Piłka nożna Prasówka
Najniższy wymiar kary
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat spotkania GKS Katowice – GKS Jastrzębie. GieKSa wygrała 3:1, prowadząc do przerwy 2:0.
jasnet.pl – Odliczanie do drugiej ligi…
W przedostatnim wyjazdowym meczu w Fortuna I Lidze piłkarze GKS Jastrzębie przegrali przy Bukowej z GKS Katowice 1:3 (0:2). Po podopiecznych trenera Grzegorza Kurdziela wyraźnie było widać, że większość z nich pogodzona jest nie tylko ze spadkiem, ale i z pożegnaniem z Harcerską.
[…] Wynik zawodów otworzył już w 5. minucie Arkadiusz Jędrych, wykorzystując karygodną serię błędów naszej obrony po rzucie wolnym dla rywali. W 31. minucie katowiczanie zdobyli drugiego gola, gdy rzut karny wykorzystał Filip Szymczak. Gwoli sprawiedliwości dodajmy, że najjaśniejszy punkt GKS Jastrzębie w rundzie wiosennej Bartosz Neugebauer wyczuł intencje strzelca, ale zabrakło mu milimetrów, aby wybronić strzał z jedenastu metrów.
Po godzinie gry podobno niezwykle doświadczony Marek Fabry otrzymał prezent od bramkarza, ale zamiast zdobyć kontaktową bramkę zaprezentował młodszym kolegom akcję pod tytułem: “Jak marnować sytuacje sam na sam z golkiperem”. To zemściło się osiem minut później, gdy zobaczyliśmy powtórkę z pierwszego gola. W doliczonym czasie gry po rzucie rożnym honorowe trafienie zaliczył Mateusz Bondarenko i tylko dlatego ekipa Kurdziela nie wyjeżdża z Bukowej z wynikiem 0:3.
sportdziennik.com – Najniższy wymiar kary
Żegnający się z zapleczem ekstraklasy jastrzębianie na tle GieKSy prezentowali się tak, jakby marzyli, by ten sezon już się skończył. Dublet na pustej Bukowej ustrzelił stoper Arkadiusz Jędrych.
To było jak chińska podróbka produktu, którym powinny być derby dwóch GKS-ów; niegdyś, nawet w III-ligowych czasach, toczących się przy wypełnionych trybunach, budzących emocje na murawie i poza nią, mających zarazem dużą sportową stawkę. W sobotni wieczór przy Bukowej było dokładnie odwrotnie: pusto, co jest pokłosiem kary nałożonej przez wojewodę za burdy z Widzewem, głośno jedynie dzięki… spikerowi, którego rozentuzjazmowane okrzyki pasowały do anturażu jak kwiatek do kożucha, no i bez większego (ani mniejszego…) znaczenia sportowego.
Tydzień temu przypieczętowany został spadek jastrzębian, a katowiczanie znając rezultaty z innych boisk już w piątek mogli uśmiechnąć się, będąc pewni utrzymania, które było tyleż minimalnym, co realnym celem na ten sezon, rozegranym w roli beniaminka.
Wystarczyły niewiele ponad dwa kwadranse, by GieKSa ustawiła sobie ten mecz. Dziurawiła defensywę gości po kolejnych stałych fragmentach gry z klasą, będąc przy tym pomysłowa jak kreskówkowy Dobromir, ale inna rzecz, że rywale dziurawić się dawali w sposób, który wciąż aktualnemu I-ligowcowi raczej nie przystoi. W 5 minucie Rafał Figiel dośrodkował z rzutu wolnego, Patryk Szwedzik na „długim” słupku dośrodkował, a mocnym uderzeniem piłkę w bramce ulokował Arkadiusz Jędrych.
Stoper i kapitan miejscowych szybko mógł skompletować dublet – katowiczanie rozbiegli się efektownie przy kolejnym wolnym Figiela, Jędrych miał czystą pozycję, ale głową uderzył tam, gdzie ustawił się Bartosz Neugebauer. Golkiper jastrzębian chwilę później zawahał się wychodząc do Patryka Szwedzika, ale ostatecznie wygrał ten pojedynek. Krótko przed przerwą Jędrych miał okazję nr 3 – tym razem po rzucie rożnym Adriana Błąda główkował w górną siatkę.
Wtedy GKS prowadził już różnicą dwóch goli. Olivier Podhorin w zamieszaniu po rzucie rożnym kopnął Szwedzika. Neugebauer wyczuł co prawda intencje egzekwującego rzut karny Filipa Szymczaka, ale snajper wypożyczony z Lecha przymierzył na tyle mocno, by odbierać gratulacje za 11. bramkę w sezonie (a pierwszą z 11 metrów).
Jastrzębianie byli bezradni, popełniali proste błędy, sami prosili się o nieszczęście. Wygądali jak grupa ludzi, która chciałaby, by ten sezon już się skończył. W 40 minucie Władysław Ochronczuk zgubił piłkę na swojej połowie, Szymczak wyłożył ją Błądowi, ale ten niepotrzebnie zwlekał ze strzałem.
Pierwszą połowę trochę ożywili też… kibice GKS-u, którzy ustawili się przy płocie od strony ul. Bukowej i w ostatnim kwadransie przed przerwą prowadzili doping, nie oszczędzając też prezesa Marka Szczerbowskiego, nawołując go do dymisji, niezadowoleni z tego, jak funkcjonuje spółka pod jego rządami.
Po kwadransie II połowy jastrzębianie mogli doczekać się kontaktowej bramki. Marek Fabry szukał w polu karnym miejsca do oddania strzału, Dawid Kudła skrócił kąt i Słowak dał nawet radę strzelić tak, by go minąć, ale bramkarza GieKSy wyręczył Jędrych, wybijając piłkę sprzed linii. Potem kapitan znów odnalazł się po przeciwnej stronie boiska. Do goli po wolnym i karnym katowiczanie dorzucili też po aucie. Wyrzucił go Arkadiusz Woźniak, świetnie dośrodkował Bartosz Jaroszek, a Marcin Urynowicz zgrał Jędrychowi i ten z bliska bez trudu pokonał Neugebauera, kompletując 3. dublet w karierze.
Ten poprzedni miał miejsce wiosną 2020 w Legionowie (również dla GKS-u), ten pierwszy – dokładnie 11 lat temu dla Znicza Pruszków w spotkaniu z GLKS Nadarzyn. Tamte mecze jego drużyny remisowały. W sobotę wynik 3:0 byłby dla jastrzębian niskim wymiarem kary, a w doliczonym czasie dali radę jeszcze go skorygować, gdy do siatki trafił Mateusz Bondarenko.
dziennikzachodni.pl – Kibice GKS Katowice znów zostali za płotem. Ich zespół pokonał GKS Jastrzębie 3:1
[…] Wojewoda śląski zamknął stadion GKS Katowice do końca sezonu. Kibice liczyli, że spotkanie z GKS Jastrzębie będą mogli zobaczyć w ramach imprezy niemasowej, ale bramy pozostały zamknięte. Fani za ogrodzeniem skandowali hasła skierowane przeciwko prezesowi klubu Markowi Szczerbowskiemu, ale nie zobaczyli kolejnego pewnego zwycięstwa ekipy Rafała Góraka, która już zapewniła sobie utrzymanie. Jastrzębianie z kolei żegnają się z zapleczem PKO Ekstraklasy.
Rafał Górak zdecydował się na dokonanie trzech zmian w porównaniu do poprzedniej kolejki. Szansę gry otrzymali Marcin Urynowicz, Grzegorz Rogala i Patryk Szwedzik. Katowiczanie rozpoczęli z impetem. W 5 minucie Arkadiusz Woźniak zaliczył asystę, a Arkadiusz Jędrych gola, który właściwie rozstrzygnął mecz, bo motywacja gości spadła do minimalnego poziomu. Po pół godzinie było już 2:0 po karnym Filipa Szymczaka podyktowanym za faul na Patryku Szwedziku.
W drugiej połowie Jędrych strzelił drugą bramkę przy podaniu Urynowicza, ale jastrzębianie w doliczonym czasie gry po rzucie rożnym zaliczyli trafienie, które nie miało już innego znaczenia poza statystycznym.
sportowefakty.wp.pl – GKS Katowice postrzelał imiennikowi
[…] GKS Katowice podjął imiennika z Jastrzębia-Zdroju, który w poprzedniej kolejce został oficjalnie spadkowiczem. Niewiele w tym sezonie wychodziło jastrzębianom i przynajmniej w następnych rozgrywkach nie będą oni mieć możliwości rozgrywania derbów z katowiczanami. Dlatego próbowali wykorzystać sobotnią szansę na podbicie Bukowej.
Beniaminek nie pozwolił jednak spadkowiczowi poszaleć na własnym obiekcie. Wygrał 3:1, a jedynego gola stracił dopiero w doliczonym czasie. Najskuteczniejszym z podopiecznych Rafała Góraka okazał się obrońca Arkadiusz Jędrych. Do jego dubletu jednego gola dołożył Filip Szymczak z rzutu karnego.
Hokej
Kompromitacja w Sosnowcu
W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.
Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.
W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.
W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.
ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)
1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02
ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.
GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025
Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.
Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.
Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.
Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!
We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.
Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.
Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.
Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.
I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.
Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.
Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.
W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.
GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.
Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.
Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.
Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.
Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.
Piłka nożna Wywiady
Witek: Każdy może zostać mistrzem
W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.
Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.
We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.
Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.
Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.
Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.
Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.
Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.
Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.
















Najnowsze komentarze