Piłka nożna Prasówka
Katowiczanie nie umieją strzelać karnych i dlatego odpadli z Totolotek Pucharu Polski czyli przegląd doniesień mass mediów po meczu Stal-GKS
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat meczu Stal Stalowa Wola – GKS Katowice 1:1 (1:0, pd., k 4:3). Mecz rozgrywany był w ramach rozgrywek Pucharu Polski.
laczynaspilka.pl – Wielkie emocje, dogrywka, karne i awans Stali w Boguchwale
[…] Kiercz szybko zaskoczył bramkarza GKS Katowice i dał prowadzenie zespołowi Szymona Szydełko. Stal prezentowała się przed przerwą nieźle, po uderzeniu Michała Płonki piłka odbiła się od słupka bramki GKS, ale do przerwy utrzymał się wynik 1:0.
[…] Zaraz po zmianie stron goście grali tak, jakby słyszeli słowa Furtoka i szybko doprowadzili do remisu. Po rzucie wolnym najsprytniejszy w polu karnym był Marcin Urynowicz i piłka zatrzepotała w siatce. Wyrównanie dodało piłkarzom „Gieksy” pewności siebie i na przedpolu Krystiana Kalinowskiego kilkukrotnie zrobiło się gorąco. Stal przetrwała oblężenie i arbiter zarządził dogrywkę.
Trenerzy obu zespołów przed pucharowym starciem zapowiadali, że chcą uniknąć dodatkowego czasu gry, bo w perspektywie mają sobotni mecz… GKS Katowice – Stal w drugiej lidze. Nie udało się, a kibice w Boguchwale nie nudzili się także w dogrywce. Lepsze wrażenie zostawili po sobie podopieczni Rafała Góraka. Najbliżej powodzenia GKS był w 117 minucie, gdy Arkadiusz Woźniak wyszedł sam na sam z Krystianem Kalinowskim. Bramkarz Stali popisał się świetną interwencją, a dobitka Szymona Kiebzaka została zablokowana.
W konkursie karnych błysnął Krystian Kalinowski, który obronił uderzenia Michała Gałeckiego i Adriana Błąda.
sport.interia.pl – Puchar Polski: Stal Stalowa Wola – GKS Katowice 1-1, karne 4-3
[…] Stal wyszła na prowadzenie w dziewiątej minucie, po trafieniu Krzysztofa Kiercza. Później przeważali katowiczanie. Byli jednak nieskuteczni i do przerwy przegrywali.
W pierwszych minutach drugiej połowy znowu lepiej wyglądała Stal. Po godzinie gry, inicjatywę przejęli jednak rywale i doprowadzili do wyrównania. W 63. minucie, po wrzutce w pole karne wyrównał Marcin Urynowicz. Do końca atakowali katowiczanie. Znowu jednak brakowało im precyzji i w regulaminowym czasie gry nie zdołali zdobyć bramki.
W dogrywce też się to nie udało. GKS nacierał, ale Stal dobrze się broniła. Gospodarze zachowali jeszcze trochę sił i przez kolejne pół godziny utrzymali remis.
sportdziennik.com – GieKSa znów poza szesnastką
Katowiczanie w rzutach karnych przegrali rozgrywane w sparingowej atmosferze spotkanie w Boguchwale. Okazja do zrewanżowania się Stali – już w sobotę przy Bukowej.
W poprzednich 15 sezonach GKS tylko dwa razy zdołał dotrzeć do 1/8 finału Pucharu Polski. Wśród szesnastu najlepszych zespołów zabraknie go i tym razem. Nie ma co ukrywać – to spore rozczarowanie. Potknął się na rywalu plasującym się w strefie spadkowej tej samej ligi, w której wygrywa od dwóch miesięcy niemalże mecz za meczem.
[…] Cztery ostatnie konfrontacje GieKSy w Pucharze Polski trwały więcej niż 90 minut, a w trzech z nich do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne. O ile w poprzednim sezonie katowiczanie pokonali w nich Pogoń Szczecin, a w tym bieżącym – Wartę Poznań, o tyle tym razem to oni zakończyli tę próbę nerwów na tarczy. Strzegący ich bramki Bartosz Mrozek – podobnie jak z poznaniakami – obronił jedną jedenastkę. Tym razem jego koledzy z pola nie byli jednak bezbłędni, a zanotowali dwie pomyłki. Golkiper „Stalówki”, Krystian Kalinowski, obronił uderzenia Michała Gałeckiego i Adriana Błąda. Zabawę trafieniem na 4:2 zamknąć mógł już Michał Fidziukiewicz. Nie dopuścił do tego Mrozek, dlatego potrzebna była seria nr 5, a w niej nie pomylił się już Piotr Mroziński.
[…] Ten mecz to nie była dobra reklama „Turnieju tysiąca drużyn”. Na wniosek zarządu Stali, kibice z Katowic nie mogli przyjechać wczoraj do Boguchwały, gdzie w roli gospodarza na czas budowy stadionu występują stalowowolanie. Frekwencja na tym rozgrywanym wczesnym popołudniem (z racji braku oświetlenia) spotkaniu była mizerna, co mimowolnie nasuwa pytanie o sens i adresata tego typu piłkarskich widowisk. Katowiczanie, w składzie których nastąpiło aż sześć zmian w porównaniu do poprzedniego występu ligowego, potrzebowali trochę czasu, by odnaleźć się w tej sparingowej atmosferze. Nim to się stało, stracili bramkę. Po rzucie rożnym głową do ich siatki skierował piłkę Krzysztof Kiercz. Wyrównanie padło w 63 minucie, również za sprawą stałego fragmentu gry, gdy po rzucie wolnym w polu karnym Stali odnalazł się Marcin Urynowicz. GKS przeważał aż do końca dogrywki, ale uniknąć serii jedenastek nie zdołał.
dziennikzachodni.pl – Stal Stalowa Wola – GKS Katowice 1:1 karne 4:3. Katowiczanie nie umieją strzelać karnych i dlatego odpadli z Totolotek Pucharu Polski
[…] Trener Rafał Górak w pucharowym meczu ze Stalą dał szansę gry kilku piłkarzom, którzy ostatnio mniej grali w ekipie GKS. Gospodarze skwapliwie z tego skorzystali i szybko objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola głową zdobył obrońca Stali Krzysztof Kiercz. Piłkarze ze Stalowej Woli poszli za ciosem i jeszcze przed przerwą mieli dwie świetne okazje do podwyższenia wyniku. Najpierw jednak piłkę z linii bramkowej wybił jeden z obrońców GKS, a później Michał Płonka trafił w słupek katowickiej bramki.
GKS nieco lepiej zaczął grać po przerwie. Efektem tego był wyrównujący gol Marcina Urynowicza. Później dobre okazje mieli jeszcze Szymon Kiebzak i Dawid Rogalski, ale więcej bramek już nie padło, więc po upływie 90 minut sędzia zarządził dogrywkę. W niej najlepszą okazję do przechylenia szali zwycięstwa na korzyść gości miał Arkadiusz Woźniak, lecz dobrze interweniował Krystian Kalinowski.
echodnia.eu – Stal Stalowa Wola pokonała GKS Katowice w Totolotek Pucharze Polski
[…] Szymon Szydełko przed meczem powiedział nam, że wśród zespołów grających w drugiej lidze nie ma w tej chwili takiego, z którym nie dałoby się wygrać meczu i jego piłkarze najwyraźniej w to uwierzyli i zaatakowali od pierwszych minut.
Początkowo oddawali jednak niedokładne strzały, które nie mogły zagrozić zespołowi gości.
[…] Katowiczanie starali się szybko odpowiedzieć, jednak byli w tym zdecydowanie za bardzo niedokładni. Dwie minuty po straconym golu przeprowadzili niezły kontratak, ale zabrakło im wykończenia. Przejęli co prawda inicjatywę, jednak Stal potrafiła mądrze się bronić i nie dopuszczała przeciwnika do stuprocentowej sytuacji.
W 19. minucie spotkania swoich sił po raz pierwszy spróbował Marcin Urynowicz, ale po jego uderzeniu Krystian Kalinowski spokojnie złapał futbolówkę. Cztery minuty potem mogło być już 2:0 dla gospodarzy, ale jeden z obrońców GKS-u wybił piłkę z linii bramkowej. W 36. minucie natomiast po świetnym strzale Michała Ponki piłka odbiła się od słupka. Do końca pierwszej połowy goście nie potrafili poważnie zagrozić bramce Stali i wynik się nie zmienił i to dobrze grający podopieczni Szymona Szydełki powinni prowadzić wyżej.
W 63. minucie spotkania zrobiło się jednak 1:1, a gola strzelił Marcin Urynowicz. GKS przejął po tej sytuacji inicjatywę i starał się wyjść na prowadzenie. Najbliżej osiągnięcia tego celu był dziesięć minut później – po strzale Dawida Rogalskiego piłkę odbił Kalinowski i dopadł do niej jeden z rywali, Zbigniew Wojciechowski. Jego próba dobitki została jednak zablokowana.
Do końca drugiej połowy wynik już się nie zmienił i sędzia zarządził dogrywkę.
W obu jej częściach żadna ze stron nie potrafiła poważnie zagrozić drugiej, choć częściej to goście z Katowic byli pod bramką Stali niż odwrotnie.
Hokej
Kompromitacja w Sosnowcu
W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.
Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.
W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.
W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.
ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)
1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02
ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.
GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025
Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.
Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.
Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.
Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!
We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.
Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.
Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.
Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.
I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.
Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.
Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.
W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.
GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.
Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.
Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.
Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.
Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.
Piłka nożna Wywiady
Witek: Każdy może zostać mistrzem
W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.
Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.
We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.
Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.
Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.
Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.
Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.
Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.
Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.
















Najnowsze komentarze