Piłka nożna
[RELACJA] Przegrywamy starcie na dnie tabeli
Po zwycięstwie w rzutach karnych z Pogonią Szczecin w Pucharze Polski powróciliśmy do ligowej rzeczywistości. W sobotę 29 września podjęliśmy na własnym stadionie Bruk-Bet Termalikę Nieciecza, która przed spotkaniem okupowała ostatnie miejsce w tabeli ze stratą jednego punktu do Katowic. GieKSa przystąpiła do meczu w następującym składzie: Baran – Puchacz, Remisz, Lisowski, Frańczak – Anon, Piesio, Poczobut, Bronisławski, Błąd – Rumin. Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 18:00. Na ławce drużyny z Niecieczy usiadł Kamil Słaby, a w osiemnastce meczowej nie zmieścił się Dominik Sadzawicki.
Już w pierwszej minucie Daniel Rumin dryblingiem wszedł ze skrzydła w pole karne Termaliki i dograł do Dominika Bronisławskiego, który był ściśle kryty i oddał niecelny strzał. Po dwóch minutach GieKSa wyprowadziła szybki atak, Błąd dograł prostopadle do Anona, który zagrał wzdłuż bramki, ale nikt nie doszedł do tej piłki. Początek tego spotkania zdecydowanie należał do naszych piłkarzy. W ósmej minucie po krótkiej wymianie podań piłka trafiła do Bronisławskiego, który upadł w polu karnym po kontakcie z przeciwnikiem, lecz sędzia nie zdecydował się na podyktowanie jedenastki. Aktywny pod początku meczu był Hiszpan David Anon, który próbował posyłać podania na dobieg w pole karne Niecieczan. W siedemnastej minucie Puchacz niebezpiecznie zagrał we własnym polu karnym, ponieważ wybił dośrodkowanie tak, że piłka minimalnie minęła bramkę strzeżoną przez Krzysztofa Barana. Po chwili Rumin uderzył minimalnie obok słupka. W 27 minucie fantastyczną okazję miał Błąd, ale końcówkami palców jego strzał obronił bramkarz. Sędzia jednak tego nie zauważył i kazał wznowić grę od bramki. Im bliżej było końca tej połowy, tym częściej gra toczyła się w środkowej strefie boiska. W 37 minucie Frańczak sfaulował tuż przed polem karnym Skórasia i otrzymał żółtą kartkę. Samuel Stefanik ze stojącej piłki uderzył bardzo niecelnie. Po 40 minucie dwukrotnie Ruminowi niewiele zabrakło do zdobycia bramki – najpierw minimalnie minął się z piłką po dośrodkowaniu Frańczaka, a następnie uderzał niecelnie z woleja po dograniu Poczobuta. Sędzia postanowił nic nie doliczać do pierwszej połowy i na przerwę udaliśmy się przy bezbramkowym remisie.
Do drugiej połowy obie drużyny przystąpiły bez zmian. Po 25 sekundach Piesio po dograniu Bronisławskiego znalazł się sam przed bramkarzem, ale trafił prosto w jego nogi. Po 2 minutach Bronisławski kąśliwie uderzył z linii pola karnego i choć strzał był prosto w Trelę, to miał on problemy ze złapaniem tej piłki. W 52 minucie żółtą kartką za faul na Poczobucie ukarany został Mateusz Kupczak. Po chwili Niecieczanie wyszli z kontrą dwóch na jednego, ale fantastycznie między dwoma zawodnikami Termaliki ustawił się Frańczak i przeciął podanie. W 56 minucie Davida Anona zastąpił Damian Michalik. W 60 minucie Gergel nawinął Puchacza na skrzydle, zszedł do środka i uderzył przy krótkim słupku, lecz dobrze interweniował Baran. Po chwili nie miał jednak większych szans po strzale głową Putiwcewa. Trener Dziółka szybko zareagował na stratę bramki i w miejsce Grzegorza Piesio zajął na boisku Adrian Łyszczarz. Po drugiej stronie Samuela Stefanika zmienił Dawid Szymonowicz. W 67 minucie bramkę zdobył Rafał Grzelak. Była to jednak bramka samobójcza po dośrodkowaniu Adriana Błąda. Przy Bukowej ponownie mieliśmy remis. Po 70 minucie dwukrotnie groźne akcje po stratach Łyszczarza przeprowadzili Niecieczanie. Na 10 minut przed upływem regulaminowego czasu gry z woleja po dośrodkowaniu Puchacza próbował uderzać Błąd, ale nieczysto trafił w piłkę. W 83 minucie Kacper Tabiś zmienił Adriana Błąda. Po chwili Jovanovica zastąpił Jacek Kiełb. W 87 minucie żółtą kartę obejrzał Michalik, a po chwili z 5 metrów Gergel głową uderzył daleko od bramki. Po drugiej połowy sędzia doliczył 3 minuty. W doliczonym czasie miała miejsce ostatnia zmiana – na boisku zameldował się Vilhjalmsson, a opuścił je Gergel. W ostatniej akcji meczu po rzucie wolnym jeden z zawodników Termaliki doszedł do uderzenia, które Baran fantastycznie wybronił, piłka jednak zatrzymała się przy słupku, a tam dobił ją Kupczak. Sędzia nie pozwolił nawet na wznowienie gry. Przegraliśmy 2:1 z Niecieczą po bramkach Putiwcewa, Kupczaka i samobójczej Grzelaka.
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Felietony Piłka nożna
Marsz ku marzeniom
No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.
Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.
Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.
Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.
GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.
Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.
Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.
I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.
GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.
Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.
Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.
No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.
Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.
I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.
Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.
Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.
Niepojęte. Twierdza od samego startu.
Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.
W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.
Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.
Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.
Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.
Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.
Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.
A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?


GieKSiorz
29 września 2018 at 19:55
Dwa razy sprzedany awans teraz się pomści będzie 2 liga, głosujecie dalej na Krupę, śpiewajcie nic się nie stało,w dupie już to mam
cross
29 września 2018 at 19:55
Wy………ć cały zarząd.
Wojciech
29 września 2018 at 19:55
Konkurs na frajerów roku został chyba rozstrzygnięty
Fridek76
29 września 2018 at 19:58
kurwa brak słów. Powinni dostac ciule po ryju. Kary finansowe im dojebac. mom tego dosyc i nie piszcie ze na dobre i zle bo tego juz za wiele. Nic nie graja a to ze powalczyli z Pogonia nic nie zmienia.
Solski
29 września 2018 at 19:59
Jesteśmy w czarnej dupie. Koniec, kropka.
q2
29 września 2018 at 19:59
My jesteśmy nad garbarnią, która jest ostatnia. W następnej kolejce pewnie spadniemy na ostatnie miejsce.
tito
29 września 2018 at 20:01
A kto ma niby ich karać? dYrektor sportowy? Przecież by go zjedli. Klub jest na łopatkach po całości. Cała góra nie podjęła ani jednej trafnej decyzji do tej pory. Na dole mamy zgraje przepłacanych amatorów.
Fridek76
29 września 2018 at 20:03
Zaspiewajcie im jeszcze to jest ta Gieksa. Oni w 5% im do piet nie dorastaja
Zdziś
29 września 2018 at 20:04
spokojnie.. odpuszczamy ligę bo skupiamy sie na pucharach… przecie to oczywiste 😉
abel
29 września 2018 at 20:07
Może mecza i irishman nam powiedza co tu sie dzieje. Zarzad ok bartnik ok pilkarze wychwalni przez tych dwojga a jak dotad ostatnie miejsce. rewelacja
GieKSiorz
29 września 2018 at 20:13
A huj niech spadną 2 liga i huj, nie wiem co za desperaci jeszcze chodzą na szpile,powinno być 0 ludzi,na treningu odwiedziny i larmo pod magistratem, ale to nie ta GieKSa, nie Ci kibice co przed laty
marcin afera
29 września 2018 at 20:16
KURWA ZA JAKIE GRZECHY JA TAK MAM SIĘ WKURWIAĆ,TYLE LAT KIBICOWANIA I TYLE LIŚCI W MORDE PRZEZ TE WKŁADZIKI,GDZIE TU LOGIKA SENS JAKIŚ,JESTEŚMY ORGANIZACYJNIE POUKŁADANI,POPROSTU ZACZYNA MI BRAKOWAĆ WIARY,JUŻ PRZEZ MGŁE WIDZE SPOTKANIE Z TRYBUN Z CEMENTARNICĄ SKOPIE W KATO W P.UEFA A NASTĘPNEGO DNIA PRASA PISAŁA ZE TO CMENTARZYCA GIEKSY I TO SIĘ KUR…A TRZYMA NAS DO DZIŚ TYLE LAT JA JEBIE JUŻ MI SIĘ NIECHCE NIC PISAĆ DRAMAT TO MAŁO POWIEDZIANE.
artur
29 września 2018 at 20:18
Brawo Krupa i Janicki – dokonaliście tego, zniszczyliście klub z tradycjami i uczyniliście go pośmiewiskiem ligi. W innym klubie ci sami zawodnicy graliby o majstra. Dlaczego Panowie dziennikarze nigdy nie napiszecie felietonu i nieudacznictwie zarządu????
Były kibic
29 września 2018 at 20:22
To nie są frajerzy, robią swoje i biorą za to niezłą kapuchę. Niech się bawią dalej ale beze mnie.
Fridek76
29 września 2018 at 20:25
Gieksiorz mosz racja.
GieKSiorz
29 września 2018 at 20:25
Dokładnie uczynili z tego klubu pośmiewisko, zobaczcie co z frekwencja się stało teraz bliżej nam do 2 ligi niż ekstraklasy nie tylko sportowo ale właśnie frekwencją,stadionu its,Klub z takimi tradycjami zarżnęli,taka prawda!!!
Bce
29 września 2018 at 20:40
Mniej niż zero. Te k… nawet piłki nie potrafią przyjąć. Dogranie do chopa też im sprawia problem. Atak brak. Rozciągnąć grę chyba gumę na fiuta. Dno.
Panowie kasa się wam zgadza co miesiąc na koncie. Powinniście dostać po 2000tyś na miech i ani grosza więcej.
Narzekałem na p. Cygana przepraszam. Niech pan wraca i to jak najszybciej. Jakby nie był tu trener to i tak utapla się w gównie. Ni chuja nie zobaczycie mnie na kolejnym szpilu. Na pucharach tak.
Jestem masochista, że dalej na was przychodzę. Dobrze, że pamiętam czasy Orzecha, Koniara, Węgrzyna, Kucza, Widucha i Ledka oczywiście nie mogę zapomnieć ANDRUTA fajter jak ch… .
q2
29 września 2018 at 20:55
GieKSiorz masz całkowita rację. Kiedyś to była drużyna piłkarska i ekipa kibiców. Na pewno nie pozwoliłaby sobie tak pluć w twarz jak teraz. Dzisiaj sztucznie i na siłę wmawia się wszystkim, że jest super i potrzebujemy czasu. Niestety młode pokolenie kibiców jest maga naiwne i łyka wszystko. Na forum dalej propaganda zwycięstwa. Najgorsze w tym, że po kompromitacji w Chorzowie, gdzie przegraliśmy z dziećmi. Nasza ekipa przywitała piłkarzy dopingiem na bukowej. Taka potwarz, zero reakcji młynowego i ekipy z blaszoka. Nie dziwne, że normalni kibice uciekają z blaszoka. Dramat trwa w najlepsze.
Zadolak
29 września 2018 at 21:15
Mysla£em ze po zwyciestwie w PP z Pogonia bedzie coraz lepiej ale przeliczyłem się.Nigdy już nie doczekam się awansu do ekstraklasy i drużyny.Dzisiejszy mecz był moim ostatnim meczem w tym sezonie na Bukowej.A GIEKSE MAM W SERCU NA ZAWSZE.
Szymon
29 września 2018 at 21:17
Panowie przecież PREZES PIZDUŚ UWAŻA ŻE WYSZYSTKO JEST OK…miłego wieczoru…
q2
29 września 2018 at 21:21
Post naszego prezesa z twitera z 12 maja po meczu derbowym. „Nie ma mojej zgody na tak grajacy GKS. Jestem zdegustowany. Będę oczekiwał szybkich wyjaśnień od dyrektora sportowego, trenera i piłkarzy!” Jakże aktualne. post można potraktować chyba jako szablon.
Daro
29 września 2018 at 21:32
Kiedyś GieKSa to rodowite hanysy, z gruby na trening, sobota szpil niedziela wolne poniedziałek gruba itd… teraz to zbierania pseudo grajkow z całej Polski i nie tylko bele kasa się zgadza na koncie i tyle. Nie głosujcie na krupe, to jego sprawka.
ZS1906
29 września 2018 at 21:52
Ekstraklasa albo śmierć hahaha Won do 2 ligi
sosnowieś
29 września 2018 at 21:59
Jebal cie pies gorolu zapraszam na hokej
Scifo
30 września 2018 at 00:32
Wypierdalaj jebany gorolu z forum GieKSy. Wiesz co jest najlepsze w syfnowcu? Autobus do Katowic.
Kompleksy wychodzą z patelnianych mamlasów.
abel
29 września 2018 at 21:56
Gdzie sa dwa najwieksze matoly mecza i irishman. Moze cos nam opowiedza fajnego w swoim stylu
kosmita
29 września 2018 at 21:59
zagłębioczku, ty dalej nie zrozumiałeś hasła „ekstraklasa albo śmierć”-chodziło o śmierć naszego ukochanego klubu w razie braku awansu. Jak widać… Nie awansowaliśmy i przez to nasz klub umiera i spada coraz niżej. A ty wciąż myślisz, że chodzi o śmierć piłkarzy z jakiejś zemsty-nie bądź głupi.
tombotleg
29 września 2018 at 22:40
Skończcie jęczęć, co ma być to będzie, trzeba wspierać a nie robić inkwizycje, będzie dobrze bo kurwa musi być, tylko GieKSa.
Serbia
29 września 2018 at 22:43
pierdol się z tego forum ty kurwo sosnowiecka. parobku farszafskiej szmaty, tam się udzielaj klownie jebany, a nie na tym forum
Rafał
29 września 2018 at 22:51
Cały ZARZĄD DO WYMIANY. Bartnik składaj rezygnacje i Janicki tak samo i niech wypie…a skąd przybył. A w GKSie niech grają młodzi i gniewni a nie stare pierdziele co tylko do emerytury dogrywają a sportowo już są do niczego. Kiedy tu trafi trener który twardą ręką tych pajaców ogarnie????? jeden wielki Bur..el teraz jest i chyba oto chodziło władzą, może pana prezydenta Krupe też trzeba kopnąć w D..pe to się obudzi.
gonik
29 września 2018 at 22:57
kurwaaa
..
awans albo…
18 pkt straty do lidera, zdobyliśmy 1/3 punktów 1 drużyny …przegrywamy wszystko i wszędzie.. pieprzę pp o nic.
Tymron
30 września 2018 at 02:04
Dalej wierzcie że pilkarzy albo trenerów trzeba zmienić. Od awansu do tej ligi gralo już 150 grajków, niektórzy całkiem nieźli się okazali ale nie u nas, trenerów było 20, 2 z nich doszło już na polski szczyt czyli praca z kadrą narodową. Ja już nie chodzę od 2 lat na mecze i jestem z tego dumny bo jestem świadomy oszustwa na górze. I żadne pierdolenie, na dobre i na zle, że dla klubu się chodzi na mecze itp. To jak chodzić do zepsutego kościóła prowadzonego przez księdza pedofila, dziwkarza i jeszcze dawać na tace żeby mu napchać kieszen tylko z tego tytułu że się wierzy w Boga. Mojego klubu już nie ma, to jakis gorolski zakład pracy Krupy, Cyganów, Janickich i innych, karykaturalny wytwór miasta(sekcja piłkarska). To nie jest Nasz GKS. I dopóki się nie wyjebie „proboszcza” i jemu podległych „kleryków” to moja noga jak i wielu innych myślących kibiców w tym „kościele” nie stanie. Czy można coś zrobić ? Do urn w październiku.
pablo eskobar
30 września 2018 at 11:16
Trzeba to rozd..c ten zarzad
GieKSiorz
30 września 2018 at 15:31
Wyjebać ten nieudolny zarząd,prezesem zrobić Gieksiorza z krwi i kości, nie wiem Furtok, może ten prezes spółdzielni Piast jak taki z niego zapalony kibic itd.no i oczywiście wyjebać w wyborach Krupę pociotka Uszoka,to chyba są śmierdziele że tak ten klub zajeżdżają, Janaicki czy Barwnik sprostujcie mnie bo nie chce mi się sprawdzać ale jeden z nich jest zaangażowany w MK S Myszków,a to też fc smrodów ,huj wie co tu jest grane,a młodzi kibice ogarnięcie się ,bo też wiele wam brakuje pod względem kibicowskim do starej ekipy.
Brunetka64
30 września 2018 at 15:34
Jak przegramy z garbatymi to już będzie koniec.
tomassi
30 września 2018 at 17:00
Tymron idąc twoim tokiem myślenia to ty w boga wierzysz czy w proboszcza?
Szkoda słów dla takich kibiców. Mecz to świętość, bez względu na wszystko.
Amen.
Tor
30 września 2018 at 17:06
@abel ty nie jesteś przypadkiem ta laseczka z fiutem kasia? lubisz ubierac damskie ciuchy?
Tymron
1 października 2018 at 00:47
tomassi nie chcę cię obrażać ale ty nie idziesz zadnym tokiem myślenia. Przynajmniej to udowodniłeś swoją wypowiedzią. Chodź dalej te mecze bo to świętość i dopinguj jeszcze, przez takich desperatów nic się w tym klubie nie zmieni. Bo po co? Kibice są, doping jest, jest zajebiście. Zamiast działać i reagować zawsze łatwiej dostosować się nawet do największego gówna w którym jesteśmy zagrzebani od lat. I stąd to gówno.
tomassi
30 września 2018 at 17:27
i jeszcze jedno- nigdy tak nie było że piłkarze grali i w poniedziałek na gruba
Takie tylko były kontrakty. Nigdy na dół nie zjeżdżali a kopalnie to widzieli tylko z porspektywy kasy-jak wypłaty odbierali.
I skończcie już pierdolić takie bzdury.
abel
30 września 2018 at 20:24
Tor co ty pederasto bredzisz