Dołącz do nas

Piłka nożna

[RELACJA] Przegrywamy starcie na dnie tabeli

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po zwycięstwie w rzutach karnych z Pogonią Szczecin w Pucharze Polski powróciliśmy do ligowej rzeczywistości. W sobotę 29 września podjęliśmy na własnym stadionie Bruk-Bet Termalikę Nieciecza, która przed spotkaniem okupowała ostatnie miejsce w tabeli ze stratą jednego punktu do Katowic. GieKSa przystąpiła do meczu w następującym składzie: Baran – Puchacz, Remisz, Lisowski, Frańczak – Anon, Piesio, Poczobut, Bronisławski, Błąd – Rumin. Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 18:00. Na ławce drużyny z Niecieczy usiadł Kamil Słaby, a w osiemnastce meczowej nie zmieścił się Dominik Sadzawicki.

Już w pierwszej minucie Daniel Rumin dryblingiem wszedł ze skrzydła w pole karne Termaliki i dograł do Dominika Bronisławskiego, który był ściśle kryty i oddał niecelny strzał. Po dwóch minutach GieKSa wyprowadziła szybki atak, Błąd dograł prostopadle do Anona, który zagrał wzdłuż bramki, ale nikt nie doszedł do tej piłki. Początek tego spotkania zdecydowanie należał do naszych piłkarzy. W ósmej minucie po krótkiej wymianie podań piłka trafiła do Bronisławskiego, który upadł w polu karnym po kontakcie z przeciwnikiem, lecz sędzia nie zdecydował się na podyktowanie jedenastki. Aktywny pod początku meczu był Hiszpan David Anon, który próbował posyłać podania na dobieg w pole karne Niecieczan. W siedemnastej minucie Puchacz niebezpiecznie zagrał we własnym polu karnym, ponieważ wybił dośrodkowanie tak, że piłka minimalnie minęła bramkę strzeżoną przez Krzysztofa Barana. Po chwili Rumin uderzył minimalnie obok słupka. W 27 minucie fantastyczną okazję miał Błąd, ale końcówkami palców jego strzał obronił bramkarz. Sędzia jednak tego nie zauważył i kazał wznowić grę od bramki. Im bliżej było końca tej połowy, tym częściej gra toczyła się w środkowej strefie boiska. W 37 minucie Frańczak sfaulował tuż przed polem karnym Skórasia i otrzymał żółtą kartkę. Samuel Stefanik ze stojącej piłki uderzył bardzo niecelnie. Po 40 minucie dwukrotnie Ruminowi niewiele zabrakło do zdobycia bramki – najpierw minimalnie minął się z piłką po dośrodkowaniu Frańczaka, a następnie uderzał niecelnie z woleja po dograniu Poczobuta. Sędzia postanowił nic nie doliczać do pierwszej połowy i na przerwę udaliśmy się przy bezbramkowym remisie.

Do drugiej połowy obie drużyny przystąpiły bez zmian. Po 25 sekundach Piesio po dograniu Bronisławskiego znalazł się sam przed bramkarzem, ale trafił prosto w jego nogi. Po 2 minutach Bronisławski kąśliwie uderzył z linii pola karnego i choć strzał był prosto w Trelę, to miał on problemy ze złapaniem tej piłki. W 52 minucie żółtą kartką za faul na Poczobucie ukarany został Mateusz Kupczak. Po chwili Niecieczanie wyszli z kontrą dwóch na jednego, ale fantastycznie między dwoma zawodnikami Termaliki ustawił się Frańczak i przeciął podanie. W 56 minucie Davida Anona zastąpił Damian Michalik. W 60 minucie Gergel nawinął Puchacza na skrzydle, zszedł do środka i uderzył przy krótkim słupku, lecz dobrze interweniował Baran. Po chwili nie miał jednak większych szans po strzale głową Putiwcewa. Trener Dziółka szybko zareagował na stratę bramki i w miejsce Grzegorza Piesio zajął na boisku Adrian Łyszczarz. Po drugiej stronie Samuela Stefanika zmienił Dawid Szymonowicz. W 67 minucie bramkę zdobył Rafał Grzelak. Była to jednak bramka samobójcza po dośrodkowaniu Adriana Błąda. Przy Bukowej ponownie mieliśmy remis. Po 70 minucie dwukrotnie groźne akcje po stratach Łyszczarza przeprowadzili Niecieczanie. Na 10 minut przed upływem regulaminowego czasu gry z woleja po dośrodkowaniu Puchacza próbował uderzać Błąd, ale nieczysto trafił w piłkę. W 83 minucie Kacper Tabiś zmienił Adriana Błąda. Po chwili Jovanovica zastąpił Jacek Kiełb. W 87 minucie żółtą kartę obejrzał Michalik, a po chwili z 5 metrów Gergel głową uderzył daleko od bramki. Po drugiej połowy sędzia doliczył 3 minuty. W doliczonym czasie miała miejsce ostatnia zmiana – na boisku zameldował się Vilhjalmsson, a opuścił je Gergel. W ostatniej akcji meczu po rzucie wolnym jeden z zawodników Termaliki doszedł do uderzenia, które Baran fantastycznie wybronił, piłka jednak zatrzymała się przy słupku, a tam dobił ją Kupczak. Sędzia nie pozwolił nawet na wznowienie gry. Przegraliśmy 2:1 z Niecieczą po bramkach Putiwcewa, Kupczaka i samobójczej Grzelaka.

40 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

40 komentarzy

  1. Avatar photo

    GieKSiorz

    29 września 2018 at 19:55

    Dwa razy sprzedany awans teraz się pomści będzie 2 liga, głosujecie dalej na Krupę, śpiewajcie nic się nie stało,w dupie już to mam

  2. Avatar photo

    cross

    29 września 2018 at 19:55

    Wy………ć cały zarząd.

  3. Avatar photo

    Wojciech

    29 września 2018 at 19:55

    Konkurs na frajerów roku został chyba rozstrzygnięty

  4. Avatar photo

    Fridek76

    29 września 2018 at 19:58

    kurwa brak słów. Powinni dostac ciule po ryju. Kary finansowe im dojebac. mom tego dosyc i nie piszcie ze na dobre i zle bo tego juz za wiele. Nic nie graja a to ze powalczyli z Pogonia nic nie zmienia.

  5. Avatar photo

    Solski

    29 września 2018 at 19:59

    Jesteśmy w czarnej dupie. Koniec, kropka.

  6. Avatar photo

    q2

    29 września 2018 at 19:59

    My jesteśmy nad garbarnią, która jest ostatnia. W następnej kolejce pewnie spadniemy na ostatnie miejsce.

  7. Avatar photo

    tito

    29 września 2018 at 20:01

    A kto ma niby ich karać? dYrektor sportowy? Przecież by go zjedli. Klub jest na łopatkach po całości. Cała góra nie podjęła ani jednej trafnej decyzji do tej pory. Na dole mamy zgraje przepłacanych amatorów.

  8. Avatar photo

    Fridek76

    29 września 2018 at 20:03

    Zaspiewajcie im jeszcze to jest ta Gieksa. Oni w 5% im do piet nie dorastaja

  9. Avatar photo

    Zdziś

    29 września 2018 at 20:04

    spokojnie.. odpuszczamy ligę bo skupiamy sie na pucharach… przecie to oczywiste 😉

  10. Avatar photo

    abel

    29 września 2018 at 20:07

    Może mecza i irishman nam powiedza co tu sie dzieje. Zarzad ok bartnik ok pilkarze wychwalni przez tych dwojga a jak dotad ostatnie miejsce. rewelacja

  11. Avatar photo

    GieKSiorz

    29 września 2018 at 20:13

    A huj niech spadną 2 liga i huj, nie wiem co za desperaci jeszcze chodzą na szpile,powinno być 0 ludzi,na treningu odwiedziny i larmo pod magistratem, ale to nie ta GieKSa, nie Ci kibice co przed laty

  12. Avatar photo

    marcin afera

    29 września 2018 at 20:16

    KURWA ZA JAKIE GRZECHY JA TAK MAM SIĘ WKURWIAĆ,TYLE LAT KIBICOWANIA I TYLE LIŚCI W MORDE PRZEZ TE WKŁADZIKI,GDZIE TU LOGIKA SENS JAKIŚ,JESTEŚMY ORGANIZACYJNIE POUKŁADANI,POPROSTU ZACZYNA MI BRAKOWAĆ WIARY,JUŻ PRZEZ MGŁE WIDZE SPOTKANIE Z TRYBUN Z CEMENTARNICĄ SKOPIE W KATO W P.UEFA A NASTĘPNEGO DNIA PRASA PISAŁA ZE TO CMENTARZYCA GIEKSY I TO SIĘ KUR…A TRZYMA NAS DO DZIŚ TYLE LAT JA JEBIE JUŻ MI SIĘ NIECHCE NIC PISAĆ DRAMAT TO MAŁO POWIEDZIANE.

  13. Avatar photo

    artur

    29 września 2018 at 20:18

    Brawo Krupa i Janicki – dokonaliście tego, zniszczyliście klub z tradycjami i uczyniliście go pośmiewiskiem ligi. W innym klubie ci sami zawodnicy graliby o majstra. Dlaczego Panowie dziennikarze nigdy nie napiszecie felietonu i nieudacznictwie zarządu????

  14. Avatar photo

    Były kibic

    29 września 2018 at 20:22

    To nie są frajerzy, robią swoje i biorą za to niezłą kapuchę. Niech się bawią dalej ale beze mnie.

  15. Avatar photo

    Fridek76

    29 września 2018 at 20:25

    Gieksiorz mosz racja.

  16. Avatar photo

    GieKSiorz

    29 września 2018 at 20:25

    Dokładnie uczynili z tego klubu pośmiewisko, zobaczcie co z frekwencja się stało teraz bliżej nam do 2 ligi niż ekstraklasy nie tylko sportowo ale właśnie frekwencją,stadionu its,Klub z takimi tradycjami zarżnęli,taka prawda!!!

  17. Avatar photo

    Bce

    29 września 2018 at 20:40

    Mniej niż zero. Te k… nawet piłki nie potrafią przyjąć. Dogranie do chopa też im sprawia problem. Atak brak. Rozciągnąć grę chyba gumę na fiuta. Dno.
    Panowie kasa się wam zgadza co miesiąc na koncie. Powinniście dostać po 2000tyś na miech i ani grosza więcej.
    Narzekałem na p. Cygana przepraszam. Niech pan wraca i to jak najszybciej. Jakby nie był tu trener to i tak utapla się w gównie. Ni chuja nie zobaczycie mnie na kolejnym szpilu. Na pucharach tak.
    Jestem masochista, że dalej na was przychodzę. Dobrze, że pamiętam czasy Orzecha, Koniara, Węgrzyna, Kucza, Widucha i Ledka oczywiście nie mogę zapomnieć ANDRUTA fajter jak ch… .

  18. Avatar photo

    q2

    29 września 2018 at 20:55

    GieKSiorz masz całkowita rację. Kiedyś to była drużyna piłkarska i ekipa kibiców. Na pewno nie pozwoliłaby sobie tak pluć w twarz jak teraz. Dzisiaj sztucznie i na siłę wmawia się wszystkim, że jest super i potrzebujemy czasu. Niestety młode pokolenie kibiców jest maga naiwne i łyka wszystko. Na forum dalej propaganda zwycięstwa. Najgorsze w tym, że po kompromitacji w Chorzowie, gdzie przegraliśmy z dziećmi. Nasza ekipa przywitała piłkarzy dopingiem na bukowej. Taka potwarz, zero reakcji młynowego i ekipy z blaszoka. Nie dziwne, że normalni kibice uciekają z blaszoka. Dramat trwa w najlepsze.

  19. Avatar photo

    Zadolak

    29 września 2018 at 21:15

    Mysla£em ze po zwyciestwie w PP z Pogonia bedzie coraz lepiej ale przeliczyłem się.Nigdy już nie doczekam się awansu do ekstraklasy i drużyny.Dzisiejszy mecz był moim ostatnim meczem w tym sezonie na Bukowej.A GIEKSE MAM W SERCU NA ZAWSZE.

  20. Avatar photo

    Szymon

    29 września 2018 at 21:17

    Panowie przecież PREZES PIZDUŚ UWAŻA ŻE WYSZYSTKO JEST OK…miłego wieczoru…

  21. Avatar photo

    q2

    29 września 2018 at 21:21

    Post naszego prezesa z twitera z 12 maja po meczu derbowym. „Nie ma mojej zgody na tak grajacy GKS. Jestem zdegustowany. Będę oczekiwał szybkich wyjaśnień od dyrektora sportowego, trenera i piłkarzy!” Jakże aktualne. post można potraktować chyba jako szablon.

  22. Avatar photo

    Daro

    29 września 2018 at 21:32

    Kiedyś GieKSa to rodowite hanysy, z gruby na trening, sobota szpil niedziela wolne poniedziałek gruba itd… teraz to zbierania pseudo grajkow z całej Polski i nie tylko bele kasa się zgadza na koncie i tyle. Nie głosujcie na krupe, to jego sprawka.

  23. Avatar photo

    ZS1906

    29 września 2018 at 21:52

    Ekstraklasa albo śmierć hahaha Won do 2 ligi

    • Avatar photo

      sosnowieś

      29 września 2018 at 21:59

      Jebal cie pies gorolu zapraszam na hokej

    • Avatar photo

      Scifo

      30 września 2018 at 00:32

      Wypierdalaj jebany gorolu z forum GieKSy. Wiesz co jest najlepsze w syfnowcu? Autobus do Katowic.
      Kompleksy wychodzą z patelnianych mamlasów.

  24. Avatar photo

    abel

    29 września 2018 at 21:56

    Gdzie sa dwa najwieksze matoly mecza i irishman. Moze cos nam opowiedza fajnego w swoim stylu

  25. Avatar photo

    kosmita

    29 września 2018 at 21:59

    zagłębioczku, ty dalej nie zrozumiałeś hasła „ekstraklasa albo śmierć”-chodziło o śmierć naszego ukochanego klubu w razie braku awansu. Jak widać… Nie awansowaliśmy i przez to nasz klub umiera i spada coraz niżej. A ty wciąż myślisz, że chodzi o śmierć piłkarzy z jakiejś zemsty-nie bądź głupi.

  26. Avatar photo

    tombotleg

    29 września 2018 at 22:40

    Skończcie jęczęć, co ma być to będzie, trzeba wspierać a nie robić inkwizycje, będzie dobrze bo kurwa musi być, tylko GieKSa.

  27. Avatar photo

    Serbia

    29 września 2018 at 22:43

    pierdol się z tego forum ty kurwo sosnowiecka. parobku farszafskiej szmaty, tam się udzielaj klownie jebany, a nie na tym forum

  28. Avatar photo

    Rafał

    29 września 2018 at 22:51

    Cały ZARZĄD DO WYMIANY. Bartnik składaj rezygnacje i Janicki tak samo i niech wypie…a skąd przybył. A w GKSie niech grają młodzi i gniewni a nie stare pierdziele co tylko do emerytury dogrywają a sportowo już są do niczego. Kiedy tu trafi trener który twardą ręką tych pajaców ogarnie????? jeden wielki Bur..el teraz jest i chyba oto chodziło władzą, może pana prezydenta Krupe też trzeba kopnąć w D..pe to się obudzi.

  29. Avatar photo

    gonik

    29 września 2018 at 22:57

    kurwaaa
    ..

    awans albo…
    18 pkt straty do lidera, zdobyliśmy 1/3 punktów 1 drużyny …przegrywamy wszystko i wszędzie.. pieprzę pp o nic.

  30. Avatar photo

    Tymron

    30 września 2018 at 02:04

    Dalej wierzcie że pilkarzy albo trenerów trzeba zmienić. Od awansu do tej ligi gralo już 150 grajków, niektórzy całkiem nieźli się okazali ale nie u nas, trenerów było 20, 2 z nich doszło już na polski szczyt czyli praca z kadrą narodową. Ja już nie chodzę od 2 lat na mecze i jestem z tego dumny bo jestem świadomy oszustwa na górze. I żadne pierdolenie, na dobre i na zle, że dla klubu się chodzi na mecze itp. To jak chodzić do zepsutego kościóła prowadzonego przez księdza pedofila, dziwkarza i jeszcze dawać na tace żeby mu napchać kieszen tylko z tego tytułu że się wierzy w Boga. Mojego klubu już nie ma, to jakis gorolski zakład pracy Krupy, Cyganów, Janickich i innych, karykaturalny wytwór miasta(sekcja piłkarska). To nie jest Nasz GKS. I dopóki się nie wyjebie „proboszcza” i jemu podległych „kleryków” to moja noga jak i wielu innych myślących kibiców w tym „kościele” nie stanie. Czy można coś zrobić ? Do urn w październiku.

  31. Avatar photo

    pablo eskobar

    30 września 2018 at 11:16

    Trzeba to rozd..c ten zarzad

  32. Avatar photo

    GieKSiorz

    30 września 2018 at 15:31

    Wyjebać ten nieudolny zarząd,prezesem zrobić Gieksiorza z krwi i kości, nie wiem Furtok, może ten prezes spółdzielni Piast jak taki z niego zapalony kibic itd.no i oczywiście wyjebać w wyborach Krupę pociotka Uszoka,to chyba są śmierdziele że tak ten klub zajeżdżają, Janaicki czy Barwnik sprostujcie mnie bo nie chce mi się sprawdzać ale jeden z nich jest zaangażowany w MK S Myszków,a to też fc smrodów ,huj wie co tu jest grane,a młodzi kibice ogarnięcie się ,bo też wiele wam brakuje pod względem kibicowskim do starej ekipy.

  33. Avatar photo

    Brunetka64

    30 września 2018 at 15:34

    Jak przegramy z garbatymi to już będzie koniec.

  34. Avatar photo

    tomassi

    30 września 2018 at 17:00

    Tymron idąc twoim tokiem myślenia to ty w boga wierzysz czy w proboszcza?
    Szkoda słów dla takich kibiców. Mecz to świętość, bez względu na wszystko.
    Amen.

  35. Avatar photo

    Tor

    30 września 2018 at 17:06

    @abel ty nie jesteś przypadkiem ta laseczka z fiutem kasia? lubisz ubierac damskie ciuchy?

    • Avatar photo

      Tymron

      1 października 2018 at 00:47

      tomassi nie chcę cię obrażać ale ty nie idziesz zadnym tokiem myślenia. Przynajmniej to udowodniłeś swoją wypowiedzią. Chodź dalej te mecze bo to świętość i dopinguj jeszcze, przez takich desperatów nic się w tym klubie nie zmieni. Bo po co? Kibice są, doping jest, jest zajebiście. Zamiast działać i reagować zawsze łatwiej dostosować się nawet do największego gówna w którym jesteśmy zagrzebani od lat. I stąd to gówno.

  36. Avatar photo

    tomassi

    30 września 2018 at 17:27

    i jeszcze jedno- nigdy tak nie było że piłkarze grali i w poniedziałek na gruba
    Takie tylko były kontrakty. Nigdy na dół nie zjeżdżali a kopalnie to widzieli tylko z porspektywy kasy-jak wypłaty odbierali.
    I skończcie już pierdolić takie bzdury.

  37. Avatar photo

    abel

    30 września 2018 at 20:24

    Tor co ty pederasto bredzisz

Odpowiedz

Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).

Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli. Z kolei w spotkaniach ligowych rozgrywanych u siebie Raków w 13 meczach zdobył 19 punktów (bilans: 5-4-4, bramki: 14-12). Na wiosnę Medaliki po dwa spotkania wygrały (z Termalicą 1:0 i Pogonią 2:0) i dwa zremisowały (z Radomiakiem 0:0 i Widzewem 1:1). Ostatnią ligową porażkę w Częstochowie RKS poniósł 14 grudnia, w meczu z Zagłębiem (0:1).

W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.

Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.

We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.

W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga