Dołącz do nas

Piłka nożna

Noty i opisy po ŁKS

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Mecz z ŁKS Łódź nie był złym spotkaniem w wykonaniu GKS Katowice, ale nie był też meczem wybitnie dobrym. Średni, ale na pewno o dwie klasy lepszy niż z Podbeskidziem. Jeśli takie mecze miałyby być tymi co jakiś czas „słabszymi” – można by było wziąć to w ciemno. Oczywiście niekwestionowanym bohaterem był Mariusz Pawełek. Inni zagrali różnie.

Mariusz Pawełek – 8,5
Znakomity mecz bramkarza, jeden z najlepszych indywidualnych występów golkiperów w ostatnich latach. Jego wyjścia przy sytuacjach sam na sam są imponujące – robi to błyskawicznie, przez co zasłania rywalowi całą bramkę. Wyłapywał świetnie dośrodkowania. Główny ojciec tego zwycięstwa.

Wojciech Lisowski – 6
Niezły mecz obrońcy, gra twardo i dość skutecznie. Może przydałoby się więcej „depnięcia” w ofensywie. Ale jak na razie – solidnie.

Mateusz Kamiński – 6
Bardzo dobre 1-2 przecięcia piłki w polu karnym. Solidny mecz. Nie był jakoś zamieszany w sytuacje bramkowe gospodarzy.

Rafał Remisz – 6
Również trudno powiedzieć, żeby miał udział czy współudział przy okazjach ŁKS. Rzeczywiście bywał w pobliżu i czasem próby ratowania, choć ofiarne, to nie okazywały się do końca skuteczne, ale trudno je oceniać w kategoriach błędu. Na tyle, ile mógł – pomógł drużynie.

Simon Kupec – 3
Jakkolwiek chcielibyśmy być łagodni w ocenie, tak znów trzeba użyć tego słowa: dramat. Co z tego, że w drugiej połowie się (znów) ogarnął? – jak i tak w jednej z sytuacji poszedł do główki na raz i Kalinkowski był sam na sam. No ale ok, po przerwie było lepiej. Za to pierwsza połowa to obcinka na wstępie i bardzo groźna okazja ŁKS, do tego prawie wszystkie przegrane pojedynki. Trener Paszulewicz tłumaczy, że zawodnik potrzebuje czasu na inną filozofię gry. Ale tu nie chodzi o filozofię, tylko podstawowe elementy piłkarskie. A jak na razie to wygląda gorzej niż Mokwa.

Adrian Błąd – 3
Słabiutko, bardzo słabiutko. Znów nic nie dał drużynie, znów był bezbarwny, psuł, co miał – tym razem nie dośrodkowania, a strzały, które oddaje z nieprzygotowanych pozycji, zupełnie bezcelowo. Zero ikry w tej grze. Do tego, gdy próbował pomagać Kupcowi, razem ze Słowakiem dał się ogrywać bardzo mocno.

Bartłomiej Poczobut – 6
Solidny mecz defensywnego pomocnika, ale bez fajerwerków. Podoba się, że coś tam próbuje w rozegraniu. Ciekawa próba uderzenia z dystansu pod koniec meczu.

Grzegorz Piesio – 5,5
Da się wyczuć, że może więcej dać drużynie, a na razie nie daje. Da się wyczuć po tym, że gra taką piłkę, jak przy akcji bramkowej. W jego przypadku możemy powiedzieć tyle – czekamy na więcej. Zawodnik ma umiejętności, by to „więcej” zaprezentować. Jeszcze przed przerwą w kontrze powinien wypuścić Rumina, ale decydował się na solową akcję.

Damian Michalik – 6
Zawodnik rozkręcał się. Przez dłuższy okres pierwszej połowy nic wielkiego i nawet mówiliśmy sobie, że to za długo. Aż w końcu przyszło to, na co czekamy – świetna asysta do Rumina, niesygnalizowana, taka od zewnętrznej strony. Potem było już lepiej, kilka ciekawych zagrań plus rajd po skrzydle w końcowej fazie meczu. Optymistyczny mecz na przyszłość, ale od pewnego momentu.

Kacper Tabiś – 5
Musi trochę krzepy nabrać. Więcej walki i agresji było widać z ławki w meczu z Podbeskidziem. Choć nie odbieramy mu tego z ŁKS, ale wtedy był jakiś nabuzowany. No i to pierwszy moment, kiedy wchodzi do pierwszej ligi, więc to już inne granie. Niech walczy.

Daniel Rumin – 6
Drugi mecz (niecały) i bramka. To jest to, czego brakowało wielu napastnikom w naszym klubie. Choć nie był to wybitny mecz Daniela, to o niebo lepiej spisuje się niż Volas. Szkoda w drugiej połowie trochę niedokładnego rozegrania z Piesiem (nieprecyzyjne podanie Piesia). Ale jest jedyny gol w meczu i to jest na plus.

Kamil Kurowski (grał od 60. minuty) – 5,5
Debiut w GKS zupełnie bezbarwny. Ani nie zaliczył jakiegoś błędu, ani nie pamiętamy go z wielce skutecznej interwencji. Ciekawi jesteśmy dalszych poczynań w GieKSie.

Dominik Bronisławski (grał od 69. minuty) – niesklas.
Dość przeciętne wejście do gry w GKS, ale też trzeba być dalekim od krytyki. Próbował na skrzydle coś podziałać, miał nawet jedną sytuację, w której powinien podawać w centrum pola karnego do Michalika, ale zdecydował się indywidualnie. Wszedł na boisko i nie pogorszył gry. Jedno wiemy na pewno – nie oglądał na żywo meczu Peru z Danią na Mundialu, bo grał w tym czasie mecz ligowy w Lubinie 😉

Wojciech Słomka (grał od 78. minuty) – niesklas.
Przyzwoite wejście i… spory plus po meczu, gdy zachęcał innych „młodych” do powrotu do szatni po sprzęt mówiąc „jesteśmy młodzi” – dobra opcja i czekamy na błysk z Głogowa w dalszej fazie sezonu.

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: [email protected]

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!


9 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

9 komentarzy

  1. Avatar photo

    anty grzyb

    29 lipca 2018 at 10:21

    nie pamietam tak wysokiej oceny jak 8,5 ale to Pawelek wygral ten mecz

  2. Avatar photo

    abel

    29 lipca 2018 at 11:07

    No cóż nie dało sie tego ogladać. To nie sa pilkarze tylko zawodnicy rugby. Ewidentnie widac ze brak uniejetnosci pilkarskich. Samym bieganiem nie da sie wygrac tej ligi i tyle. Jak tak dalej pojdzie to beda wystepowac chyba w lidze rugby. Ogladac sie tego nie da

  3. Avatar photo

    Firek

    29 lipca 2018 at 12:15

    Wiadomo coś w sprawie Wawrzyniaka? Przy obecnej formie Kupca, to mógłby być dla nas kluczowy transfer

  4. Avatar photo

    Hanys

    29 lipca 2018 at 12:45

    Do Abla. Chłopie nie przesadzaj. Fakt nie są to wirtuozi futbolu, ale widać, że z tej mąki będzie chleb. może Nie w tym sezonie, ale w przyszłym awans realny. Więcej optymizmu panowie.

  5. Avatar photo

    Kato

    29 lipca 2018 at 15:13

    Gra lekką piłką z finezją to klucz do ekstraklasy.
    Cala 1 litra gra „ciężką” piłką. Wybijemy sie do ex, kiedy zaczniemy grac lekko i pewnie.
    No ale to rola naszego trenera, ja wierzę że drużyna zaskoczy w końcu swoim stylem. I będzie to gra miła dla oka i dająca punkty.
    INO GIEKSA! GIEKSA DO BOJU!

  6. Avatar photo

    Solski

    29 lipca 2018 at 16:31

    Wczoraj Pawełek grał tak jak Janusz Jojko za najlepszych lat w GieKSie Do poprawy jest wiele, ale mam nadzieję, że z czasem wszystko zacznie wyglądać lepiej

  7. Avatar photo

    abel

    29 lipca 2018 at 16:38

    Do Hanys ciekawe na podstawie jakich przesłanek tak sądzisz. Gks obecnie prezentuje najgorszy futbol jaki widzialem. Łks powinien to wygrac bo gral w pilke a gks nie mial zadnek dkladnej akcji oprocz bramkowej.

  8. Avatar photo

    Arek

    30 lipca 2018 at 13:48

    Zawsze każdemu niedogodzisz. Jak wygrywamy po słabej grze to się czepiacie że bez stylu bez gry w piłkę. Jak grali pięknie za Brzeczka A wyników nie było to zaś gadaliscie że styl gry punktów niedaje. Tak samo jak chcieliście wymiany panów piłkarzy którzy przegrali nam już drugi awans. To teraz narzekanie na nowych których każdy chciał. Jak Pawełek przychodził to że za star, że powinien postawić na młodego. A teraz Pawełek pokazał wszystkim niedowiarkom swoje umiejętności. I moje zdanie jest takie że każdy z nowych pokaże jeszcze na co to stać. Ale poczekajmy z do 5-10 meczu, bo teraz to jeszcze jest zlepek piłkarzy z różnych stron i muszą się zgrać no i wejść w rytm sezonu. Życzymy im zdrowia i dużo energii, A nie wylewajmy już na nich pomyj. Do boju GKS.

  9. Avatar photo

    obik1980

    30 lipca 2018 at 14:22

    Racja Arek. Nie narzekajcie a trzeba wspierać żeby jeszcze lepiej z meczu na mecz grali i zgrywali. Pawełek pokazuje swój kunszt bramkarski mimo swego wieku. Coś czuję że w tym sezonie może być tak że dzięki jemu grze może awans będzie.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Kompromitacja

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po ostatnim meczu z Arką Gdynia, humory w Katowicach były bardzo dobre. GieKSa odbiła się od dna i w fantastycznym stylu pokonała gdynian. Piłkarze Rafała Góraka chcieli podtrzymać tę passę. Ten sam plan miał jednak Górnik Zabrze, który również efektownie odprawił z kwitkiem Pogoń Szczecin. Przy Roosevelta zapowiadało się naprawdę świetne widowisko, przy rekordowej – 28-tysięcznej – frekwencji.

W GieKSie nastąpiła jedna zmiana w porównaniu z meczem z Arką. Kontuzjowanego Alana Czerwińskiego zastąpił Lukas Klemenz, czyli bohater meczu z gdynianami. W składzie zabrzan ponownie zabrakło Lukasa Podolskiego (ale był już na ławce), mogliśmy natomiast obawiać się dynamicznych Ousmane Sowa i Tofeeka Ismaheela.

Początek meczu był wyrównany, ale drużyny nie stwarzały sobie sytuacji bramkowych, choć gdyby w 5. minucie Adam Zrelak dobrze przyjął piłkę wyszedłby sam na sam od połowy boiska z Łubikiem. W 11. minucie lekko uciekał Klemenzowi Tofeek Ismaheel, który wbiegł w pole karne i nawijał naszego obrońcę, ale Lukas ostatecznie zablokował ten strzał. W 19. minucie Kubicki bardzo dobrze obsłużył prostopadłym podaniem Ambrosa, który kąśliwie uderzał, ale Dawid Kudła bardzo dobrze obronił ten strzał. Pięć minut później w pole karne próbował wdzierał się Borja Galan, ale jego strzał został zamortyzowany. W pierwszych trzydziestu minutach nieco lepiej prezentował się Górnik i mógł to przypieczętować bramką, gdy fatalną stratę przed polem karnym zaliczył Kacper Łukasiak, ale po wygarnięciu piłki przez Kubickiego nie doszedł do niej Liseth. Niestety cofnięta gra GKS nie opłaciła się. Galan dał bardzo dużo miejsca w polu karnym rywalowi, a Ousmane Sow skrzętnie to wykorzystał, wycofując piłkę na 16. metr do Patrika Hellebranda, który pewnym strzałem pokonał Kudłę. W końcówce GKS miał kilka stałych fragmentów gry, ale w przeciwieństwie do meczu z Arką, tutaj nie było z tego żadnego zagrożenia.

Początek drugiej połowy mógł być fatalny. Klemenz wyprowadzał tak, że podał do przeciwnika, piłka zaraz poszła do niepilnowanego Janży, ten wycofał do Sowa, analogicznie jak ten zawodnik w pierwszej połowie, jednak Sow strzelił technicznie obok słupka. Po chwili, w zamieszaniu w polu karnym po wrzucie z autu Kowalczyka, ekwilibrystycznie do piłki próbował dopaść Kuusk, ale nic z tego nie wyszło. Po chwili i tak było 2:0. W 53. minucie piłkarze GKS zagrali niebywale statycznie w polu karnym. Dośrodkowywał Ambros, a kompletnie niepilnowany, choć wśród tłumu naszych (!) zawodników Liseth z bliska skierował piłkę do siatki. W 61. minucie znów rozmontowali naszą dziurawą obronę rywale, Janża znów mając lotnisko na skrzydle, popędził i wycofał po ziemi, a Sow tym razem strzelił niecelnie. Po chwili mieliśmy zmiany, weszli na boisko Aleksander Buksa i debiutujący w GKS Jesse Bosch. Trzy minuty później było po meczu, gdy doszło do absolutnie kuriozalnej sytuacji. Marten Kuusk zagrywał do Kudły. Problem w tym, że naszego bramkarza nie było w bramce i piłka wpadła do siatki ku rozpaczy estońskiego defensora. Kilka minut później swoją szansę miał Ismaheel, ale po dośrodkowaniu z prawej stroną i strzale zawodnika bardzo dobrze interweniował Kudła. W 81. minucie z dystansu uderzał wprowadzony na boisko Lukas Podolski, ale znów obronił bramkarz. W 88. minucie na strzał zdecydował się Kuusk, a piłka musnęła górną stronę poprzeczki. Po chwili była powtórka, uderzał z daleka Gruszkowski i również piłka otarła obramowanie, tym razem spojenie.

Wygląda na to, że GKS przegrał to spotkanie już przed meczem, ewentualnie w trakcie pierwszej połowy. Nie da się z Górnikiem Zabrze, grając tak asekuracyjnie, liczyć na cud i to, że rywale nie strzelą bramki. Dodatkowo po utracie bramki posypało się całkowicie wszystko i nie dość, że nadal nie mieliśmy nic z przodu, to jeszcze popełnialiśmy katastrofalne błędy z tyłu, a gospodarze skrzętnie to wykorzystali. Był to najsłabszy mecz GKS w tym sezonie. Nie chodzi o wynik. Sposób gry był nieprzystający ekstraklasowej drużynie.

23.08.2025, Zabrze
Górnik Zabrze – GKS Katowice 3:0 (1:0)
Bramki: Hellebrand (40), Liseth (53), Kuusk (64-s).
Górnik: Łubik – Kmet (70. Szcześniak), Janicki, Josema (76. Pingot), Janża, Kubicki, Hellebrand, Ambros (70. Podolski), Sow (69. Dzięgielewski), Liseth, Ismaheel (76. Lukoszek).
GKS: Kudła – Wasielewski, Klemenz, Jędrych, Kuusk, Galan (70. Gruszkowski) – Błąd (70. Łukowski), Kowalczyk, Łukasiak (61. Bosch), Nowak (78. Wędrychowski) – Zrelak (61. Buksa).
Żółte kartki: Nowak.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 28236 (w tym 4300 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Szymon Marciniak w końcu sędzią El Clasico

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sędzią sobotniego meczu Górnik Zabrze – GKS Katowice będzie Szymon Marciniak z Płocka. Śląski Klasyk odbędzie się w sobotę o godzinie 20.15.

Arbitra przedstawiać nie trzeba, ale jednak to zrobimy. Nasz sędzia międzynarodowy ma CV tak bogate, że ciężko objąć wszystko. Według portalu 90minut.pl pierwsze udokumentowane spotkanie to mecz Pucharu Polski w 2006 roku pomiędzy Spartą Augustów i Mrągowią Mrągowo. Szybko piął się po szczeblach kariery i już w kolejnym sezonie prowadził trzy mecze ówczesnej drugiej ligi, czyli zaplecza ekstraklasy.

Uwaga! Wówczas – 5 kwietnia 2008 poprowadził jedyny w swojej karierze mecz GKS Katowice, było to spotkanie w Turku, w którym GKS Katowice zremisował z miejscowym Turem 1:1. Poniżej możecie zobaczyć bramki z tego meczu, nakręcone przez autora niniejszego artykułu. Gola dla GKS zdobył wówczas Krzysztof Kaliciak, a wyrównał dobrze nam znany, grający później w GieKSie – Filip Burkhardt.

Już w sezonie 2008/09 zadebiutował w ekstraklasie, prowadząc mecz GKS Bełchatów z Odrą Wodzisław. Od następnego był już etatowym arbitrem w ekstraklasie, w której sędziuje nieprzerwanie od 15 lat.

W sezonie 2012/13 przyszedł debiut w europejskich pucharach, gdy w Lidze Europy sędziował mecz Lazio z Mariborem. Dwa lata później zadebiutował w Lidze Mistrzów spotkaniem Juventus – Malmo.

Wyliczanie wszystkich prowadzonych przez Marciniaka meczów byłoby dużym wyzwaniem. Spójrzmy po prostu na zbiorczą liczbę spotkań, które prowadził konkretnym europejskim drużynom na przestrzeni tych lat – głównie w Lidze Mistrzów, a także w minimalnym stopniu w Lidze Europy:

Inter Mediolan – 10
Real Madryt – 9
Atletico Madryt – 8
Liverpool, PSG – 7
Juventus, Barcelona, Milan – 6
Bayern, Manchester City, Tottenham, Lyon, Benfica – 4
Sevilla, Feyenoord, Napoli – 3

W mniejszej liczbie prowadził też mecze takich drużyn jak m.in. Lazio, Fiorentina, Manchester United, Roma, BVB, Ajax, Bayer Leverkusen, Lipsk, Atalanta, OM, FC Porto, Chelsea, Sporting, Galatasaray czy Arsenal. Dodajmy, że w zestawieniu nie są uwzględnione spotkaniach w ramach choćby Klubowych Mistrzostw Świata, gdzie dodatkowo dwukrotnie sędziował Realowi Madryt.

W 2013 sędziował swój pierwszy finał Pucharu Polski – pierwszy z dwóch meczów Śląska Wrocław z Legią Warszawa. Później jeszcze trzykrotnie prowadził mecz finałowy na Stadionie Narodowym.

W swojej europejskiej przygodzie był arbitrem kilku spotkań, które obrosły legendą. Na przykład w 2017 był rozjemcą pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym PSG pokonało Barcelonę 4:0. Ten mecz był preludium do historii z rewanżu, gdzie Blaugrana po niesamowitej remontadzie zwyciężyła 6:1. Rok później w tej samej fazie na Marciniaka posypała się lawina krytyki po meczu Tottenham – Juventus (1:2), w którym nasz arbiter popełnił duże błędy. W 2023 roku sędziował w półfinale pogrom Realu Madryt przez Manchester City, kiedy podopieczni Pepa Guardioli wygrali 4:0. A w zeszłym sezonie niesamowite spotkania w 1/8 i 1/2 finału pomiędzy Atletico i Realem oraz Interem i Barceloną – w obu przypadkach były to rewanże. W derbach Madrytu arbiter miał absolutnie nietypową sytuację, gdy w konkursie jedenastek Julian Alvarez dwa razy dotknął piłkę – co dopiero – i to w wielkich kontrowersjach – wykazał VAR. Znowuż w pojedynku na Giuseppe Meazza widzieliśmy prawdziwy spektakl piłki. Gdy w 87. minucie Raphinia trafiał na 3:2 dla Barcelony, wydawało się, że jest pozamiatane. Wyrównał w doliczonym czasie Acerbi, a w dogrywce Nero-Azurri za sparwą Frattesiego przechyli szalę na swoją korzyść.

Szymon Marciniak od dekady prowadzi też mecze reprezentacji. Prowadził spotkania na Mistrzostwach Europy i Świata. W 2016 roku był rozjemcą meczów Hiszpania – Czechy, Islandia – Austria i Niemcy – Słowacja. Podczas Mundialu w Rosji sędziował spotkania Argentyna – Islandia i Niemcy – Szwecja z fenomenalnym trafieniem Kroosa w doliczonym czasie z rzutu wolnego. Na Mistrzostwach Świata w Katarze prowadził spotkania Francja – Dania i Argentyna – Australia, a na Euro 2024 Belgia – Rumunia i Szwajcaria – Włochy.

Na deser zostawiliśmy oczywiście największe sukcesy polskiego sędziego. Czyli sędziowane finały. Najpierw finał Klubowych Mistrzostw Świata 2024, w którym Manchester City pokonał Fliminense 4:0. City zapewniło sobie udział w turnieju poprzez wygranie Ligi Mistrzów w 2023 roku, który również prowadził polski sędzia – Anglicy pokonali Inter Mediolan 1:0 po golu Rodriego. No i nade wszystko mecz meczów, najważniejsze wydarzenie w czteroleciu światowej piłki, czyli finał Mistrzostw Świata 2022 w Katarze: Argentyna – Francja. Finał niebanalny, bo z dwoma golami Leo Messiego i hat-trickiem Kyliana Mbappe. Marciniak był świadkiem ukoronowania Leo Messiego jako najlepszego piłkarza w historii futbolu, zwieńczającego swoją piękną karierę tytułem Mistrza Świata.

Ma w swoim dorobku także prowadzone finały Cypru, Grecji i Albanii oraz Superpuchar Europy.

Przechodząc do spraw przyziemnych – w obecnym sezonie Marciniak prowadził cztery spotkania ekstraklasy, w których pokazał 16 żółtych kartek (średnio 4 na mecz) i ani jednej czerwonej. Podyktował jeden rzut karny – dla Pogoni w meczu z Arką.

Oficjalnie prowadził tylko jedno wspomniane spotkanie GKS Katowice, natomiast na uwagę zasługuje fakt, że Marciniak był gościem specjalnym i sędzią podczas turniejów Spodek Super Cup 2024 i 2025. W obecnym roku zrobił też rzecz niesamowitą – prowadząc mecz w Arabii Saudyjskiej wieczorem dzień przed turniejem, sobie tylko znanymi sposobami przemieścił się do Katowic, by w Spodku już być około godziny 15.00 zwartym i gotowym do pracy.

Będzie to pierwszy Klasyk Szymona Marciniaka, bo mimo wielu wybitnych spotkań, nie udało mu się jeszcze poprowadzić hiszpańskiego El Clasico pomiędzy Realem Madryt i Barceloną.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Żółty kocioł dał koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Radomiak Radom wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Joao Henriques. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Joao Henriques (trener Radomiaka Radom):
Nie mam zbyt wiele do powiedzenia. GKS strzelił trzy bramki, my dwie. Tyle mam do powiedzenia. Nasi zawodnicy do bohaterowie w tym meczu. Będziemy walczyć dalej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Ważny moment dla nas, bo pierwsza przerwa na kadrę to taka pierwsza tercja tej rundy i mieliśmy świadomość, że musimy zdobywać punkty, aby nie zakopać się. Wiadomo, jeśli chodzi punkty nie zdarzyło się nic zjawiskowego. Mamy siódmy punkt i to jest dla nas cenna zdobycz, a dzisiejszy mecz był bardzo ważnym egzaminem piłkarskiego charakteru, piłkarskiej złości i udowodnienia samemu sobie, że tydzień później możemy być bardzo dobrze dysponowani i możemy zapomnieć, że coś nam nie wyszło. Bo sport ma to do siebie, że co tydzień nie będziesz idealny, świetny i taki, jak będziesz sobie życzył. Ważne jest, jak sportowiec z tego wychodzi.

Tu nie chodzi o to, że nam się udało cokolwiek, bo udać to się może jeden raz, ale jak wychodzimy i zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy w opałach – a byliśmy w nich także w tym meczu. Graliśmy bardzo energetyczną pierwszą połowę, mogliśmy strzelić więcej bramek, a schodziliśmy tylko z remisem. Ze świadomością, że straciliśmy dwie bramki, a sami mogliśmy strzelić dużo więcej. No ale jednak obawa jest, że dwie straciliśmy.

Siła ofensywna Radomiaka jest ogromna, ci chłopcy są indywidualnie bardzo dobrze wyszkoleni, są szybcy, dynamiczny, niekonwencjonalni. Bardzo trudno się przeciw nim gra. Zresztą kontratak na 1:0 pokazywał dużą klasę. Niesamowicie jestem dumny ze swoich piłkarzy, że w taki sposób narzucili swoje tempo gry, byli w pierwszej połowie drużyną, która dominowała, stworzyła wiele sytuacji bramkowych, oddała wiele strzałów, miała dużo dośrodkowań. To była gra na tak. Z tego się cieszę, bo od tego tutaj jesteśmy. W drugiej połowie przeciwnik po zmianach, wrócił Capita, Maurides, także ta ławka również była silna. Gra się wyrównała i była troszeczkę szarpana. Natomiast niesamowicie niosła nas publika, dzisiaj ten nasz „żółty kocioł” był niesamowity i serce się raduje, w jaki sposób to odtworzyliśmy, bo wiemy jaką drogę przeszliśmy i ile było emocji. Druga połowa była świetnym koncertem i kibice bardzo pomagali, a bramka Marcina była pięknym ukoronowaniem. Skończyło się naszym zwycięstwem i możemy być bardzo szczęśliwi. Co tu dużo mówić, jeżeli w taki sposób GKS będzie grał, to kibiców będzie jeszcze więcej i ten nasz stadion, który tak nam pomaga, będzie szczęśliwy.

Bardzo cenne punkty, ważny moment, trochę poczucia, że dobra teraz chwila na odpoczynek ale za chwilę zabieramy się do ciężkiej roboty, bo jedziemy do Gdańska i wiadomo, jak ważne to będzie dla nas spotkanie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga