Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media po meczu Zagłębie Sosnowiec-GKS Katowice: Klasyk znów dla GieKSy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mass mediów na temat wczorajszego meczu I ligi Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice. GieKSa wygrała 1:0, do przerwy utrzymywał się wynik 0:0.

 

sportdziennik.com – Klasyk znów dla GieKSy!

Akcja Marko Roginicia i strzał Adriana Błąda przesądził o pierwszej po ponad 30 latach wygranej katowiczan na Stadionie Ludowym.

Rafał Górak, który jako trener nigdy nie przegrał z Zagłębiem, ale nigdy też nie wygrał z Arturem Skowronkiem, czyli swoim dawnym asystentem w Ruchu Radzionków, wystawił tę samą jedenastkę, co przed tygodniem na remisowe starcie w Nowym Sączu. Z kolei szkoleniowiec Zagłębia musiał przetasować lewą obronę, bo pauzującego za czerwoną kartkę Dawida Gojnego zastąpił Quentin Seedorf, a kapitańską opaskę w ledwie drugim występie w sosnowieckich barwach przywdział bramkarz Michał Gliwa.

Mecz rozpoczął się o 20.40, czyli z 10-minutowym poślizgiem, jako że nad Ludowym popadał śnieg i trzeba było przygotować murawę.

[…] W I połowie to jego drużyna była bliższa objęcia prowadzenia. Choć oddała mniej strzałów, miała delikatną optyczną przewagę, a GKS nie zagroził poważniej bramce Gliwy.

W 22 minucie mogło być 1:0, gdy Maksymilian Banaszewski urwał się Rafałowi Figlowi, zagrał między nogami Grzegorza Rogali do Szymona Sobczaka, a ten wpadł w pole karne i pomylił się nieznacznie. Nie trafił do siatki, nie trafił nawet w słupek, a leżący przy nim… bidon.

Dużą pracę wykonał w tej sytuacji Hubert Sadowski, stoper katowiczan, który z determinacją do końca naciskał najlepszego snajpera Zagłębia i utrudnił mu oddanie uderzenia. W 40 minucie Sadowski mógł mówić o szczęściu, bo piłka odbiła się od niego po dośrodkowaniu Banaszewskiego z rzutu rożnego, ale przeszła obok bramki, a Sobczak nie zdołał do niej dopaść.

Katowiczanie postraszyli raz, w 43 minucie, gdy – po rzucie wolnym – sporo miejsca przed 16. metrem miał Patryk Szwedzik, ale strzelił bardzo niecelnie. Ilość emocji była odwrotnie proporcjonalna do sierpniowego starcia obu drużyn, niesamowitego i zakończonego wygraną GKS-u 3:2. Widowisko było tak marne, jak „doping” sosnowieckich kibiców, którzy zamiast wspierać swój zespół skupiali się głównie na obrażaniu rywali.

II połowa zaczęła się od szansy miejscowych, ale znów dobrze zachował się Sadowski, blokując wślizgiem próbę Wojciecha Szumilasa, którego obsłużył Sobczak. Potem jednak inicjatywę zdecydowanie przejęli katowiczanie. W 69 minucie wreszcie doczekaliśmy się „setki” – nad sosnowiecką bramką uderzył z bliska Grzegorz Janiszewski, po aucie Sadowskiego i zgraniu Oskara Repki. Przyjezdni mieli czego żałować, ale… niedługo.

Chwilę wcześniej szkoleniowiec katowiczan desygnował na boisko Marko Roginicia. Chorwat pozyskany w lutym z Podbeskidzia odegrał ważną rolę w kluczowej akcji meczu. To on powalczył na prawej flance z Wojciechem Kamińskim, wypatrzył Adriana Błąda, a ten precyzyjnym uderzeniem w dolny róg wyprowadził GieKSę na prowadzenie, które w tamtym momencie było zasłużone. U gości zmiennik asystował, u gospodarzy rezerwowi tylko oglądali „żółtka”.

W 90 minucie doszło jeszcze do szamotaniny na środku boiska, poprzedzonej brzydkim faulem Dominika Jończego na Roginiciu. Posypały się kartki, ale wynik nie uległ już zmianie. Tak jak w sierpniu, tak i w rewanżu klasyk dla Katowic. Zdobyli Ludowy po ponad 30 latach!

 

sport.interia.pl – Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 0-1 (0-0)

[…] Od 81. minuty sędzia starał się uspokoić grę pokazując pięć żółtych kartek zawodnikom Zagłębia Sosnowiec i jedną drużynie przeciwnej. W 82. minucie Patryk Bryła został zmieniony przez Wojciecha Kamińskiego, co miało wzmocnić zespół Zagłębia Sosnowiec. W niedługim czasie trener drużyny przeciwnej także postanowił odświeżyć skład, zmieniając Arkadiusza Woźniaka na Adriana Błąda.

Wyjątkowa nieporadność napastników Zagłębia Sosnowiec była aż nadto widoczna. W ciągu 90 minut meczu nie oddali żadnego celnego strzału. Drużyna GKS-u Katowice zdominowała rywali na boisku. Przeprowadziła o wiele więcej groźnych ataków na bramkę przeciwników, oddała trzy celne strzały.

To był brutalny mecz. Obie drużyny koncentrowały się bardziej na faulowaniu przeciwnika niż na strzelaniu goli. Arbiter pokazał pięć żółtych kartek zawodnikom Zagłębia Sosnowiec, natomiast piłkarzom GKS-u Katowice przyznał jedną.

 

1liga.org – Piątek w F1L: Widzew nie zawodzi, GieKSa wygrywa

[…] Obydwie drużyny od początku dość ostrożnie podeszły do spotkania, choć w 23. minucie Sobczak bliski był zdobycia gola, jednak piłka minimalnie mija słupek Dawida Kudły. Podobnie było w 40. minucie, choć tym razem samobójczym trafieniem mógł popisać się Hubert Sadowski z GKS-u Katowice. Druga połowa nie przyniosła ożywienia w grze, ale ku zaskoczeniu gospodarzy w 80. minucie Adrian Błąd zdobywa pierwszego gola w tym spotkaniu i to GieKSa wychodzi na prowadzenie. Po nerwowej końcówce spotkanie kończy się zwycięstwem katowiczan.

 

dziennikzachodni.pl – Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 0:1. Błąd na wagę trzech punktów

Mecz Zagłębia Sosnowiec z GKS Katowice zapowiadał się znakomicie, ale na zapowiedziach się skończyło. Przez większość spotkania z boiska wiało nudą, ale to goście strzelili jednego gola i zgarnęli trzy punkty.

potkanie Zagłębia Sosnowiec i GKS Katowice rozpoczęło się z dziesięciominutowym opóźnieniem. Powodem były opady śniegu, który zasypał murawę i konieczne było intensywne usuwanie białego puchu. Organizatorzy stanęli jednak na wysokości zadania.

Warunki do gry były przeciętne, ale jej poziom nie dotarł nawet do takiego określenia. W pierwszej połowie został oddany tylko jeden celny strzał, a i on znalazł się w tej statystyce jedynie z powodów formalnych. Lepiej prezentowali się sosnowiczanie, którzy ani razu nie trafili piłką między słupki i poprzeczkę, ale ich akcje miały w sobie więcej energii.

Po zmianie stron sytuacja się odwróciła. To GKS przeprowadzał więcej akcji, ale jego piłkarzom brakowało precyzji. Impas trwał aż do 80 minuty. Wtedy Marko Roginić łatwo poradził sobie z Wojciechem Kamińskim, oddał piłkę do Adriana Błąda, a ten płaskim strzałem po ziemi pokonał Michała Gliwę. Był to drugi celny strzał w tym meczu.

Zgodnie z przewidywaniami był to jedyny gol w tym spotkaniu. W doliczonym czasie gry na boisku doszło do potężnej awantury między zawodnikami, ale emocje zostały szybko ugaszone przez sędziego.

Katowiczanie dzięki wygranej wyraźnie zwiększyli dystans do strefy spadkowej, natomiast sosnowiczanie wciąż muszą z obawami spoglądać za plecy.

 

Gorąca atmosfera na meczu Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice

Na meczu Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice pojawiło się 2.450 kibiców. Atmosfera na Stadionie Ludowym była gorąca, kibice obrażali się wzajemnie, nie zabrakło też odpalenia rac.

[…] Kibice Zagłębia Sosnowiec i GKS Katowice byli jednak rozgrzani emocjami, chociaż z murawy… wiało nudą.

Fani obu drużyn – z naciskiem na dużą grupę fanatyków Zagłębia – skupili się więc na wzajemnym obrażaniu, zapłonęły szaliki, gospodarze zaprezentowali też racowisko i atmosfera błyskawicznie zamieniła się w gorącą.

Ostatecznie więcej powodów do radości, dzięki wygranej 1:0 po golu Adriana Błąda, mieli kibice GKS-u, którzy podziękowali swoim zawodnikom za cenne zwycięstwo. W dodatku niemal historyczne, bo po raz ostatni katowiczanie osiągnęli taki wynik 31 lat temu.

 

zaglebie.sosnowiec.pl – Ludowy zdobyty przez GKS

Zagłębie nie oddało ani jednego celnego strzału i przegrało z GKS-em Katowice 0:1.

[…] Po raz drugi w tym sezonie Zagłębie musiało uznać wyższość GKS-u Katowice. W ciepłe sierpniowe popołudnie na Bukowej gospodarze odrobili stratę dwóch bramek i pokonali sosnowiczan 3:2. Dziś, w zimną marcową noc na Ludowym zespołowi z Katowic do zwycięstwa wystarczyło tylko trafienie. Mecz rundy jesiennej między tymi zespołami był świetnym widowiskiem, a dziś dla odmiany piłkarze obu drużyn zaserwowali kibicom ciężkostrawne danie.

[…] O grze Zagłębia nie można powiedzieć zbyt wiele dobrego, choć kto wie, jakby się potoczyły losy tego meczu, gdyby w 23. minucie nieco większą precyzją popisał się Szymon Sobczak. Maksymilian Banaszewski uciekł na lewym skrzydle Rafałowi Figlowi i zagrał między nogami Grzegorza Rogali do najlepszego strzelca sosnowiczan, który z około 12 metrów strzelił obok słupka i zamiast do bramki, trafił w butelki z napojami ustawione przez Dawida Kudłę.

Jak się okazało po spotkaniu, był to zaledwie jeden z trzech odnotowanych przez statystyków strzałów sosnowiczan. Choć tak naprawdę zagranie Szymona Pawłowskiego z 57. minuty było bardziej dośrodkowaniem niż strzałem. 10 minut później skrzydłowy Zagłębia z 25 metrów strzelił nad poprzeczką i była to ostatnia akcja Zagłębia zakończona strzałem.

Gościom do strzelenia bramki wystarczył jeden celny strzał w drugiej połowie (w pierwszej połowie celne uderzenie zaliczono Filipowi Szymczakowi, ale było to bardziej podanie w stronę Michała Gliwy niż groźny strzał). Wprowadzony na boisko w 65. minucie Marko Roginić ograł na prawej stronie boiska Wojciecha Kamińskiego i podał piłkę przed pole karne do Adriana Błąda, który uciekł João Oliveirze i strzelił prawą nogą po ziemi w długi róg i nie dał szans Michałowi Gliwie. Od 80. minuty goście prowadzii i dowieźli korzystny wynik do końca meczu.

Zmiana przeprowadzona przez trenera Rafała Góraka przyczyniła się do zwycięstwa gości. Z kolei zmiennicy wprowadzeni na plac gry przez Artura Skowronka zapisali się tylko żółtymi kartkami. Choć przepisy pozwalają na dokonanie pięciu zmian, to szkoleniowiec Zagłębia wykorzystał tylko dwie, co tylko pokazuje, jak szczupła w rundzie wiosennej jest kadra sosnowiczan. Na ławce siedziało dwóch zawodników, którzy jeszcze nie zagrali meczu w pierwszym zespole, czy powracający po kontuzji i długotrwałej rehabilitacji Michał Masłowski.

GKS przerwał dziś serię trzech kolejnych porażek na Stadionie Ludowym i zarazem wygrał trzeci kolejny mecz z Zagłębiem (oprócz wspomnianego już meczu w rundzie jesiennej katowiczanie triumfowali 1:0 wiosną 2018 i bramkę na wagę zwycięstwa również zdobył wtedy Adrian Błąd). GKS odskoczyła od Zagłębia na pięć punktów, a nasz zespół tyle samo punktów przewagi ma nad strefą spadkową.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga