Dołącz do nas

Siatkówka

Podtrzymać zwycięską passę w meczach z gdańszczanami!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS KATOWICE – TREFL GDAŃSK 2 lutego (piątek) godz. 18.00

 

{RZECZYWISTOŚĆ}

Po przerwie na rozegranie turnieju finałowego o Puchar Polski, wracamy na ligowe parkiety i czeka nas bardzo trudne spotkanie w Szopienicach ze zwycięzcą tego turnieju, ekipą z Gdańska.

Dwie porażki z rzędu, z Łuczniczką i z ONICO znów stawiają naszych siatkarzy pod ścianą. W meczu z warszawianami GKS rozegrał jeden (zwycięski) bardzo dobry set, ale niestety zabrakło kontynuacji tej dyspozycji na dłuższym dystansie meczowym. Ten problem z utrzymaniem formy mamy już od dłuższego czasu, a gdy słabsze okresy przeważają nad tymi lepszymi, to trudno w takich momentach liczyć na wygrane lub jakieś zdobycze punktowe. Po porażce w Bydgoszczy, trener Piotr Gruszka wrócił do najczęściej wystawianej w tym sezonie – wyjściowej szóstki. I o ile z postawy Butryna, Quirogi i Kohuta można być częściowo zadowolonym, to już z pozostałej trójki graczy już nie. Dwutygodniowa przerwa od meczów dała możliwość „podreperowania” formy sportowej zespołu, więc miejmy nadzieję, że poskutkuje to lepszą dyspozycją całego naszego zespołu. Kluczem do wszystkiego wydaje się wciąż przezwyciężenie dołka „moralnego” drużyny, z którą to przypadłością sztab szkoleniowy nie radzi sobie już od dłuższego czasu. Oby tym razem z lepszym skutkiem zaprezentowała się przed własnymi kibicami.

W jakże innych nastrojach są kibice zespołu z Gdańska. Siatkarze Trefla okazali się sensacyjnym zwycięzcą Pucharu Polski, pozostawiając w pokonanym polu zarówno mistrza jak i wicemistrza Polski! Taki sukces da im tylko kolejnego potężnego „kopa” do dalszej gry i umocnienia wiary we własne umiejętności. Gdańszczanie tak naprawdę dysponują „zaledwie” siódemką solidnych graczy – gdzie tylko na środku siatki Grzyb zmienia się z McDonnellem – a reszta jest tylko uzupełnieniem. Siatkarze ci osiągnęli na tyle stabilną formę, że pozwala im na walkę o pierwszą szóstkę w lidze. Siłą napędową tego zespołu jest oczywiście atakujący Schulz i ewentualne zatrzymanie go może pomóc w walce o korzystny wynik spotkania. Oczywiście swoje dokładają na środku Nowakowski i na przyjęciu Szalpuk z Miką, a całością zawiaduje rozgrywający Sanders. Tak więc aby przeciwstawić się takiej sile, trzeba również ze swojej strony pokazać jakość i tego właśnie oczekujemy po naszym zespole.

Czeka nas twardy i ciężki bój w Szopienicach z Treflem, ale wiara w zwycięstwo zawsze będzie wśród kibiców naszej GieKSy przed każdym ze spotkań. Napawa optymizmem również fakt, że dotychczas GKS wygrał wszystkie trzy mecze ligowe z gdańszczanami, więc może ten rywal akurat nam pasuje i pasmo wygranych z tym przeciwnikiem zostanie podtrzymane.

 

Przewidywane wyjściowe szóstki:

GKS: Komenda, Butryn, Kohut, Pietraszko, Quiroga, Kapelus, Mariański (libero).
Trefl: Sanders, Schulz, Nowakowski, McDonnell, Szalpuk, Mika, Olenderek (libero).

 

{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}

sport.trefl.com – Trudny wyjazd „gdańskich lwów”

(…) Historia pojedynków katowiczan z gdańszczanami zdecydowanie przemawia za gospodarzami piątkowego starcia. W dotychczasowych trzech spotkaniach ekip Piotra Gruszki i Andrei Anastasiego trzykrotnie górą byli ci pierwsi, w dwóch meczach zwyciężając w ERGO ARENIE bez straty seta. W Katowicach natomiast gdańszczanie doprowadzili do tie-breaka, ale ostatecznie musieli uznać wyższość rywali. Co ciekawe, wyjazdowy mecz z zespołem Piotra Gruszki w ubiegłym roku także był wtedy pierwszym ligowym pojedynkiem żółto-czarnych po turnieju finałowym Pucharu Polski. Spotkanie – w odróżnieniu od najbliższego starcia, które rozegrane zostanie w Szopienicach – odbywało się w legendarnym, katowickim Spodku. W obecnym sezonie PlusLigi katowiczanie plasują się jak na razie na 12. miejscu ligowej tabeli, mając na swoim koncie siedem zwycięstw i jedenaście porażek. Choć ekipa Andrei Anastasiego zajmuje pozycję o sześć oczek wyższą, piątkowe starcie na pewno nie będzie należało do łatwych. Piotr Gruszka i jego zespół udowodnili już bowiem, że mają sposób na „gdańskie lwy”. Trzymamy kciuki, by w piątek zwycięska passa Katowic została przerwana, a gdańszczanie wrócili do domu z pełną pulą!  (…)

 

{HALA SPORTOWA}

GKS w zeszłym sezonie nie miał zbyt dobrego bilansu – 6 zwycięstw i 10 porażek w meczach „u siebie”, a w meczach rozegranych w Spodku, to 3 wygrane i 2 porażki – z Effectorem Kielce 0:3, BBTS-em Bielsko-Biała 3:0, LOTOS-em Treflem Gdańsk 3:2, Jastrzębskim Węglem 2:3 oraz na zakończenie kampanii z AZS-em Politechniką Warszawską 3:1. W tym sezonie katowiczanie zagrali trzy razy w tej hali przegrywając niespodziewanie 1:3 z Łuczniczką Bydgoszcz oraz 0:3 z mistrzem Polski, ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i ostatnio 0:3 z Resovią Rzeszów.
W hali w Szopienicach w poprzedniej kampanii mieliśmy bilans – 3 wygranych przy 8 przegranych – a więc bardzo słabo. W tym sezonie odnieśliśmy 3 zwycięstwa przy 3 porażkach, kolejno z MKS-em Będzin 3:0, z Dafi Społem 3:0, z Wartą Zawiercie 0:3 oraz z Cuprum 1:3 i w nowym roku z Czarnymi 3:1 i z ONICO 1:3.
Trefl Gdańsk, a właściwie to LOTOS Trefl Gdańsk w zeszłym sezonie w meczach wyjazdowych miała bilans 7 wygranych przy 9 przegranych. W obecnej kampanii Trefl uzyskał następujące wyniki: ze Skrą 0:3, z Wartą 3:0, z Jastrzębskim 3:2, z Resovią 3:0, z Olsztynem 3:2, z Dafi Społem 3:0, z Cuprum 3:2, z Czarnymi 3:1, z Łuczniczką 3:0 i z ONICO 0:3.

{HISTORIA}

Drużyna z Gdańska należy do jednych z nielicznych w PlusLidze, z którą GieKSa wygrała wszystkie spotkania i oby tak zostało po kolejnym meczu obu ekip.
Pierwszy mecz odbył się w Ergo Arenie w dniu 30 listopada 2016 roku, gdzie LOTOS Trefl przegrał z GKS-em 0:3 (18:25, 22:25, 20:25). Punkty wtedy zdobywali; LOTOS: Schulz 11, Paszycki 8, Mika 7, Gawryszewski 5, Pietruczuk 3, Jakubiszak 2, Masny 2, Stępień 1, Romać 1. Dla GKS-u: Kapelus 19, Butryn 7, Kalembka 7, Krulicki 6, Van Walle 6, Sobański 6, Falaschi 4.
Rewanż odbył się w katowickim Spodku 17 stycznia 2017 roku i ponownie lepsza okazała się GieKSa, ale dopiero po tie-breaku 3:2 (25:22, 25:13, 20:25, 16:25, 15:13). Punkty zdobywali; GKS: Kapelus 20, Butryn 19, Krulicki 11, Sobański 11, Pietraszko 5, Kalembka 2, Falaschi 1. LOTOS Trefl: Schulz 21, Jakubiszak 13, Paszycki 10, Gawryszewski 10, Pietruczuk 8, Hebda 4, Niemiec 2, Masny 2.

Trzeci mecz w tej rywalizacji bieżącego sezonu odbył się dnia 14 października 2017 roku w Ergo Arenie, gdzie Trefl przegrał z GKS-em 0:3 (20:25, 23:25, 22:25). Punkty zdobywali dla Trefla: Szalpuk 18, Schulz 11, Nowakowski 10, McDonnell 6, Mika 4, Ferens 2, Grzyb 1, Gunter 1. Dla GKS-u: Kapelus 12, Quiroga 11, Kohut 10, Pietraszko 8, Witczak 7, Butryn 2, Komenda 1.

 

{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – TREFL}

[Bilans meczów] – 3:0
[Bilans punktów] – 8:1
[Bilans setów] – 9:2
[Bilans małych punktów] – 251:223

[Rozegrane mecze – 3] – GKS: 3- Krulicki, Butryn, Kapelus, 2- Falaschi, Kalembka, Van Walle, Sobański, Stańczak, Pietraszko, Fijałek, Mariański, Stelmach, 1- Błoński, Witczak, Komenda, Kohut, Quiroga,
Trefl: 3- Schulz, 2- Gacek, Stępień, Pietruczuk, Jakubiszak, Paszycki, Gawryszewski, Romać, Hebda, Masny, Grzyb, Mika, 1- Niemiec, Nowakowski, Sanders, Ferens, McDonnell, Szalpuk, Olenderek, Kozłowski, Gunter,

[Rozegrane sety – 11] – GKS: 11- Kapelus, 10- Butryn, 9- Krulicki, 8- Falaschi, Sobański, Stańczak, 6- Kalembka, Pietraszko, 5- Stelmach, 4- Fijałek, Mariański, 3- Van Walle, Witczak, Komenda, Kohut, Quiroga, 1- Błoński,
Trefl: 11- Schulz, 8- Gacek, Paszycki, Gawryszewski, 7- Pietruczuk, Jakubiszak, Masny, 6- Mika, 5- Stępień, 4- Romać, 3- Hebda, Nowakowski, Sanders, McDonnell, Szalpuk, Olenderek, 2- Niemiec, Grzyb, Kozłowski, Gunter, 1- Ferens,

[Czas trwania spotkań] – 114:151 = łącznie 265 minut
[Widzów] – 2500:4550
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 76 – Trefl 60

[Ilość zdobytych punktów] – GKS 175 – Trefl 163
GKS – Kapelus 51, Butryn 28, Krulicki 17, Sobański 17, Pietraszko 13, Quiroga 11, Kohut 10, Kalembka 9, Witczak 7, Van Walle 6, Falaschi 5, Komenda 1,
Trefl – Schulz 43, Paszycki 18, Szalpuk 18, Gawryszewski 15, Jakubiszak 15, Pietruczuk 11, Mika 11, Nowakowski 10, McDonnell 6, Hebda 4, Masny 4, Niemiec 2, Ferens 2, Romać 1, Stępień 1, Grzyb 1, Gunter 1,

[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 65 – Trefl 50
GKS – Kapelus 16, Sobański 9, Butryn 9, Pietraszko 6, Quiroga 6, Kalembka 5, Krulicki 4, Kohut 4, Van Walle 2, Witczak 2, Falaschi 1, Komenda 1,
Trefl – Schulz 10, Gawryszewski 7, Szalpuk 6, Paszycki 5, Jakubiszak 5, Nowakowski 5, Pietruczuk 3, Mika 3, Niemiec 2, Masny 1, Hebda 1, Ferens 1, McDonnell 1,

[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 110 – Trefl 113
GKS – Kapelus 35, Butryn 19, Krulicki 13, Sobański 8, Pietraszko 7, Kohut 6, Witczak 5, Quiroga 5, Falaschi 4, Van Walle 4, Kalembka 4,
Trefl – Schulz 33, Paszycki 13, Szalpuk 12, Jakubiszak 10, Gawryszewski 8, Pietruczuk 8, Mika 8, Nowakowski 5, McDonnell 5, Hebda 3, Masny 3, Romać 1, Stępień 1, Grzyb 1, Ferens 1, Gunter 1,

[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 80 – Trefl 60
GKS – Kapelus 34, Krulicki 12, Butryn 10, Kohut 7, Quiroga 7, Pietraszko 5, Falaschi 4, Kalembka 4, Witczak 2, Van Walle 0, Sobański 0, Komenda 0, Stańczak -1, Błoński -2, Mariański -2,
Trefl – Schulz 16, Szalpuk 14, Gawryszewski 13, Nowakowski 8, Paszycki 6, Jakubiszak 6, Masny 4, McDonnell 2, Mika 1, Niemiec 1, Ferens 1, Pietruczuk -1, Grzyb -1, Olenderek -1, Gunter -1, Hebda -2, Gacek -3, Romać -3.

[Ilość zagrywek] – GKS 248 – Trefl 226
GKS – Kapelus 40, Krulicki 33, Butryn 33, Sobański 23, Falaschi 20, Pietraszko 20, Kalembka 18, Witczak 16, Kohut 12, Quiroga 12, Van Walle 10, Komenda 9, Błoński 1, Stelmach 1.
Trefl – Schulz 42, Paszycki 26, Mika 22, Gawryszewski 20, Masny 20, Pietruczuk 16, Jakubiszak 15, Szalpuk 15, McDonnell 12, Nowakowski 11, Niemiec 6, Hebda 4, Sanders 4, Romać 3, Ferens 3, Stępień 2, Grzyb 2, Kozłowski 2, Gunter 1,

[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 45 – Trefl 40
GKS – Kapelus 8, Butryn 7, Pietraszko 7, Sobański 6, Kalembka 4, Van Walle 3, Krulicki 3, Kohut 3, Falaschi 1, Błoński 1, Witczak 1, Komenda 1,
Trefl – Schulz 14, Paszycki 8, Mika 3, Pietruczuk 2, Romać 2, McDonnell 2, Jakubiszak 1, Hebda 1, Niemiec 1, Grzyb 1, Gawryszewski 1, Nowakowski 1, Ferens 1, Szalpuk 1, Gunter 1,

[Ilość asów serwisowych] – GKS 18 – Trefl 11
GKS – Kapelus 5, Pietraszko 3, Krulicki 2, Butryn 2, Sobański 2, Kalembka 1, Falaschi 1, Witczak 1, Kohut 1,
Trefl – Schulz 3, Gawryszewski 2, Mika 2, Niemiec 2, Szalpuk 2,

[Ilość przyjęć] – GKS 186 – Trefl 203
GKS – Sobański 57, Kapelus 54, Stańczak 33, Quiroga 20, Mariański 15, Błoński 4, Krulicki 2, Butryn 1.
Trefl – Pietruczuk 47, Gacek 32, Jakubiszak 31, Szalpuk 28, Mika 26, Olenderek 18, Hebda 13, Ferens 4, McDonnell 2, Paszycki 1, Masny 1.

[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 11 – Trefl 18
GKS – Kapelus 4, Sobański 3, Mariański 2, Błoński 1, Stańczak 1.
Trefl – Pietruczuk 6, Gacek 3, Jakubiszak 2, Hebda 2, Paszycki 1, McDonnell 1, Szalpuk 1, Olenderek 1, Mika 1,

[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 41,5% – Trefl 42%
GKS – Krulicki 50%, Mariański 47%, Stańczak 45,5%, Sobański 42,5%, Quiroga 40%, Kapelus 37,75%, Błoński 25%, Butryn 0%.
Trefl – Gacek 72,5%, Mika 57%, Jakubiszak 43%, Hebda 40%, Szalpuk 39%, Pietruczuk 31,5%, Olenderek 22%, Paszycki 0%, Masny 0%, Ferens 0%, McDonnell 0%,

[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 21,75% – Trefl 22,5%
GKS – Krulicki 50%, Mariański 40%, Sobański 31,5%, Quiroga 20%, Stańczak 16,5%, Kapelus 9,25%, Butryn 0%, Błoński 0%.
Trefl – Gacek 32%, Mika 30,5%, Szalpuk 29%, Jakubiszak 23,5%, Hebda 20%, Pietruczuk 16%, Olenderek 11%, Paszycki 0%, Masny 0%, Ferens 0%, McDonnell 0%,

[Ilość ataków] – GKS 271 – Trefl 264
GKS – Kapelus 73, Butryn 57, Sobański 42, Quiroga 27, Witczak 16, Krulicki 15, Van Walle 10, Pietraszko 9, Kohut 8, Kalembka 7, Falaschi 6, Komenda 1,
Trefl – Schulz 81, Jakubiszak 29, Mika 28, Szalpuk 24, Pietruczuk 22, Paszycki 21, Gawryszewski 12, Hebda 12, McDonnell 9, Nowakowski 8, Romać 4, Masny 4, Gunter 4, Grzyb 3, Ferens 2, Stępień 1.

[Ilość błędów w ataku] – GKS 13 – Trefl 23
GKS – Sobański 3, Butryn 3, Kapelus 2, Kalembka 1, Krulicki 1, Pietraszko 1, Witczak 1, Quiroga 1,
Trefl – Schulz 5, Pietruczuk 3, Jakubiszak 3, Mika 3, Romać 2, Paszycki 1, Stępień 1, Gawryszewski 1, Hebda 1, Nowakowski 1, McDonnell 1, Gunter 1,

[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 26 – Trefl 22
GKS – Butryn 8, Sobański 5, Van Walle 3, Witczak 3, Kapelus 3, Quiroga 3, Krulicki 1.
Trefl – Schulz 8, Mika 3, Jakubiszak 3, Paszycki 2, Hebda 2, Szalpuk 2, Grzyb 1, Pietruczuk 1.

[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 135 – Trefl 126
GKS – Kapelus 44, Butryn 24, Sobański 13, Quiroga 11, Krulicki 10, Pietraszko 7, Kohut 7, Witczak 6, Van Walle 5, Falaschi 4, Kalembka 4,
Trefl – Schulz 39, Paszycki 15, Szalpuk 15, Jakubiszak 10, Gawryszewski 9, Mika 9, Pietruczuk 8, Nowakowski 5, McDonnell 5, Hebda 4, Masny 3, Romać 1, Grzyb 1, Ferens 1, Gunter 1,

[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 50,25% – Trefl 47,5%
GKS – Kohut 88%, Pietraszko 75%, Kalembka 70%, Krulicki 67%, Falaschi 67%, Kapelus 58,75%, Quiroga 41%, Butryn 39,75%, Witczak 38%, Van Walle 31,5%, Sobański 28,5%, Komenda 0%,
Trefl – Masny 75%, Gawryszewski 72,5%, Paszycki 71%, Nowakowski 63%, Szalpuk 63%, McDonnell 56%, Grzyb 50%, Ferens 50%, Schulz 47%, Pietruczuk 41,5%, Mika 34,5%, Jakubiszak 28%, Romać 25%, Gunter 25%, Hebda 18%, Stępień 0%,

[Ilość bloków punktowych] – GKS 22 – Trefl 26
GKS – Krulicki 5, Kalembka 4, Pietraszko 3, Sobański 2, Butryn 2, Kapelus 2, Kohut 2, Van Walle 1, Komenda 1,
Trefl – Jakubiszak 5, Nowakowski 5, Gawryszewski 4, Paszycki 3, Pietruczuk 3, Stępień 1, Masny 1, Schulz 1, Ferens 1, McDonnell 1, Szalpuk 1,

[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 2 – Trefl 13
[MVP] – GKS 3: 2- Kapelus. 1- Komenda.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Okiem rywala: damy radę nawet bez prądu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W niedzielne popołudnie GKS Katowice wybiegnie na boisko w Radomiu, gdzie uskrzydleni czwartkowym zwycięstwem gospodarze będą chcieli podtrzymać zwycięską passę. O nadziejach związanych zarówno z najbliższym meczem, jak i dalszą częścią sezonu, najmocniejszych punktach „Zielonych”, trenerze Feio i pozasportowych „przygodach” w meczach z Arką i Koroną porozmawialiśmy z Bartłomiejem Jędrzejczakiem z futbolowarebelia.com i podgolebnikiem.pl

W ostatnich dniach my emocjonowaliśmy się Pucharem Polski. Radomiak już jakiś czas temu pożegnał się z tymi rozgrywkami, mimo to jak oceniasz rozstrzygnięcia, do których doszło na boisku i w czasie losowania półfinałów?
Radomiak odpadł z Pucharu już w pierwszej rundzie, z tego powodu szybko przestałem się interesować tymi rozgrywkami. Dla was półfinał to na pewno duża rzecz. Wylosowano ciekawe pary, bo Zawisza będzie się mierzył z Górnikiem, a wy zagracie małe derby województwa w Częstochowie. Dla niezaangażowanych kibiców ciekawostką jest obecność na tym etapie 3-ligowca, choć tutaj Górnik jest zdecydowanym faworytem. Z kolei GKS jest niewygodnym rywalem dla Rakowa, więc ta rywalizacja będzie ciekawsza. Gdybym miał typować, to postawiłbym na śląski finał Górnika z GKS-em.

Wracając jednak do Ekstraklasy, w tym sezonie można powiedzieć, że nie ma środka tabeli – albo bijesz się o puchary, albo „walczysz o spadek”. W której grupie jest dziś Radomiak?
Przed każdym sezonem naszym podstawowym celem jest jak najszybsze zapewnienie sobie utrzymania. Znamy swoje miejsce w szeregu i wiemy, że nie jesteśmy ligowym krezusem pod względem finansów. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia – jeśli w miarę regularnie punktujesz, to w pewnym momencie pojawia się chęć gry o coś więcej. Z drugiej strony liga się wyrównała i na przestrzeni 2-3 spotkań położenie zespołu może się radykalnie zmienić – będąc w czołówce nagle można zamieszać się w grę o utrzymanie. To utrzymanie Radomiaka jest więc celem minimum, a wszystko ponad będzie dodatkowym bonusem. Patrząc na ambicje włodarzy klubu i trenera Feio, a także indywidualną jakość sportową zawodników, mam nadzieję na szybkie utrzymanie, a wykorzystując sytuację w lidze możemy się zakręcić w okolicach strefy pucharowej. To jest takie ciche marzenie – moje, ale i pewnie każdego sympatyka Zielonych.

W ostatnim czasie w Radomiu tych punktów jednak brakowało, bo przez cztery kolejki nie potrafiliście wygrać. Przełamanie nastąpiło po nadrobieniu zaległości z Arką. Gdybyśmy tylko na jej tle mieli oceniać potencjał naszych zespołów, to w niedzielę bylibyście zdecydowanym faworytem.
W czwartek zadecydował bardzo dobry początek – prowadzenie 2:0 po ośmiu minutach ustawiło przebieg meczu pod dyktando Radomiaka. Z kolei Arka kreowała więcej po przerwie i w pewnym momencie wydawało się, że może wrócić do meczu, jednak dobra postawa Filipa Majchrowicza, który zrehabilitował się za błędy w poprzednich meczach, pozwoliła nam utrzymać, a następnie podwyższyć prowadzenie. Arka zdobyła wprawdzie bramkę kontaktową, a w pewnym momencie potrójna interwencja naszego bramkarza do spółki z Jankiem Grzesikiem uchroniła nas od straty drugiego gola. Gdyby ten padł, to moim zdaniem Radomiak by nie wygrał. Na szczęście dla nas gol Romário Baró z rzutu wolnego ostatecznie rozstrzygnął mecz na naszą korzyść.

Jesienią przed meczem z GieKSą do pełni formy wracał Capita Capemba – lider zespołu, strzelec jednego z goli w ostatnim meczu z Arką. W niedzielę zabraknie go z innego powodu: na ostatniej prostej jest jego transfer za ocean. Jaki będzie Radomiak bez niego?
Capita jest dla Radomiaka bardzo ważną postacią i jakość całego zespołu z nim w składzie idzie zdecydowanie do góry. Trzeba jednak mieć świadomość, że jego odejście było planowane od dłuższego czasu, więc nie jesteśmy tym ruchem zaskoczeni. Elves Baldé i Salifou Soumah to jego naturalni następcy, choć tego pierwszego w niedzielę zabraknie z powodu zawieszenia po wydarzeniach po meczu z Koroną Kielce. Szkoda, bo dał się wam już poznać jesienią zdobywając pierwszego gola. O Soumahu wiemy niewiele – dołączył do nas już po starcie rundy i czekamy, co pokaże na boisku. Wracając jednak do Capity uważam, że Ekstraklasa sporo traci na odejściu takich zawodników jak on. Mimo że liga rośnie, powstają piękne stadiony i coraz lepiej prezentujemy się w pucharach, to jeszcze nie jesteśmy w stanie konkurować z silniejszymi klubami o wyróżniających się zawodników. Oglądać Capitę na boisku było czystą przyjemnością, ale mam nadzieję, że uda się sprawnie i bezboleśnie zapełnić lukę po nim.

Wspomniałeś o meczu z Koroną zakończonym skandalem, który przełożył się m.in. na karę Baldé, ale i zawieszenie Gonçalo Feio na pięć meczów. Jak twoimi oczami wyglądały tamte wydarzenia?
Wiele negatywnych okoliczności nałożyło się na siebie przy okazji tego nieszczęsnego meczu z Koroną. Po pierwsze, błąd Filipa Majchrowicza przy rozegraniu piłki dał bramkę gościom, kolejny błąd przy stałym fragmencie gry i drugie trafienie. Z kolei Radomiak mimo mnóstwa sytuacji nie był w stanie zdobyć gola – albo zawodziła skuteczność, albo na wysokości zadania stawał Dziekoński. Słaba postawa sportowa Radomiaka przełożyła się na frustrację, zarówno na murawie, jak i na trybunach. Doszło do skandalicznych incydentów, które nie mają prawa dziać się na żadnym stadionie. Atmosfera była nerwowa, bo wiemy jakie stosunki panują między kibicami Korony i Radomiaka. Temperaturę dodatkowo podniosła decyzja Komisji Ligi o niewpuszczeniu kibiców gości. Atmosfera od początku była nerwowa, a porażka na własnym stadionie nie ostudziła emocji. Nie ulega jednak wątpliwości, że nigdy nie powinno dochodzić do wydarzeń, których świadkami byliśmy po meczu, a które zaowocowały surowymi karami.

A jak trener radzi sobie na „pracy zdalnej”?
Kara dla Gonçalo Feio jest surowa przede wszystkim ze względu jego przeszłość i łatkę, jaką mu przyklejono. On z tym mocno walczy, starając się przekonać wszystkich, że się zmienił. Osobiście nie znałem go wcześniej, natomiast gdyby nie doniesienia medialne, znając go teraz nigdy bym nie powiedział, że jest osobą konfliktową. Na co dzień jest otwartym i serdecznym gościem. W meczu z Koroną rzucił w stronę sędziów uwagę w stylu „zapłacili wam”, którą Komisja Ligi uznała za oskarżenia korupcyjne i surowo go ukarała. Tymczasem w tej samej kolejce trener Wisły Mariusz Misiura stwierdził, że wszystko jest ustawione pod Legię i Widzew, a nie spotkała go za to żadna kara. Trener Feio radzi sobie dobrze, bo w czasie meczów jest stale na łączach z asystentem Emanuelem Ribeiro. W Niecieczy miałem okazję siedzieć na trybunach obok niego i mimo że nic nie rozumiałem, bo panowie rozmawiali po portugalsku, to byłem pod wrażeniem, bo Gonçalo Feio mówił praktycznie bez przerwy i miałem odczucie, że słucham nie trenera, ale komentatora sportowego. W meczu z GKS-em jeszcze nie będzie go na ławce, ale jak sam podkreśla, perspektywa trybun też jest ciekawa i patrzy na mecz nieco inaczej niż z poziomu murawy.

Radomiak jest jedną z ekip, która zdecydowanie lepiej prezentuje się u siebie niż na wyjeździe. Co takiego jest przy Struga 63, co aż tak wam pomaga?
Kiedy w 2023 roku oddano do użytku nowy stadion Radomiaka, wówczas składający się z dwóch trybun, nie był naszym szczególnym atutem. Natomiast w tym sezonie, kiedy od listopada funkcjonują już cztery trybuny i po wielu latach oczekiwań wreszcie pojawiają się kibice gości, to atmosfera jest zupełnie inna. Doping jest fantastyczny – bywałem na wielu stadionach Ekstraklasy i w porównaniu do innych nie mamy się czego wstydzić. To na pewno motywuje piłkarzy i wpływa na ich dyspozycję. W tym sezonie tylko Jagiellonia i niestety Korona wygrały przy Struga. Zazwyczaj jednak jesteśmy bardzo mocni u siebie – wystarczy przypomnieć zwycięstwa 4:0 z Górnikiem, 5:1 z Pogonią, 3:0 z Cracovią i ostatnie 3:1 z Arką. Nikt nie ma łatwo w Radomiu i w niedzielę musicie się liczyć z ciężką przeprawą.

Od początku rundy wiele się mówi o kiepskim stanie murawy na większości stadionów Ekstraklasy. Jak będzie u was?
W porównaniu z czwartkowym meczem z Arką nie spodziewam się, aby stan murawy diametralnie się polepszył. Jest to problem wielu klubów, choć wiem, że wy możecie się pochwalić świetnie przygotowaną nawierzchnią i podobnie jest w Gliwicach. Gdzie indziej widać jednak trudy ciężkiej zimy – w Radomiu też nie jest idealnie, ale mogło być gorzej. W krótkim odstępie czasu gramy u siebie trzy mecze ligowe, a za chwilę będziemy gościć kadrę U-21 podczas meczu z Armenią. Nie wiem jak murawa to przetrzyma, ale mam nadzieję że z biegiem czasu będzie coraz lepiej. Nie można odmówić osobom zaangażowanym w utrzymanie boiska, że robią wszystko, co w ich mocy, aby w obecnych warunkach jak najlepiej przygotować boisko do gry. Radomiak jest zespołem technicznym, który lubi mieć piłkę przy nodze, więc boisko dobrej jakości jest naszym sprzymierzeńcem.

Kto będzie w niedzielę najlepszym piłkarzem z Radomia i dlaczego Bartek Nowak?
Bartek to piłkarz o olbrzymiej jakości piłkarskiej, mózg i serce GKS-u. Trener Górak powtarzał w wywiadach, że Nowak świetnie rozumie jego pomysł na grę i pomaga innym piłkarzom w realizowaniu go na boisku. Oby jak najwięcej zawodników, którzy do tego stopnia wyróżniają się na tle całej ligi. Bartek jest przecież Radomianinem, więc ten mecz może być dla niego inny niż wszystkie, bo przyjeżdża w rodzinne strony. Mimo to mam cichą nadzieję, że w niedzielę najlepszy piłkarz z Radomia zagra jednak w zielonej koszulce.

W ubiegłym sezonie to właśnie Radomiak witał nas w Ekstraklasie, jeszcze na starej Bukowej. Nie było to najmilsze powitanie.
Do tej pory nie miałem okazji zobaczyć waszego nowego stadionu, ale cieszę się, że tuż po waszym awansie mogłem zobaczyć mecz z wysokości trybun starego obiektu. Dość szybko na prowadzenie wyprowadził nas Rocha, dwukrotnie pokonując Kudłę i byłem wręcz zdumiony, jak duża jest różnica klas między naszymi zespołami. GKS zderzył się z Radomiakiem, który sezon wcześniej utrzymał się rzutem na taśmę, więc nie spodziewałem się takiej przewagi. W drugiej połowie obraz gry się zmienił, a Mateusz Marzec zdobył nawet gola po ładnym woleju i koniec końców GKS był bliski, aby tego meczu nie przegrać.

Jak oceniasz zmianę w postawie GKS-u, która od tamtego meczu zaszła na przestrzeni kolejnego 1,5 roku?
GKS był początkowo postrzegany jako typowy beniaminek, który jednak z pozycji underdoga punktował nadspodziewanie dobrze. Nie nazwałbym was czarnym koniem, ale przez cały sezon z powodzeniem utrzymywaliście się blisko środka tabeli. Podobnie radził sobie Motor, ale GKS był dla mnie większym zaskoczeniem. Pamiętam też nasz mecz rewanżowy, ostatni w 2024 roku, zakończony remisem 1:1 i to Radomiak musiał gonić wynik. Trener Górak mówił wtedy, że przyjmuje ówczesny dorobek GieKSy z całym dobrodziejstwem inwentarza. Z zadowoleniem śledziłem wasze dalsze losy, bo GKS to duża firma i dobrze, że zadomowiła się w Ekstraklasie. Początek nowego sezonu GKS miał jednak trudny i pamiętam, jak przed naszym meczem analizowałem tabelę. Pojedynek z Radomiakiem był dla was kluczowy i uważałem, że jeśli nie odbijecie się na nas, to mocno zakopiecie się w dolnych rejonach tabeli. Na szczęście dla was udało się odbić, zresztą po świetnym meczu. Macie dobrze skomponowany zespół: Rafał Strączek wygryzł ze składu Dawida Kudłę i radzi sobie bardzo dobre, solidna obrona na czele z Arkadiuszem Jędrychem, wspomniany wcześniej Nowak i – jak się z czasem okazało – jest też życie po Sebastianie Bergierze. W naszym ostatnim meczu z dobrej strony pokazał się też Marcin Wasielewski.

To właśnie on, do spółki z Nowakiem, przesądził o ostatecznym zwycięstwie z Radomiakiem przy Nowej Bukowej. Pamiętam ten pojedynek jako mecz pięknych goli i jeszcze lepszych parad bramkarzy. A jak ty wspominasz tamto spotkanie?
Mecz był rozgrywany w ramach Superpiątku jako świetna reklama Ekstraklasy. Z drugiej strony, oprócz pięknych goli były też kontrowersje, m.in. decyzja o nieuznaniu trzeciego gola Radomiaka. Jeśli dobrze pamiętam, w Lidze+ Ekstra uznano ją za błędną. Nasze mecze zwykle obfitują w gole, więc nie obraziłbym się, gdyby podobnie było w niedzielę. Radomiak u siebie jest drużyną usposobioną ofensywnie, więc w starciu z GKS-em, który jest uskrzydlony ostatnimi dobrymi wynikami, nie powinno być nudy i jestem przekonany, że w niedzielę przy Struga będzie się działo.

Którego z zawodników Radomiaka powinniśmy się obawiać najbardziej?
GKS musi uważać na Janka Grzesika i Rafała Wolskiego. Mam też nadzieję, że bardzo ładna bramka Romário Baró w meczu z Arką doda mu więcej pewności siebie. Jest też Vasco Lopes, który potrafi wypracować przewagę dryblingiem. Silnym punktem zespołu są grający z przodu Maurides i Abdoul Tapsoba. Nie będzie Capity, ale siłą Radomiaka jest to, że zespół wygląda coraz lepiej jako drużyna. Jeżeli mamy swój dzień, to jesteśmy groźni dla każdego w Ekstraklasie.

Jak twoim zdaniem będzie przebiegał niedzielny mecz i jakim wynikiem się zakończy?
Radomiak grający u siebie nie cofa się i nie czeka na kontry. Spodziewam się, że od początku ruszymy do ataku niesieni żywiołowym dopingiem. GKS być może zaczeka na to, co zaproponują gospodarze, natomiast w tej lidze trudno jest cokolwiek przewidzieć – jedna niespodziewana sytuacja może całkowicie wywrócić plan na mecz. Oczekuję dobrego widowiska i wielu goli, bo naprzeciw siebie stają bardzo dobre piłkarsko drużyny. Nigdy nie byłem dobry w typowanie wyników, ale biorąc pod uwagę formę Radomiaka u siebie stawiam na 2:1 dla gospodarzy.

Z rozbawieniem obserwowałem twitterowe zaczepki na oficjalnych kontach Radomiaka i Arki, nawiązujące do niedawnej awarii oświetlenia w Radomiu. W niedzielę prądu nie zabraknie?
To wstydliwa sytuacja dla Radomiaka, który jednak nie do końca miał na nią wpływ. Odbiór był jednak taki, a nie inny. Żałowaliśmy, że mecz z Arką nie odbył się w pierwotnym terminie, a szczególnie szkoda było kibiców z Gdyni, którzy na darmo przejechali przez pół Polski. Kolejne mecze w Radomiu przebiegły już jednak bez przeszkód i podobnie będzie w niedzielę. Ale dobrze, że gramy w miarę wcześnie, więc w razie czego damy sobie radę nawet bez prądu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga