Dołącz do nas

Piłka nożna

Majówkowe trzy punkty

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przed meczem nastroje w obozie Termaliki nie były zbyt pozytywne, gdyż porażka oznaczała spadek. GieKSa z kolei po zwycięstwie mogła, przynajmniej na kilka godzin, zameldować się na podium.

Już w pierwszej minucie Dawid Kudła z Mateuszem Kowalczykiem przesadzili z grą pod pressingiem, dając okazję Igorowi Strzałkowi na odebranie im piłki. Ten oddał piłkę Faßbenderowi, który zupełnie nie poradził sobie z jej przyjęciem i Trójkolorowi po długiej piłce pognali z kontrą. Ilja Szkurin odnalazł wolną przestrzeń i uderzeniem zdobył rzut rożny, dzięki czemu strzał oddać mógł Arkadiusz Jędrych. W 6. minucie Chovan również przeliczył się co do swoich umiejętności technicznych, przyjmując piłkę przed nosem Nowaka, musiał wybić ją na wślizgu – Ilja Szkurin został przyblokowany przez obrońcę, miałby przed sobą pustą bramkę. W 11. minucie Wasielewski po wygranym pojedynku przy chorągiewce podał wprost pod nadbiegającego zawodnika Termaliki, Lukas Klemenz przytomnie wybił za linię końcową. Po cornerze Kudła na raty wybijał piłkę tańczącą na poprzeczce, choć wyglądało to groźniej niż rzeczywiście było. W 17. minucie po rzucie wolnym Nowaka z głębi pola najwyżej wyskoczył Arkadiusz Jędrych, poprzeczka tylko mocno zadrżała i Chovan mógł odetchnąć z ulgą. W 18. minucie Mateusz Kowalczyk zdobył bramkę… Wrzutem z autu! Kasperkiewicz niepotrzebnie chciał wybić jego wrzutkę, wpychając piłkę obok bezradnego bramkarza. Na tym jednak bramki z udziałem rywali się nie skończyły. Po rzucie rożnym Nowaka Szkurin uderzał głową i tę próbę Chovan skutecznie wybronił, a dobitkę napastnika do własnej siatki przekierował dla pewności jeden z obrońców. W 27. minucie świetne przejęcie Jirki na kąśliwą centrę przekuł Marcin Wasielewski, uciekający prawą flanką Marković był o krok od dołożenia nogi w polu bramkowym. Po drugiej stronie dryblingiem popisał się Hilbrycht mijając efektownie Jirkę, lecz jego uderzenie zostało skutecznie zablokowane. W 31. minucie świetnie w naszej szesnastce spisał się Jesus Jimenez i był o jeden krok Jędrycha od zdobycia pięknej bramki. Mocno poturbowano Wasielewskiego, ale sędzia nie przerwał naszej kontry. Ilja Szkurin wyczekał moment na podanie do Emana Markovicia wbiegającego z prędkośią nadświetlną, Chovan nie był w stanie nic poradzić na skontrowaną piłkę, wpadającą obok długiego słupka. W 40. minucie Sebastian Milewski podprowadził piłkę przez całą połowę rywala i oddał ją spóźnionemu Szkurinowi, Kowalczyk z dystansu sprawił sporo kłopotów golkiperowi. Kamil Zapolnik wykorzystał podanie ze skraju szesnastki i minął źle ustawionych Jędrycha z Czerwińskim, Dawid Kudła i tak był blisko parady w fatalnej sytuacji. Bardzo szybko mogło być 3:2, Faßbedner sam chyba nie wie jak Wasylowi udało się go uprzedzić przed niemal pustą bramką po przerzucie.

Już w pierwszych sekundach drugiej połowy, po rzucie wolnym, wykazać musiał się Dawid Kudła – przytomnie złapał wybitą jak świeca piłkę przez Klemenza. Bartosz Nowak zapoczątkował kontrę i zagrał na dobieg do znów urywającego się Markovicia, jego wrzutkę tuż obok słupka skierował Szkurin. Chwilę później bliźniaczo na dobieg dostał Wasielewski, wywalczył sobie pozycję i zacentrował, jednak nikt nie garnął się do wykończenia piłki na 6. metrze. Próbę odpowiedzi Termaliki dwukrotnie powstrzymał Lukas Klemenz, zbierając oklaski za bardzo udany wślizg. W 58. minucie Mateusz Kowalczyk precyzyjnym uderzeniem pokonał Chovana, wcześniej otrzymał podanie na wolne pole od Markovicia po wygranej główce Szkurina. Sam Marković zaprezentował nam swój kunszt dryblerski w 64. minucie po szybkim wrzucie z autu Jirki, mijając obrońcę, bramkarza i na pełnej prędkości wbijając piłkę do bramki obok miniętych już rywali. W 72. minucie fantazja nieco poniosła Marcina Wasielewskiego – jego huknięcie z dystansu znacząco minęło bramkę Chovana. Minutę później po obcince Jędrycha zza pleców Zapolnikowi wyłuskał piłkę Lukas Klemenz, choć przypłacił to mocnym bólem w nodze. W 83. minucie Jakub Kokosiński był bardzo blisko minięcia bramkarze po piłce za plecy obrońców, ostatecznie zagrał na odegranie z Wasylem i zabrakło mu kroku do finalizacji ładnej akcji. W 89. minucie Termalica zdobyła swoją drugą bramkę, z dystansu Trubeha uderzył zbyt celnie dla Dawida Kudły. Tak wydawało się na pierwszy rzut oka, lecz zawodnik zasłaniający widok bramkarzowi był na pozycji spalonej i po interwencji VAR bramka została anulowana.

Po pięciu bramkach GieKSa melduje się na trzecim miejscu w Ekstraklasie!

03.05.2026, Katowice
GKS Katowice – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 5:1
Bramki: Kasperkiewicz (18-s), Szkurin (22), Marković (31, 64), Kowalczyk (58) – Zapolnik (42)
GKS Katowice: Kudła – Czerwiński, Jędrych, Klemenz – Jirka (65. Wdowiak), Kowalczyk (66. Rasak), Milewski (81. Błąd), Wasielewski – Marković (76. Wędrychowski), Nowak – Szkurin (76. Kokosiński).
Termalica: Chovan – Hilbrycht, Isik, Masoero (46. Putiwcew), Kasperkiewicz, Boboc – Fassbender (58. Kurzawa), Ambrosiewicz (84. Trubeha), Strzałek (58. Guerrero), Jimenez (67. Durdov) – Zapolnik.
Żółte kartki: Isik.
Sędzia: Paweł Malec (Łódź).
Widzów: 13170.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Potencjalni rywale w Lidze Konferencji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.

GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).

ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.

Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.

Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.

Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.

W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)

MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga