Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Pora na przełamanie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego spotkania GKS Katowice – Arka Gdynia.

arkowcy.pl – Rytmicznie i konsekwentnie – zapowiedź spotkania GKS Katowice vs Arka

[…] Między Arką a GKS-em Katowice doszło łącznie do 28 zmagań. 10-krotnie zwycięsko wychodzili Arkowcy, 11 razy dzielili się punktami, a w siedmiu pozostałych rywalizacjach górą byli rywale. Połowa z tych starć rozegrała się na terenie naszego sobotniego przeciwnika. W ilości triumfów jest remisowo, bo 5:5. Ponadto w czterech spotkaniach nie wyłoniono zwycięscy. Ostatnie pojedynki z udziałem obu zespołów miały miejsce w edycji 2023/2024. Najpierw, na starym stadionie przy Bukowej, skończyło się na 1:1. Rewanż okazał się łaskawy dla graczy z Katowic. Ci, pokonując w Gdyni Arkę 1:0, zapewnili sobie wówczas awans na salony. Być może u niektórych w głowie kotłuje się małą chęć odwetu. Pojutrze pora powtórnie zrobić na boisku swoje i przy okazji wypełnić sektor gości. Liczną grupą stawimy się na następnej ligowej potyczce. Rytmicznie i konsekwentnie do przodu.

arka.gdynia.pl – GKS Katowice – Arka Gdynia

[…] Arka po wygranej z Pogonią jedzie do Katowic w dobrych nastrojach. Gospodarze jeszcze w tym sezonie nie wygrali i szykuje się zacięte spotkanie. To także okazja do rewanżu za spotkanie w 1. lidze, gdy GKS wyrwał na Stadionie Miejskim awans i zepchnął Arkę do baraży.

[…] Historia spotkań

Ogółem rozegrano 28 spotkań:

10 zwycięstw Arki

11 remisów

7 wygranych GKS

Bramki: 32-32

W Katowicach 14 spotkań:

5 zwycięstw Arki

4 remisy

5 wygranych GKS

Bramki: 13-18 dla GKS

trojmiasto.pl – Dawid Szwarga i Rafał Figiel w podróży sentymentalnej

Arka Gdynia ruszyła na mecz z GKS w Katowicach, aby pójść za ciosem po wygranej z Pogonią Szczecin. Jednak nie brakuje też odniesień do przyszłości. Żółto-niebiescy mogą wziąć rewanż na tym rywalu za przegrany mecz przed rokiem u siebie o bezpośredni awans do PKO BP Ekstraklasy. Natomiast dla trenerów Dawida Szwargi i Rafała Figiela jest to po części podróż sentymentalna. Pierwszy z nich jako asystent Jacka Paszulewicza właśnie w „Gieksie” rozpoczynał karierę ligowego szkoleniowca, a drugi był piłkarzem tego klubu w latach 2021-23.

[…] W Katowicach żółto-niebiescy chcą iść za ciosem, tym bardziej, że GKS w tym sezonie jeszcze nie wygrał. Dla takich piłkarzy jak: Marc Navarro i Michał Marcjanik, czy wchodzących wówczas z rezerwy: Alassane Sidibe i Tornike Gaprindaszwiliego, czy oglądający cały mecz z ławki Marcel Predenkiewicz sobotni mecz z GKS to pierwsza okazja do rewanżu z porażkę z 26 maja 2004 roku.

Wówczas Arka uległa u siebie temu rywalowi 0:1 w meczu, który decydował o bezpośrednim awansie do ekstraklasy. Przywołane nazwiska piłkarzy, którzy mają szansę zagrać w ekstraklasie w sobotę, pokazują jak przez ostatni rok zmienił się podstawowy skład żółto-niebieskich.

W sztabie Arki Figiel jest odpowiedzialny m.in. za stałe fragmenty gry. W ekstraklasie to jak na razie najgroźniejsza broń Arki. Z trzech goli jeden padł po rozegraniu wrzutu z aut, a jeden po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Ponadto po tym ostatnim stałym fragmencie gry gdynianie zdobyli jeszcze dwie bramki, ale sędziowie nie uznali ich z powodu spalonych.

ekstraklasa.org – Pora na przełamanie?

[…] W Katowicach GKS postara się wreszcie sięgnąć po 3 punkty, ale naprzeciwko niego stanie jedna z najlepszych defensyw w lidze.

SYTUACJA: GKS, podobnie jak Piast, wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo w sezonie. Nie był jeszcze nawet na prowadzeniu. Arka ma już na swoim koncie ligową wygraną i imponuje solidnością w obronie – w żadnym z czterech meczów nie straciła więcej niż jednego gola, a ogółem w 2025 roku tylko czterokrotnie zeszła z boiska pokonana. Jeśli gdynianie sięgną po punkty, to pierwszy raz od XI/XII 2019 nie przegrają w czterech meczach z rzędu w naszej lidze.

HISTORYCZNIE: To pierwsze starcie tych drużyn na najwyższym szczeblu od 4 czerwca 1980 roku. Bilans – 4 mecze: 2 zwycięstwa GKS, 1 remis, 1 wygrana Arki.

POD LUPĄ – GOSPODARZE: Bartosza Nowaka śmiało można określić mianem gwiazdy katowiczan – strzelił wszystkie gole swojego zespołu w tym sezonie. Potrafi zaskoczyć strzałem z dystansu, a w końcówkach jest wyjątkowo groźny – dwa z jego trzech trafień padły po 75. minucie.

POD LUPĄ – GOŚCIE: Sebastian Kerk miał udział przy dwóch z trzech goli swojego zespołu w tym sezonie. Wspólnie z Damianem Węglarzem, który obronił 76,9% strzałów celnych rywali, może przesądzić o korzystnym wyniku beniaminka.

CZY WIESZ, ŻE: Arka Gdynia zanotowała 11 czystych kont w 20 ostatnich meczach ligowych?

PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZWYCIĘSTWA: GKS 48,1%, Arka 26%

CZY WIESZ, ŻE: GKS Katowice: wszystkie gole tej drużyny w tym sezonie strzelił Bartosz Nowak (3)

GKS Katowice: średnio zdobywa 2 punkty/mecz u siebie w 2025 roku (18 pkt w 9 meczach; też – 21 punktów w 10 ostatnich meczach u siebie = 2,1/mecz)

GKS Katowice: 47,2% jego strzałów było celnych (17 z 36; najwyższa celność); w tym 7 z 9 ostatnich strzałów było celnych

GKS Katowice: jego piłkarze zablokowali najwięcej strzałów rywali (28; w każdym meczu minimum 5)

Bartosz Nowak w tym sezonie ma najwięcej: celnych strzałów (9, tyle samo: Tomas Bobcek), strzałów bezpośrednio z rzutów wolnych (3), strzałów zza pola karnego (7, tyle samo: Iwan Żelizko), strzałów celnych zza pola karnego (5), podań w pole karne rywali (50, tyle samo: Erik Janza)

GKS Katowice najwięcej wykonanych rzutów rożnych (30 – wszystkie wykonywał Bartosz Nowak)

GKS Katowice wygrał oba mecze z Arką u siebie bez straty bramki w Ekstraklasie

Arka Gdynia to 1 z 3 drużyn bez gola straconego po stałych fragmentach gry (też: Legia Warszawa i Wisła Płock)

Arka Gdynia: 12 goli straconych w 19 meczach ligowych w tym roku (raz na 142,5 min.)

10 goli w 2 ostatnich sezonach PKO Bank Polski Ekstraklasy padło po akcjach rozpoczętych wyrzutem z autu przez Dawida Abramowicza (9x w Puszczy Niepołomice, 1x w Arce Gdynia)

Sebastian Kerk – miał udział przy 2 z 3 goli Arki Gdynia w tym sezonie

Arka Gdynia: w żadnym meczu w tym sezonie nie straciła więcej niż 1 gola (1-1-0-1)

Arka Gdynia: jeśli nie przegra, to pierwszy raz od XI/XII 2019 nie przegra w 4 meczach z rzędu w Ekstraklasie

Pierwszy mecz między nimi w Ekstraklasie od 04.06.1980 (45 lat 73 dni)

dziennikzachodni.pl – GKS Katowice ma problem. Mecz z Arką Gdynia będzie spotkaniem kategorii superciężkiej

Drugi sezon po awansie jest zawsze najtrudniejszy. Wyniki GKS Katowice zdają się tę opinię już w pełni potwierdzać.

– W GKS przeżywaliśmy już trudniejsze momenty. Mamy na czym budować optymizm. Nie ma co patrzeć w tabelę – stwierdził Rafał Górak po meczu w Warszawie z Legią.

Szkoleniowiec GKS-u próbował w ten sposób uciec od katastrofy, jaka nastąpiła w ostatnich akcjach spotkania. Do 95. minuty jego zespół remisował 1:1 (dzięki kapitalnej bramce Bartosza Nowaka), ale wtedy akcja rozpaczy Legii zakończyła się dośrodkowaniem Pawła Wszołka – dopuścił do tego Borja Galan – i główką Artura Jędrzejczyka, któremu nie przeszkodził Alan Czerwiński. Załamani katowiczanie po chwili stracili jeszcze jednego gola.

– Jest w nas sportowa złość, ale graliśmy dobrze. Piłkarze realizowali zadania, byliśmy zdyscyplinowani. Wyciągam wiele dobrego z tego spotkania. Piłka nożna czasem bardzo boli – komentował Górak.

Remis w Warszawie stanowiłby dla jego zespołu zastrzyk optymizmu. Po porażce 1:3 GKS nadal ma jednak na koncie tylko jeden punkt i tkwi w strefie spadkowej. W tej sytuacji najbliższe sobotnie starcie z Arką Gdynia ma już niebagatelne znaczenie. Przed przerwą reprezentacyjną GieKSa zagra jeszcze także z Górnikiem Zabrze i Radomiakiem Radom.

Największe problemy ubiegłosezonowego beniaminka są widoczne gołym okiem. W drużynie brakuje napastnika – Marcin Rosołek nadal jest zawodnikiem, który całkowicie zawiódł w Piaście Gliwice, i nie jest tego w stanie zrównoważyć najskuteczniejszy obecnie Nowak (3 bramki), zwłaszcza, że jest jedynym zawodnikiem, który w ogóle je strzela. Nikt nie ma już wątpliwości, że bezpłatne odejście Sebastiana Bergiera okazuje się większą wyrwą niż można było przypuszczać. Widać to także w liczbach. GKS pod względem oczekiwanych goli (0.76 na mecz) wyprzedza tylko Arkę Gdynia i Piasta Gliwice, a w liczbie strzałów oddawanych średnio w każdym spotkaniu jedynie Piasta (biorąc pod uwagę tylko celne jest dziewiąty). Nadzieja tkwi w powrocie wracającego wreszcie do zdrowia Adama Zrelaka.

Kłopotem staje się jednak też gra w defensywie. W poprzednich rozgrywkach aby stracić dziewięć goli GKS potrzebował ośmiu występów, teraz tylko czterech. W zestawieniu oczekiwanych goli straconych na mecz, czyli sytuacji, do jakich dochodzą rywale, GieKSa jest czwarta w całej Ekstraklasie. Więcej goli straciła tylko Lechia, a indywidualnie Dawid Kudła jest współliderem najczęściej pokonywanych bramkarzy. Golkiper Katowic średnio broni 2,5 strzału w każdym spotkaniu, co w lidze daje mu dziesiąte miejsce.

– Z sytuacją, w której Legia strzeliła na 2:1 powinniśmy sobie poradzić, ale powinniśmy też wcześniej zdobyć jeszcze jednego gola – pośrednio potwierdza te statystyki Górak.

Zastanawiająca była liczba zmian. Dwie roszady mogły sygnalizować, że ławka rezerwowych nie gwarantuje odpowiedniej jakości.

– Drużyna była dobrze nastawiona. Piłkarze nie zgłaszali problemów. Czułem, że możemy zdobyć bramkę. Sprawa była otwarta. Uznałem, że zmiany nie są konieczne – tłumaczy jednak Rafał Górak.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga