Dołącz do nas

Siatkówka

Podtrzymać zwycięską passę w meczach z gdańszczanami!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS KATOWICE – TREFL GDAŃSK 2 lutego (piątek) godz. 18.00

 

{RZECZYWISTOŚĆ}

Po przerwie na rozegranie turnieju finałowego o Puchar Polski, wracamy na ligowe parkiety i czeka nas bardzo trudne spotkanie w Szopienicach ze zwycięzcą tego turnieju, ekipą z Gdańska.

Dwie porażki z rzędu, z Łuczniczką i z ONICO znów stawiają naszych siatkarzy pod ścianą. W meczu z warszawianami GKS rozegrał jeden (zwycięski) bardzo dobry set, ale niestety zabrakło kontynuacji tej dyspozycji na dłuższym dystansie meczowym. Ten problem z utrzymaniem formy mamy już od dłuższego czasu, a gdy słabsze okresy przeważają nad tymi lepszymi, to trudno w takich momentach liczyć na wygrane lub jakieś zdobycze punktowe. Po porażce w Bydgoszczy, trener Piotr Gruszka wrócił do najczęściej wystawianej w tym sezonie – wyjściowej szóstki. I o ile z postawy Butryna, Quirogi i Kohuta można być częściowo zadowolonym, to już z pozostałej trójki graczy już nie. Dwutygodniowa przerwa od meczów dała możliwość „podreperowania” formy sportowej zespołu, więc miejmy nadzieję, że poskutkuje to lepszą dyspozycją całego naszego zespołu. Kluczem do wszystkiego wydaje się wciąż przezwyciężenie dołka „moralnego” drużyny, z którą to przypadłością sztab szkoleniowy nie radzi sobie już od dłuższego czasu. Oby tym razem z lepszym skutkiem zaprezentowała się przed własnymi kibicami.

W jakże innych nastrojach są kibice zespołu z Gdańska. Siatkarze Trefla okazali się sensacyjnym zwycięzcą Pucharu Polski, pozostawiając w pokonanym polu zarówno mistrza jak i wicemistrza Polski! Taki sukces da im tylko kolejnego potężnego „kopa” do dalszej gry i umocnienia wiary we własne umiejętności. Gdańszczanie tak naprawdę dysponują „zaledwie” siódemką solidnych graczy – gdzie tylko na środku siatki Grzyb zmienia się z McDonnellem – a reszta jest tylko uzupełnieniem. Siatkarze ci osiągnęli na tyle stabilną formę, że pozwala im na walkę o pierwszą szóstkę w lidze. Siłą napędową tego zespołu jest oczywiście atakujący Schulz i ewentualne zatrzymanie go może pomóc w walce o korzystny wynik spotkania. Oczywiście swoje dokładają na środku Nowakowski i na przyjęciu Szalpuk z Miką, a całością zawiaduje rozgrywający Sanders. Tak więc aby przeciwstawić się takiej sile, trzeba również ze swojej strony pokazać jakość i tego właśnie oczekujemy po naszym zespole.

Czeka nas twardy i ciężki bój w Szopienicach z Treflem, ale wiara w zwycięstwo zawsze będzie wśród kibiców naszej GieKSy przed każdym ze spotkań. Napawa optymizmem również fakt, że dotychczas GKS wygrał wszystkie trzy mecze ligowe z gdańszczanami, więc może ten rywal akurat nam pasuje i pasmo wygranych z tym przeciwnikiem zostanie podtrzymane.

 

Przewidywane wyjściowe szóstki:

GKS: Komenda, Butryn, Kohut, Pietraszko, Quiroga, Kapelus, Mariański (libero).
Trefl: Sanders, Schulz, Nowakowski, McDonnell, Szalpuk, Mika, Olenderek (libero).

 

{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}

sport.trefl.com – Trudny wyjazd „gdańskich lwów”

(…) Historia pojedynków katowiczan z gdańszczanami zdecydowanie przemawia za gospodarzami piątkowego starcia. W dotychczasowych trzech spotkaniach ekip Piotra Gruszki i Andrei Anastasiego trzykrotnie górą byli ci pierwsi, w dwóch meczach zwyciężając w ERGO ARENIE bez straty seta. W Katowicach natomiast gdańszczanie doprowadzili do tie-breaka, ale ostatecznie musieli uznać wyższość rywali. Co ciekawe, wyjazdowy mecz z zespołem Piotra Gruszki w ubiegłym roku także był wtedy pierwszym ligowym pojedynkiem żółto-czarnych po turnieju finałowym Pucharu Polski. Spotkanie – w odróżnieniu od najbliższego starcia, które rozegrane zostanie w Szopienicach – odbywało się w legendarnym, katowickim Spodku. W obecnym sezonie PlusLigi katowiczanie plasują się jak na razie na 12. miejscu ligowej tabeli, mając na swoim koncie siedem zwycięstw i jedenaście porażek. Choć ekipa Andrei Anastasiego zajmuje pozycję o sześć oczek wyższą, piątkowe starcie na pewno nie będzie należało do łatwych. Piotr Gruszka i jego zespół udowodnili już bowiem, że mają sposób na „gdańskie lwy”. Trzymamy kciuki, by w piątek zwycięska passa Katowic została przerwana, a gdańszczanie wrócili do domu z pełną pulą!  (…)

 

{HALA SPORTOWA}

GKS w zeszłym sezonie nie miał zbyt dobrego bilansu – 6 zwycięstw i 10 porażek w meczach „u siebie”, a w meczach rozegranych w Spodku, to 3 wygrane i 2 porażki – z Effectorem Kielce 0:3, BBTS-em Bielsko-Biała 3:0, LOTOS-em Treflem Gdańsk 3:2, Jastrzębskim Węglem 2:3 oraz na zakończenie kampanii z AZS-em Politechniką Warszawską 3:1. W tym sezonie katowiczanie zagrali trzy razy w tej hali przegrywając niespodziewanie 1:3 z Łuczniczką Bydgoszcz oraz 0:3 z mistrzem Polski, ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i ostatnio 0:3 z Resovią Rzeszów.
W hali w Szopienicach w poprzedniej kampanii mieliśmy bilans – 3 wygranych przy 8 przegranych – a więc bardzo słabo. W tym sezonie odnieśliśmy 3 zwycięstwa przy 3 porażkach, kolejno z MKS-em Będzin 3:0, z Dafi Społem 3:0, z Wartą Zawiercie 0:3 oraz z Cuprum 1:3 i w nowym roku z Czarnymi 3:1 i z ONICO 1:3.
Trefl Gdańsk, a właściwie to LOTOS Trefl Gdańsk w zeszłym sezonie w meczach wyjazdowych miała bilans 7 wygranych przy 9 przegranych. W obecnej kampanii Trefl uzyskał następujące wyniki: ze Skrą 0:3, z Wartą 3:0, z Jastrzębskim 3:2, z Resovią 3:0, z Olsztynem 3:2, z Dafi Społem 3:0, z Cuprum 3:2, z Czarnymi 3:1, z Łuczniczką 3:0 i z ONICO 0:3.

{HISTORIA}

Drużyna z Gdańska należy do jednych z nielicznych w PlusLidze, z którą GieKSa wygrała wszystkie spotkania i oby tak zostało po kolejnym meczu obu ekip.
Pierwszy mecz odbył się w Ergo Arenie w dniu 30 listopada 2016 roku, gdzie LOTOS Trefl przegrał z GKS-em 0:3 (18:25, 22:25, 20:25). Punkty wtedy zdobywali; LOTOS: Schulz 11, Paszycki 8, Mika 7, Gawryszewski 5, Pietruczuk 3, Jakubiszak 2, Masny 2, Stępień 1, Romać 1. Dla GKS-u: Kapelus 19, Butryn 7, Kalembka 7, Krulicki 6, Van Walle 6, Sobański 6, Falaschi 4.
Rewanż odbył się w katowickim Spodku 17 stycznia 2017 roku i ponownie lepsza okazała się GieKSa, ale dopiero po tie-breaku 3:2 (25:22, 25:13, 20:25, 16:25, 15:13). Punkty zdobywali; GKS: Kapelus 20, Butryn 19, Krulicki 11, Sobański 11, Pietraszko 5, Kalembka 2, Falaschi 1. LOTOS Trefl: Schulz 21, Jakubiszak 13, Paszycki 10, Gawryszewski 10, Pietruczuk 8, Hebda 4, Niemiec 2, Masny 2.

Trzeci mecz w tej rywalizacji bieżącego sezonu odbył się dnia 14 października 2017 roku w Ergo Arenie, gdzie Trefl przegrał z GKS-em 0:3 (20:25, 23:25, 22:25). Punkty zdobywali dla Trefla: Szalpuk 18, Schulz 11, Nowakowski 10, McDonnell 6, Mika 4, Ferens 2, Grzyb 1, Gunter 1. Dla GKS-u: Kapelus 12, Quiroga 11, Kohut 10, Pietraszko 8, Witczak 7, Butryn 2, Komenda 1.

 

{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – TREFL}

[Bilans meczów] – 3:0
[Bilans punktów] – 8:1
[Bilans setów] – 9:2
[Bilans małych punktów] – 251:223

[Rozegrane mecze – 3] – GKS: 3- Krulicki, Butryn, Kapelus, 2- Falaschi, Kalembka, Van Walle, Sobański, Stańczak, Pietraszko, Fijałek, Mariański, Stelmach, 1- Błoński, Witczak, Komenda, Kohut, Quiroga,
Trefl: 3- Schulz, 2- Gacek, Stępień, Pietruczuk, Jakubiszak, Paszycki, Gawryszewski, Romać, Hebda, Masny, Grzyb, Mika, 1- Niemiec, Nowakowski, Sanders, Ferens, McDonnell, Szalpuk, Olenderek, Kozłowski, Gunter,

[Rozegrane sety – 11] – GKS: 11- Kapelus, 10- Butryn, 9- Krulicki, 8- Falaschi, Sobański, Stańczak, 6- Kalembka, Pietraszko, 5- Stelmach, 4- Fijałek, Mariański, 3- Van Walle, Witczak, Komenda, Kohut, Quiroga, 1- Błoński,
Trefl: 11- Schulz, 8- Gacek, Paszycki, Gawryszewski, 7- Pietruczuk, Jakubiszak, Masny, 6- Mika, 5- Stępień, 4- Romać, 3- Hebda, Nowakowski, Sanders, McDonnell, Szalpuk, Olenderek, 2- Niemiec, Grzyb, Kozłowski, Gunter, 1- Ferens,

[Czas trwania spotkań] – 114:151 = łącznie 265 minut
[Widzów] – 2500:4550
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 76 – Trefl 60

[Ilość zdobytych punktów] – GKS 175 – Trefl 163
GKS – Kapelus 51, Butryn 28, Krulicki 17, Sobański 17, Pietraszko 13, Quiroga 11, Kohut 10, Kalembka 9, Witczak 7, Van Walle 6, Falaschi 5, Komenda 1,
Trefl – Schulz 43, Paszycki 18, Szalpuk 18, Gawryszewski 15, Jakubiszak 15, Pietruczuk 11, Mika 11, Nowakowski 10, McDonnell 6, Hebda 4, Masny 4, Niemiec 2, Ferens 2, Romać 1, Stępień 1, Grzyb 1, Gunter 1,

[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 65 – Trefl 50
GKS – Kapelus 16, Sobański 9, Butryn 9, Pietraszko 6, Quiroga 6, Kalembka 5, Krulicki 4, Kohut 4, Van Walle 2, Witczak 2, Falaschi 1, Komenda 1,
Trefl – Schulz 10, Gawryszewski 7, Szalpuk 6, Paszycki 5, Jakubiszak 5, Nowakowski 5, Pietruczuk 3, Mika 3, Niemiec 2, Masny 1, Hebda 1, Ferens 1, McDonnell 1,

[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 110 – Trefl 113
GKS – Kapelus 35, Butryn 19, Krulicki 13, Sobański 8, Pietraszko 7, Kohut 6, Witczak 5, Quiroga 5, Falaschi 4, Van Walle 4, Kalembka 4,
Trefl – Schulz 33, Paszycki 13, Szalpuk 12, Jakubiszak 10, Gawryszewski 8, Pietruczuk 8, Mika 8, Nowakowski 5, McDonnell 5, Hebda 3, Masny 3, Romać 1, Stępień 1, Grzyb 1, Ferens 1, Gunter 1,

[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 80 – Trefl 60
GKS – Kapelus 34, Krulicki 12, Butryn 10, Kohut 7, Quiroga 7, Pietraszko 5, Falaschi 4, Kalembka 4, Witczak 2, Van Walle 0, Sobański 0, Komenda 0, Stańczak -1, Błoński -2, Mariański -2,
Trefl – Schulz 16, Szalpuk 14, Gawryszewski 13, Nowakowski 8, Paszycki 6, Jakubiszak 6, Masny 4, McDonnell 2, Mika 1, Niemiec 1, Ferens 1, Pietruczuk -1, Grzyb -1, Olenderek -1, Gunter -1, Hebda -2, Gacek -3, Romać -3.

[Ilość zagrywek] – GKS 248 – Trefl 226
GKS – Kapelus 40, Krulicki 33, Butryn 33, Sobański 23, Falaschi 20, Pietraszko 20, Kalembka 18, Witczak 16, Kohut 12, Quiroga 12, Van Walle 10, Komenda 9, Błoński 1, Stelmach 1.
Trefl – Schulz 42, Paszycki 26, Mika 22, Gawryszewski 20, Masny 20, Pietruczuk 16, Jakubiszak 15, Szalpuk 15, McDonnell 12, Nowakowski 11, Niemiec 6, Hebda 4, Sanders 4, Romać 3, Ferens 3, Stępień 2, Grzyb 2, Kozłowski 2, Gunter 1,

[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 45 – Trefl 40
GKS – Kapelus 8, Butryn 7, Pietraszko 7, Sobański 6, Kalembka 4, Van Walle 3, Krulicki 3, Kohut 3, Falaschi 1, Błoński 1, Witczak 1, Komenda 1,
Trefl – Schulz 14, Paszycki 8, Mika 3, Pietruczuk 2, Romać 2, McDonnell 2, Jakubiszak 1, Hebda 1, Niemiec 1, Grzyb 1, Gawryszewski 1, Nowakowski 1, Ferens 1, Szalpuk 1, Gunter 1,

[Ilość asów serwisowych] – GKS 18 – Trefl 11
GKS – Kapelus 5, Pietraszko 3, Krulicki 2, Butryn 2, Sobański 2, Kalembka 1, Falaschi 1, Witczak 1, Kohut 1,
Trefl – Schulz 3, Gawryszewski 2, Mika 2, Niemiec 2, Szalpuk 2,

[Ilość przyjęć] – GKS 186 – Trefl 203
GKS – Sobański 57, Kapelus 54, Stańczak 33, Quiroga 20, Mariański 15, Błoński 4, Krulicki 2, Butryn 1.
Trefl – Pietruczuk 47, Gacek 32, Jakubiszak 31, Szalpuk 28, Mika 26, Olenderek 18, Hebda 13, Ferens 4, McDonnell 2, Paszycki 1, Masny 1.

[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 11 – Trefl 18
GKS – Kapelus 4, Sobański 3, Mariański 2, Błoński 1, Stańczak 1.
Trefl – Pietruczuk 6, Gacek 3, Jakubiszak 2, Hebda 2, Paszycki 1, McDonnell 1, Szalpuk 1, Olenderek 1, Mika 1,

[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 41,5% – Trefl 42%
GKS – Krulicki 50%, Mariański 47%, Stańczak 45,5%, Sobański 42,5%, Quiroga 40%, Kapelus 37,75%, Błoński 25%, Butryn 0%.
Trefl – Gacek 72,5%, Mika 57%, Jakubiszak 43%, Hebda 40%, Szalpuk 39%, Pietruczuk 31,5%, Olenderek 22%, Paszycki 0%, Masny 0%, Ferens 0%, McDonnell 0%,

[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 21,75% – Trefl 22,5%
GKS – Krulicki 50%, Mariański 40%, Sobański 31,5%, Quiroga 20%, Stańczak 16,5%, Kapelus 9,25%, Butryn 0%, Błoński 0%.
Trefl – Gacek 32%, Mika 30,5%, Szalpuk 29%, Jakubiszak 23,5%, Hebda 20%, Pietruczuk 16%, Olenderek 11%, Paszycki 0%, Masny 0%, Ferens 0%, McDonnell 0%,

[Ilość ataków] – GKS 271 – Trefl 264
GKS – Kapelus 73, Butryn 57, Sobański 42, Quiroga 27, Witczak 16, Krulicki 15, Van Walle 10, Pietraszko 9, Kohut 8, Kalembka 7, Falaschi 6, Komenda 1,
Trefl – Schulz 81, Jakubiszak 29, Mika 28, Szalpuk 24, Pietruczuk 22, Paszycki 21, Gawryszewski 12, Hebda 12, McDonnell 9, Nowakowski 8, Romać 4, Masny 4, Gunter 4, Grzyb 3, Ferens 2, Stępień 1.

[Ilość błędów w ataku] – GKS 13 – Trefl 23
GKS – Sobański 3, Butryn 3, Kapelus 2, Kalembka 1, Krulicki 1, Pietraszko 1, Witczak 1, Quiroga 1,
Trefl – Schulz 5, Pietruczuk 3, Jakubiszak 3, Mika 3, Romać 2, Paszycki 1, Stępień 1, Gawryszewski 1, Hebda 1, Nowakowski 1, McDonnell 1, Gunter 1,

[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 26 – Trefl 22
GKS – Butryn 8, Sobański 5, Van Walle 3, Witczak 3, Kapelus 3, Quiroga 3, Krulicki 1.
Trefl – Schulz 8, Mika 3, Jakubiszak 3, Paszycki 2, Hebda 2, Szalpuk 2, Grzyb 1, Pietruczuk 1.

[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 135 – Trefl 126
GKS – Kapelus 44, Butryn 24, Sobański 13, Quiroga 11, Krulicki 10, Pietraszko 7, Kohut 7, Witczak 6, Van Walle 5, Falaschi 4, Kalembka 4,
Trefl – Schulz 39, Paszycki 15, Szalpuk 15, Jakubiszak 10, Gawryszewski 9, Mika 9, Pietruczuk 8, Nowakowski 5, McDonnell 5, Hebda 4, Masny 3, Romać 1, Grzyb 1, Ferens 1, Gunter 1,

[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 50,25% – Trefl 47,5%
GKS – Kohut 88%, Pietraszko 75%, Kalembka 70%, Krulicki 67%, Falaschi 67%, Kapelus 58,75%, Quiroga 41%, Butryn 39,75%, Witczak 38%, Van Walle 31,5%, Sobański 28,5%, Komenda 0%,
Trefl – Masny 75%, Gawryszewski 72,5%, Paszycki 71%, Nowakowski 63%, Szalpuk 63%, McDonnell 56%, Grzyb 50%, Ferens 50%, Schulz 47%, Pietruczuk 41,5%, Mika 34,5%, Jakubiszak 28%, Romać 25%, Gunter 25%, Hebda 18%, Stępień 0%,

[Ilość bloków punktowych] – GKS 22 – Trefl 26
GKS – Krulicki 5, Kalembka 4, Pietraszko 3, Sobański 2, Butryn 2, Kapelus 2, Kohut 2, Van Walle 1, Komenda 1,
Trefl – Jakubiszak 5, Nowakowski 5, Gawryszewski 4, Paszycki 3, Pietruczuk 3, Stępień 1, Masny 1, Schulz 1, Ferens 1, McDonnell 1, Szalpuk 1,

[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 2 – Trefl 13
[MVP] – GKS 3: 2- Kapelus. 1- Komenda.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga