Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Nocne Marki z Katowic czyli mulisekcyjny przegląd doniesień mediów…

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ostatniego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy.

Zespoły piłkarek oraz piłkarzy przygotowują się do startu rundy wiosennej rozgrywek. Panie. następny sprawdzian mają zaplanowany na niedzielę 13 lutego z Tarnovią Tarnów. Piłkarze rozegrali jeden sparing z Hutnikiem Kraków, wygrany 3:1 (1:0). Kolejny test mecz piłkarze rozegrają w sobotę, 12 lutego z Garbarnią Kraków.

Siatkarze rozegrali dwa spotkania: wyjazdowe z Treflem Gdańsk w ramach Pucharu Polski oraz w niedzielę ligowe z Cuprum Lubin. Po przegranej w Gdańsku 1:3, drużyna odpadła z rozgrywek Pucharu Polski. W meczu ligowym zespół wygrał z Cuprum Lubin 3:2. Następne spotkanie siatkarze zagrają w poniedziałek, 14 lutego w Radomiu z Czarnymi.

Hokeiści rozegrali trzy spotkania, niestety dwa z nich przegrali. Pierwsze z nich, we wtorek z Ciarko STS-em Sanok 1:2. W piątek z kolei GieKSa pokonała internacjonałów z Cracovii 4:1, by wczoraj przegrać na wyjeździe z Energą Toruń 0:2. Rozgrywki w PHL, sezonu regularnego zbliżają się do końca, GieKSa ma do rozegrania trzy spotkania: najbliższe za ponad tydzień, we wtorek 15 lutego (w Satelicie) z Unią Oświęcim.

 

PIŁKA NOŻNA

dziennikzachodni.pl – GieKSa wygrała sparingowy maraton z drugoligowcem

W sobotę 5.02.2022 r. beniaminek Fortuna 1. Ligi GKS Katowice rozegrał sparing z drugoligowym Hutnikiem Kraków. GieKSa gościła krakowski zespół na boisku Ośrodka Sportowego „Kolejarz”. Grano w systemie cztery razy po 30 minut.

To była piąta gra kontrolna katowiczan podczas zimowych przygotowań. Wcześniej drużyna trenera Rafała Góraka wygrała z Rekordem Bielsko-Biała i GKS-em Jastrzębie po 2:1, zremisowała z Podbeskidziem Bielsko-Biała 2:2 i pokonała LKS Goczałkowice-Zdrój 3:1.

GieKSa prowadziła od 28. minuty, gdy Adrian Błąd przelobował bramkarza Hutnika. Goście po kontrze doprowadzili do wyrównania, ale katowiczanie szybko odpowiedzieli dwoma ciosami. Najpierw w zamieszaniu przed bramką Kamil Komandera skierował piłkę do siatki. W 115. minucie Grzegorz Janiszewski ustalił wynik uderzeniem głową.

 

SIATKÓWKA

sportdziennik.com – PP siatkarzy. Koniec marzeń o awansie

Stawką meczu w Gdańsku było prawo gry w Final Four Pucharu Polski (Wrocław, 26-27 lutego). Dla GieKSy byłby to historyczny awans. Jeszcze nie tym razem.

Zamiast awansu słaby mecz w wykonaniu podopiecznych Grzegorza Słabego. To Trefl Gdańsk dyktował warunki spotkania. Znawcy siatkówki przewidywali, że w w meczu dojdzie pasjonującego do pojedynku doświadczonych atakujących. Z jednej strony Mariusz Wlazły i przyjezdny Jakub Jarosz. Goście mieli nadzieję, że powtórzą wynik meczu ligowego z 6 stycznia, gdy siatkarze GKS-u Katowice pokonali Trefla w Gdańsku 3:1.

Katowiczanie byli jakby mniej skoncentrowani. Dużo prostych błędów, czasami wymuszanych przez gospodarzy. Na nic zdała się momentami bardzo dobra postawa Gonzalo Quirogi. To za mało, zwłaszcza jeżeli reszta kolegów miała naprawdę słabsze chwile.

Pierwszy set, mimo niekorzystnego dla GieKSy wyniku dawał nadzieję, że mecz będzie bardziej zacięty. W drugiej partii gospodarze już wyraźnie dominowali. Na początku seta gdańszczanie wypracowali przewagę, którą z czasem powiększali i trzymali rywali w bezpiecznej różnicy punktowej. Pięć punktów różnicy na koniec tej części gry.

Natomiast trzeci set to już był wreszcie mecz, który mógł się podobać. Bardzo wyrównany poziom obu zespołów. Walka punkt za punkt. 9:9, potem 9:10 i nadzieja dla katowiczan na odwrócenie losów spotkania. I w połowie seta to zaczęło wyglądać bardzo dobrze. W pewnym momencie GKS prowadził różnicą 5 punktów. Potem przewaga była utrzymywana, bo Jakub Jarosz jak to się mówi „wrócił” do gry. Jego postawa podziałała korzystnie na kolegów z zespołu. Na tym polega m.in. rola lidera. I udało się. GKS Katowice wrócił do gry, wygrywaj ac trzeciego seta do 20.

Gonzalo Quirogi miał ogromny wkład w wygranego seta przez katowiczan. W czwartym secie, gdyby grał tak jak w trzecim, dla Trefla byłby to problem. Jednak gospodarze mocno zmotywowani świetnie rozpoczęli w tej części meczu. Dość szybko zrobiło się 5:1 dla gdańszczan. GieKSa mozolnie musiała odrabiać stratę kilku punktów. Quirogi grał jak z nut i bardzo szybko stan seta 6:5 dawał nadzieję na przechylenie szali zwycięstwa na stronę gości.

I w tym, jakże ważnym fragmencie gry to Trefl zachował więcej zimnej krwi i znowu zyskał kilka pięć punktów przewagi. Katowiczanie kolejny raz musieli odrabiać straty. Jednak udawało się tylko zmniejszać różnicę, a Trefl trzymał rywali z różnicą 2, 3 punktów. Potem już siatkarzom Michała Winiarskiego coraz łatwiej przychodziło zdobywanie punktów. Powietrze z GieKSy zaczęło pomału uchodzić, a przewaga gospodarzy wzrosła do 8 punktów (18:10). I tak ten set wyglądał do końca.

Trefl Gdańsk – GKS Katowice 3:1 (25:21, 25:20, 20:25, 25:17)

 

sportdziennik.com – Nocne Marki z Katowic

Jeżeli siatkarze GKS-u Katowice rozgrywają mecz w niedzielę wieczorową porą to musimy sobie zarezerwować sporo czasu, bo tie-break jest niemal bankowy.

Tak właśnie było w meczu z Cuprum Lubin. Najważniejsze, że nocne Marki z Katowic odniosły kolejne ważne zwycięstwo. To była zaledwie 2 wygrana w 12. meczu z tym niewygodnym rywalem. Zespół z Lubina od zawsze należy do niewygodnych rywali GKS-u Katowice i spodziewano się twardej oraz wyrównanej gry. I tak też było. Ostatecznie…

W wyjściowych składach obyło się zaskakujących decyzji. Jedynie w zespole Cuprum na parkiecie pojawił się Kamil Maruszczyk, zastępując Wojciecha Ferensa. Ten drugi później pojawił się na boisku i był do końca meczu. Od pierwszych piłek ton grze nadawali gospodarze, ale goście doprowadzili do remisu 14:14. Przez kilka akcji było punkt za punkt, a potem do głosu doszli. Zdobyli 6 „oczek” z rzędu i wyszli na prowadzeni 22:16. Kłopoty w przyjęciu sprawiły, że pozostałe elementy również nie funkcjonowały taki jakby sobie tego trener Grzegorz Słaby życzył. Goście bezkarnie zdobywali punkty i szybko doprowadzili wygrania seta.

Druga odsłona była diametralnie inna w wykonaniu gospodarzy. Tym razem katowiczanie szybko sobie wypracowali solidną przewagę 11:5, a potem ją skrzętnie pielęgnowali. Przy stanie 21:14 nikt nie miał wątpliwości, że GKS doprowadzi do wyrównania stanu meczu. Tak też się stało. W 3. secie gra była wyrównana, ale nie była porywająca, bo jedni i drudzy nie ustrzegli się błędów. Gospodarze, przy sporej pomocy rywali, objęli prowadzenie 23:20, a chwilę potem po błędzie serwisowym Remigiusza Kapicy 24:21.

Jednak przyjezdni nie zamierzali rezygnować i punkty zdobyli Ferens i Kapica. Po zagrywce tego pierwszego piłka wylądowała w siatce i GKS miał już zapewniony punkt, ale grał o pełną pulę. Jednak w kolejnej odsłonie znów przy stanie 16:16 gospodarze w jednym ustawieniu stracili 6 „oczek”, w tym 4 blokiem oraz 2. własnych błędach. Cuprum takiej przewagi nie mógł zmarnować i doprowadził do tie-breaka. Gospodarze rozpoczęli w niezwykle efektownie od prowadzenia 4:0, ale potem już nie było tak różowo. Rozpoczęła się twarda walka o każdy punkt. GKS prowadził już 12:7, ale goście zdobyli 3 pkt.z rzędu i znów zrobiło  się nerwowo. Trener Słaby poprosił o czas i po nim Cuprum stracił impet

GKS Katowice – Cuprum Lubin 3:2 (18:25, 25:17, 25:23, 19:25, 15:12)

 

siatka.org – Tie-break dla GKS-u Katowice w meczu z Cuprum

Długi, pięciosetowy mecz rozegrały w niedzielny wieczór zespoły GKS-u Katowice i Cuprum Lublin. Ostatecznie doszło do tie-breaka, w którym lepsi okazali się katowiczanie. Podopieczni Pawła Ruska walczyli jednak do samego końca. MVP meczu został uznany Gonzalo Quiroga. Dla GKS to cenne dwa punkty w walce o udział w play-off.

[…] MVP: Gonzalo Quiroga

 

HOKEJ

hokej.net – Niespodzianka w Katowicach. STS po siedmiu latach ogrywa GieKSę!

Aż siedem długich lat czekali na zwycięstwo z GKS-em Katowice hokeiści Ciarko STS Sanok. Sanoczanie w zaległym spotkaniu 29. kolejki Polskiej Hokej Ligi wygrali w katowickiej „Satelicie” 2:1. Aż 52 strzały obronił fiński golkiper sanoczan Dominik Salama.

Katowiczanie ostatni raz przegrali z sanoczanami 9 stycznia 2015 roku (4:9), w kolejnych czterech sezonach goście nie uczestniczyli w rozgrywkach Polskiej Hokej Ligi a do dzisiaj po powrocie do Ekstraligi przegrali z GieKSą siedem spotkań.

Już w pierwszej akcji meczu sanoczanie objęli prowadzenie. Aleksandr Mokszancew wypuścił dokładnym podaniem Samiego Tamminena a ten w sytuacji sam na sam się nie pomylił. Katowiczanie próbowali wyrównać i co rusz sunęli atakami na bramkę Dominika Salamy, ten jednak pomimo 18 prób nie dał się pokonać. Doskonałą okazję miał Patryk Krężołek, ale przegrał sytuację oko w oko z Salamą.

W drugiej tercji obraz gry się nie zmienił. Wściekle atakowali gospodarze, jednak na bakier mieli ze skutecznością. Wszystko lądowało w łapaczce pewnie broniącego fińskiego bramkarza gości. A próbował Eriksson, Hudson czy Fraszko. Nie dopisywało też szczęście hokeistom GieKSy gdyż krążek po strzale Mateusza Bepierszcza trafił w słupek. A sanoczanie po jednej z nielicznych kontr również ostemplowali słupek a gumy do pustej bramki nie zdołał skutecznie dobić zablokowany przez rywala Sami Tamminen.

Pod koniec odsłony Konrad Filipek przechwycił gumę przed niebieską, popędził na bramkę Macieja Miarki i jego uderzenie z nadgarstka zza obrońcy zatrzepotało w siatce.

W ostatnich dwudziestu minutach obraz gdy się nie zmienił. Do połowy tercji sanoczanie nie mogli wyjść z tercji, ale z ataków GieKSy nic szczególnego nie wynikało a Dominik Salama nie dawał się zaskoczyć. Albo jak w 47 minucie ponownie uratował go słupek po strzale Bartosza Fraszki. Dopiero w zamieszaniu podbramkowym gdy gospodarze ściągnęli bramkarza huknął nad leżącym bramkarzem kanadyjski obrońca Carl Hudson. To dało tylko chwilowe nadzieje gospodarzom, bo sanoczanie ofiarnie wybronili się z ataków rywala i zdobyli komplet punktów w katowickiej Satelicie.

– Zagraliśmy bardzo cierpliwie i uważnie w defensywie. Rywale dominowali w meczu, ale tylko w rogach tafli, nie pozwalaliśmy im za dużo przed bramką. A nasz bramkarz bronił dzisiaj niesamowicie. Każdy z chłopaków włożył ciężką pracę w ten mecz, dlatego zwycięstwo smakuje znakomicie – mówił po meczu strzelec pierwszego gola w tym meczu, Sami Tamminen.

GKS Katowice – Ciarko STS Sanok 1:2 (0:1, 0:1, 1:0)

 

GieKSa ogrywa „Pasy” i zbliża się do lidera!

Cenne zwycięstwo odnieśli hokeiści GKS-u Katowice, którzy w piątkowy wieczór pokonali Comarch Cracovię 4:1 w ramach 42. kolejki Polskiej Hokej Ligi. GieKSa ma punkt straty do lidera tabeli Re-Plast Unii Oświęcim.

Piąta runda PHL ruszyła pełną parą, wyścig o miano lidera tabeli trwa w najlepsze. W meczu 42. kolejki ligi GKS Katowice podejmowali Comarch Cracovię, w składzie której znajdowali się nowo pozyskani zawodnicy z Rosji. W zestawieniu gospodarzy pojawił się Miro-Pekka Saarelainen tuż po wyleczeniu urazu, ponadto debiutu doczekał się napastnik Filip Wielkiewicz.

Od pierwszych minut GieKSa dążyła do jak największej liczby sytuacji podbramkowym i niejednokrotnie zatrudniała Denisa Pieriezwoczikowa. Jednak rosyjski bramkarz radził sobie z próbami Monto, Kolusza i Hudsona, a w 5. minucie bezpański krążek pod bramką Murraya trafił na łopatkę kija Miszczenki i to goście cieszyli się z prowadzenia. GKS znów ruszył do ofensywy, ale na trybunach częściej niż radość słychać było jęki zawodu po strzałach na niemal pustą bramkę Cracovii, które nie trafiały do celu. Dobrze gospodarze poradzili sobie w okresie kary dla Bartosza Fraszki, a jakiś czas później to GieKSa przystąpiła do obiecującego szturmu, gdy ukarani zostali Lescovs i Bodrow. Mimo to pierwsza tercja zakończyła się prowadzeniem gości.

Humory miejscowy kibicom poprawiły się już dwie minuty po starcie drugiej części meczu. Maciej Kruczek w ostatniej sekundzie gry w przewadze przymierzył obok słupka i GKS zasłużenie remisował. Dalsza część gry to niemal kopia tercji numer jeden, czyli szalone natarcia GieKSy i minimalne pudła. O dużym pechu mógł mówić Grzegorz Pasiut, który dwukrotnie celował w słupek, jak też Patryk Wronka czy Carld Hudson. Krakowianie ożywili się dopiero w końcówce tercji, kiedy kary złapali Smal i Wanacki, ale dobrze funkcjonująca obrona GKS-u i spokojnie interweniujący Murray nie dopuścili do kolejnego trafienia Cracovii.

Ostatnia tercja zapowiadała się naprawdę elektryzująco, jako że drugą część meczu zwieńczyła niewykorzystana akcja 1 na 1 Bartosza Fraszki. Obraz gry nie zmienił się, to GieKSa oddawał więcej strzałów i pracowała na przełamanie remisu. I wypracowała je w 45. minucie, gdy Grzegorz Pasiut sfinalizował idealne podanie Patryka Wronki! Radość fanów w „Satelicie” była jeszcze większa, gdy pięć minut potem Patryk Krężołek dobił krążek po samotnej akcji Wronki. Do tego gospodarze spisywali się bezbłędnie w swojej tercji, nawet w osłabieniu, co rodziło frustrację krakowskiej ekipy. Na sam koniec wynik podwyższył Fraszko strzałem do pustej bramki. Trzy ważne punkty dla GKS-u stały się faktem!

– Wiedzieliśmy, że trzy punkty pozwolą nam cały czas zostać w grze o pierwsze miejsce. Po dwóch porażkach mieliśmy duże chęci i dzisiaj pokazaliśmy uważam bardzo dobra grę. Każda formacja mocno pracowała do tego Johny w bramce zrobił swoje i zasłużenie wygrywamy to spotkanie. Byliśmy drużyną, która prowadziła grę i mam nadzieje, że z takim nastawieniem i zaangażowanie zagramy w Toruniu – mówił po meczu Patryk Wronka, napastnik GKS Katowice.

– Co do transferów Cracovii to znamy ten scenariusz bo powtarza się co roku więc, nie ma zdziwienia. Nie obchodzi mnie kto tam gra my jako zespół GKS Katowice chcemy się rozwijać w każdym meczu i patrzymy tylko na siebie – zakończył stanowczo „Wronczes”.

GKS Katowice – Comarch Cracovia 4:1 (0:1, 1:0, 3:0)

 

hokej.net – Jak mówili, tak zrobili. Torunianie pokonują GieKSę!

Piąte zwycięstwo z rzędu odnieśli dziś hokeiści KH Energi Toruń. „Stalowe Pierniki” w meczu 43. kolejki Polskiej Hokej Ligi pokonały na własnym lodzie GKS Katowice 2:0 po golach Michała Zająca i Vadima Vasjonkina.

Podopieczni Jussiego Tupamäkiego z pietyzmem zagrali w destrukcji. Mieli też ogromne wsparcie w swoich bramkarzach: Conradzie Mölderze i Mateuszu Studzińskim, którzy nie dali się pokonać. Ten drugi w 34. minucie musiał zająć miejsce między słupkami, bo Mölder doznał kontuzji.

KH Energa Toruń – GKS Katowice 2:0 (0:0, 0:0, 2:0)

 

suski.dlawas.info – 43. kolejka PHL: Niespodzianki, karne i fura emocji

[…] W Toruniu gospodarze stoczyli zażarty bój z wiceliderem rozgrywek GKS Katowice, w którym błyszczą w tym sezonie lider klasyfikacji kanadyjskiej Patryk Wronka oraz regularnie punktujący Grzegorz Pasiut i Marcin Kolusz. W pierwszych dwóch tercjach kibice nie zobaczyli bramek. W trzeciej Henrik Limma podał do Michała Zająca, a miejscowy gracz umieścił krążek w siatce. Wcześniej w drugiej tercji taflę opuścił kontuzjowany Conrad Molder, którego zastąpił Mateusz Studziński. Obaj bramkarze zachowali czyste konto w tym spotkaniu. Wynik podwyższył Vadim Vasjonkin i szósta drużyna PHL pokonała wicelidera 2:0.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga