Piłka nożna Prasówka
Media o meczu: Jagiellonia gra o szybką rehabilitację
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego spotkania Jagiellonia Białystok – GKS Katowice.
sport.tvp.pl – Jagiellonia zagra z Gieksą. Kapitan GKS zdecydowanie: puchary? Dlaczego o tym nie marzyć? [WYWIAD]
Przed nami zaległy mecz Ekstraklasy pomiędzy Jagiellonią Białystok a GKS Katowice. Kapitan przyjezdnych Arkadiusz Jędrych w rozmowie z TVPSPORT.PL mówi o celach i potencjale swojej drużyny, Bartoszu Nowaku, jako kandydacie do kadry i marzeniach, które mogą się spełnić jeszcze w tym sezonie.
[…] – Bierzecie do głowy taką myśl, że możliwe pokonanie Jagiellonii sprawi, że zaczniecie walkę nawet o miejsce pozwalające na grę w europejskich pucharach?
– Chcąc nie chcąc, patrzymy mimo wszystko w tabelę, ale z drugiej strony wiemy, jaka ta tabela w tym sezonie jest i wiemy jakie małe różnice dzielą wszystkie zespoły. Dzisiaj z pełną świadomością mogę powiedzieć, że każdy gra w tej lidze o coś i na dziewięć kolejek do końca faktycznie można rzec, że wszyscy są w wielkiej grze o marzenia. Jedni walczą o byt w Ekstraklasie, inni o puchary europejskie. My jednak nie chcemy ulegać tym wpływom. Naszym zadaniem jest obecnie skupić się wyłącznie na Jagiellonii Białystok. Musimy być powtarzalni, zdyscyplinowani, musimy być najlepszą wersją samych siebie. Pokora jest w stanie doprowadzić do wielkich rzeczy.
[…] – Przed wami teraz zaległy mecz z Jagiellonią Białystok, która wpadła w pewnego rodzaju minikryzys, notując pięć meczów bez wygranej. Upatrujecie w tym swojej szansy? Trener Siemieniec powiedział, że po porażce z Piastem w szatni panowała grobowa atmosfera…
– Nie wiem, czy to ma jakiś większy wpływ na naszą grę. My chcemy do tego spotkania podejść jak do każdego innego. Kryzys? Każdy taki w sporcie przechodził. To codzienność. Raz się jest na górze, raz trochę niżej. Na pewno skupimy się na sobie, a nie na ostatnich wynikach ligowych Jagiellonii. Znamy lepsze strony Jagiellonii i znamy też słabsze strony, dzięki czemu będziemy chcieli w spotkaniu zaatakować i wywieźć z Białegostoku komplet punktów. Na dzisiaj nie ma w naszej lidze zespołu, którego nie da się ograć.
– Afimico Pululu… Kolejny raz zmierzy się pan przeciwko temu piłkarzowi. Dziś jest łatwiej rozszyfrować grę tego napastnika? Wielu mówi, że kluby Ekstraklasy wiedzą już, jak gra Jagiellonia i to ułatwia im rywalizację.
– Na pewno jest jednym z najlepszych napastników w Ekstraklasie, ale dla nas nie będzie najważniejsze to, kto wystąpi w Jagiellonii, a to, kto wystąpi w GKS i z jakimi wartościami oraz nastawieniem wybiegniemy na boisku. Jestem przekonany, że pojedziemy do Białegostoku po trzy punkty.
– Jak zagrać z Jagiellonią, by te trzy punkty zdobyć?
– Spodziewam się dobrego, piłkarskiego meczu. Widziałem, że murawa w Białymstoku nie jest najgorsza. Myślę, że piłka będzie ładnie chodziła. Jagiellonia to bardzo dobry przeciwnik, bo wiemy, w której części tabeli się znajdują i jeszcze do niedawna grali też w Lidze Konferencji. Na pewno ich za to szanujemy, ale skupimy się na tym, by być najlepszą wersją samych siebie. Będziemy chcieli być stabilni, powtarzalni, ale z elementem zaskoczenia Jagi, co mam nadzieję, pozwoli nam zdobyć trzy punkty.
– Zgodziłby się pan z tym, że pewnego rodzaju uhonorowaniem pana długiej kariery byłoby zagrać w finale Pucharu Polski? Zmierzycie się z Rakowem, z którym dwukrotnie w tym sezonie przegrywaliście.
– To jest bardzo fajna historia nie tylko dla nas, ale i dla całego klubu, bo ponad dwadzieścia lat nie byliśmy na takim etapie Pucharu Polski i na pewno fajną puentą byłoby zagrać na Stadionie Narodowym. Oczywiście przed nami kolejny krok do wykonania, czyli mecz z Rakowem Częstochowa. Z drugiej strony skupimy się na półfinale w odpowiednim czasie. Dziś najważniejsze jest spotkanie z Jagiellonią. Z całą pewnością chcielibyśmy się z Rakowem w tym sezonie przełamać i spełnić marzenia.
dziennikzachodni.pl – Do trzech razy sztuka. GKS Katowice we wtorek zagra w Białymstoku o podium Ekstraklasy!
114 – tyle dni minęło od pierwszego terminu meczu Jagiellonia – GKS. Dziś wreszcie spotkanie dojdzie do skutku, co dla gości jest świetną informacją.
Kibice na mecz Jagiellonia – GKS czekają od 23 listopada 2025. Wtedy opady śniegu i dziwnie ospałe działania organizatorów doprowadziły do odwołania spotkania. Zostało ono przełożone na 4 lutego. Białostoczanie znów jednak wystraszyli się prognozy pogody i mecz został odwołany po raz drugi. Kolejny termin wyznaczono na dziś na godzinę 19.
– Do trzech razy sztuka. Z mało którym trenerem tak często się spotykam, co z Adrianem Siemieńcem. Ma kapitalny zespół, pojedziemy do Białegostoku pełni szacunku dla rywala, ale na pewno nie będziemy się go bać – stwierdził trener Rafał Górak.
Paradoksalnie dla jego zespołu to zdecydowanie lepszy moment na ten mecz niż poprzednie. Wtedy Katowiczanie balansowali na pograniczu strefy spadkowej, dziś są liderami tabeli wiosny i znajdują się w sytuacji, w której wygrana z Jagiellonią pozwoliłaby im minąć gospodarzy i awansować na trzecie miejsce w Ekstraklasie ze stratą dwóch punktów do liderów. Z kolei zespół Siemieńca znajduje się w dołku – na zwycięstwo czeka od 7 lutego i nie wygrał już pięciu kolejnych meczów.
W meczu z Lechią karę za żółte kartki odpokutowali Arkadiusz Jędrych i Alan Czerwiński, więc Katowiczanie mogą wystąpić w optymalnym zestawieniu.
zagranie.com – Goście ponownie zaskoczą?
Jagiellonie podejmie u siebie GKS Katowice w ramach 16. kolejki Ekstraklasy. To spotkanie będzie bardzo ważne dla obu ekip, które są w górnej połówce tabeli i walczą o poważne cele w tym sezonie. GKS Katowice pokonał już raz Jagiellonie w tym sezonie, ale w ramach Pucharu Polski. Jak będzie tym razem?
Jagiellonia Białystok w tym sezonie radzi sobie solidnie, ale na ten moment nie wykorzystują jeszcze pełni swojego potencjału. Drużyna odpadła z Ligi konferencji, a do tego na dość wczesnym etapie zostali wyeliminowanie także z Pucharu Polski. Na ten moment rywalizują jeszcze w rozgrywkach ligowych o mistrzostwo, ale to też nie idzie im przecież idealnie. W tym sezonie wiele mocniejszych ekip nie potrafi nadążyć pod względem zdobywanych punktów i tak naprawdę teoretycznie te słabsze ekipy biją się o wygranie ligi. Jeżeli chodzi o ekipy po których można było się spodziewać walki o tytuł w tym sezonie, to jedynie Lech i Raków są w stanie rywalizować z Jagiellonią. Warto jednak zaznaczyć, że Raków też tak dobrze nie punktuje po zmianie trenera i będzie im niezwykle ciężko wygrać całe rozgrywki. Jagiellonia ostatnio zaliczyła dwa słabsze spotkania i przegrali z Piastem i Lechią. Drużyna z Białegostoku nie jest w stanie wypracować sobie odpowiedniej przewagi w lidze i na ten moment tracą 3 punkty do lidera, ale mają jednocześnie spotkanie zaległe do rozegrania. Na 10 ostatnich spotkań domowych drużyn wygrała 4 z nich, co jest raczej dość słabym wynikiem, patrząc na to jaki potencjał ma ta drużyna. Jagiellonie stać zdecydowanie na więcej, a ostatnie wyniki nie są po prostu zbyt optymistyczne w kontekście przyszłości. Warto jednocześnie zaznaczyć, że 2 z tych spotkań to mecze towarzyskie, więc sytuacja tym bardziej nie jest kolorowa. Jagiellonia straciła aż 10 goli w ostatnich 5 meczach, co jest bardzo słabym wynikiem. Drużyna ma ostatnio spore problemy w obronie i zdecydowanie muszą to poprawić, jeżeli chcą walczyć o coś sensownego w tym sezonie.
GKS Katowice w tym sezonie radzą sobie naprawdę dobrze i ich gra jest bardzo imponująca. Drużyna wygrała 4 ostatnie spotkania z rzędu i na ten moment znajdują się na 6. miejscu w tabeli Ekstraklasy. Zdecydowanie przekroczyli oczekiwania na ten sezon, a nic nie zapowiada tego, żeby mieli się zatrzymać w najbliższych tygodniach. Spotkanie z Jagiellonią na pewno nie będzie dla nich proste, ale zdecydowanie stać ich na sprawienie niespodzianki. Tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, że już raz w tym sezonie udało im się wygrać z tą drużyną. Ostatnie 4 spotkania tej drużyny to 8 bramek strzelonych i tylko 2 stracone. Widać, że nie ma w ich grze przypadku i radzą sobie po prostu świetnie. Teoretycznie problemem może być fakt, że będzie to dla nich spotkanie wyjazdowe i będą musieli się mocno wysilić by zaskoczyć rywala. Warto jednak podkreślić, że GKS Katowice wygrał 5 z 10 ostatnich spotkań poza własnym stadionem, co jest bardzo dobrym wynikiem, tym bardziej przyrównując to do warunków Ekstraklasy. Ekipa z Katowic wygrała jednak tylko 4 z 11 spotkań w lidze w całym sezonie na wyjazdach. Te liczby nie są już tak przyjemne dla nich, a do tego zanotowali w tym czasie bilans bramkowy 14:17. Bartosz Nowak radzi sobie bardzo dobrze w tym sezonie i jest zdecydowanym liderem tej drużyny.
W tym spotkaniu spodziewam się dobrej gry ze strony obu drużyn. Jagiellonia radzi sobie bardzo słabo w ostatnim czasie, ale tutaj będą mieli przewagę własnego boiska, a do tego nie biorą już udziału w europejskich pucharach. Drużyna strzeliła przynajmniej jedną bramkę w 9 z 10 ostatnich spotkań domowych, co jest bardzo dobrym wynikiem, biorąc pod uwagę fakt jak słabe wyniki jednak osiągnęli w tym czasie. GKS Katowice wygrał 4 ostatnie spotkania z rzędu i udało im się strzelić w tym czasie 8 bramek, co można uznać za bardzo solidny wynik, tym bardziej jeżeli weźmiemy pod uwagę, że nie jest to drużyna z wybitną kadrą na ten sezon. Bartosz Nowak radzi sobie bardzo dobrze w tym sezonie i zdecydowanie prowadzi drużynę do zwycięstw. Taki gracz jak ten może stworzyć coś niczego w takich spotkaniach, co pokazał nawet w poprzednim starciu z Jagiellonią. Nowak zanotował wtedy 2 bramki i asystę w meczu Pucharu Polski, który ostatecznie wyeliminował Jagiellonie z tych rozgrywek. Obie ekipy mają spory potencjał ofensywny w tym sezonie i liczę na to, że pokażą to w tym spotkaniu. Jagiellonia jest sporym faworytem tego spotkania, ale stracili aż 10 bramek w ostatnich 5 meczach. Jest to bardzo słaby wynik i spodziewam się, że ekipa GKS Katowice może po prostu ich zaskoczyć w tym starciu.
poranny.pl – Jagiellonia gra o szybką rehabilitację po ostatnich słabszych meczach w Ekstraklasie. Musimy być razem
[…] Ostatnie mecze Jagiellonii w Ekstraklasie nie napawają kibiców optymizmem. Ostatnia porażka u siebie z Piastem Gliwice była bolesna. I nie tylko bolała ze względu na wynik, ale także ze względu na słabą grę piłkarzy Jagiellonii. Na szczęście szybko podopieczni trenera Adriana Siemieńca mogą swój obraz poprawić. We wtorek mecz z GKS Katowice. Zadanie nie będzie łatwe, gdyż rywale są na fali wznoszącej, a ich gra zewsząd komplementowana.
[…] – To, co trzeba zrobić, to wziąć się w garść, skupić się i poszukać zwycięstwa, przełamania. Gra się nam nie układa, widać, że brakuje pewności siebie zawodnikom w niektórych sytuacjach. Musimy teraz dobrze przygotować się do wtorkowego meczu, który poniekąd, jak powiedziałem drużynie, jest handicapem, to zaległe spotkanie. Kolejka nie odbywa się, tylko my i GKS możemy sięgnąć po punkty. Można tym spotkaniem wrócić na dobrą drogę i udanie zakończyć okres przed przerwą na kadrę. Trzeba skupić się na jak najlepszym przygotowaniu do wtorku. Żebyśmy rośli, poprawiali się – mówił na konferencji po przegranym meczu z Piastem Gliwice trener Jagiellonii Adrian Siemieniec.
W przełamanie złej ligowej serii mocno wierzy także Jesus Imaz.
– We wtorek czeka nas kolejny ważny mecz. Nic się nie zmienia – jeśli wygramy, możemy zdobyć więcej punktów, a to jest dla mnie najważniejsze. Patrzmy w przyszłość i spróbujmy wyjść z tego trudnego momentu tak szybko, jak to możliwe – mówił piłkarz Jagiellonii, który strzelając swoją 108 bramkę w ekstraklasie zrównał się pod tym względem z wyczynem innego obcokrajowca Flavio Paixao.
gol24.pl – Odrabiają zaległości. Trzeci termin
[…] Nie da się ukryć, że Jagiellonia jest w dołku. Gra słabo i nie punktuje. Po remisie z Legią Warszawa zanotowała dwie porażki z rzędu – w weekend u siebie uległa Piastowi Gliwice (1:2).
A jednak Jagiellonia może dziś ugrać naprawdę wiele. W przypadku zwycięstwa zrówna się z liderującym Zagłębiem Lubin. Jeżeli wygra wysoko to nawet wskoczy na pierwsze miejsce. Grać ma o co także GieKSa, czyli zespół który świetnie wygląda tej wiosny. Pełna pula pozwoli wskoczyć mu na podium i strącić z niego właśnie Jagiellonię. Wszyscy są dobrej myśli, bo podopieczni Rafała Góraka, licząc Puchar Polski, mają serię czterech wygranych. W weekend uporali się z Lechią Gdańsk (2:0). Poza tym po pauzach wracają do defensywy Arkadiusz Jędrych z Alanem Czerwińskim. Nie zagrają w meczu Jagiellonia: Jóźwiak, Stojinović (kontuzje) GieKSa: Zrelak, Bosch, Bród, Jaroszek, Marzec, Paluszek, Rejczyk, Trepka (kontuzje).
Piłka nożna
Potencjalni rywale w Lidze Konferencji
Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.
GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).
ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.
Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.
Piłka nożna
Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy
GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.
Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.
Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.
W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)
MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!


Najnowsze komentarze