Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka Stadion
Multisekcyjny przegląd prasy: Okazałe zwycięstwo GieKSy w Sanoku
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy.
W piątej kolejce Ekstraligi Kobiet piłkarki GKS-u wygrały przy Bukowej z Olimpią Szczecin 3:1 (2:0) i zajmują czwartą lokatę w tabeli. Następne spotkanie, ze względu na reprezentację, panie rozegrają na wyjeździe za dwa tygodnie ze drużyną Śląska Wrocław. Piłkarze, przegrali spotkanie z jednym z faworytów Fortuna I Ligi, Widzewem Łódź 1:3 (0:1). Prasówkę po tym meczu znajdziecie TUTAJ. Urząd Miasta Katowice podpisał umowę na budowę kompleksu sportowego przy ulicy Bocheńskiego.
Siatkarze w rozegrali dwa spotkania sparingowe z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle: w pierwszym padł…remis 2:2. W drugim, rozgrywanym o Puchar Gminy Głogówek wygrała ZAKSA 3:1. Kolejne spotkania towarzyskie siatkarzy w tym tygodniu: w środę z Exact Systems Norwidem Częstochowa oraz w piątek i sobotę z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. PlusLiga startuje w weekend drugiego października.
Rozpoczęła rozgrywki Polska Hokej Liga w sezonie 2021/22 – GieKSa w pierwszym meczu w piątek pokonała Podhale Nowy Targ 5:2. W drugiej kolejce rozgrywek (w niedzielę) hokeiści pokonali STS Sanok 6:1. Najbliższe spotkanie drużyna rozegra w piątek z Zagłębiem Sosnowiec, na wyjeździe.
PIŁKA NOŻNA
24kurier.pl – Kolejna porażka Olimpii
[…] Pierwsza odsłona spotkania upłynęła pod znakiem dominacji zespołu gospodarzy. W 16 minucie bramkę po zagraniu z prawej strony boiska strzeliła Vojtkova. Złe rozegranie piłki od bramki przez Olimpię i zagranie jej do środka pola, doprowadziło do straty i strzału z przed pola karnego w 21 minucie. W 28 minucie powinno być 2:0, ale sytuacje sam na sam obroniła Radkiewicz. Nieco później, bo w 36 minucie spotkania gospodarze podwyższyli wynik meczu. Akcja tym razem poszła z lewej strony boiska i po zagraniu piłki w pole karne, bramkę strzeliła Dygus. Olimpia po stracie dwóch goli zagrała wyżej i odważniej, ale nie przełożyło się to na sytuacje bramkowe.
W drugiej połowie GKS nadal stwarzał sobie sytuacje. W 52 minucie Maciążka trafiła piłką w słupek. Chwilę wcześniej w Olimpii z dystansu uderzała Siwek. W 60 minucie dobrą okazję miała Oleszkiewicz. Po minięciu bramkarki GKS-u miała pustą bramkę, ale okazało się, że wcześniej był faul. W 69 minucie na boisko weszła Amelia Bińkowska, była zawodniczka Olimpii. W 75 minucie, po kolejnym błędzie w rozegraniu piłki przez Olimpię powinno być 3:0, ale mocny strzał z bliskiej odległości obroniła Radkiewicz. W 79 minucie meczu po podaniu Michalczyk i wbiegnięciu z piłką w pole karne bramkę kontaktową strzeliła Bissong. Pod koniec meczu GKS miał jeszcze poprzeczkę, a chwilę później Maciążka po raz drugi uderzyła piłką w słupek. Ta sama zawodniczka po kontrze w ostatniej minucie meczu ustaliła wynik spotkania na 3:1.
Olimpia dzielnie walczyła w tym spotkaniu, ale rywalki były lepsze. Wynik powinien być wyższy, ale GKS był nieskuteczny. Zespół ze Szczecina zagrał z przodu ofensywnie z Bissong i Oleszkiewicz, ale drużyna nie stworzyła im odpowiedniej ilości sytuacji.
sportdziennik.com – Umowa na stadion podpisana
[…] Kolejny krok to wbicie symbolicznej łopaty, które nastąpi w październiku – poinformował Urząd Miasta Katowice ku uciesze kibiców GieKSy, wypatrujących nowego obiektu od dawien dawna. Część z nich w tę inwestycję zdążyła już zwątpić, inni mówili chłodno, że uwierzą, gdy wejdą na nowy obiekt. Dziś wszystko wydaje się na dobrej drodze.
Nowy stadion stanie przy autostradzie A4, w rejonie ulic Dobrego Urobku i Bocheńskiego, będzie częścią kompleksu sportowego, w którego skład wejdą jeszcze 2 boiska treningowe i niespełna 3-tysięczna hala. Stadion pomieści 14896 osób. Kompleks zbuduje firma NDI z Sopotu. Ma na to 36 miesięcy. Koszt inwestycji wykonawca określił na 205,2 miliony złotych brutto.
SIATKÓWKA
siatka.org – ZAKSA zremisowała z GKS-em
W kolejnym domowym sparingu GKS Katowice zagrał z aktualnymi klubowymi mistrzami Europy z Kędzierzyna-Koźla, w których składzie zabrakło zawodników występujących w mistrzostwach Europy. Spotkanie zostało rozegrane na dystansie czterech setów, dzięki temu był możliwy wynik remisowy i taki właśnie padł.
Pierwszy set toczył się równo do stanu 9:9, kiedy GKS osiągnął wyraźną przewagę w bloku i wybloku, dzięki czemu zaczął wygrywać ważne kontry. To zmusiło trenera Gheorghe Cretu do skorzystania z przerwy przy wyniku 13:10 dla katowiczan. Gra GieKSy rozkręcała się z punktu na punkt, na prawym skrzydle szalał Jarosz, a punktowe zagrywki dokładał Kogut (22:12). Przeciwnicy zaczęli odrabiać straty pod koniec seta, co sprawiło, że trener Grzegorz Słaby wziął czas po serii sześciu punktów ZAKSY z rzędu (23:18). Ostatecznie GKS zakończył partię po nieudanej zagrywce Klutha.
Kolejny set przyniósł porcję mocnych, mierzonych zagrywek po obu stronach i przekonującej gry w obronie. Z czasem przewagę na boisku osiągnęła ZAKSA, która lepiej kontrolowała przestrzeń siatki i trzymała przyjęcie (18:22). Przyjezdni wyrównali stan meczu, wygrywając drugą partię do 20.
Po tym secie w szeregach obu ekip doszło do roszad, tak by każdy zawodnik dostał swoją szansę gry. Z początku przewagę mieli siatkarze trenera Słabego (10:8), którzy popełniali mniej błędów i skuteczniej rozgrywali akcje po obronie. Kędzierzynianie starali się niwelować straty zagrywką, która tego dnia było wyjątkowo celna. Po asie serwisowym Żalińskiego GKS prowadził już tylko 13:12, a po szalonej, niemal minutowej wymianie ciosów objęli po raz pierwszy w tym fragmencie gry prowadzenie. Po chwili do grona punktujących serwisami dołączył nasz były gracz Tomasz Kalembka (16:20). GieKSa wzmocniła blok i zdołała zmniejszyć straty do dwóch oczek, ale punktowy atak Klutha (22:25) dał ZAKS-ie prowadzenie w meczu.
Goście nie ustępowali w presji zagrywką, na co GKS odpowiadał akcjami w pierwszym tempie. Po skutecznym bloku duetu Drzazga-Domagała i blok-aucie drugiego z wymienionych było 11:10 i to trener Cretu musiał wzywać swoich zawodników na przerwę. GKS robił kolejne side-outy, jednak po autowym uderzeniu Szymańskiego na tablicy wyników pojawił się remis po 16. Katowiczanie szybko wrócili do dwóch punktów dystansu po dobrym obiciu bloku przez Domagałę (20:18), a po asie Szymańskiego byli blisko wyrównania. Ostatni punkt meczu zdobył Huber zagrywką w sieć i tym samym mecz zakończył się wynikiem 2:2.
GKS Katowice – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:2 (25:20, 20:25, 22:25, 25:21)
Skład GKS-u: GKS: Ma’a, Jarosz, Kania, Hain, Szymański, Kogut, Mariański (libero) oraz Nowosielski, Lewandowski, Domagała, Drzazga i Ogórek (libero).
ZAKSA lepsza od GKS-u Katowice w Głogówku
GKS Katowice oraz Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle rozegrały drugi mecz towarzyski, tym razem w Głogówku, a stawką był Puchar Gminy. Spotkanie lepiej rozpoczęli katowiczanie, jednak w trzech kolejnych partiach lepsi byli kędzierzynianie i ostatecznie triumfowali oni 3:1.
[…] Drugi sparing GKS-u z wicemistrzami Polski miał miejsce w Głogówku, gdzie organizatorzy zorganizowali okolicznościowy mecz o Puchar Gminy. Pierwsza partia zakończyła się zdecydowaną wygraną GieKSy do 17, ale Grupa Azoty ZAKSA była w stanie szybko zrewanżować się i wygrać kolejną część meczu 25:14. Na przestrzeni całego meczu rywale prezentowali się lepiej w bloku oraz w ataku, gdzie potrafili osiągnąć w drugim i czwartym secie 64 proc. skuteczności. Obiecująco wyglądał przebieg seta numer trzy, w którym GKS dorównał ZAKSIE w jakości ofensywy, jednak ostatecznie partia zakończyła się wynikiem 25:22 dla gospodarzy.
[…] W środę 15 września w Częstochowie katowiczanie rozegrają spotkanie towarzyskie z Exact Systems Norwidem Częstochowa, natomiast w dniach 17-18 września stoczą dwa sparingowe starcia z Aluronem CMC Wartą Zawiercie – pierwsze spotkanie odbędzie się w hali OS Szopienice, drugie w Zawierciu.
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – GKS Katowice 3:1 (17:25, 25:14, 25:22, 25:16)
Skład GKS-u: Ma’a, Kania, Jarosz, Hain, Szymański, Kogut, Mariański (libero) oraz Lewandowski, Domagała, Nowosielski, Drzazga, Ogórek (libero)
HOKEJ
sportowepodhale.pl – Dzielnie walczyli, lecz cwaniactwo wzięło górę
Hokeiści PHL wystartowali. „Szarotki” na „dzień dobry” zmierzyły się z GKS Katowice, zespołem z ogromnymi aspiracjami.
W tym celu dokonano olbrzymich roszad. Do sukcesu ma zespół poprowadzić Jacek Płachta, który po czterech latach wraca na „stare śmieci”. Sprowadzono reprezentacyjnego golkipera, który nie tak dawno zatrzymał Białoruś – Johna Murraya. Pod skrzydła Jacka Płachty ponownie trafił Patryk Wronka. To wtedy, gdy był selekcjonerem popularny „Goldi” miał najlepszy okres. W ostatniej chwili katowiczanie dokonali transferu szwedzkiego napastnika Antona Erikssona. A to podobno nie ostatnie słowo na transferowym rynku.
„Szarotki” nie stać było na taki luksus. Długo walczyły o licencję. Z młodzieżą do potentatów ligi się nie zaliczają, ale wierzymy, że potrafią zaleźć za skórę możnym PHL. Sparingi napawały optymizmem, ale trener Andriej Gusow studzi nastroje. Twierdzi, że sparingi to nie ligowe wyzwania, to całkiem inna bajka. Za cel stawia zespołowi awans do play off. Dzisiaj jego drużyna przeszła pierwszy bojowy test w… okrojonym składzie. Zabrakło młodych graczy – Klimowskiego i T. Kapicy. Ich agencja menadżerska nie dogadała się z klubowymi działaczami. W przypadku J. Michalskiego problem był z kartą transferową z IIHF i dopiero sprawa została załatwiona kwadrans przed rozpoczęciem meczu. Za późno, by mógł zagrać przeciwko bratu.
[…] W pierwszej odsłonie górale pokazali się z dobrej strony. Przeważali, stworzyli sobie więcej sytuacji bramkowych, ale Murray świetnie spisywał się między słupkami. W dodatku bronił z dużym szczęściem. Bondaruk miał trzy wyśmienite sytuacje, raz trafił w słupek. Franek nie zdołał posłać krążka do odsłoniętej części bramki z najbliższej odległości. Niepokoił golkipera gości Kolusz, Neupauer, Tomasik, Bryniczka i F. Kapica. Nie okazje decydują o wyniku, lecz to co znajdzie się w sieci. A gola do szatni zdobyli goście. W defensywie górale popełnili cztery błędy, lecz rywal nie potrafił zagrozić bramce Bizuba. Aż do ostatniej minuty. Wtedy na ławkę kar powędrował zawodnik Tauron Podhale ( za Bizuba) i 22 sekundy przed syreną Lehtonen pokonał zasłoniętego Bizuba (dobra praca na bramkarzu napastnika Katowic).
W drugiej tercji wyszło doświadczenie i cwaniactwo ekipy ze Śląska. Nowotarżanie atakowali, mieli takie okazje do umieszczenia krążka w bramce strzeżonej przez Murraya, że wydawało się, że jest niemożliwością, by czarny kauczukowy przedmiot nie zatrzepotał w siatce. A jednak! Można rzec, że górale grali, stwarzali sytuacje, a gole zdobywali po kontrach rywale. Fraszko dopiero z ponowienia trafił do siatki, bo pierwszy jego strzał został zablokowany. Potem Michalski z bliska wepchnął krążek do siatki i arbitrzy po analizie wideo uznali gola. Czy nie było ataku na bramkarzu? Kolejny gol stracony został, gdy miejscowi mieli liczebną przewagę. Wyśmienita kontra duetu Michalski – Pasiut i ten ostatni wpisał się na listę strzelców.
Wreszcie zaraz po wznowieniu gry w trzeciej tercji miejscowi pokonali Murraya, uczynił to Kolusz strzałem spod niebieskiej, gdy jego zespól grał w przewadze. Kolejna przewaga „Szarotek” i kibice mieli okazję do wiwatowania na cześć strzelca, a tym był Bondaruk. Pogoń gospodarzy przerwała kara Wielkiewicz, który za kłucie kijem otrzymał 5 minut plus karę meczu. 2 minuty i 36 sekund przed zakończeniem tercji trener Gusow zagrał va banque, wycofując bramkarza. Manewr się nie powiódł, gola zdobyli goście.
hokej.net – Okazałe zwycięstwo GieKSy w Sanoku
Hokeiści Ciarko STS-u Sanok w niedzielny wieczór przegrali z GKS Katowice 1:6. Katowiczanie skutecznie wykorzystali błędy gospodarzy, a po dwie bramki dla GieKSy zdobyli Carl Hudson i Bartosz Fraszko.
Hokeiści z Sanoka drugi mecz z rzędu stracili bramkę na początku spotkania. W niedzielny wieczór już w 37. sekundzie gości na prowadzenie wyprowadził Bartosz Fraszko. Sanoczanie jednak nie podłamali się tym faktem i wyrównali w 8. minucie za sprawą Jakub Bukowskiego, który z bulika uderzył w długi róg bramki Johna Murraya.
W drugiej odsłonie katowiczanie zaprezentowali się znacznie lepiej. Efekt był taki, że zdobyli dwie bramki i przejęli kontrolę nad wydarzeniami na lodzie. W 30. minucie Mateusz Michalski wyprowadził GieKSę na ponowne prowadzenie, trafiając z najbliższej odległości. Pięć minut później błąd Patrika Spěšny’ego wykorzystał Carl Hudson, który dobił strzał Anthona Erikssona. Gospodarze mieli problemy ze stworzeniem groźnej sytuacji pod bramką katowiczan.
W trzeciej tercji rozwiązał się worek z bramkami, a te zdobyli wyłącznie goście. W niespełna pięć minut do siatki trafili Carl Hudson, Patryk Krężołek i ponownie Bartosz Fraszko.
– Krótko mówiąc całkiem zagraliśmy tylko połowę meczu, czyli pierwsze trzydzieści minut. Później w prosty sposób straciliśmy bramki. Zagraliśmy zbyt pasywnie pod naszą bramką. Trzeba przyznać, że Patrik Spěšný nie miał swojego dnia, a też nie możemy za każdym razem liczyć tylko niego – zwrócił uwagę Marek Ziętara, trener Ciarko STS Sanok.
– My pracowaliśmy ciężko, żeby w ogóle coś stworzyć. Chciałbym przeprosić kibiców, że tak ten mecz się potoczył. Musimy teraz na spokojnie przemyśleć, o co chodzi. Przeanalizować sytuację, czekają nas kolejne trudne spotkania. Chcemy być na nie gotowi – dodał.
Trener GKS-u Katowice cieszył się, że jego zespół zakończył weekend z dwoma pewnymi zwycięstwami i przynajmniej do przyszłego piątku będzie liderem tabeli.
– Mamy za sobą dobry weekend, ale nie popadamy w samozachwyt. Pracujemy dalej, ale na pewno pozytywnie weszliśmy w ten sezon. Dzisiaj była konsekwentna gra całej drużyny i pewne zwycięstwo. Oczywiście potrzebujemy jeszcze czasu na to, abyśmy lepiej się zgrali, bo mamy nowych zawodników. Dzisiaj było naprawdę ciężko, bo lód w taką pogodę nie sprzyjał hokeistom. Nie grało się łatwo, dlatego cieszy zwycięstwo – powiedział po meczu Jacek Płachta, trener GKS Katowice.
Hokej
Kompromitacja w Sosnowcu
W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.
Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.
W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.
W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.
ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)
1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02
ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.
GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025
Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.
Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.
Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.
Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!
We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.
Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.
Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.
Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.
I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.
Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.
Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.
W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.
GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.
Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.
Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.
Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.
Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.
Piłka nożna Wywiady
Witek: Każdy może zostać mistrzem
W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.
Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.
We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.
Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.
Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.
Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.
Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.
Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.
Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.
















Najnowsze komentarze