Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Klasyk imienia „Poldiego”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania GKS Katowice – Górnik Zabrze. GieKSa przegrała 1:2 (1:0), spotkanie było rozgrywane w ramach rozgrywek Pucharu Polski.

 

dziennikzachodni.pl – Fortuna Puchar Polski: GKS Katowice – Górnik Zabrze 1:2

Od początku meczu na Bukowej GKS wyglądał na zespół bardziej zdeterminowany. Górnik prezentował się pasywnie, gra toczyła się głównie w środku pola, ale to gospodarze szukali słabego punktu w defensywie ekipy Bartoscha Gaula, mając świadomość, że jest to w obecnym sezonie formacja przyciągająca nieszczęścia.

Tradycji stało się zadość w 36 minucie. Katowiczanie przycisnęli i wywalczyli rzut rożny. Po dośrodkowaniu Rafała Figiela Dawid Brzozowski potężnym strzałem trafił dokładnie w łączenie słupka z poprzeczką, odbita piłka wpadła w pole karne, gdzie zapanował chaos i kolejną próbę uderzenia Emil Bergstroem podbił ręką. Analiza VAR trwała cztery minuty, ale wątpliwości nie było żadnych. Karę z jedenastu metrów pewnie wymierzył kapitan Arkadiusz Jędrych. Desperacki szturm ekstraklasowców w ostatnich sekundach zamknął fatalnym kopnięciem będący bez formy Paweł Olkowski.

Druga połowa przyniosła kontynuację energiczniejszej gry Górnika. W 51 minucie Łukasz Podolski kopnął potężnie piłkę w poprzeczkę, ale sześć minut później poprawił celownik i po rozegraniu z rzutu rożnego idealnie strzelił z okolic narożnika pola karnego i Dawid Kudła musiał skapitulować.

Drużynie Rafała Góraka mecz zaczął całkowicie wymykać się spod kontroli. W 67 minucie poziom komplikacji podniósł się maksymalnie, bo Patryk Szwedzik w środku boiska brutalnie sfaulował Blaża Vrhovca (zmiennika Jonatana Koetzkego, który w 17 minucie doznał kontuzji biegnąc samotnie z piłką), a Tomasz Wajda przy pomocy VAR-u żółtą kartkę zamienił na czerwoną.

GKS zaczął marzyć o dogrywce. Nadzieje prysły w 86 minucie, a w roli głównej raz jeszcze wystąpił Podolski. Znów rzut rożny, znów czający się na piłkę były mistrz świata i znów świetny strzał, tym razem sprzed pola karnego, tuż nad murawą i po dość spokojnym przetrwaniu ostatnich minut awans zabrzan stał się faktem.

 

Kibice GKS Katowice i Górnika Zabrze razem kibicowali zza płotu, a piłkarze im dziękowali

Kibice GKS Katowice bojkotują domowe mecze swojego zespołu, a tym razem dołączyli do nich zaprzyjaźnieni fani Górnika Zabrze. Mecz 1/16 Fortuna Pucharu Polski obie grupy oglądały zza ogrodzenia, gdzie zgromadziło się kilkaset osób w potężnej asyście policji. Po meczu piłkarze poszli im podziękować. Zobaczcie zdjęcia.

Kibice GKS Katowice bojkotują domowe mecze swojego zespołu, a do ich akcji przyłączyła się tym razem zaprzyjaźniona Torcida, W efekcie kilkuset fanów obu drużyn mecz 1/16 Fortuna Pucharu Polski oglądało zza ogrodzenia.

Doping słyszalny był jednak tylko przez kilka pierwszych kilkanaście minut, gdy kibice na przemian skandowali nazwy swoich klubów. Potem dominowała cisza. Obyło się także bez pirotechniki, za to kibiców pilnowały liczne oddziały służb porządkowych.

Po meczu piłkarze poszli podziękować fanom, a Łukasz Podolski… kazał ochroniarzom otworzyć furtkę.

 

sportdziennik.com – Klasyk imienia „Poldiego”

Lukas Podolski, mieszkający niemalże naprzeciwko stadionu przy Bukowej, właśnie tu zdobył swoje pierwsze bramki w sezonie, przesądzając, że to zabrzanie zamknęli w czwartek wieczorem grono uczestników 1/8 finału Pucharu Polski.

Bojkot prowadzony przez kibiców GieKSy w geście niezadowolenia z rządów prezesa Marka Szczerbowskiego chyba jeszcze nie bolał tak mocno, jak w czwartek wieczorem. Kierując się w stronę Bukowej na 45 minut przed „Śląskim Klasykiem” między GKS-em a Górnikiem, tylko przebijający się blask jupiterów sygnalizował, że ma tu miejsce mecz, jakiego dawno w Katowicach nie było. „Blaszok”, zamiast wypełnić się zaprzyjaźnionymi fanatykami obu klubów, pozostał pusty.

Trybuna główna świeciła co prawda pustkami nieco mniej niż podczas spotkań ligowych – oficjalna frekwencja wyniosła 1145 widzów, najwięcej w tym sezonie – ale i tak otoczka sprawiała przygnębiające wrażenie. Zamiast muzyki z głośników, publice przygrywała Orkiestra Dęta Katowice, a w czasie meczu dobrze słyszalne było boisko, choćby komenda sędziego Tomasza Wajdy: „Ani kroku dalej”!, adresowana do wyrzucającego aut Bartosza Jaroszka.

Górnik, będący po trzech z rzędu porażkach, przystąpił do tego meczu z czterema zmianami w składzie, w którym pojawili się Aleksander Paluszek, Mateusz Cholewiak, Paweł Olkowski i Jean Mvondo. Do jedenastki GieKSy natomiast, mającą serię 7 spotkań bez przegranej, wskoczyli Dawid Brzozowski, rodowity zabrzanin Marcin Urynowicz i Marko Roginić, zastępujący na szpicy Jakuba Araka, pauzującego za czerwoną kartkę obejrzaną jeszcze w barwach Rakowa Częstochowa. Nim rozbrzmiał pierwszy gwizdek, a grupka kibiców rozpoczęła doping spod płotu, trener Rafał Górak otrzymał z rąk dyrektora Roberta Góralczyka oprawioną w ramę pamiątkową koszulkę z okazji 200 meczów w GKS-ie (czwartkowy miał już nr 202).

Szkoleniowiec zapowiadał w „Sporcie”, że zdecydowanym faworytem tego meczu są zabrzanie, ale po pierwszej połowie prowadziła GieKSa. I to zasłużenie. Przesądził o tym okres między 35 a 41 minutą. Najpierw Dawid Brzozowski kropnął z dystansu w spojenie – to byłby gol jak marzenie – a chwilę później powalczył o piłkę w polu karnym, którą w stronę bramki uderzył Urynowicz. Ręką zablokował ją Emil Bergstroem. Sędzia Tomasz Wajda przez 4 minuty „varował” tę sytuację i ostatecznie uznał winę Szweda, a „jedenastkę” na gola bez trudu zamienił kapitan I-ligowca Arkadiusz Jędrych.

Górnik podkręcił tempo dopiero po stracie tej bramki; dopiero w końcówce I połowy było wyraźnie widać, kto tu gra w ekstraklasie, a kto na jej zapleczu. Wcześniej zabrzanie mieli tylko przebłyski – jak ładna akcja zainicjowana przez Lukasa Podolskiego, kontynuowana przez Kanjiego Okunkiego, a zakończona strzałem Mateusza Cholewiaka, obronionym przez Dawida Kudłę. Albo jak Okunki z łatwością mijający Jędrycha, którego zaasekurował jednak Michał Kołodziejski. Trenerowi Gaulowi delikatnie plany pokrzyżował uraz Jonatana Kotzkego, którego już w 18 minucie zastąpić musiał Blażem Vrhovcem.

II połowa była popisem Lukasa Podolskiego. Wcześniej w tym sezonie nie strzelił gola (w 9 występach), a w czwartek – aż dwa. Co ciekawe, „Poldi” mieszka w apartamentowcu zlokalizowanym niemal dosłownie naprzeciwko stadionu przy Bukowej, był tu już w tym sezonie w roli widza, wrzucał zdjęcia z balkonu, nawiązywał też do bojkotu. Tego wieczoru mógł uśmiechnąć się, że dobrze mieć sąsiada… Co prawda w 50 minucie jego bomba z lewej nogi zatrzymała się na poprzeczce, ale potem nie było już zmiłuj. 37-latek trafiał z godną mistrza świata maestrią – z dystansu, mocno, oczywiście lewą nogą. W obu przypadkach – po rzutach rożnych. Było na co popatrzeć.

Te bramki dokumentowały dominację zabrzan, z jaką mieliśmy do czynienia po przerwie. Oni grali, GieKSa głównie biegała za piłką, co spotęgowało jeszcze zdarzenie z 67 minuty. Tym razem VAR okazał się dla katowiczan niełaskawy. Żywiecki arbiter najpierw ukarał co prawda Patryka Szwedzika tylko żółtą kartką za wślizg w środku pola w Blaża Vrhovca, ale po seansie przed monitorem odesłał ofensora GieKSy pod prysznic. Szwedzik marnie zareklamował się zabrzanom, którzy latem myśleli o jego transferze.

Mając w perspektywie niedzielny mecz w Grodzisku z Wartą, goście chcieli uniknąć dogrywki – trener Gaul dokonał na ostatni kwadrans potrójnej zmiany – i na 3 minuty przed końcem za sprawą „Poldiego” dopięli swego, przerywając serię porażek. Katowiczanie zaś, którzy przerwali dobrą serię, ale swojej postawy wstydzić się nie musieli – nim za 9 dni spotkają się derbowo z Ruchem, w poniedziałkowy wieczór podejmą Stal Rzeszów, której trener Daniel Myśliwiec był wczoraj przy Bukowej.

 

roosevelta81.pl – Droga przez mękę. Podolski załatwił sprawę

[…] Górnik Zabrze pokonał po ciężkim meczu GKS Katowice i awansował do 1/8 finału Pucharu Polski. Dla „Trójkolorowych” przez większą część meczu była to prawdziwa droga przez mękę. Na szczęście Górnik miał tego dnia Lukasa Podolskiego, który dwoma pięknym golami załatwił awans.

[…] Pierwsza połowa w wykonaniu Górnika była katastrofalna. Zabrzanie oddali gospodarzom inicjatywę, którzy bez większego respektu wyszli na boisko. Dopiero w 12 min. goście postraszyli katowiczan. Świetnym podaniem do Okunukiego, popisał się Podolski. Japończyk odegrał jeszcze do Cholewiaka, ale ten uderzył zbyt lekko, by zaskoczyć Kudłę. Kilka chwil później sztab szkoleniowy Górnika zmuszony był dokonać pierwszej zmiany. Jonatan Kotzke z powodu urazu opuścił boisko, a pojawił się na nim Blaz Vrhovec. Obraz gry jednak nie ulegał zmianie, wciąż ton boiskowym wydarzeniom nadawali miejscowi. Górnik po raz kolejny przedostał się pod bramkę rywali po indywidualnej akcji Okunukiego, który w efektowny sposób poradził sobie z obrońcą, ale jego podanie w pole karne nie znalazło adresata. Nie zraziło to piłkarzy GKS-u, dążących do otwarcia wyniku. W 36 min, zabrzanom jeszcze dopisało szczęście, gdy Brzozowski uderzeniem zza szesnastki trafił w spojenie bramki Bielicy. Za moment Bergstrom zagrał ręką, a sędziowie zinterpretowali to jako przewinienie. Rzut karny na gola zamienił Jędrych. W doliczonym czasie tej części Górnik ruszył w końcu bardziej zdecydowanie do przodu, brakowało jednak dobrego wykończenia. Na przerwę zawodnicy obu drużyn udali się przy zasłużonym prowadzeniu GKS-u.

Druga odsłona przyniosła zgoła odmienne oblicze Górnika. „Trójkolorowi” od początku zaatakowali, by jak najszybciej odrobić straty. Podobały się szczególnie dwójkowe akcje duetu Podolski-Okunuki. W 51 min. Poldi zdecydował się na uderzenie z dystansu, niestety futbolówka ostemplowała tylko poprzeczkę. Potem Richard Jensen główkował minimalnie niecelnie po rzucie rożnym. W końcu zabrzanie dopięli swego. Ponownie Podolski spróbował z dystansu i tym razem piłka znalazła drogę do siatki. Kilka chwil później Poldi popisał się długim, precyzyjnym zagraniem do Cholewiaka. Mateusz jednak nie opanował piłki, będąc w szesnastce rywali. W 62 min. Bielica popełnił błąd przy wyjściu do dośrodkowania, sytuację ratował, wybijając futbolówką sprzed linii, Vrhovec. Od 67 min. Górnik miał ułatwione zadanie, ponieważ za ostre wejście w nogi jednego z zabrzan, Szwedzik otrzymał czerwoną kartkę. Przewaga zabrzan jeszcze wzrosła, katowiczanie ograniczyli się już tylko do obrony. Kolejne próby zabrzan, albo mijały bramkę Kudły, albo dobrze interweniował golkiper GieKSy. W 87 min. ponownie Podolski wział w sprawy w swoje ręce, a właściwie lewą nogę. Mocny strzał z ok. 18 metrów znów zakończył swój lot w katowickiej bramce.

 

sportowefakty.wp.pl – Trzy gole w Śląskim Klasyku. Podolski uratował Górnika Zabrze

Do przerwy w meczu 1/16 finału Fortuna Pucharu Polski pomiędzy GKS-em i Górnikiem pachniało niespodzianką. Katowiczanie prowadzili 1:0, ale po zmianie stron dwa gole dla zabrzan zdobył Lukas Podolski.

Po latach kibice ponownie mogli pasjonować się Śląskim Klasykiem. Niestety protest kibiców sprawił, że zamiast piłkarskiego święta na trybunach czuć było stypę. Stawką meczu był awans do kolejnej rundy rozgrywek Fortuna Pucharu Polski. W ostatnim czasie lepszy czas przeżywają katowiczanie, którzy walczą o awans do PKO Ekstraklasy. W niej serię porażek notują zabrzanie.

W 1. połowie będący faworytem do wygranej goście niewiele zrobili, aby napocząć rywala. Godną odnotowania była jedynie sytuacja z 12. minuty, kiedy Lukas Podolski zagrał w uliczkę do Mateusza Cholewiaka. Strzał z pola karnego nogami odbił Dawid Kudła.

W kolejnych minutach bardziej podobać mogły się śmiałe próby ataku katowiczan. W 36. minucie potężnie z dystansu uderzył Dawid Brzozowski. Piłka uderzyła w spojenie słupka z poprzeczką!

Pięć minut później GieKSa objęła prowadzenie. Po analizie VAR sędzia uznał, że Emil Bergstroem umyślnie zagrał ręką i podyktował rzut karny, który na gola zamienił Arkadiusz Jędrych.

Stracony gol obudził zabrzan, którzy zaatakowali. W 51. minucie potężnie z dystansu uderzył Lukas Podolski. Piłka trafiła w poprzeczkę. Poprawiał Kanji Okunuki, ale bramkarz pewnie interweniował.

Sześć minut później były reprezentant Niemiec przymierzył po raz kolejny. Tym razem z ok. 15 metrów w samo okienko. Kudła nie miał szans.

Po słabszym okresie w końcu pozbierali się katowiczanie. Kilka razy pod bramką Daniela Bielicy zrobiło się groźnie. Nadzieje GieKSy na awans zminimalizował w 67. minucie Patryk Szwedzik. Gracz gospodarzy ostro zaatakował rywala. Sędzia najpierw zawodnikowi miejscowych pokazał żółtą kartkę, ale po analizie VAR wyrzucił go z boiska.

Grając w przewadze zabrzanie ruszyli do ataku. Aktywny był Okunuki, ale gola nie zdobył. W końcu szkoleniowiec Górnika zdjął Japończyka z boiska.

Goście szukali zakończenia rywalizacji w regulaminowym czasie. Udało im się to na trzy minuty przed końcem. Po raz kolejny precyzyjnym uderzeniem popisał się Podolski. Po tym ciosie gości gospodarze nie byli w stanie się podnieść.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Porażka po rzutach karnych

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice, po rzutach karnych, przegrał z Herning Blue Fox w meczu o brązowy medal Pucharu Kontynentalnego. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Lukas Klemenz 2028!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Lukas Klemenz, po Zrelaku oraz Galanie, jest kolejnym zawodnikiem, który przedłużył kontrakt w czasie zgrupowania w Turcji. Obrońca podpisał nową umowę, która będzie obowiazywać do czerwca 2028 roku i zawiera opcję przedłużenia.

Klemenz do GKS Katowice powrócił po naszym awansie do Ekstraklasy i stał się jedną z czołowych postaci w bloku obronnym. O ile zeszły sezon można uznać za dobry, tak obecny jest jednym z najlepszych w jego karierze. 30-latek wystąpił jesienią w 17 spotkniach i strzelił 4 bramki. W sumie w GieKSie wystąpił w 70 meczach (w tym 38 w Ekstraklasie), zdobywając w nich 7 bramek (w tym 5 w najwyższej klasie rozgrywkowej).

Lukas Klemenz został Piłkarzem Roku 2018 w plebiscycie Złote Buki. Gratulujemy nowej umowy i liczymy na dobre spotkania w trójkolorowych barwach.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga