów i nie mamy pierwszy raz od kilku lat wolną rękę co do transferów ze strony PZPN.

    Reasumując – W KOŃCU MUSI BYĆ K…. DOBRZE!!!!!!!!!!

  5. Avatar photo

    Karlik

    4 lipca 2015 at 11:31

    Tak tak zaraz będzie awans z pierwszego miejsca. Z całym szacunkiem dla Piekarczyka i jego sukcesów trenerskich lat 90 tych. Na dzień dzisiejszy jego technika pracy jest przestarzała. Nie pompujcie balonów bo awansu nie będzie w tym sezonie a i w następnym też bym na to nie liczył. Ryba psuje się od góry i dopóki prezesem będzie marionetka grupy „rządzącej” kibiców,plus dyrektor sportowy który ma stać na straży żeby się marionetka przypadkiem nie rozmyśliła z uległości wobec grupy kibiców(kiedyś nimi byli). To awansu nie będzie nigdy i przykro to pisać. Mało to. Za rok, dwa jak nie wcześniej zostaniemy zdeklasowani przez Rozwój. Wspomnicie moje słowa, że klub ze Zgody prędzej znajdzie sponsora strategicznego na miarę 1 ligi niż wizytówka Katowic.

    Panowie Shellu i spółka. W imię GKS Katowice. Bądźcie znowu kibicami i tylko kibicami. Zarobiliście już dość kasy na boku. Myślę, że już wam wystarczy siedzenia na garnuszku sponsora czyli miasta Katowice którego jesteście mieszkańcami maksymalnie od dwóch pokoleń.

  6. Avatar photo

    kibic

    5 lipca 2015 at 16:04

    Do Karlik wreszcie ktos tu powiedzial prawde jak jest w klubie im nie zalezy na awansie tylko na pieniadzach z miasta w ekstraklasie finanse musza byc jawne i latwiej im bylo im w tedy patrzec na rece trzeba pogonic ta bande jesli sama niechce odejsc

  7. Avatar photo

    mobil

    6 lipca 2015 at 11:29

    Karlik-W pełni się zgadzam-”shellu i s-ka na trenera” wszystko wiedzący i znający się na wszystkim.po zapewnieniu utrzymania że zmiana trenera i oparciu składu na kilku nieudacznikach (grając piach-pewny plac) po stracie kilku punktów na siłę szuka się przyczyn takiego stanu rzeczy tzw ”seryjnego sabotażysty”-mimo wszystko niby odbudowana ekipa popełnia te same błędy:trzeba wyciągnąć wnioski.W brew powszechnej opinii to właśnie prezes jest najmocniejszym ogniwem w tej układance-zgoda otoczył się ludźmi nieodpowiedzialnymi i nieudolnymi(tzw ”rządy z tylnego siedzenia),ale jak na razie zapewnia pewny byt-finanse i klub wychodzi na prostą,ale pod względem sportowym klub znajduje się tzw 'dupie węża”.Potencjał był (zaprzepaszczony) wystarczyło głównie wzmocnić ”środek boiska” jak w defensywie tak i ofensywie.Za dużo jest znawców i doradców w otoczeniu drużyny, a odpowiedzialność za niepowodzenia zrzuca się na innych-nie winnych, przynajmniej trzeba mieć przysłowiowe ”jaja” i przyjąć odpowiedzialność na siebie (”klatę”).

  8. Avatar photo

    Kris

    9 lipca 2015 at 00:30

    :)Mnie to bawi, a raczej irytuje. Tyle lat chodziłem i kibicowałem. Ale nie jestem w stanie teraz, w dodatku gdy mam dwóch potomków i im przekazywać… Co to jest??? Klub „zarządzany” przez kibiców??? Normalne jaja. Stary!!! Co Ty piszesz??? Doping dla klubu, a nie dla piłkarzy??? A co to jest ten „klub”??? WY k s-ka??? W głowach Wam się p…ło!!! Sekta jakaś? Herszt Pitry??? A co Ty masz do oceniania w taki sposób? Ty zatrudniasz Pracownikow czyli piłkarzy? Ty jesteś szefem czyli prezesem lub trenerem??? No może jeszcze do mnie do Firmy przyjdzie Klient i powie, że tego i tego pracownika mam zwolnic bo mu nie pasuje???… Hehehe. Ech, i to jest właśnie gIEKSA dziś. Przez małe g… A g… to też początek innego wyrazu niestety. Na tą chwilę to synonim nazwy n(w)aszego „klubu”…

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga