Piłka nożna Prasówka
Mass media: Wiosna służy GieKSie
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat popołudniowego spotkania Cracovia – GKS Katowice.
onet.pl – Wiosna służy GieKSie. W Katowicach patrzą w górę
GKS Katowice po zimowej przerwie wykonał duży skok w tabeli, a dobrych nastrojów nie zmąciła nawet porażka w Białymstoku. Szansą na kolejne punkty będzie wyjazd na bardzo szczęśliwy stadion.
[…] Duży krok w kierunku magicznej granicy 40 punktów, traktowanej zwykle jako gwarancja utrzymania, GKS może wykonać w sobotnim meczu przeciwko Cracovii przy Kałuży. Stadion Pasów to dla zespołu Góraka miejsce więcej niż szczęśliwe, bo w dwóch meczach rozegranych w tym miejscu w poprzednim sezonie ówczesny beniaminek cieszył się z kompletu punktów oraz dziesięciu zdobytych bramek. Najpierw, na początku października 2024 roku, GieKSa rozbiła w stolicy Małopolski Puszczę Niepołomice 6:0, z kolei miesiąc później wydarła wygraną z prawowitym gospodarzem stadionu 4:3 po bramce Sebastiana Milewskiego w doliczonym czasie.
Tego zawodnika w sobotę zabraknie na boisku w Krakowie z powodu zawieszenia za żółte kartki, a Górak zapewne postawi na Damiana Rasaka. Taki wybór, jaki ma choćby na tej pozycji szkoleniowiec drużyny z Katowic, pokazuje jej jakościowy rozwój, który naturalnie jest najprostszym sposobem na osiąganie kolejnych dobrych wyników. Ekipa dowodzona przez rozgrywającego najlepszy sezon w swojej karierze Bartosza Nowaka (siedem goli i dziesięć asyst!) jest wizytówką śląskiego charakteru, który nie zniknął pomimo dwóch dekad rozbratu z najwyższą klasą rozgrywkową. Taka GieKSa jak w pierwszych wiosennych meczach nie tylko nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa w tym sezonie, ale ewidentnie jest nienasycona.
sportowefakty.wp.pl – Cracovia przegrała trzy mecze z rzędu. Elsner: Trzeba szukać pozytywów
– Na tym etapie sezonu i patrząc na naszą niekorzystną passę wszystko rozbija się o mentalność – mówi trener Cracovii Luka Elsner. „Pasy” przegrały trzy ligowe mecze z rzędu, a o przełamanie zagrają w sobotę z GKS-em Katowice.
Żarty się skończyły – po ostatnich fatalnych wynikach Cracovia włączyła się do walki o utrzymanie. Nic już nie zostało z efektownie grającej drużyny „Pasów” na początku sezonu.
gazetakrakowska.pl – Cracovio, pora na punkty! Ale rywalem najlepszy zespół wiosny
Cracovia gra o życie? Może jeszcze nie, ale sytuacja jest naprawdę trudna. Zespół po trzech porażkach z rzędu zaczął pikować w tabeli. Jest na 11. miejscu, ale tylko z 4-punktowym zapasem nad strefą spadkową.
A tu przyjeżdża GKS Katowice – najlepiej radzący sobie zespół w tym roku – zdobył 16 punktów (w ośmiu meczach, jeden zaległy), a Cracovia tylko 6 (w siedmiu).
„Pasy” poniosły trzy porażki z rzędu, a na wygraną u siebie czekają aż od 18 października i pokonania Rakowa Częstochowa (2:0). Potem na własnym stadionie były trzy remisy i trzy porażki. Ta statystyka nie wygląda dobrze. A jedyne trzy punkty z tego roku to te zdobyte w Niecieczy, na początek wiosennej części sezonu po wygranej 1:0.
[…] W tygodniu chorowali Kahveh Zahiroleslam, Mauro Perković i Beno Selan. Ich występ stoi pod dużym znakiem zapytania.
[…] Czy teraz szkoleniowiec będzie musiał zdejmować presję z zespołu?
– Nie możemy być sfokusowani tylko na tabeli – mówi. – Musimy być skoncentrowani na kolejnym meczu. Da się poprawić przyszłość, a nie da się poprawić przeszłości. Jest ciężki moment, ale nie można stracić skupienia i nastawiać się negatywnie. Czasem to nie jest łatwe. Ale mamy zawodników, którzy są w stanie tę odpowiedzialność ponieść.
Ciekawa była reakcja kibiców Cracovii po ostatnim, przegranym meczu z Wisłą Płock 1:2. Zamiast połajanki, było wsparcie.
– To co było po meczu z Wisłą mówi o jakości kibiców Cracovii – uważa szkoleniowiec „Pasów”. – Piłkarze to zrozumieli i są w stanie się poświęcić. Cracovia musi zdobywać punkty, ustabilizować sytuację. To pokazuje, jak kibicom zależy i myślę, że zawodnicy to doskonale rozumieją.
Muszą jednak zagrać inaczej niż z Płocczanami. W tamtym meczu królowały dośrodkowania, których nieliczna część dochodziła do celu.
– Często było tak, że niemal wszyscy zawodnicy Wisły byli blisko własnego pola karnego – zwraca uwagę Elsner. – Ciężko było znaleźć miejsce więc były dośrodkowania z boku pola karnego, brakowało precyzji, by dać sobie szansę na wykańczanie akcji. Trwa mocna praca, by się polepszyć w tym względzie. Mecz z GKS-em nie będzie taki sam, bo rywal pewnie nie będzie bronił tak nisko.
ekstraklasa.org – Gwarancja bramek – 26. kolejka 2025/2026 (sobota)
Lechia Gdańsk i Jagiellonia Białystok to dwa zespoły, które strzeliły najwięcej goli w obecnym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy – odpowiednio 49 i 42. Obie te ekipy zobaczymy w sobotnich starciach, ale najpierw czeka nas rywalizacja w Krakowie.
CRACOVIA – GKS KATOWICE
SYTUACJA: Po 3 porażkach z rzędu Pasy liczą wreszcie na przełamanie. Nie będzie o to łatwo, ponieważ GKS zanotował 3 zwycięstwa w 4 ostatnich meczach.
HISTORYCZNIE: 4 ostatnie spotkania między nimi wyglądały następująco: zwycięstwo gospodarzy – zwycięstwo gości – zwycięstwo gospodarzy – zwycięstwo gości. Jak będzie dziś?
POD LUPĄ – GOSPODARZE: Na to muszą uważać – Cracovia 50% goli straciła po stałych fragmentach gry (14 z 28).
POD LUPĄ – GOŚCIE: Katowiczanie mają za sobą serię 8 meczów z rzędu z golem strzelonym (najdłuższa seria w historii klubu w XXI w.).
CZY WIESZ, ŻE: Obie ekipy sąsiadują ze sobą w tabeli wszech czasów (Cracovia – 11. miejsce; GKS – 12. miejsce).
Cracovia 4 ostatnie zwycięstwa odniosła bez straty bramki (ostatni mecz, który wygrała mimo straty bramki – 31.08.2025 z Legią)
Cracovia: W żadnym meczu w tym sezonie w I połowach nie straciła więcej niż 1 gola (razem: 7 goli straconych w 25 meczach w I połowach – najmniej)
Cracovia: najwięcej remisów bezbramkowych (5)
Cracovia: Przeciwko niej podyktowano najwięcej rzutów karnych (6)
Cracovia: najwięcej czystych kont (11 – o 3 więcej niż następny zespół w lidze)
Cracovia: w 11 ostatnich meczach z jej udziałem żaden zespół nie wygrał różnicą wyższą niż 1 gol (2 zwycięstwa – 2x 1:0; 4 porażki – 2x 1:2, 1x 0:1, 1x 2:3; 5 remisów)
Mateusz Klich (Cracovia): w każdej z 2 ostatnich kolejek miał najwięcej podań (56/72) i podań celnych (46/63) na połowie rywala ze wszystkich zawodników w lidze
GKS Katowice zdobył najwięcej punktów w 2026 roku (16 w 8 meczach)
GKS Katowice: 28 punktów w 14 ostatnich meczach
GKS Katowice: najmniej remisów w tym sezonie (3)
GKS Katowice: Najwięcej goli straconych w I połowach (23) i najmniej goli straconych w II połowach (11)
GKS Katowice: Przeciwko niemu podyktowano najmniej rzutów karnych (1; tyle samo przeciwko Widzewowi Łódź)
GKS Katowice: 2 gole stracone w 16 ostatnich meczach w II połowach
GKS Katowice: pierwszy raz w XXI wieku strzelił gole w 8 meczach Ekstraklasy z rzędu
GKS: W 7 z 11 wygranych meczów utrzymał prowadzenie uzyskane w I połowie (najwięcej meczów z golem przesądzającym o zwycięstwie strzelonym w I połowach)
Bartosz Nowak (GKS Katowice): ·najwięcej asyst (10) i asyst ze stałych fragmentów gry (6)
Sebastian Madejski (Cracovia) – 4 gole stracone w 21 meczach w I połowach (16 w II połowach); Rafał Strączek (GKS Katowice) – 2 gole stracone w 16 meczach w II połowach (12 goli w I połowach)
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze