Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – [24] – Wielkie brawa za wysoki poziom gry na terenie mistrzów Polski!
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z ZAKSĄ trwał 99 minut, z czego I set 24 min. – II set 21 min. – III set 26 min. – IV set 28 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 26: zagrywka 18, atak 4, siatka 3, inne 1.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 25: zagrywka 17, atak 6, siatka 2, inne 0.
Ilość zdobytych punktów – GKS 73: Quiroga 19, Butryn 16, Kapelus 14, Pietraszko 13, Kohut 6, Komenda 4, Kalembka 1,
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 24: Quiroga 6, Pietraszko 5, Kapelus 4, Kohut 4, Butryn 3, Komenda 2,
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 49: Butryn 13, Quiroga 13, Kapelus 10, Pietraszko 8, Komenda 2, Kohut 2, Kalembka 1,
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 41: Kapelus 11, Pietraszko 10, Quiroga 9, Butryn 6, Komenda 4, Kohut 3, Kalembka -1, Mariański -1,
Ilość zagrywek – GKS 98: Quiroga 23, Butryn 17, Kapelus 16, Pietraszko 15, Kohut 12, Komenda 9, Kalembka 5, Witczak 1,
Ilość błędów na zagrywce – GKS 17: Butryn 5, Quiroga 5, Pietraszko 3, Kohut 2, Kapelus 1, Kalembka 1,
Ilość asów serwisowych – GKS 10: Kohut 3, Quiroga 3, Pietraszko 2, Butryn 1, Kapelus 1,
Ilość przyjęć – GKS 71: Quiroga 24, Mariański 23, Kapelus 22, Pietraszko 1, Kohut 1,
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 4: Quiroga 3, Mariański 1,
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 44%: Kohut 100%, Kapelus 45%, Mariański 43%, Quiroga 42%, Pietraszko 0%,
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 15%: Quiroga 29%, Kapelus 9%, Mariański 9%, Pietraszko 0%, Kohut 0%,
Ilość ataków – GKS 106: Butryn 34, Quiroga 31, Kapelus 18, Pietraszko 12, Kohut 8, Kalembka 2, Komenda 1,
Ilość błędów w ataku – GKS 6: Butryn 2, Quiroga 2, Kapelus 1, Kohut 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 5: Butryn 3, Kapelus 1, Kalembka 1,
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 53: Quiroga 16, Butryn 15, Kapelus 9, Pietraszko 9, Kohut 2, Komenda 1, Kalembka 1,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 50%: Komenda 100%, Pietraszko 75%, Quiroga 52%, Kapelus 50%, Kalembka 50%, Butryn 44%, Kohut 25%,
Ilość bloków punktowych – GKS 10: Kapelus 4, Komenda 3, Pietraszko 2, Kohut 1,
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 2: Kohut 1, Komenda 1,
Mecz zaczął się od lekkiej przewagi gospodarzy (4:2 i 6:4) a po wyrównaniu wyniku, przy zagrywce Quirogi, GieKSa odskoczyła na dość sporą przewagę (9:13). ZAKSA dość szybko doszła nas na jedno oczko (14:15), ale po chwilowym kryzysiku i bardzo dobrzej grze, znów mieliśmy trzy punkty więcej (15:18) i tej przewagi już nie zmarnowaliśmy, mało tego udało się nawet ją powiększyć do pięciu oczek! Skuteczność w ataku – GKS miał 44% przy 50% ZAKSY – punktowo wyszło 11:13 dla rywali. W asach i blokach wygraliśmy aż 8:2, niwelując straty z ataku! Błędy własne – GieKSa miała 5 przy 6 kędzierzynian. Przyjęcie lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 47% do 36%, a perfekcyjne na poziomie 12% do 27%. Najlepiej punktowali zdobywając po 5 oczek – Kapelus (40% skuteczności), Pietraszko (100% skuteczności!) oraz Quiroga (44% skuteczności).
Drugi set był popisowy w wykonaniu naszego zespołu. Wystarczy nadmienić, że gospodarze w całej partii, nie prowadzili ani razu, a wynik remisowy był tylko dwa razy na samym jej początku! GieKSa bardzo szybko osiągnęła przewagę (2:5 i 4:8), by po okresie wyrównanej gry, jeszcze ją zwiększyć (12:17) i w samej końcówce po prostu dobić przeciwników (17:23). Taki set i to na terenie mistrzów Polski… chciałoby się częściej oglądać naszych siatkarzy w takiej dyspozycji. Skuteczność w ataku – GKS miał 54% przy 63% ZAKSY – co w punktach dało nam o oczko więcej – 13:12. W asach i blokach ponownie nasza spora przewaga – 7:2. W błędach własnych na remis po 5. Przyjęcie minimalnie lepsze u nas – dokładne na poziomie 47% do 43%, a perfekcyjne na poziomie 20% do 14%. Do Quirogi 6 punktów (83% skuteczności!) i Kapelusa 5 punktów (67% skuteczności!) dołączył tym razem Kohut 4 punkty.
Trzecia partia była najbardziej wyrównana ze wszystkich. Po początkowym prowadzeniu gospodarzy (4:2 i 5:4), dość szybko nasi siatkarze wrócili do znakomitej gry i przy prowadzeniu 7:11 wydawało się że wszystko zmierza do zwycięskiego końca. Rywalem był jednak mistrz Polski i widmo przegranej u siebie bez wygranego seta (to byłby ogromny wstyd dla takiej drużyny) zmobilizowało ich do walki. Kędzierzynianie systematycznie odrabiali straty, by w środkowej części seta wyjść na prowadzenie 17:16. Potem rozgorzała walka na całego i to GKS wyszedł znów na prowadzenie 19:21 oraz 20:22. Jeszcze po punkcie zdobytym przez Komendę, to GieKSa była bliżej skończenia tego seta (22:23), ale w decydującej końcówce za sprawą skutecznego Torresa, to jednak gospodarze przechylili szalę wygranej na swoją stronę. Skuteczność w ataku – GKS miał 48% przy 47% ZAKSY – a w punktach wyszło na remis po 15. W asach i blokach tym razem tylko 3:2 dla nas. Błędy własne – GieKSa miała aż 9 przy 6 kędzierzynian i to zdecydowało o wyniku. Przyjęcie tym razem lepsze po stronie rywali – dokładne na poziomie 36% do 50%, a perfekcyjne na poziomie 18% do 11%. W tym secie wreszcie przypomniał o sobie Butryn, który zdobył 7 punktów (przy 64% skuteczności) oraz Pietraszko 5 punktów (100% skuteczności!).
W czwartej partii ponownie po początkowym prowadzeniu gospodarzy (3:2), nasza gra weszła na najwyższe obroty i grając bez błędów własnych objęliśmy prowadzenie 9:12, a potem 13:16. I znów wydawało się, że sprawa jest pod kontrolą, ale przestój który nam się przydarzył, szybko wykorzystali rywale doprowadzając do remisu po 20 i nerwowej końcówki. W niej udało się opanować nerwy i już przy prowadzeniu 21:23, nie wypuściliśmy szansy z rąk, aczkolwiek przy drugiej piłce meczowej, trener Piotr Gruszka wziął czas, aby ustawić ostatnią akcję i Quiroga pewnie ją skończył! Skuteczność w ataku – GKS miał 54% przy 56% ZAKSY – punktowo wyszło na remis po 14. W asach i blokach tym razem przegraliśmy 2:3, więc zdecydowały błędy własne – GieKSa miała 6 przy 9 kędzierzynian. Przyjęcie na podobnym poziomie – dokładne na poziomie 47% do 45%, a perfekcyjne na poziomie 12% do 35%. Najlepiej punktowali Quiroga 6 oczek (63% skuteczności) oraz Butryn 4 oczka (50% skuteczności).
Ogólnie GKS zagrał… na pewno najlepiej w ostatnim okresie czasu, a może i najlepiej w przekroju całego sezonu. No chciałoby się częściej oglądać naszych siatkarzy w takiej dyspozycji. A wtedy walka o czołowe miejsca w lidze byłaby realna. I mimo bez wątpienia ogromnego sukcesu, jakim jest wygranie z mistrzem Polski na wyjeździe (wyobraźcie sobie taką wygraną piłkarzy GKS-u w Warszawie – to przecież jakiś science fiction na ten moment), to jacyś malkontenci będą narzekać, że nie udało się wygrać po trzech setach, a realna szansa ku temu była. Cieszy to, że w grze na ataku nie ustępowaliśmy ZAKSIE, a na zagrywce i na siatce wprost zdemolowaliśmy kędzierzynian! Skuteczność w ataku – GKS miał 50% przy 53% ZAKSY – punktowo wyszło 53:54 dla gospodarzy. W asach serwisowych – pogrom 10:4!, w blokach punktowych – pogrom 10:5! Łącznie po skończeniu własnych akcji punktacja wyniosła 73:63, czyli spora przewaga nad mistrzami Polski! Błędy własne prawie na remis – GieKSa miała 25 przy 26 kędzierzynian. Przyjęcie też wyrównane – dokładne na poziomie 44% do 43%, a perfekcyjne na poziomie 15% do 22%. Świetnie zagrała piątka graczy z wyjściowej szóstki i tylko Kohut spisał się słabiej (oprócz drugiego seta). Quiroga zagrał jedno z lepszych spotkań w naszych barwach – 19 punktów (52% skuteczności), Butryn na swoim solidnym poziomie – 16 punktów (44% skuteczności) – ale nie musiał brać wszystkiego w ataku na swoje barki przy takim wsparciu kolegów, Kapelus 14 punktów (50% skuteczności) dawno nie widzieliśmy Ukraińca w takiej dyspozycji i Pietraszko 13 punktów (75% skuteczności) potwierdził tylko swój bardzo dobry sezon w PlusLidze, ale i tak MVP tego spotkania został rozgrywający Marcin Komenda, który przecież nie może pochwalić się jakimiś wybitnymi osiągnięciami przy punktowaniu (4 oczka w tym 1 z ataku i 3 blokiem), bo nie taka jego rola na parkiecie, on ma odpowiednio zawiadywać swoimi kolegami z drużyny, bo to on jest w głównej mierze kreatorem gry zespołu. I po takim meczu jak w Kędzierzynie zadanie swoje wypełnił na szóstkę z plusem! Oby tak dalej i do boju na Skrę i przełamanie Spodka!
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 24 meczach (91 setów)
Bilans meczów łącznie – 12:12 – Bilans punktów – 34:38 – Bilans setów – 44:47 – Bilans małych punktów – 2022:2047
Bilans meczów „u siebie” – 5:7 – Bilans punktów – 14:22 – Bilans setów – 18:25 – Bilans małych punktów – 948:984
Bilans meczów „na wyjeździe” – 7:5 – Bilans punktów – 20:16 – Bilans setów 26:22 – Bilans małych punktów – 1074:1063
Rozegrane mecze – 24: Komenda, Butryn, Kapelus, Quiroga, 23: Witczak, Pietraszko, Kohut, Mariański, 18: Fijałek, 17: Sobański, Stelmach, 15: Krulicki, 14: Kalembka, 13: Stańczak,
Rozegrane sety – 91: Quiroga, 85: Komenda, 84: Butryn, 81: Kohut, 77: Pietraszko, 75: Mariański, 73: Kapelus, 53: Witczak, 45: Stańczak, Fijałek, 44: Sobański, 28: Krulicki, Stelmach, 27: Kalembka,
Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 14.110:18.620
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 2288 minut, z czego I set 591 min. – II set 605 min. – III set 610 min. – IV set 403 min. – V set 79 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 594: zagrywka 347, atak 180, siatka 30, inne 37.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 630: zagrywka 419, atak 153, siatka 23, inne 35.
Ilość zdobytych punktów – GKS 1428: Butryn 343, Quiroga 305, Kohut 174, Pietraszko 169, Kapelus 169, Witczak 84, Sobański 62, Komenda 52, Krulicki 29, Kalembka 29, Fijałek 7, Stelmach 5.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 487: Butryn 116, Quiroga 94, Kohut 60, Pietraszko 60, Kapelus 51, Komenda 38, Witczak 24, Sobański 19, Krulicki 11, Kalembka 6, Stelmach 4, Fijałek 4.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 941: Butryn 227, Quiroga 211, Kapelus 118, Kohut 114, Pietraszko 109, Witczak 60, Sobański 43, Kalembka 23, Krulicki 18, Komenda 14, Fijałek 3, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 546: Butryn 165, Quiroga 136, Kohut 101, Pietraszko 77, Kapelus 51, Witczak 38, Krulicki 15, Kalembka 4, Stelmach 3, Sobański 3, Fijałek -7, Komenda -3, Stańczak -7, Mariański -30.
Ilość zagrywek – GKS 2021: Quiroga 358, Butryn 292, Pietraszko 282, Komenda 240, Kohut 241, Kapelus 235, Witczak 98, Sobański 86, Kalembka 69, Fijałek 58, Krulicki 57, Stelmach 5.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 419: Butryn 71, Pietraszko 70, Kohut 60, Quiroga 53, Komenda 47, Kapelus 40, Kalembka 19, Sobański 18, Witczak 16, Fijałek 13, Krulicki 10, Stelmach 2.
Ilość asów serwisowych – GKS 131: Quiroga 32, Butryn 25, Pietraszko 22, Kohut 14, Komenda 11, Witczak 9, Kapelus 8, Fijałek 4, Krulicki 3, Stelmach 1, Kalembka 1, Sobański 1,
Ilość przyjęć – GKS 1701: Quiroga 601, Kapelus 406, Mariański 376, Sobański 160, Stańczak 99, Pietraszko 17, Kohut 14, Stelmach 6, Kalembka 6, Krulicki 6, Komenda 6, Butryn 2, Fijałek 1, Witczak 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 134: Quiroga 41, Kapelus 31, Mariański 30, Sobański 14, Stańczak 7, Pietraszko 3, Krulicki 3, Komenda 3, Fijałek 1, Kalembka 1,
Przyjęcie negatywne – GKS 358: Quiroga 122, Kapelus 93, Mariański 69, Sobański 43, Stańczak 21, Pietraszko 3, Stelmach 2, Kohut 2, Komenda 1, Kalembka 1, Krulicki 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 426: Quiroga 152, Mariański 112, Kapelus 92, Sobański 38, Stańczak 21, Kohut 2, Stelmach 2, Pietraszko 2, Kalembka 2, Krulicki 1, Witczak 1, Butryn 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%, Kalembka 33%, Mariański 30%, Quiroga 25%, Sobański 24%, Kapelus 23%, Stańczak 21%, Krulicki 17%, Kohut 14%, Pietraszko 12%, Komenda 0%, Fijałek 0%,
Ilość ataków – GKS 2365: Butryn 627, Quiroga 590, Kapelus 355, Kohut 215, Pietraszko 178, Witczak 160, Sobański 133, Kalembka 37, Krulicki 33, Komenda 31, Stelmach 3, Fijałek 3.
Ilość błędów w ataku – GKS 153: Butryn 56, Quiroga 43, Kapelus 15, Witczak 11, Sobański 11, Pietraszko 6, Kohut 5, Komenda 3, Kalembka 2, Krulicki 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 176: Butryn 51, Quiroga 32, Kapelus 32, Witczak 19, Sobański 16, Pietraszko 13, Kohut 8, Kalembka 3, Komenda 2,
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 1124: Butryn 298, Quiroga 257, Kapelus 146, Kohut 128, Pietraszko 113, Witczak 71, Sobański 53, Kalembka 23, Krulicki 16, Komenda 13, Stelmach 3, Fijałek 3.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 48%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Pietraszko 63%, Kalembka 62%, Kohut 60%, Butryn 48%, Krulicki 48%, Witczak 44%, Quiroga 44%, Komenda 42%, Kapelus 41%, Sobański 40%,
Ilość bloków punktowych – GKS 173: Pietraszko 34, Kohut 32, Komenda 28, Butryn 20, Quiroga 16, Kapelus 15, Krulicki 10, Sobański 8, Kalembka 5, Witczak 4, Stelmach 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 23: Kohut 5, Butryn 4, Quiroga 4, Komenda 4, Pietraszko 2, Sobański 1, Kapelus 1, Kalembka 1, Fijałek 1.
MVP – GKS 12: Komenda 5, Butryn 3, Quiroga 1, Mariański 1, Fijałek 1, Sobański 1,
Najlepsi siatkarze w przegranych meczach – GKS 11: Butryn 7, Kapelus 1, Sobański 1, Witczak 1, Quiroga 1, (oprócz meczu z ZAKSĄ)
Piłka nożna
Od Krakowa do Warszawy
Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.
Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.
Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.
Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).
Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):
1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice
Piłka nożna Wywiady
Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE
Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.
Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.
W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.
O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.
Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.
Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.
Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.
Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.
W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.
Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.
Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.
Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.
Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.
Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.
Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.
Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.
W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.
Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.
Felietony Piłka nożna
Felieton o Zagłębiu Lubin
„Ktoś powie, że w głowie mi się poprzewracało od ekstraklasy, ale nie no – jeśli chcemy na poważnie w niej grać, to w drugim sezonie musimy już powoli uznawać się za lepszych, przynajmniej na swoim boisku, od kilku ekip. Przynajmniej od trzech. I jedną z takich jest Zagłębie. Szacun dla trenera Ojrzyńskiego za świetną robotę, ale takich efektownych meczów, jak wczorajsza pierwsza połowa, Zagłębie zbyt wielu nie rozegra.
Odszczekam, jeśli Zagłębie na koniec sezonu zajmie wyżej niż 13. miejsce. Napiszę specjalny felieton pochwalny dla Zagłębia Lubin”.
Pisząc ten felieton po meczu drugiej kolejki z Zagłębiem Lubin – felieton z 29 lipca – nie sądziłem, że tak szybko będę już wiedział, że słowo ciałem się stanie. A że człowiek jest słowny, następuje to dzisiaj.
Przeliczyłem się i to bardzo. Nie sądziłem, że Lubinianie pójdą w tę stronę, a tak naprawdę do ostatniej kolejki teoretycznie walczyli o udział w europejskich pucharach. Teoretycznie – bo praktycznie w przedostatniej stracili na to szanse. Ale w życiu bym się nie spodziewał, że nie będziemy mówili o miejscu trzynastym, tylko pierwszej piątce czy szóstce w tabeli. Ostatecznie Zagłębie zajęło miejsce siódme. Utrzymali się spokojnie, dali też momentami pokaz naprawdę efektownej gry. Dość powiedzieć, że w dwóch meczach u siebie z ekipami z Trójmiasta strzelili dziesięć (!) goli. Lechię zresztą pokonali również na wyjeździe, początkując drogę Gdańszczan wprost do pierwszej ligi.
We wspomnianym meczu drugiej kolejki Lubinianie na Nowej Bukowej rozegrali fenomenalną pierwszą połowę. „Dziennikarze Zagłębia” łapali się za głowę, ale trudno im się było dziwić. Był polot, szybkość i skuteczność. Prowadzili 1:0 po golu Marcela Reguły, potem mieli kilka świetnych sytuacji. Poprawili drugą bramką Radwańskiego z karnego. Na szczęście Bartek Nowak wziął sprawy w swoje ręce i w drugiej połowie GKS wyrównał, choć w końcówce dość rozpaczliwie bronił remisu i było blisko trzeciej braki dla Zagłębia.
Zagłębie nie punktowało wybitnie, ale punktowało dobrze. Przede wszystkim wygrali w Poznaniu z Lechem, a gol Ławniczaka to było absolutnie jedno z dwóch, trzech najlepszych trafień zakończonego sezonu. Cudowna przewrotka i stadiony świata. Pamiętam, że odwijałem sobie tego gola na kwaterze w Gdańsku, jak niepyszny – bo sami chwilę wcześniej przegraliśmy z Lechią.
Bardzo cenne było zwycięstwo w Radomiu w Pucharze Polski – po dogrywce. No i wspomniane 6:2 i 4:0 z Lechią i Arką. Ale to nie był koniec spektakularnych wyników jesienią. Po fantastycznym meczu Zagłębie pokonało Legię 3:1 nie dając żadnych szans Wojskowym. Wygrali 2:0 u siebie z mocnym Górnikiem Zabrze. W sposób niesamowity odrobili stratę z Widzewem – do 86. minuty przegrywali, a zakończyli mecz z trzema punktami. Na koniec roku wygrali w Częstochowie z Rakowem. Wyniki doprawdy świetne. Jedyną poważną rysą jesieni była wysoka porażka w Szczecinie 1:5.
I 30 stycznia, gdy wracaliśmy do gry, Zagłębie wygrywając u siebie z GieKSą wskoczyłoby na pozycję lidera. Ta sztuka się gospodarzom nie udała, a GKS po bardzo pewnym meczu wygrał 2:0. Gdy Miedziowi przegrywali w Kielcach z Koroną wydawało się, że animusz opadł. To był słaby mecz Zagłębia, ale jakimś cudem strzelili dwie bramki i wygrali. Była to kuriozalna wygrana, ale dała ekipie Ojrzyńskiego bardzo dużo i nastroiła pozytywnie. Potem po remisie u siebie z Rakowem zanotowali serię trzech zwycięstw z rzędu i znowu przesunęli się mocno w tabeli.
W drugiej połowie wiosny było już jednak gorzej. W kolejnych sześciu meczach zespół zanotował pięć porażek. Jednak nadal drużyna utrzymywała się w okolicach pucharów. Zdecydowanie nie pomogła porażka w doliczonym czasie, gry z Termaliką u siebie. To wtedy uwierzyliśmy, że to my możemy wskoczyć na miejsca pucharowe.
Jak u siebie jesienią Lubinianie grali fenomenalnie, tak końcówka była nieporozumieniem. Łapali te czerwone kartki i mieli szczęście, że słaba Cracovia nie potrafiła tego wykorzystać. Na wyjeździe za to zagrali bardzo dobry mecz z Górnikiem i na koniec znów zaczęli pokazywać, że chcą tych pucharów…
Czy chcieli? No nie wiem. I śmiem wątpić. Bo mecz z Pogonią u siebie to był totalny koszmar. Nie wiem, co się stało z tą drużyną, ale mając Europę na wyciągnięcie ręki zagrali tak totalnie bez ambicji i bez charakteru, wyglądali – na tle również słabej tego dnia Pogoni – na drużynę, która nie ma nawet 10 procent determinacji. Kompletnie była to niezrozumiała sytuacja i nie dziwiłem się kibicom Zagłębia, że wyrażali swoje niezadowolenie. To był totalny ambicjonalny dramat.
Musiałem tę łyżkę dziegciu włożyć, bo naprawdę te puchary w Lubinie mogły być. Oczywiście tym lepiej dla nas, że zagrali tak z Pogonią.
Patrząc jednak na sezon całościowo, był on bardzo udany. Skazywany na pożarcie zespół pokazał się wielokrotnie ze świetnej strony i wielu drużynom – w tym nam – napsuł krwi. Co tu dużo gadać, trener Leszek Ojrzyński to fachowiec, wie, czym się to wszystko je i potrafi poukładać naprawdę dobrze drużynę w ekstraklasie.
Nie sądziłem, że drużyna wejdzie na ten poziom. Dodajmy też, że swój udział w udanej jesieni miał nasz obecny piłkarz – Mateusz Wdowiak. Na pewno wyciągnięcie go z Lubina spowodowało spadek jakości w Zagłębiu i podniesienie go w GieKSie. W każdym razie Mateusz pierwszy raz miał okazję zasmakować atmosfery na Nowej Bukowej właśnie jako zawodnik Zagłębia Lubin. Cieszymy się, że teraz jest z nami.
Jak będzie w przyszłym sezonie? Nie wiem. Jednak znów sceptycznie podejdę – nie sądzę, że będzie tak dobrze jak w obecnym. Ale już na pewno nie typowałbym tej drużyny, jako główne zespołu do spadku. Drużyna pokazała, że można w niej pokładać nadzieję, więc myślę, że środek tabeli – w miarę spokojne utrzymanie (2-3 kolejki przed końcem) spokojnie jest do osiągnięcia.
Jednak to jest ekstraklasa, więc nie przewidzisz. Dużo zależy od wzmocnień czy osłabień. Grunt to utrzymywać względną stabilność i wtedy można myśleć o spokoju, a może… o czymś więcej.


Najnowsze komentarze