Piłka nożna
Oceny za wyrzucenie Słoni
Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za niedzielną wygraną z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza. Waszymi głosami na MVP spotkania został wybrany Eman Marković, strzelec dubletu.
Dawid Kudła (4-) – Więcej strzałów od niego obronił Marcin Wasielewski, goście jednak też nie dawali praktycznie żadnych okazji do popisów na linii. Przytomny w sytuacjach podbramkowych, parę razy koledzy nie zapewnili mu najspokojniejszego meczu.
Alan Czerwiński (4) – Pewnie się wynudził w tym meczu. Nie stworzył za dużo w ofensywie, a Bruk-Bet zbytnio nie sprawdzał czujności naszych obrońców poza pojedynczymi, krótkimi okresami meczu.
Arkadiusz Jędrych (4) – Ma ten instynkt strzelecki, dwa razy był bliski pokonania Chovana. Na jego konto spada to, że Kamil Zapolnik obrócił się przy jedynej bramce dla Termalici. Niebezpiecznie machnął się w końcówce, natomiast jego błąd został od razu naprawiony.
Lukas Klemenz (4) – Kolejny klasowy występ naszego defensora, swoimi wślizgami przypomina nieco Javiera Mascherano (na szczęście bez czerwonych kartek). Podręcznikowy występ, oprócz trzymania pozycji potrafił przytomnie reagować na sytuację boiskową i podejmować odpowiednie ryzyko. Po swojej dwukrotnej interwencji z okolic 55. minuty zasłużenie zebrał brawa z trybun.
Marcin Wasielewski (5-) – Podobnie jak Jirka, nie miał okazji do pokazania się w akcjach ofensywnych. Zapoczątkował kontratak, przy którym Marković przekroczył prędkość światła, w drugiej połowie dobrze wyczuł moment i urwał się linii defensywnej lewą flanką – koledzy nieco zaspali i pozbawili go szansy na asystę. Uratował nas także przed stratą bramki ku rozpaczy Fassbendera. Na minus zbyt optymistyczna próba uratowania piłki z 11. minuty po wygranym pojedynku przy linii, mogło się skończyć asystą dla rywali.
Mateusz Kowalczyk (5-) – Podobno podczas absencji naoglądał się naszych szczypiornistów; zobaczył miejsce w bramce i rzucił tam piłką. Obrońca nieco spanikował i dzięki temu bramka została uznana za legalną i samobójczą, przechodząc do historii Ekstraklasy. Pierwsze minuty, co zrozumiałe, miał nieco słabsze i brakowało tych automatyzmów, z czasem wskoczył na swój poziom i udokumentował to zespołową bramką.
Sebastian Milewski (4) – Bardzo standardowy mecz, znowu dostał mniej zadań ofensywnych od kolegów ze środka pola. Mimo rywalizacji na jego pozycji nie gra tak, żeby ktokolwiek domagał się sprawdzenia innego wariantu niż z nim jako tą głębiej ustawioną szóstką.
Erik Jirka (4-) – Zasadniczo nie było większej potrzeby, by musiał błyszczeć w tym spotkaniu. Łatwo dał się ograć Hilbrychtowi, odkuł się przy akcji bramkowej przytomnym zagraniem. Solidny występ.
Bartosz Nowak (4-) – Znowu de facto zalicza asystę, po jego rzucie rożnym Szkurin zachował się najprzytomniej w polu karnym. Posłał kilka świetnych piłek kolegom, to przedostatnie podanie przy bramce na 3:0 było kluczowe. Jak co mecz, wydaje się, że parę razy mógłby rozwiązać akcję w prostszy sposób, ale jeśli to jest mecz, który jest postrzegany w wykonaniu ligowca roku jako średni, to tylko i wyłącznie pokazuje jego przydatność dla tej ekipy.
Eman Marković (6, MVP) – Długo czekaliśmy na jego rozwinięcie skrzydeł, głównie (wierząc trenerowi) za sprawą nauki wymagającej gry defensywnej zespołu. Warto było jednak dać czas takiemu zawodnikowi. Strzela dwie bramki w kolejnym meczu, bije rekordy sprinterskie, z Termalicą dokłada asystę… A Arkadiusz Jędrych spokojnie mówi, że stać go na jeszcze więcej. Co tu dużo mówić, Haaland musi mocno powalczyć o swoją pozycję w reprezentacji!
Ilja Szkurin (5-) – Patrząc na niego, odnosi się wrażenie, że ma zdecydowanie zbyt wiele pomysłów w głowie. Przy asyście do Emana i przy własnym trafieniu pazernie, do końca trzymał się jednego planu i przyniosło mu to efekty. Zanim wejdzie w pole karne, jest prawdopodobnie w topowej trójce napastników ligi. Dopóki forma strzelecka innych kolegów dojeżdża, to taki Ilja jest ważnym elementem zespołu.
Damian Rasak (bez oceny) – Uroki wejścia przy wyniku 5:1. Był pod grą, ale nie musiał za dużo zrobić.
Mateusz Wdowiak (bez oceny) – Praktycznie bez piłki przy nodze. Gdyby lepiej zrozumiał się z Kokosińskim, to pewnie skończyłby mecz z bramką. Druga bramka gości nie została uznana, w innym wypadku to większość odpowiedzialności spadłaby na niego.
Marcel Wędrychowski (bez oceny) – Kilka razy sprogresował akcję, lecz mało które jego zagranie przynosi drużynie konkrety. Gra z dużą intensywnością, czekamy aż w którejś końcówce przypieczętuje swój występ liczbą.
Jakub Kokosiński (bez oceny) – Błędy bramkarza trzeba wykorzystywać i to zrobił Jakub, zabierając mu piłkę przed polem karnym. Szkoda braku zrozumienia z Wdowiakiem, to przepuszczenie piłki byłoby ze sprytniejszych „asyst” w tym sezonie Ekstraklasy.
Adrian Błąd (bez oceny) – Nie miał okazji zbytnio się pokazać.
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Piłka nożna
Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem
Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.


Najnowsze komentarze