Dołącz do nas

Piłka nożna

Kolejny odcinek koszmaru

Avatar photo

Opublikowany

dnia

To jest jakiś koszmar! To się nie dzieje naprawde, a jednak…

Zajczak
Jeśli akcja z barierkami jest ze strony klubu to kurwa nie mam pytań, takiej żenady dawno nie było a zarazem byłby to jasny sygnał jaka jest wiara w tą drużynę i jakie są jej możliwości. Mam tylko nadzieję, że to wymysł jakiegoś nadgorliwego idioty z komendy wojewódzkiej albo innego jebniętego np wojewody bo inaczej moje zdanie na temat osób zarządzających zmieni się diametralnie…

mami7
wczoraj szkolenie motywujące z psychologiem a dzisiaj zasieki przed wpierdolem.

ino długopisy wynieśli z tego szkolenia?

Atest
Te barierki to jest taki sam strzal w pysk jak podanie pilki przez Wolkowicza zeby nam strzelili gola i taki sam jak „gramy dla siebie” w Grudziadzu.

Lars
Nie ma jak po chujowym początku dojebać tyle oliwy do ognia przed meczem, że człowiek pójdzie wkurwiony

Scarface WNC
Tu nie ma hi hi hi… To co zaczyna być odpierdalane to jest DRAMAT!!!!

A tak jak ktoś już wyżej pisał te bramki to pokazuje wiarę w drużynę. ehhhh

Kiedy kurwa wrócą stare dobre czasy??

lukste
Dramat na razie.
Ciezko po 1 polowie dostrzec jakies pozytywy.

Jesli w ciagu 2-3 kolejek nie zaczniemy porzadnie punktowac,to zostanie juz tylko liczyc na cud.
A ze nas, w ostntnich 2 dekadach nie dotykalo szczescie,to nie ma sensu patrzec na cud!!!

butcher
Ja pierdole! Nie ma tu niczego. Stoimy na spalonej ziemi i na razie łagodnie ogrzewany sobie stópki. Tylko za chwilę te stópki będą nas parzyć jak sam skurwysyn, a my będziemy nerwowo się miotać (a może „Motać?”) wypozyczajac jakieś kurwa odpady.
Zero postępu! Zero pomocy, zero ataku. Chuj! Czy ktoś wyobraża sobie słabszą drużynę w całej tej rundzie na Bukowej? Jeśli ktoś chujem tej bramy nie wciśnie, to gramy o utrzymanie. Z taką grą to oczywisty sygnał będzie.

P.S jedna drużyna tu może się zjawić gorsza, ale ją pomijam, bo wtedy będzie presją, ciśnienie, swoje prawa meczu itp itd…

Kurwa oczy bolą!

Gregg
Pierwszy raz w życiu mam dosyć. Wstyd wstyd i jeszcze raz wstyd!

ejr
Przecież ten mecz to był jakiś jebany dramat. Poziom A-klasy, zagrania z dupy, błędy, nie mamy ani jednego napastnika, nie mamy środka, mamy wielBłędy w obronie, nie ma żadnej konsekwencji, nic. Przeciętny kibic czuł co się święci od początku drugiej połowy (tradycyjnie już, bo to jest jakieś dejavu od początku tego roku). Ja wiem, że to dopiero trzeci mecz, ale naprawdę utrzymanie będzie sukcesem. Ten sezon to będzie katastrofa w tym klubie na każdej płaszczyźnie 🙁 DRAMAT i nie widać nawet najmniejszych nadziei na jakąkolwiek poprawę bo to nie pierwszy taki mecz na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy. Nie ma żadnych plusów, żadnych nadziei. Oby nie skończyło się tragedią. Nie mamy drużyny, mamy bandę frajerów.

Scarface WNC
K. A. T. A. S. T. R. O. F. A.

Kto to pisał, że w porównaniu z zeszłym sezonem się WZMOCNILIŚMY???
Na razie to jest pomieszanie Dramatu z Nieporozumieniem

Klemenz, Midzierski wzmocninie? a o Kulinskim, Plizdze, Kędziorze, Mączyńskim, Mokwie, Yunisie nawet nie wspomnę!
Kto z nich jest wzmocnieniem??

Mączynśki – co to kurwa jest?

W zeszłym sezonie było słabo w ataku ale teraz to są jakieś jaja!!
Yunis, Kędziora ich ktoś kurwa obserwował? To nie może być prawda!!

Jaaa Pierdole. ZAŁAMKA!

marcin GieKSa
No i co dalej?tak konczy sie glaskanie po jajach i pogaduchy z tymi patałachami od gory do dołu(pilkarze i zarzad) , tu tylko potrzeba terroru i głowy w tym klubie juz musowo musza poleciec!Pisałem o tym wczesniej ze wszystko jest postawione do gory nogami w tym klubie?!a odpisano tylko w szyderczym(przesmiewczym) tonie.kurwa serio u Nas jest gorsze bagno(pilkarskie) niz w takim r bo tam dostaja w dupe młodziki a u nas gracze doswiadczeni i ograni , tam walcza i widac ze chca a u Nas postepujacy marazm.

albtraum
Od rundy wiosennej do dzisiaj GieKSa prezentuje najslabsze wyniki i styl gry na wlasnym boisku, odkad weszlismy do tej zwalonej ligi…
Twierdza Bukowa zmienila się w enklawe presji dla biednych Bogu ducha winnych pilkarzykow. (ciekawe jak obsrani by byli na miejscu kadry Nawalki w meczach o utrzymanie)

sajmonczan
Żal to oglądać, zarówno na boisku jak i na trybunach.

Zacznę od trybun.

Ściąganie koszulek po trzech kolejkach…pośmiewisko robicie z siebie i tyle. Tak samo jak oni robią pośmiewisko swoim poziomem piłkarskim.

To że są słabi to jedno, ale koszulki to kurwa się zabiera jak ktoś mecz odpuszcza a nie przegrywa bo jest słabszy.

Druga sprawa to własnie ten poziom piłkarski bo ten jest obecnie tak dramatyczny, że na to się patrzeć nie da.

Tu już chyba być gorzej nie może

karamaltz
Bardzo bardzo źle to wygląda co widać nawet na forum.
Nikt specjalnie po piłkarzach nie jedzie. Bo po kim tu jechać to nie ich wina że ktoś sklecił drużynę z piłkarzy o takich umiejętnościach.
Piłkarskie dno osiągnięte, Transfery robione na łapu capu bo wszystko szło w transfery na eklase. To pierwszy błąd. Drugi i dla mnie niewybaczalny….w momencie przerwy letniej dyrektor sportowy szuka angażu w Lubinie, mimo że chuja ma nagrane w klubie w którym ma aktualny kontrakt! Mandrysz bierze swoich grajków niestety wszyscy bez formy. I jesteśmy w takiej dupie, że szkoda na to patrzeć.

Niestety panowie gramy tutaj o utrzymanie!

Barierki pod szatnią to jakiś przykry żart, ktoś wybitnie nie zrozumiał klimatu. Odbyło się chyba jakieś spotkanie w międzyczasie, które pewne rzeczy uporządkowały nie? Doping w Miedzi był nie? To po co to żelastwo?
Cała GieKSa razem…….. mhm jak po chuju. Cała GieKSa razem była dobra w zeszłym sezonie, hasło zdeaktualizowało się po tańcach w Grudziądzu. Ściągnie koszulek dzisiaj to też bzdura jakaś.

Kiedyś mobilizowała nas i cementowała klubowa bieda, teraz w czasach dobrobytu jesteśmy chyba na największym zakręcie. Trzeba coś wymyślić, razem nawet z Zarządem. Trzeba to wyciszyć i jakoś to zgrabnie poukładać bo takiego klimatu na GKS nie pamiętam. Jak ktoś tu już wspomniał obyśmy nie musieli mówić o GieKSie tylko w kontekście siatkówki.

Ps – Koza jak Cię lubie durne foto. Trza bić na alarm !!

Lars
Na pewno piłkarzowi jest przykro, kiedy rzuca się w niego butelką, ściąga się koszulkę, ALE:

Czy wy nie czujecie się tak, że po raz kolejny napluto nam w ryj?

Kiedy myślisz, że gorzej być nie może – jest gorzej

Potem znów myślisz, że gorzej być nie może – jest jeszcze gorzej i tak kurwa od 12 lat, gdzie punktem kulminacyjnym było sromotne przepierdolenie z KLUCZBORKIEM.

I co? JEST JESZCZE GORZEJ. Jebie nas PUSZCZA kurwa mać, PUSZCZA NIEPOŁOMICE!

Mecz kopia z Siedlcami.

Ileż kurwa można wytrzymać? Ile ?? Jak długo? Jak długo można znosić upokorzenie. Jesteśmy ostatnimi ludźmi, którzy chodzą na

Bukową i jeszcze dostajemy w ryj.

W zeszłym sezonie mieli wsparcie. No kurwa ileż można znosić upokorzenie??

Widzisz młodych gnojów, którzy grają za dobrą kasę truchtając i widzisz chopów na trybunach co w większości jebią za chujową kasę żeby utrzymać rodzinę i dostają w nagrodę takie coś. Jak się nie wkurwić? Kiedyś to musiało jebnąć.

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: [email protected]

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!


1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    fufon

    14 sierpnia 2017 at 19:42

    a dla mnie największym rozczarowaniem „Blaszok ” bo aby czegoś żądać, wymagać to trzeba coś od siebie dać ! ! ! a tu raptem 150 – 200 osób i dupny młyn z pretensjami ? ? ? ? ? ?

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Kompromitacja

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po ostatnim meczu z Arką Gdynia, humory w Katowicach były bardzo dobre. GieKSa odbiła się od dna i w fantastycznym stylu pokonała gdynian. Piłkarze Rafała Góraka chcieli podtrzymać tę passę. Ten sam plan miał jednak Górnik Zabrze, który również efektownie odprawił z kwitkiem Pogoń Szczecin. Przy Roosevelta zapowiadało się naprawdę świetne widowisko, przy rekordowej – 28-tysięcznej – frekwencji.

W GieKSie nastąpiła jedna zmiana w porównaniu z meczem z Arką. Kontuzjowanego Alana Czerwińskiego zastąpił Lukas Klemenz, czyli bohater meczu z gdynianami. W składzie zabrzan ponownie zabrakło Lukasa Podolskiego (ale był już na ławce), mogliśmy natomiast obawiać się dynamicznych Ousmane Sowa i Tofeeka Ismaheela.

Początek meczu był wyrównany, ale drużyny nie stwarzały sobie sytuacji bramkowych, choć gdyby w 5. minucie Adam Zrelak dobrze przyjął piłkę wyszedłby sam na sam od połowy boiska z Łubikiem. W 11. minucie lekko uciekał Klemenzowi Tofeek Ismaheel, który wbiegł w pole karne i nawijał naszego obrońcę, ale Lukas ostatecznie zablokował ten strzał. W 19. minucie Kubicki bardzo dobrze obsłużył prostopadłym podaniem Ambrosa, który kąśliwie uderzał, ale Dawid Kudła bardzo dobrze obronił ten strzał. Pięć minut później w pole karne próbował wdzierał się Borja Galan, ale jego strzał został zamortyzowany. W pierwszych trzydziestu minutach nieco lepiej prezentował się Górnik i mógł to przypieczętować bramką, gdy fatalną stratę przed polem karnym zaliczył Kacper Łukasiak, ale po wygarnięciu piłki przez Kubickiego nie doszedł do niej Liseth. Niestety cofnięta gra GKS nie opłaciła się. Galan dał bardzo dużo miejsca w polu karnym rywalowi, a Ousmane Sow skrzętnie to wykorzystał, wycofując piłkę na 16. metr do Patrika Hellebranda, który pewnym strzałem pokonał Kudłę. W końcówce GKS miał kilka stałych fragmentów gry, ale w przeciwieństwie do meczu z Arką, tutaj nie było z tego żadnego zagrożenia.

Początek drugiej połowy mógł być fatalny. Klemenz wyprowadzał tak, że podał do przeciwnika, piłka zaraz poszła do niepilnowanego Janży, ten wycofał do Sowa, analogicznie jak ten zawodnik w pierwszej połowie, jednak Sow strzelił technicznie obok słupka. Po chwili, w zamieszaniu w polu karnym po wrzucie z autu Kowalczyka, ekwilibrystycznie do piłki próbował dopaść Kuusk, ale nic z tego nie wyszło. Po chwili i tak było 2:0. W 53. minucie piłkarze GKS zagrali niebywale statycznie w polu karnym. Dośrodkowywał Ambros, a kompletnie niepilnowany, choć wśród tłumu naszych (!) zawodników Liseth z bliska skierował piłkę do siatki. W 61. minucie znów rozmontowali naszą dziurawą obronę rywale, Janża znów mając lotnisko na skrzydle, popędził i wycofał po ziemi, a Sow tym razem strzelił niecelnie. Po chwili mieliśmy zmiany, weszli na boisko Aleksander Buksa i debiutujący w GKS Jesse Bosch. Trzy minuty później było po meczu, gdy doszło do absolutnie kuriozalnej sytuacji. Marten Kuusk zagrywał do Kudły. Problem w tym, że naszego bramkarza nie było w bramce i piłka wpadła do siatki ku rozpaczy estońskiego defensora. Kilka minut później swoją szansę miał Ismaheel, ale po dośrodkowaniu z prawej stroną i strzale zawodnika bardzo dobrze interweniował Kudła. W 81. minucie z dystansu uderzał wprowadzony na boisko Lukas Podolski, ale znów obronił bramkarz. W 88. minucie na strzał zdecydował się Kuusk, a piłka musnęła górną stronę poprzeczki. Po chwili była powtórka, uderzał z daleka Gruszkowski i również piłka otarła obramowanie, tym razem spojenie.

Wygląda na to, że GKS przegrał to spotkanie już przed meczem, ewentualnie w trakcie pierwszej połowy. Nie da się z Górnikiem Zabrze, grając tak asekuracyjnie, liczyć na cud i to, że rywale nie strzelą bramki. Dodatkowo po utracie bramki posypało się całkowicie wszystko i nie dość, że nadal nie mieliśmy nic z przodu, to jeszcze popełnialiśmy katastrofalne błędy z tyłu, a gospodarze skrzętnie to wykorzystali. Był to najsłabszy mecz GKS w tym sezonie. Nie chodzi o wynik. Sposób gry był nieprzystający ekstraklasowej drużynie.

23.08.2025, Zabrze
Górnik Zabrze – GKS Katowice 3:0 (1:0)
Bramki: Hellebrand (40), Liseth (53), Kuusk (64-s).
Górnik: Łubik – Kmet (70. Szcześniak), Janicki, Josema (76. Pingot), Janża, Kubicki, Hellebrand, Ambros (70. Podolski), Sow (69. Dzięgielewski), Liseth, Ismaheel (76. Lukoszek).
GKS: Kudła – Wasielewski, Klemenz, Jędrych, Kuusk, Galan (70. Gruszkowski) – Błąd (70. Łukowski), Kowalczyk, Łukasiak (61. Bosch), Nowak (78. Wędrychowski) – Zrelak (61. Buksa).
Żółte kartki: Nowak.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 28236 (w tym 4300 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Szymon Marciniak w końcu sędzią El Clasico

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sędzią sobotniego meczu Górnik Zabrze – GKS Katowice będzie Szymon Marciniak z Płocka. Śląski Klasyk odbędzie się w sobotę o godzinie 20.15.

Arbitra przedstawiać nie trzeba, ale jednak to zrobimy. Nasz sędzia międzynarodowy ma CV tak bogate, że ciężko objąć wszystko. Według portalu 90minut.pl pierwsze udokumentowane spotkanie to mecz Pucharu Polski w 2006 roku pomiędzy Spartą Augustów i Mrągowią Mrągowo. Szybko piął się po szczeblach kariery i już w kolejnym sezonie prowadził trzy mecze ówczesnej drugiej ligi, czyli zaplecza ekstraklasy.

Uwaga! Wówczas – 5 kwietnia 2008 poprowadził jedyny w swojej karierze mecz GKS Katowice, było to spotkanie w Turku, w którym GKS Katowice zremisował z miejscowym Turem 1:1. Poniżej możecie zobaczyć bramki z tego meczu, nakręcone przez autora niniejszego artykułu. Gola dla GKS zdobył wówczas Krzysztof Kaliciak, a wyrównał dobrze nam znany, grający później w GieKSie – Filip Burkhardt.

Już w sezonie 2008/09 zadebiutował w ekstraklasie, prowadząc mecz GKS Bełchatów z Odrą Wodzisław. Od następnego był już etatowym arbitrem w ekstraklasie, w której sędziuje nieprzerwanie od 15 lat.

W sezonie 2012/13 przyszedł debiut w europejskich pucharach, gdy w Lidze Europy sędziował mecz Lazio z Mariborem. Dwa lata później zadebiutował w Lidze Mistrzów spotkaniem Juventus – Malmo.

Wyliczanie wszystkich prowadzonych przez Marciniaka meczów byłoby dużym wyzwaniem. Spójrzmy po prostu na zbiorczą liczbę spotkań, które prowadził konkretnym europejskim drużynom na przestrzeni tych lat – głównie w Lidze Mistrzów, a także w minimalnym stopniu w Lidze Europy:

Inter Mediolan – 10
Real Madryt – 9
Atletico Madryt – 8
Liverpool, PSG – 7
Juventus, Barcelona, Milan – 6
Bayern, Manchester City, Tottenham, Lyon, Benfica – 4
Sevilla, Feyenoord, Napoli – 3

W mniejszej liczbie prowadził też mecze takich drużyn jak m.in. Lazio, Fiorentina, Manchester United, Roma, BVB, Ajax, Bayer Leverkusen, Lipsk, Atalanta, OM, FC Porto, Chelsea, Sporting, Galatasaray czy Arsenal. Dodajmy, że w zestawieniu nie są uwzględnione spotkaniach w ramach choćby Klubowych Mistrzostw Świata, gdzie dodatkowo dwukrotnie sędziował Realowi Madryt.

W 2013 sędziował swój pierwszy finał Pucharu Polski – pierwszy z dwóch meczów Śląska Wrocław z Legią Warszawa. Później jeszcze trzykrotnie prowadził mecz finałowy na Stadionie Narodowym.

W swojej europejskiej przygodzie był arbitrem kilku spotkań, które obrosły legendą. Na przykład w 2017 był rozjemcą pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym PSG pokonało Barcelonę 4:0. Ten mecz był preludium do historii z rewanżu, gdzie Blaugrana po niesamowitej remontadzie zwyciężyła 6:1. Rok później w tej samej fazie na Marciniaka posypała się lawina krytyki po meczu Tottenham – Juventus (1:2), w którym nasz arbiter popełnił duże błędy. W 2023 roku sędziował w półfinale pogrom Realu Madryt przez Manchester City, kiedy podopieczni Pepa Guardioli wygrali 4:0. A w zeszłym sezonie niesamowite spotkania w 1/8 i 1/2 finału pomiędzy Atletico i Realem oraz Interem i Barceloną – w obu przypadkach były to rewanże. W derbach Madrytu arbiter miał absolutnie nietypową sytuację, gdy w konkursie jedenastek Julian Alvarez dwa razy dotknął piłkę – co dopiero – i to w wielkich kontrowersjach – wykazał VAR. Znowuż w pojedynku na Giuseppe Meazza widzieliśmy prawdziwy spektakl piłki. Gdy w 87. minucie Raphinia trafiał na 3:2 dla Barcelony, wydawało się, że jest pozamiatane. Wyrównał w doliczonym czasie Acerbi, a w dogrywce Nero-Azurri za sparwą Frattesiego przechyli szalę na swoją korzyść.

Szymon Marciniak od dekady prowadzi też mecze reprezentacji. Prowadził spotkania na Mistrzostwach Europy i Świata. W 2016 roku był rozjemcą meczów Hiszpania – Czechy, Islandia – Austria i Niemcy – Słowacja. Podczas Mundialu w Rosji sędziował spotkania Argentyna – Islandia i Niemcy – Szwecja z fenomenalnym trafieniem Kroosa w doliczonym czasie z rzutu wolnego. Na Mistrzostwach Świata w Katarze prowadził spotkania Francja – Dania i Argentyna – Australia, a na Euro 2024 Belgia – Rumunia i Szwajcaria – Włochy.

Na deser zostawiliśmy oczywiście największe sukcesy polskiego sędziego. Czyli sędziowane finały. Najpierw finał Klubowych Mistrzostw Świata 2024, w którym Manchester City pokonał Fliminense 4:0. City zapewniło sobie udział w turnieju poprzez wygranie Ligi Mistrzów w 2023 roku, który również prowadził polski sędzia – Anglicy pokonali Inter Mediolan 1:0 po golu Rodriego. No i nade wszystko mecz meczów, najważniejsze wydarzenie w czteroleciu światowej piłki, czyli finał Mistrzostw Świata 2022 w Katarze: Argentyna – Francja. Finał niebanalny, bo z dwoma golami Leo Messiego i hat-trickiem Kyliana Mbappe. Marciniak był świadkiem ukoronowania Leo Messiego jako najlepszego piłkarza w historii futbolu, zwieńczającego swoją piękną karierę tytułem Mistrza Świata.

Ma w swoim dorobku także prowadzone finały Cypru, Grecji i Albanii oraz Superpuchar Europy.

Przechodząc do spraw przyziemnych – w obecnym sezonie Marciniak prowadził cztery spotkania ekstraklasy, w których pokazał 16 żółtych kartek (średnio 4 na mecz) i ani jednej czerwonej. Podyktował jeden rzut karny – dla Pogoni w meczu z Arką.

Oficjalnie prowadził tylko jedno wspomniane spotkanie GKS Katowice, natomiast na uwagę zasługuje fakt, że Marciniak był gościem specjalnym i sędzią podczas turniejów Spodek Super Cup 2024 i 2025. W obecnym roku zrobił też rzecz niesamowitą – prowadząc mecz w Arabii Saudyjskiej wieczorem dzień przed turniejem, sobie tylko znanymi sposobami przemieścił się do Katowic, by w Spodku już być około godziny 15.00 zwartym i gotowym do pracy.

Będzie to pierwszy Klasyk Szymona Marciniaka, bo mimo wielu wybitnych spotkań, nie udało mu się jeszcze poprowadzić hiszpańskiego El Clasico pomiędzy Realem Madryt i Barceloną.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Czego chcieć więcej?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Pamiętamy otwarcie Nowej Bukowej i spektakularnie wygrany mecz z Górnikiem Zabrze. Wtedy to katowiczanie przełamali złą passę z zabrskim rywalem i w doliczonym czasie gry po golu Filipa Szymczaka po raz pierwszy Arena Katowice odleciała w szale radości. Jednocześnie jak dotychczas był to najbardziej efektowny i spektakularny moment tego stadionu.

Teraz czeka nas kolejne starcie z Górnikiem, tym razem jednak przy Roosevelta. Z tym stadionem nie mamy dobrych wspomnień. Od czasu spadku z ekstraklasy 20 lat temu, katowiczanie trzy razy grali oficjalne mecze w Zabrzu. Wyniki to 0:2, 0:1 i 0:3. Najświeższym wspomnieniem jest mecz z zeszłego sezonu, który GKS gładko przegrał 0:3, tracąc gola już w czwartej minucie po uderzeniu Lukasa Podolskiego. To był jeden z niewielu pojedynków zeszłej jesieni, w którym katowiczanie nie wyglądali na równorzędnego rywala i to mimo tego, że Górnik wcale nie grał jakiegoś wybitnego spotkania. Tak, ekstraklasa nas „przywitała” w środku rundy z przytupem.

Na co stać teraz nasz zespół w jutrzejszych derbach – nie wiadomo. Nie wiadomo do końca, w jakiej formie jest ekipa Rafała Góraka, choć trzeba przyznać, że od początku meczu z Legią ta dyspozycja daje wrażenie, że rośnie. Rzeczywiście pierwsza połowa przy Łazienkowskiej była bardzo dobra, cały mecz niezły, a kolejne spotkania – z Arką Gdynia – było już bardzo dobre. Można więc mieć nadzieję, że po początkowym blackoucie, nasza ekipa w końcu się obudziła i wskoczyła na właściwe tory drużyny środka tabeli.

Problem w tym, że stajemy naprzeciw silnej w tym sezonie drużyny. Zespół Michala Gasparika najpierw wygrał z Lechią, a potem na wyjeździe z Piastem. Być może – patrząc na ten sezon – nie są to jakieś wielkie sukcesy, ale każdy punkt, a zwłaszcza komplet należy cenić. Potem była porażka w Poznaniu i niezasłużona przegrana u siebie z Termaliką. Górnik w tym meczu dominował, ale to goście okazali się lepsi o jedną bramkę. Za to w meczu z Pogonią było do pewnego momentu odwrotnie – to Portowcy cisnęli, cisnęli, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. Wkrótce więc sprawy w swoje ręce wzięli zabrzanie i trzykrotnie pokonali bramkarza ze Szczecina.

Jakby więc nie patrzeć – obie ekipy wygrały ostatnie swoje mecze trzema bramkami i to nie z ligowymi leszczami. To znamionuje naprawdę świetne widowisko jutro.

Ciekawi jesteśmy zestawienia GKS na ten mecz. Lukas Klemenz zasłużył się dwiema bramkami – pytanie, czy Alan Czerwiński będzie zdolny do gry, a może znów na ławce zasiądzie Marten Kuusk? No i kwestia środka boiska ciągle jest otwarta. Nie wydaje się, żeby miejsca nie zachował Kacper Łukasiak, bo w końcu zagrał dobry mecz z Arką. Pytanie, co z Adrianem Błądem, czy trener będzie nadal konsekwentnie stawiał na niego czy może szansę dostanie kolejny aspirujący zawodnik. Co do ataku, to nie mamy wątpliwości – Adam Zrelak musi być i już.

Śląski Klasyk to również święto na trybunach. Znów do Zabrza przyjedzie kilkutysięczna armia kibiców GKS Katowice. Rok temu mieliśmy świetne widowisko właśnie na trybunach, trochę gorsze na boisku, przede wszystkim za sprawą GKS. Ale drugi raz z rzędu chyba tak nie będzie. Pięknie by było odczarować ten stadion i zapewnić sobie drugie zwycięstwo w sezonie. Tak jak rok temu w szóstej kolejce. Skazywany na pożarcie GKS wygrał wówczas z Mistrzem Polski – Jagiellonią Białystok.

Sobota wieczór, primetime, jupitery, dwadzieścia kilka tysięcy kibiców, dwie drużyny w gazie, Szymon Marciniak z gwizdkiem. Czego chcieć więcej?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga