Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Plan przygotowań GKS-u Katowice czyli przegląd doniesień mass mediów wielosekcyjnej GieKSy
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej oraz siatkówki GieKSy.
W trakcie trwających przygotowań do startu sezonu piłkarskiego drużyny kobiece i męskie rozegrały test-mecze. Piłkarki rozegrały dwa sparingi, w pierwszym przegrały z uczestniczkami mistrzyniami Litwy drużyną FK Gintra-Universitetas 0:4 (0:1). W drugim pokonały mistrzynie Polski Czarne Sosnowiec 3:1 (2:0). Piłkarze wygrali z kolei, z rywalami z Fortuna I Ligi Sandecją Nowy Sącz 1:0 (0:0). Do składu drużyny męskiej dołączył Hubert Sadowski.
Dla sekcji siatkówki został ogłoszony plan przygotowań, do drużyny dołączył Damian Kogut.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Cenna lekcja futbolu dla GieKSy od uczestniczek Ligi Mistrzyń
GKS Katowice rozegrał pierwszy mecz sparingowy podczas letniego obozu przygotowawczego w Siedlcach. Podopieczne Witolda Zająca uległy 0:4 mistrzyniom Litwy, FK Gintra-Universitetas.
Starcie to nie przebiegało pod wyraźne dyktando żadnej ze stron, lecz w piątkowym pojedynku znacznie lepszą skuteczność zaprezentowały nasze północno-wschodnie sąsiadki. W pierwszej połowie padł tylko jeden gol, a jego autorką została Tristan Corneil. Po zmianie stron do siatki szóstej drużyny Ekstraligi trafiały również kolejno Paulina Sarkanaitė, Rimantė Jonušaitė oraz Madison Gibson.
W barwach katowickiego klubu swój debiut zanotowała pozyskana niedawno Olimpii Szczecin Amelia Bińkowska. Na placu gry pojawiła się również utalentowana bramkarka Kinga Seweryn, grająca wiosną na wypożyczeniu w ROW-ie Rybnik.
– Rywal był bardzo wymagający, bo zdecydowanie bardziej doświadczony. Na dodatek dysponujący bardzo dobrymi warunkami fizycznymi. Mimo to w pierwszej połowie spotkania to my mieliśmy przewagę na boisku. Po przerwie dominował już zespół z Litwy. Szkoda straconych goli po dość prostych błędach. W okresie przygotowawczym będziemy pracować nad tym, by takich sytuacji unikać. Czasu jest sporo, bo do startu ligi mamy ponad miesiąc. Cieszy, że w Siedlcach mamy doskonałe warunki do pracy – od boisk, przez hotel i wyżywienie, po odnowę biologiczną – powiedział trener Witold Zając cytowany przed oficjalną stronę internetową GKS-u Katowice.
– Wynik nie odzwierciedla w pełni obrazu gry, który miał miejsce na boisku. Wysokie zwycięstwo nie przyszło tak łatwo, jak mogłoby się wydawać, patrząc na tablicę wyników. Nasze doświadczenie i trafne decyzje pozwoliły nam objąć prowadzenie, a kontrolując przebieg meczu stworzyliśmy kolejne szanse, które tym razem udało nam się dobrze wykorzystać – wtórował mu w rozmowie z klubową stroną Rimantas Viktoravičius, szkoleniowiec mistrzyń Litwy, które rywalizację w Champions League rozpoczną 18 sierpnia potyczką z estońską Florą Tallin.
[…] Sparing
GKS Katowice – FK Gintra-Universitetas 0:4 (0:1)
Corneil, Sarkanaitė, Jonušaitė, Gibson
GKS Katowice: Klimek – Hajduk, Tkaczyk, Łasicka, Kłoda, Parczewska, Turkiewicz, Maciążka, Bińkowska, Konkol, Lizoń
Grały także: Seweryn, Grzegorczyk, Brzęczek
tylkokobiecyfutbol.pl – Ekstraligowa giełda transferowa: notowanie siódme
Transferowe okienko otwarte w najlepsze – w Ekstralidze dzieje się sporo! Zapraszamy na przegląd transferowy!
[…] GKS KATOWICE
PRZYBYŁY: Amelia Bińkowska (Olimpia Szczecin), Kinga Seweryn (powrót z wypożyczenia do TS ROW Rybnik), Matylda Bujak (Medyk POLOmarket Konin)
mogą przyjść: Emila Zdunek, Alicja Dyguś
ODESZŁY: Jessica Ludwiczak (Lotos), Klaudia Miłek (Górnik Łęczna), Zofia Buszewska (Czarni Sosnowiec)
mogą odejść: Kinga Kozak
sportslaski.pl – Kto się wzmacnia, a kto osłabia? Sprawdź śląski niezbędnik transferowy
[…] GKS Katowice
Przychodzą:
Oskar Repka – Pogoń Siedlce, wolny transfer (24.06.2021)
Dawid Kudła – Górnik Zabrze, wolny transfer (29.06.2021)
Filip Szymczak – Lech Poznań, wypożyczenie (02.07.2021)
Hubert Sadowski – Pogoń Szczecin, wypożyczenie (07.07.2021)
Odchodzą:
Bartosz Mrozek – Lech Poznań, koniec wypożyczenia (17.06.2021)
Piotr Kurbiel – Olimpia Elbląg, koniec kontraktu (17.06.2021)
Michał Gałecki – ?, koniec kontraktu (17.06.2021)
Mateusz Flak – Unia Dąbrowa Górnicza, koniec wypożyczenia (30.06.2021)
Patryk Grychtolik – ?, koniec kontraktu (30.06.2021)
sportdziennik.com – Jest czwarty stoper
Hubert Sadowski to nowy obrońca GieKSy. 21-latek został wypożyczony na rok z Pogoni Szczecin.
Ostatni sezon też spędził na wypożyczeniach – najpierw do I-ligowego Stomilu Olsztyn, a następnie II-ligowej Skry Częstochowa, z którą świętował awans. Teraz zagra w innym beniaminku zaplecza elity. Katowiczanie postanowili dopełnić czwórkę stoperów. Już zimą kontrakt przedłużył kapitan Arkadiusz Jędrych, latem dokonał tego Grzegorz Janiszewski, ważne z kolei były umowy Michała Kołodziejskiego i Mateusza Brody.
Zapadła jednak decyzja, że ten ostatni zostanie wypożyczony, by regularnie łapać minuty w niższej lidze. Poza Jędrychem, Janiszewskim, Kołodziejskim i Sadowskim, na środku obrony mogą grać też nominalni defensywni pomocnicy Oskar Repka i Bartosz Jaroszek, ale w obliczu wypożyczenia zawodnika „portowców” raczej nie będzie takiej potrzeby.
GKS Katowice. Stadion będzie później?
[…] Firma Mirbud ze Skierniewic złożyła odwołanie od wyników przetargu na budowę kompleksu sportowego ze stadionem, halą i boiskami treningowymi, który ma powstać w rejonie autostrady A4 przy ulicach Dobrego Urobku, Upadowej i Bocheńskiego. Koperty z ofertami zostały otwarte w połowie kwietnia, a zwycięzcę przetargu katowicki Urząd Miasta ogłosił 22 czerwca, wskazując na NDI. Sopocka firma, która w mieście stawiała już baseny, przebudowywała centrum czy modernizowała torowiska i drogi, zaoferowała wykonanie inwestycji za niespełna 167 milionów złotych netto. Tylko ona zmieściła się w założonym przez miasto budżecie, wynoszącym blisko 187 mln zł netto. Niżej – kolejność nieprzypadkowa – zostały ocenione oferty Mirbudu (214 mln zł), stołecznego Budimexu (248 mln) czy Bielskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego (248 mln zł).
Ta pierwsza firma, ze Skierniewic, wniosła odwołanie, argumentując, że – jak czytamy na portalu katowice24.info – w jej ocenie zwycięska oferta NDI nie spełnia wymogów formalnych, dlatego Urząd Miasta jako inwestor wybrał zwycięzcę na podstawie błędnych przesłanek. Teraz Katowice włączają tryb oczekiwania na termin rozprawy w Krajowej Izbie Odwoławczej. Trudno stwierdzić, jak mocno odbije się to na budowie stadionu i czasie realizacji inwestycji. Jeszcze kilka tygodni temu wiceprezydent Waldemar Bojarun podtrzymywał deklarację, że w 2021 roku zostanie wbita symboliczna pierwsza łopata. Od dnia podpisania umowy wykonawca będzie miał 3 lata na budowę, dlatego teoretycznie w 2024 roku 15-tysięczny stadion i 3-tysięczna hala powinny już stać. A jak będzie? To pytanie na razie pozostaje bez odpowiedzi, choć trudno tu też rozdzierać szaty i być zaskoczonym, bo procedura odwoławcza przy tak dużych inwestycjach publicznych to norma.
GKS Katowice. Młodzi (nie) na jutro
Na zakończenie zgrupowania w… Katowicach podopieczni Rafała Góraka pokonali 1:0 Sandecję, z którą już w sierpniu walczyć będą przy Bukowej o I-ligowe punkty. Do drużyny dołącza nowy prawy obrońca.
GieKSa zagrała na dwa składy – pierwszy tworzyli wyłącznie zawodnicy, którzy stanowili już o sile zespołu w II lidze. W tym drugim pojawiło się m.in. czterech graczy zakontraktowanych tego lata – Dawid Kudła, Hubert Sadowski, Oskar Repka, Filip Szymczak – ale też testowani.
Dla obu zespołów okoliczności sobotniego spotkania były podobne – gospodarze kończyli nim zgrupowanie w… Katowicach, zaś sądeczanie – w Rybniku-Kamieniu. Dla kibiców GieKSy wygrana z ligowym rywalem, z którym już w sierpniu drużyna walczyć będzie przy Bukowej o punkty, to pewien promyk optymizmu – zwłaszcza że do zera.
– Ja w ogóle na to tak nie patrzę. W lidze to będzie całkiem inny mecz, całkiem inne realia. Planując sparingi chciałem, by rywale wieszali nam poprzeczkę wysoko. Z Sandecją tak właśnie było. Spodziewam się też trudnej przeprawy z GKS-em Bełchatów, Zagłębiem Sosnowiec. Jestem zadowolony z tego, co osiągnęliśmy sobotnim sparingiem, ale z meczami ligowymi to nie miało nic wspólnego – zaznaczał Górak.
Już wcześniej katowiczanie podziękowali Kamilowi Lukoszkowi z rezerw Górnika Zabrze, na dłużej w beniaminku I ligi nie zakotwiczą też ci młodzi, którzy wystąpili z Sandecją.
– Fajni chłopcy, ale jeszcze mają czas. Oglądaliśmy ich nie z myślą, że od razu zaatakują wyjściowy skład. To byli tacy „na jutro”. Nie oceniam ich źle, nie przekreślam, nie weryfikuję negatywnie, ale w I lidze mieliby trudno o grę – stwierdził szkoleniowiec GieKSy, która jest blisko ogłoszenia letniego wzmocnienia nr 5.
Uzupełni prawą obronę, na której ostał się jedynie Zbigniew Wojciechowski, sprowadzając definitywnie zawodnika z ekstraklasowego klubu, ale występującego ostatnio na niższych poziomach centralnych. Do dyspozycji trenera Góraka nie było jedynie skrzydłowego Szymona Kiebzaka.
– Mam nadzieję, że już za chwilę wejdzie w pełny trening – poinformował szkoleniowiec.
Kolejny sparing katowiczanie rozegrają w środę o 18.00 ze spadkowiczem z zaplecza ekstraklasy, czyli Bełchatowem. O ile nie będzie ulewy – znów wybiegną na główną płytę stadionu przy Bukowej. Trener Górak dał swoim zawodnikom 2 dni wolnego.
– Decyzja o tym, by zorganizować zgrupowanie w Katowicach, okazała się trafiona. Jestem bardzo zadowolony z jakości boisk. Przy takich upałach o to trudno, bo murawy wysychają, ale my mieliśmy je doskonale przygotowane i pod ręką. Byłem pewny, że będzie OK. Wszystko funkcjonowało tak, jak należy.
Trzeba odpocząć, bo było widać gołym okiem podczas sparingu, że zawodnicy mają w nogach obciążenia. Dlatego przyda się chwila oddechu. Spotykamy się we wtorek po południu – powiedział Górak.
SIATKÓWKA
siatka.org – Plan przygotowań GKS-u Katowice
Znamy szczegóły planu przygotowań siatkarzy GKS-u Katowice do najbliższego sezonu PlusLigi oraz ich sparingowych rywali. Mecze kontrolne podopieczni Grzegorza Słabego rozpoczną pod koniec sierpnia.
Do końca lipca zawodnicy GKS-u Katowice będą realizowali indywidualne plany treningowe przygotowane przez sztab szkoleniowy klubu. Okres przygotowawczy drużyny trenera Grzegorza Słabego rozpocznie się 2 sierpnia. W pierwszych dwóch dnach zawodnicy przejdą badania siły i mocy w Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach oraz badania lekarskie w Klinice Rehabilitacji Funkcjonalnej AMED. Następnie przejdą badania sprawnościowe i testy w ramach diagnostyki funkcjonalnej pod okiem trenera przygotowania motorycznego Piotra Karlika i fizjoterapeuty Grzegorza Rzeteckiego.
Przed startem turnieju siatkówki plażowej PreZero Grand Prix (5-8 sierpnia, Kraków) zespół odbędzie treningi na siłowni oraz ogólnorozwojowe zajęcia na piasku. – Od poniedziałku do czwartku będziemy trenować dwa razy dziennie, w piątki będzie się odbywał jeden trening. Weekendy będą wolne z wyjątkiem dni, w których rozgrywane będą sparingi – powiedział trener Słaby.
Znamy już rozkład gier sparingowych, jakie rozegra GKS Katowice przed startem kolejnego sezonu PlusLigi, zaplanowanego na 2 października. Okres gier kontrolnych rozpoczniemy 27 sierpnia od spotkania w hali OS Szopienice z BBTS-em Bielsko-Biała, a zakończymy go turniejem w Gorlicach (23-24 września) z udziałem Stali Nysa, Cuprum Lubin oraz LUK Politechniki Lublin, beniaminka PlusLigi.
Plan sparingów GKS-u Katowice przed sezonem 2021/2022:
27 sierpnia: BBTS Bielsko-Biała (Katowice)
4 września: Stal Nysa (Nysa)
10-11 września: dwa mecze z Grupa Azoty ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle (Katowice, Głogówek)
17-18 września: dwa mecze z Aluron CMC Wartą Zawiercie (Katowice, Zawiercie)
23-24 września: turniej w Gorlicach (Stal Nysa, Cuprum Lubin, LUK Politechnika Lublin)
Nowy przyjmujący w GKS-ie
Do drużyny GKS-u Katowice na sezon 2021/22 dołączył 24-letni przyjmujący Damian Kogut. Nowy siatkarz GieKSy to wychowanek SKPS-u Dunajec Nowy Sącz, a także były zawodnik pierwszoligowego klubu Exact System Norwid Częstochowa, w którym występował nieprzerwanie od 2013 roku.
Mierzący 191 centymetrów przyjmujący od kilku sezonów był czołową postacią klubu spod Jasnej Góry. W 32 meczach ostatniej edycji Tauron 1. Ligi Kogut zdobył 462 punkty (398 atakiem, 38 blokiem, 26 asów serwisowych), a także 4 statuetki MVP.
Tym samym znalazł się na 3. miejscu w klasyfikacji najlepiej punktujących graczy sezonu, a ponadto w ligowych statystykach zajął 1. miejsce w rankingu przyjmujących (59,37 proc.). Postawa Damiana Koguta pomogła Norwidowi Częstochowa w zajęciu na koniec sezonu 2020/21 piątej lokaty, najlepszej w historii klubu. W 2018 roku siatkarz zajął 3. miejsce w Akademickich Mistrzostwach Polski.
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.
GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.
Felietony Piłka nożna
Post scriptum do Jagi i Cracovii
Miniony tydzień był dla naszej redakcji bardzo pracowity. Dwa wyjazdowe mecze w ciągu kilku dni to operacja logistyczna i organizacyjna. Myślę jednak, że podołaliśmy. Wszystko w imię GieKSy. Zapraszamy do zobaczenia wyjazdów do Białegostoku i Krakowa okiem redakcji. A teraz mamy dwa tygodnie przerwy od piłki i czekamy na Wisłę Płock. Niech teraz koledzy z sekcji hokejowej przejmują pałeczkę, bo przed GieKSą bardzo ważne wyzwanie.
1. Białystok przekładany był dwa razy. Za trzecim w końcu mecz doszedł do skutku, ale wiadomo – że był to środek tygodnia, wtorek godzina dziewiętnasta. W związku z tym z redakcji pojechaliśmy we dwójkę: ja i Misiek, ale w samochodzie jechało nas pięciu.
2. Wyjazd z Katowic był gdzieś po dziesiątej. Ładna pogoda, to i droga mijała szybko. Na ten jeden z najdalszych wyjazdów w sezonie.
3. Po kilku godzinach byliśmy na Podlasiu. Czas mieliśmy tak dobry, jak chyba nigdy wcześniej, bo było nieco po piętnastej. Postanowiliśmy więc skierować swoje kroki do Gospody Podlaskiej, znanej nam z poprzedniego sezonu, a mi jeszcze dodatkowo z wyjazdu na ten niedoszły mecz w listopadzie.
4. Miejscówka godna polecenia – na samym Rynku. Zaparkowaliśmy jakimś cudem praktycznie tuż pod tym lokalem. Wówczas byliśmy w niedzielę, więc były tłumy. Teraz – w środku tygodnia o piętnastej – niemal pustki.
5. No to wzięliśmy się za solidne jedzenie. Ja zamówiłem rosół z pielmieni, mielone na patyku i kartacza, Patryk mega xxl schaboszczaka, a reszta ekipy placki. Było to solidne jadło przed meczem.
6. W samej knajpie sporo było ciekawych elementów, jak ta stara przymocowywana maszynka do mielenia czy… czerwona gitara. Czy obrazek z Samych Swoich. W sympatycznej atmosferze oczekiwaliśmy spotkania.
7. Nadal mając jeszcze dużo czasu zrobiliśmy spacer po rynku. Weszliśmy do wielkiego kościoła – w zasadzie Bazyliki Mniejszej WNP. Imponujący obiekt. Można było się na chwilę wyciszyć przed nadchodzącym zgiełkiem.
8. Napis Białystok na kółkach, przesuwany jest. Pamiętam, że w listopadzie był w innym miejscu, teraz bliżej stricte Rynku. Rekwizyt popularny do robienia sobie przy nim zdjęć. O ile to można nazwać rekwizytem.
9. Wróciliśmy do samochodu i czas było zbierać się na stadion. Oczywiście – jak często to ostatnio bywa – na drodze widzieliśmy autobus z drużyną. Śmiesznie wyszło, bo robiłem zdjęcie jakiegoś grafa i coś zielonego mi przed nosem przejechało i przeszkodziło.
10. Wkrótce byliśmy pod stadionem. Przejechaliśmy skręt, więc musieliśmy go objechać, ale zaprowadziło nas to prosto do bramy wjazdowej, którą dobrze pamiętaliśmy w lutego i listopada poprzedniego roku. Samochód zostawiliśmy na parkingu i poszliśmy odebrać akredytacje.
11. Udaliśmy się na stadion, gdzie na wejściu przeszukuje się także dziennikarzy (rzadkość). I można było pobuszować po stadionie. Poszliśmy do stanowiska z klubowymi gadżetami, jednego, a później drugiego na VIP-ach. Do meczu pozostawało jeszcze sporo czasu, więc trybuny świeciły pustkami. A cały dzień był słoneczny, więc i temperatura była przystępna.
12. Potem przyszedł czas na herbatkę w sali konferencyjnej. Komentatorzy Canal Plus – Gabriel Rogaczewski i Tomasz Wieszczycki dywagowali, jak będzie wyglądać to spotkanie i wietrzyli – zgodnie z logiką ekstraklasy – przełamanie Jagiellonii.
13. Udaliśmy się na prasówkę, na dobrze nam znane miejsca. Stanowisko prasowe przyjemne, bez rewelacji, ale wystarczające. Jest dziurka na kable, solidny blat i… niepotrzebna szybka między blatami konkretnych stanowisk. W zamierzeniu służy oddzieleniu dziennikarzy, żeby mieli większy komfort. W praktyce – jest to utrudnienie w obserwacji meczu, bo głowa odruchowo tę szybę chce ominąć, patrząc na boisko. A widoczność? Bez zarzutu.
14. Przed meczem odbyła się uroczystość wręczenia trenerowi Siemieńcowi tablicy upamiętniającej jego 100 meczów w Jagiellonii. Kibice w Białymstoku go kochają. Skandują jego nazwisko często, skandowali i teraz. Trudno się dziwić.
15. Wkrótce rozpoczął się mecz. Gospodarze szybko objęli prowadzenie w sytuacji, w której nikt się tego nie spodziewał. Piłkarze o nazwisku Pozo mieli swój moment, dzień wcześniej Jose z Pogoni trafił dwa razy, teraz Alex tak odbił piłkę głową, że ta ku zaskoczeniu wszystkich wpadła do siatki.
16. Drugi raz pokonała nas legenda Jagi Taras Romanczuk. Piłkarz wiosną zeszłego roku strzelił zwycięskiego gola, teraz trafił do szatni, dając swojej drużynie prowadzenie 2:0.
17. Kibice Jagi bardzo głośno dopingowali, Katowiczanie na sektorze gości też odgryzali się, mimo, że byli w liczbie niemal czterokrotnie niższej niż w listopadzie na niedoszłym meczu.
18. Humor w przerwie był kiepski. Na szczęście można go było sobie poprawić na VIP-ach, gdzie było pyszne jedzonko. W sumie to można było tam zostać, ale zaraz była druga połowa. Co ciekawe, miejsce to miało klimat, jak dyskoteka, taka była gra świateł. Ciekawa opcja.
19. W drugiej połowie GKS dążył do zdobycia bramki. Gra wyglądała dużo lepiej. W końcu Erik Jirka trafił do siatki notując swoje pierwsze trafienie w barwach GieKSy. Na wyrównanie niestety nie starczyło czasu.
20. GieKSa przegrała drugi mecz w Białymstoku i na razie to się układa tak, że u siebie GieKSa wygrywa – dwa razy, a na Podlasiu triumfuje Jaga. W tym sezonie czeka nas jeszcze mecz ligowy na Nowej Bukowej. Chcielibyśmy, by ta passa była podtrzymana.
21. Po meczu tradycyjna nagrywka i trzeba się było zbierać na konferencje prasową. Dziennikarze Jagiellonii wniebowzięci, cieszyli się. A my ze skwaszonymi minami robiliśmy swoje materiały, galerie itp.
22. Trener Górak starał się wyciągnąć pozytywy i była nimi dla niego ta druga połowa. Fakt, Katowiczanie nie załamali się dwubramkową stratą, tylko grali swoje i częściowo udało im się je odrobić.
23. Za to Adrian Siemieniec na moje pytanie o Puchar Polski zażartował, że teraz to oni są drudzy, skoro z nami przegrali. Nie tak szybko – Jaga będzie druga, jak GieKSa zdobędzie Puchar Polski. O tym wszyscy marzymy, a finalista pucharu przecież kiedyś w Europie występował, później zmieniono ten przepis.
24. Zostaliśmy jeszcze chwilę na sali i trzeba się było zbierać w długą podróż do Katowic. My tego wieczoru byliśmy niepocieszeni, ale co mieli powiedzieć kibice Bodo Glimt, którzy zaszli tak niesamowicie daleko w Lidze Mistrzów i w rewanżu ze Sportingiem roztrwonili trzybramkową przewagę z pierwszego meczu przegrywając 0:5.
25. Droga powrotna zajęła nam około pięć godzin. Myślałem, że będzie się dłużyć, tymczasem jakoś to przeleciało. W Katowicach byliśmy gdzieś przed czwartą. Trzeba było szybko iść spać, bo wkrótce miał nastać nowy dzień. A już w sobotę czekał nas mecz z Cracovią.
—-
26. Do Krakowa wybraliśmy się już w mocniejszym składzie, bo aż 5-osobowym. To znaczy 4 osoby z Katowic plus Marcin, który dotarł na własną rękę. Dzięki temu mogliście obejrzeć aż trzy fotogalerie z tego spotkania.
27. Dobrze, że po Białymstoku kolejny wyjazd był tak niedaleki. Można było i się wyspać, i potem w miarę wcześnie wrócić. Wyjeżdżaliśmy więc 11-12 zbierając osoby po drodze i ruszyliśmy do Małopolski. Oprócz wspomnianego Marcina pojechaliśmy w składzie: Werka, Flifen, Misiek i moja skromna osoba.
28. Pogoda była piękna, wiosenna. W samochodzie było co prawda nagrzane, natomiast na zewnątrz trochę chłodek był. Dawał się on potem we znaki – głównie w postaci wiatru – zarówno osobom na murawie, jak i nam – na koronie stadionu.
29. Droga przebiegła szybko i sprawnie. Godzinka i byliśmy w Krakowie. Zastanawialiśmy się, jak to będzie z tą całą „strefą czystego transportu”. Ale załatwiliśmy niezbędne pozwolenia i mogliśmy do centrum Krakowa wjechać.
30. Natrudziliśmy się, jeżeli chodzi o wjazd na obiekt. Nie wpuszczono nas na parking, mimo że w poprzednim sezonie zarówno na mecz z Cracovią, jak i Puszczą to miejsce parkingowe było dostępne. No nic, zaparkowaliśmy pod stadionem.
31. Potem zaczęła się jednak trochę farsa. Pierwsza rzecz – akredytacje. W poprzednim sezonie odbierało się je w jednej z budek/kas od strony ulicy Kałuży. I rzeczywiście, był napis akredytacje. Tyle, że pani powiedziała, że to są jakieś inne akredytacje. Cokolwiek to znaczy. A my mamy się kierować na drugą stronę stadionu – od ulicy Kraszewskiego.
32. Zaczęliśmy więc obchodzić stadion, przy czym rozdzieliliśmy się – Misiek i Werka poszli, a mnie z Flifenem zatrzymała kiełbasa. Mieliśmy ją w planie, ale skoro już przechodziliśmy obok grilla, stwierdziliśmy, że skonsumujemy ją teraz, żeby potem nie tracić czasu.
33. Kiełbaska solidna. Mogłaby być nieco bardziej przypieczona, ale była smaczna. Więc godnie. W atmosferze wiosennej, ładnej pogody i zbliżającego się meczu wuszcik zawsze na propsie.
34. Wracając do wspomnianej farsy. Zaczęliśmy ten stadion faktycznie obchodzić. To co się działo na ulicy Focha, czyli tej najgłówniejszej przy stadionie, wołało o pomstę do nieba. Najpierw przejeżdżały autokary, ale chyba opróżnione już z kibiców GieKSy. I policjant nie pozwolił przejść WZDŁUŻ stadionu. Tu był kordon. Potem drugi nie pozwalał przejść na drugą stronę ulicy. Musieliśmy czekać. Najlepsze jest to, że między jednym, a drugim kordonem na dwóch końcach tej krawędzi stadionu, normalnie chodzili sobie kibice.
35. W końcu przeszliśmy na drugą stronę, ale chcieliśmy też zahaczyć o sklep klubowy. Policjant znów nie pozwalał przejść, ale nagle ludzie zaczęli przechodzić i tyle.
36. Absurdalne jest to, że blokowali całościowo to miejsce, podczas gdy kompletnie nic się tam nie działo i nie było zagrożenia. Co oni wymyślili – nie wiem.
37. W sklepiku klubowym zakupiłem proporzec, to taka tradycja powoli. Warto mieć swoje prywatne muzeum. Jakiś gościu długo stał przy kasie, bo wysyłał kartkę do kogoś na świecie. Ciekawa i miła opcja.
38. W końcu dotarliśmy za siódme góry i siódme rzeki na ten drugi koniec stadionu. Była tam budka i akredytacje odebraliśmy. Skierowaliśmy się do bramy technicznej stadionu i weszliśmy na obiekt. Ufff.
39. Ostatecznie znów byliśmy bardzo długo przed meczem, więc te wszystkie perypetie nie spowodowały jakiegoś uszczerbku na naszym czasie i standardowych przygotowaniach do spotkania. Tyle dobrze.
40. Nieoczekiwanie weszliśmy bezpośrednio na salę konferencyjną. Przyznam, że jedną z lepszych. A już znakomite wrażenie robi ściana z proporczykami rywali Cracovii. Wygląda to po prostu przepięknie. To, jak udekorowane są niektóre sale konferencyjne, to mistrzostwo. Ogólnie – dużo stolików i siedzeń. Czysto, Schludnie. Bardzo przyjemnie.
41. Miejsce z powiedzmy cateringiem już nie przystaje do tej sali… To znowu jest jakieś brzydkie i miałkie. Dodatkowo herbata jest już gotowa w tych warnikach, a nie po prostu gorąca woda i że samemu można sobie zrobić herbkę. Dodam, że w przerwie podobno były jakieś kanapki, ale dziennikarze jak hieny rzucają się na nie zazwyczaj tak szybko, że jak ja przychodzę, to już nic nie ma.
42. Z naszej winy nie umieliśmy dostać się do miejsca, gdzie wchodzi się na media. Wchodziliśmy wszędzie, na jakieś vipy, do mixed zony. Próbowaliśmy bowiem przejść wnętrzem stadionu, a to było zgubne.
43. W końcu dotarliśmy do drzwi wejściowych i windą wjechaliśmy na górę. Później pokonywałem ten trakt kilkukrotnie, m.in. wybierając się znów poza stadion po nachosy, bo tej kiełby było nam za mało.
44. W końcu znaleźliśmy się na prasówce. Byłem tu w tym 2013 roku, kiedy GieKSa w przenikliwym zimnie (podobno) grała i przegrała. Rok temu nie dane mi było być świadkiem spektakularnej wygranej 4:3, jak i 6:0 z Puszczą. Miałem okazję natomiast oglądać poczynania Cracovii i Lecha.
45. I co mogę powiedzieć… Prasówka ta jest doskonała. Widok – fenomenalny. Blaty, kapitalne. Jest prąd, jest internet. Wszystko, co potrzeba, by w komforcie relacjonować mecz. Nie ma co gadać, być może jest to najlepsza prasówka w Polsce. Jak i cały stadion – trzeba przyznać – jest doskonały.
46. Jeszcze przed meczem przeszedłem się górą, żeby obadać, czy czegoś ciekawego tam nie ma. Przyznam, że jak spojrzałem jak ultrałatwo jest dostać się na dach, to nie dziwię się, że kibice Widzewa to wykorzystali. Oczywiście oni mieli nieco trudniejszy dostęp, bo trybuna z sektorem gości jest wyższa. Ale wyszło bardzo ciekawie. Jakkolwiek sam nie jestem zwolennikiem akcji chuligańskich, to cała ta sytuacja była naprawdę oryginalna i zabawna.
47. Nie pozostawało nic, jak czekać na mecz. Kibice gości powoli zapełniali sektor, wkrótce zaczęli się też schodzić gospodarze. Czekało nas – mieliśmy nadzieję – ciekawe piłkarskie widowisko.
48. GieKSa dominowała w pierwszej połowie, ale nie umiała tego udokumentować bramką. Cracovia natomiast kompletnie nie zagroziła bramce Strączka.
49. Dodam tylko, że sporo się mówiło o podyktowanym karnym dla krakowian, w wyniku ręki Klemenza. Ogólnie jednak nie było to podnoszone jako jakiś wielki skandal. Lukas tę rękę wystawił i sędzia miał argumenty.
50. Brak czerwonej kartki dla Klicha na początku meczu to jednak duża pomyłka sędziego. Alfa i omega polskiego sędziowania, czyli Adam Lyczmański, orzekł, że powinna być czerwień.
51. Kibice obu drużyn głośno dopingowali. Ze strony kibiców Cracovii padały stwierdzenia, że GieKSa była jedną z najgłośniejszych ekip, jakie w ostatnich latach zawitały na Kałuży.
52. Mecz był ostatecznie totalnym paździerzem, ale GieKSa powinna go wygrać. Niestety nie była zbyt zdecydowana w ofensywie, a Cracovia wykorzystała jeden błąd i strzeliła bramkę.
53. Wierzyliśmy do końca, że wynik meczu ulegnie zmianie, ale niestety. Przegraliśmy to spotkanie i jak niepyszni opuszczaliśmy prasówkę udając się na konferencję.
54. Pamiętam czasy z pierwszej czy drugiej ligi, kiedy trener Górak był po niektórych meczach mocno zdenerwowany. W ekstraklasie sobie takiej sytuacji nie przypominam. Widać po mowie ciała i postawie szkoleniowca, kiedy jest wybitnie wk..iony, a jednocześnie stara się to opanować. W trakcie konferencji gdy był zobowiązany odpowiadać na pytania, musiał robić dobrą minę do złej gry i włączać trochę dyplomacji, więc ten odczuwalny w atmosferze poziom napięcia nieco spadł.
55. Luka Elsner coraz lepiej mówi po polsku. Po konferencji zażartował sobie do dziennikarzy Cracovii: „To może na piwko?”. Ogólnie sympatyczny człowiek, choć ostatnio też mu nerwy puściły, gdy chciał odchodzić z Cracovii.
56. Oczywiście dziennikarze Cracovii szczęśliwi i z ulgą. Były śmiechy i śpiewki pod nosem. Ale też dało się wyczuć trochę sarkazmu w zdaniach, że teraz idą na puchary. Tutaj nie było widać typowo widzewskiej napinki.
57. Wszystkim się spieszyło, więc mieliśmy plan zaraz po konfie zbierać się do domu i w aucie robić materiały. Stracił się jednak gdzieś Flifen, więc udało nam się je dokończyć na sali.
58. Wynikła z tego przedziwna sytuacja, bo Flifen niby czekał na wywiad, a my mieliśmy informację, że autokar z piłkarzami już wyjeżdża nie tylko ze stadionu, ale i z Krakowa. Zastanawialiśmy się, czy Filip podczas wywiadu po prostu nie zauważył, że wszedł z piłkarzami do środka i odjechał w siną dal. Dodatkowo nie było z nim kontaktu.
59. Postanowiliśmy się zebrać i ruszyć do auta. Okazało się, że wywiad jest w toku. Jak to możliwe? Ano Mateusz Wdowiak został w Krakowie i to jego złapał nasz reporter. Dlatego tak śmiesznie wyszło.
60. Ruszyliśmy niepocieszeni do Katowic. Tyle dobrze, że po takim meczu nie czekała nas długa podróż powrotna. W Katowicach byliśmy około 19:30.
61. Teraz przerwa reprezentacyjna. Trzymamy kciuki za awans reprezentacji Polski do Mistrzostw Świata. Wygrać z Albanią, pokonać Shehu, a potem finał. Do boju Polska!
62. A za dwa tygodnie gramy z Wisłą Płock. I jak teraz mieliśmy trochę oddechu, to pojedynek z piłkarzami Mariusza Misiury będzie znów mega ważnym starciem.





































































Najnowsze komentarze