Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Siatkówka

[TEKST KIBICA] Z kącika statystyka #8, czyli Czwarte Międzysekcyjne Mistrzostwa GKS-u Katowice na półmetku

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Niedzielny mecz hokeistów z Orlikiem Opole zakończył rywalizację katowickich drużyn w minionym roku. Jesteśmy zatem w połowie ligowego sezonu 2018/19 i możemy porównać dokonania wszystkich drużyn wielosekcyjnego GKS-u grających systemem jesień/wiosna.

Przyjętą metodą na porównanie różnych poziomów ligowych, dyscyplin i sekcji jest obliczenie dla każdej drużyny jej skuteczności, czyli stosunku zdobytych punktów do ogółu możliwych do zdobycia punktów we wszystkich oficjalnych spotkaniach. Następnie uzyskaną wartość dzielimy przez liczbę określającą ligowy poziom rozgrywek danej drużyny.

Piłkarze jesienią rozegrali 23 spotkania, mogli zatem zdobyć 69 punktów, ale ugrali tylko 21 (18 w lidze i 3 w Pucharze Polski). Ich skuteczność wyniosła 30,4 procent. Grają na drugim poziomie ligowym, więc aktualnie daje im to 15,2 punktów.

Piłkarki w Ekstralidze i PP rozegrały 18 spotkań oraz dopisały jedno zwycięstwo walkowerem. Na 57 możliwych do zdobycia punktów uzyskały 29, co stanowi 50,9 procent. Grają na najwyższym szczeblu ligowym, więc dzielenie przez jeden nic nie zmienia, posiadają 50,9 punktów.

Siatkarze przed startem PlusLigi zagrali w czterech turniejach. Nie były to do końca sparingi, bo jednak o coś walczono, dlatego zostały zaliczone do meczów oficjalnych. Łącznie rozegrali 22 spotkania, zdobyli 34 punkty na 66 możliwych, skuteczność 51,2 procent i tyle samo punktów.

Hokeiści w PHL, Pucharze Kontynentalnym i Pucharze Polski wyszli na lód 36 razy. Do wzięcia było 108 punktów, zgarnęli 89, ich skuteczność i punktacja wynosi 82,4.

Juniorzy starsi rozegrali 15 spotkań w pierwszej lidze wojewódzkiej, zdobyli 38 punktów na 45 możliwych, co oznacza najwyższą ze wszystkich drużyn skuteczność 84,4 procent. Walczą o awans do CLJ, czyli grają na drugim poziomie rozgrywek młodzieżowych, posiadają zatem 42,2 punkty.

Ostatnią drużyną walczącą o mistrzostwo GKS-u są reaktywowane rezerwy seniorów. W A klasie i okręgowym Pucharze Polski rozegrały również 15 spotkań, a zdobyte 34 punkty oznaczają niezłą skuteczność 75,6 procent. To jednak zaledwie siódmy poziom ligowy co przelicza się na 10,8 punktów.

Tabela po rundzie jesiennej trójkolorowych mistrzostw

1. Hokeiści – 82,4 pkt
2. Siatkarze – 51,2
3. Piłkarki – 50,9
4. Piłkarze juniorzy – 42,2
5. Piłkarze seniorzy – 15,2
6. Piłkarze rezerwy – 10,8

Wartość punktowa zależy od skuteczności, a więc może zarówno rosnąć, jak i spadać, jednak sytuacja na szczycie wygląda na rozstrzygniętą. Zapowiada się natomiast zacięta walka o drugie miejsce między siatkarzami a piłkarkami. Juniorom grającym szczebel niżej raczej trudno będzie włączyć się do tej rywalizacji, ale teoretycznie jest to możliwe. Piłkarzy seniorów przed dnem ratuje tylko to, że przywrócona do gry została drużyna rezerw.

Wyniki poprzednich sezonów

Do pierwszej międzydrużynowej rywalizacji doszło w sezonie 2015/16, kiedy to w ramach budowy wielosekcyjnego klubu do piłkarzy GieKSy dołączyły piłkarki i siatkarze. Żadna drużyna nie grała jeszcze w najwyższej klasie rozgrywkowej. Efektownego wyczynu dokonały wówczas piłkarki. Wygrały wszystko w lidze i barażach, ale ich stuprocentową skuteczność trzeba podzielić przez cztery. Siatkarze również awansowali do wyższej ligi i ostatecznie to ich drużyna zdobyła złoty medal pierwszych mistrzostw GKS-u. Drugie miejsce i zielony medal wywalczyła piłkarska drużyna juniorów, a na najniższym stopniu podium z czarnym medalem stanęli seniorzy.

Sezon 2015/16 – końcowa kolejność
kolejno: drużyna – mecze/zdobyte punkty/procentowa skuteczność – końcowe punkty

1. Siatkarze – 40/90/75 – 37,5
2. Piłkarze juniorzy – 30/54/60 – 30
3. Piłkarze seniorzy – 37/58/52,3 – 26,1
4. Piłkarki – 22/66/100 – 25
5. Piłkarze rezerwy – 31/46/49,5 – 9,9

Sezon 2016/17 – drugie mistrzostwa GKS-u. Do rywalizacji od razu z najwyższego szczebla dołączyli hokeiści i zdobyli pierwsze złoto. Siatkarze tym razem musieli się zadowolić zielonym medalem. Trzecie miejsce przypadło piłkarkom, pomimo że grały w niższej lidze niż następni panowie piłkarze.

1. Hokeiści – 40/59/49,2 – 49,2
2. Siatkarze – 38/49/43 – 43
3. Piłkarki – 26/72/92,3 – 30,8
4. Piłkarze seniorzy – 35/54/51,4 – 25,7
5. Piłkarze juniorzy – 30/40/44,4 – 22,2
6. Piłkarze rezerwy – 38/37/32,5 – 6,5

Sezon 2017/18 – kolejność na podium bez zmian, choć rywalizacja o drugie miejsce toczyła się do samego końca. Wyjątkową stabilność wykazali siatkarze i piłkarze seniorzy, którzy uzyskali identyczną skuteczność jak rok wcześniej. Z rywalizacji ubyła rozwiązana piłkarska drużyna rezerw, ale w mistrzostwach pojawiły się na jeden sezon rezerwy siatkarzy.

1. Hokeiści – 53/103/61,3 – 61,3
2. Siatkarze – 38/49/43 – 43
3. Piłkarki – 21/53/84,1 – 42,1
4. Piłkarze juniorzy – 35/52/57,8 – 28,9
5. Piłkarze seniorzy – 35/54/51,4 – 25,7
6. Siatkarze rezerwy – 24/19/26,4 – 8,8

Klasyfikacja medalowa po trzech mistrzostwach
kolejno drużyna i medale złote-zielone-czarne*

1. Hokeiści 2-0-0
2. Siatkarze 1-2-0
3. Piłkarze juniorzy 0-1-0
4. Piłkarki 0-0-2
5. Piłkarze seniorzy 0-0-1

Dlaczego w mistrzostwach brak szachistów? Problem w tym, że trudno dopasować ich odmienny system rozgrywek i terminów do pozostałych drużyn GKS-u. Mistrzostwa Polski w szachach odbywają się w jednym roku kalendarzowym między majem a listopadem w ramach 10-drużynowej Ekstraligi. System kołowy jak w typowej lidze, ale bez rewanżów. Dziewięć rund podzielonych jest na trzy zjazdy po trzy rundy. Każdy 3-dniowy zjazd odbywa się w innym mieście. W ubiegłym roku nasi szachiści wygrali wszystkie dziewięć meczów, a więc osiągnęli stuprocentową skuteczność. Po raz trzeci z rzędu zdobyli mistrzostwo Polski, możemy zatem przyznać im stały tytuł Drużynowego Arcymistrza GKS-u Katowice.

*) w klubie trwa dyskusja czy zielone medale lepiej wykonać ze szmaragdu czy wystarczy malachit. Czarne medale to jak zwykle antracyt 🙂

Tosiek


Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Tychach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W 20. kolejce THL nasza drużyna wyruszyła do Tychów żeby zmierzyć się z miejscowym GKS-em.

Pierwszą tercję rozpoczęliśmy od szarpanej gry w tercji neutralnej. Dopiero w 4. minucie strzał na bramkę Fucika zdołał oddać Wronka, ale jego uderzenie nie sprawiło problemów bramkarzowi gospodarzy. W 7. minucie miejscowi wyszli na prowadzenie. W drugiej połowie pierwszej odsłony nasza drużyna stanęła przed szansą wyrównania wyniku za sprawą liczebnej przewagi. Pomimo oddania kilku groźnych strzałów, to żaden z naszych zawodników nie zdołał pokonać Fucika. W 19. minucie fantastyczną interwencją popisał się Eliasson ratując nas przed utratą drugiej bramki. Chwilę przed syreną kończącą pierwszą tercję Eliasson ponownie zachował czujność i pewnie obronił kolejne strzały gospodarzy.

Drugą tercję rozpoczęliśmy od zdecydowanego ataku na bramkę Fucika, blisko zdobycia bramki był Wronka i Varttinen. W 24. minucie gospodarze zdobyli drugą bramkę, wykorzystując liczebną przewagę. Kilkanaście sekund później gospodarze ponownie podwyższyli. W 25. minucie nastąpiła zmiana bramkarza w naszej drużynie. W 28. minucie czwartą bramkę dla drużyny gospodarzy zdobył Drabik, wykorzystując bierną postawę naszych obrońców. W 33. minucie w sytuacji sam na sam z Fucikiem znalazł się Dupuy, ale jego strzał był za lekki, by pokonać bramkarza gospodarzy. Na sam koniec drugiej odsłony gospodarze po raz piąty wbili krążek do naszej bramki.

Trzecią odsłonę rozpoczęliśmy od kilku strzałów na bramkę Fucika. Jednak to gospodarze ponownie znaleźli drogę do naszej bramki, zdobywając szóstą bramkę w tym meczu. Minutę później po raz siódmy do bramki trafił Viinikainen. Na sam koniec meczu bramkę honorową dla naszej drużyny zdobył Jonasz Hofman.

GKS Tychy – GKS Katowice 7:1 (1:0, 4:0, 2:1)

1:0 Filip Komorski (Valtteri Kakkonen, Rafał Drabik) 06:16
2:0 Alan Łyszczarczyk (Rasmus Hejlanko, Valtteri Kakkonen) 23:23, 5/4
3:0 Mark Viitianen (Dominik Paś) 24:18
4:0 Rafał Drabik (Szymon Kucharski, Mateusz Bryk) 27:48
5:0 Mateusz Gościński (Hannu Kuru, Olli Kaskinen) 38:56
6:0 Hannu Kuru (Juuso Walli, Bartłomiej Pociecha) 45:23
7:0 Olli-Petteri Viinikainen (Alan Łyszczarczyk, Rasmus Hejlanko) 47:54
7:1 Jonasz Hofman

GKS Tychy: Fucik, Lewartowski – Viinikainen, Bryk, Łyszczarczyk, Komorski, Knuutinen – Kaskinen, Kakkonen, Jeziorski, Kuru, Heljanko- Walli, Pociecha, Karkkanen, Paś, Viitanen – Bizacki, Ubowski, Drabik, Kucharski, Gościński.

GKS Katowice: Eliasson, Kieler – Maciaś, Hoffman, Wronka, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Anderson, Monto, Dupuy – Runesson, Lundegard, Michalski, McNulty, Hofman Jo. – Chodor, Dawid, Hofman Ja.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Komu nie zależało, by zagrać?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Gdy wyjrzałem dziś za okno z pokoju hotelowego, zobaczyłem szron na pobliskich dachach. I tyle. Śniegu nie było ani grama, jedyne, co mogło nas przyprawiać o lekkie dreszcze to przymrozek i konieczność spędzenia tego meczu w tak niskiej temperaturze. Wiadomo jednak, że podczas dobrego widowiska można się porządnie rozgrzać i emocje sportowe niwelują jakiekolwiek atmosferyczne niedogodności. Głowiłem się, jak to jest, że w różnych rejonach Polski mamy atak zimy, a przecież okolice bieguna zimna, które teoretycznie najbardziej są narażone na popularny biały puch, tym razem są wolne od tego.

Gdy jechałem autobusem na mecz i zaczęło lekko prószyć – a było to o godz. 10.30 ani przez myśl nie przeszło mi, jak to się wszystko skończy. Po prostu – śnieg zaczął sobie padać, nie był to jakiś armagedon, a i same opady śniegu, choć były wyraźne, nie przypominały tych, które znamy z przeszłości.

Po wejściu na stadion zobaczyłem taką właśnie oprószoną murawę – niezasypaną. Białawo-zieloną lub zielonkawo-białą. Typowy widok, gdy mamy pierwsze opady śniegu w roku lub też szron po mroźnej nocy. Białe gunwo (że tak zejdziemy z romantycznej wersji o puchu) ciągle jednak z białostockiego nieba spadało. I w pewnym momencie rzeczywiście murawa stała się dość biała. Nie przeszkodziło to jednak obu drużynom oraz sędziom rozgrzewać się. Kibice wypełniali stadion, zwłaszcza ci z Jagiellonii jeszcze przed meczem głośno dopingując swój zespół. Sympatycy GieKSy powoli zaczęli wchodzić na sektor gości i też dali znać o sobie. Przyznam, że nie myślałem w ogóle o tym, że mecz może się nie odbyć. Nie miałem takiego konceptu w głowie.

Za łopaty wzięło się… kilka osób. Zaczęli odśnieżać pola karne. Wyglądało to tak, że na jednym skrzydle stało trzech chłopa i sami nie wiedzieli, jak się za to zabrać. „Gdzie kucharek sześć…” – powiedziałem Miśkowi. A na drugim skrzydle szesnastki jeden jegomość odśnieżył na kilka metrów szerokość pola karnego, pokazując, że „da się”. A tamci deliberowali. Do tej pory odśnieżone były tylko linie i wspomniany kawałek. Na drugim polu karnym natomiast jakiś artysta „odśnieżał” w taki sposób, że zagarniał, wręcz zdrapywał śnieg, zamiast go nabierać na łopatę. Nie trzeba być śnieżnym omnibusem, żeby wiedzieć, że średnio efektywna jest to metoda. Po niedługim czasie wszyscy położyli na to lachę i sobie poszli czy tam przestali działać.

Dopiero kilka minut przed meczem zorientowałem się, że sędzia się dziwnie zachowuje, wychodzi i sprawdza. Załączyłem Canal+, by nasłuchiwać wieści i tam było jasne, że arbiter Wojciech Myć sugerował, iż szanse na rozegranie tego spotkania są dość marne. Potem wyszedł na boisko jeszcze raz, ze swoimi asystentami i patrzyli, jak zachowuje się piłka. W moim odczuciu ta rzucana i turlana przez nich futbolówka reagowała normalnie, z odpowiednim odbiciem czy brakiem większego oporu przy toczeniu się po ziemi. Do końca miałem nadzieję, że mecz się odbędzie.

Sędzia jednak zadecydował inaczej. W wywiadzie dla Canal+ powiedział, że ze względu na zdrowie zawodników, a także ograniczoną widoczność – podejmuje decyzję o odwołaniu meczu. Podał też argument, że do pomarańczowej piłki przykleja się śnieg i tak jej nie widać. A linie, które zostały odśnieżone i tak za chwilę zostałyby zasypane.

Mecz się nie odbył.

Odniosę się więc najpierw do słów sędziego, bo już one są dla mnie kuriozalne. Odśnieżone linie po 40 minutach (także już po odwołaniu meczu) nadal były widoczne. I nie zanosiło się specjalnie na to, że mają zostać momentalnie zasypane. Nawet jeśli – to chwila przerwy w meczu lub po prostu w przerwie między dwiema połowami – pospolite ruszenie do łopat i gotowe. A argument o piłce to już kuriozum do kwadratu. Na Boga – przecież śnieg to nie jest jakiś klej czy oleista substancja. I nawet jeśli w statycznej sytuacji klei się do piłki, to jest ona cały czas KOPANA. Dla informacji pana Mycia – to powoduje drgania w futbolówce, a to (plus odbijanie się od ziemi) z piłki przyklejony kawałek śniegu strząsa. Więc naprawdę nie mówmy takich głodnych kawałków na głos, bo tylko wzmacniamy opinię o sędziach taką, a nie inną.

Trener Siemieniec już po decyzji mówił dla Canal Plus, że z punktu widzenia logistyki w rundzie jesiennej, nie na rękę jest im nie grać, w domyśle, że ten mecz trzeba będzie jeszcze gdzieś wcisnąć. Tylko przecież WIADOMO, że tego spotkania nie da się rozegrać jesienią, bo przecież po ostatnim meczu ligowym Jaga gra dwa razy w Lidze Europy plus jeszcze w środku grudnia zaległy mecz z Motorem. Więc z GKS musieliby zagrać tuż przed świętami, a przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie przedłuży rundy GieKSie o dwa tygodnie z powodu zaległego meczu. Niech więc trener Adrian nie robi ludziom wody z mózgu. Poza tym trener powiedział, że ze względu na stan boiska, była to jedyna i słuszna decyzja i trudno nie było odnieść wrażenia, że z powodu napiętego terminarza właśnie TERAZ, dłuższy oddech dla Jagiellonii to najlepsze, co może ich spotkać…

A Rafał Górak? Bardzo dyplomatycznie mówił, że rozumie decyzję sędziów, ale chyba trzy razy podczas wywiadu dał do zrozumienia, jakie miał zdanie… Panowie za zamkniętymi drzwiami rozmawiali, każdy dał swoje argumenty. Trener zwrócił uwagę, że ze względu na szczelnie wypełniony sektor gości mogło to wyglądać inaczej. Że białe linie widać i przy dobrej woli organizatora, boisko można byłoby doprowadzić do stanu używalności. Że taki wyjazd bez meczu to dodatkowe koszty dla klubu. Jakbym więc miał typować, to pewnie wyglądało to tak „ej Rafał, wiesz, jak jest, jaką mamy sytuację, wiem, że nie jest to wam na rękę, ale zgódź się na przełożenie meczu, odwdzięczymy się dobrym winkiem”… Być może więc ze względu na solidarność kolegów po fachu i gentelmen’s agreement, szkoleniowiec, mimo że wolałby zagrać – nie oponował.

No i właśnie. To jest pytanie – czy komuś zależało, żeby wykorzystać opady i meczu nie rozegrać? Powiem wprost – reakcja organizatora meczu na tę „zimę” jest mocno zastanawiająca i nie wiem, czy Jagiellonia nie powinna z tego tytułu ponieść konsekwencji. Powtórzę – klub nie zrobił absolutnie nic, żeby ten mecz rozegrać. Począwszy od prognoz – przecież atak zimy w Polsce był już wczoraj, więc nie można było nie zakładać, że podobna sytuacja powtórzy się w Białymstoku. A jeśli tak, to przygotowuje się zastępy ludzi – choćby na wszelki wypadek – do tego, żeby boisko odśnieżyć. Pamiętacie, co było w zeszłym sezonie w meczu Radomiaka z Zagłębiem? Momentalnie, w ciągu kilku minut płyta po nawałnicy zrobiła się biała. Tam też było ryzyko przerwania i odwołania meczu. Ale ludzie robili, co w swojej mocy, odśnieżali, jak tylko się da i spotkanie zostało dokończone. Wczoraj w Rzeszowie kompletnie zasypany stadion został odśnieżony i mecz również się odbył. A w Białymstoku? Nie było chętnych czy nie miało ich być? Mogli nawet tych żołnierzy wziąć, co to zawsze są na trybunach. Cokolwiek. A tutaj kilku ludzi z łopatą zaczęło nieskładnie machać, ale chyba ktoś im powiedział, że to bez sensu – no i przestali.

Nie będę wnikał, czy na takim boisku można grać czy nie. Jak bardzo wpływa to na zdrowie zawodników. Wiem, że w przeszłości takie mecze się odbywały i nikt nie płakał i nie zasłaniał się ani zdrowiem, ani terminarzem. GieKSa taki mecz rozgrywała z Arką Gdynia – pamiętny z niewykorzystanym karnym Adamczyka – i jakoś się dało. Nie jest to może najbardziej estetyczne widowisko, ale mecz jest rozegrany i jest z głowy.

Natomiast tu nie chodzi o to, czy na zaśnieżonym boisku można grać. Chodzi o to, że nikt nie zajął się odśnieżaniem. Dlatego cała ta sytuacja ostatecznie wydaje mi się po prostu skandaliczna. Dosłownie godzinkę śnieg poprószył – bez jakiejś większej nawałnicy – i odwołujemy mecz.

I tak – piłkarze pojechali sobie na drugi koniec polski, by pobiegać na murawie stadionu Jagiellonii. Klub zapłacił za hotel, wyżywienie, przejazd. Teraz będzie to musiał zrobić drugi raz – najpewniej na wiosnę. Kibice zrywali się o drugiej w nocy, niektórzy pewnie nawet nie poszli spać, by stawić się na zbiórkę w ciemnych Katowicach. Jechali w tak wielkiej liczbie przez cały kraj – też przecież zapłacili za bilety i przejazd. I dostali w bambuko, bo paru osobom nie chciało się wyjść i doprowadzić boisko do jako takiego stanu.

Uważam, że PZPN czy Ekstraklasa, czy kto tam zarządza tym całym grajdołkiem, nie powinien przyzwalać na taką fuszerkę. To jest kupa kasy i czas wielu ludzi, którzy zdecydowali się do Białegostoku przyjechać. To po prostu jest nie fair.

Nieraz bywały jakieś sytuacje czy to z pogodą, czy wybrykami kibiców i kapitanowie lub trenerzy obu drużyn zgodnie mówili – gramy/nie gramy. Była ta wyraźna jednogłośność. A czasem spór. Grano nawet po zapaści Christiana Eriksena – choć tam akurat uważam, że ta decyzja była fatalna (choć z drugiej strony to Euro, więc logistyka dużo trudniejsza). Tutaj zabrakło determinacji, żeby mecz rozegrać. Rozumiem trenera Góraka, że podszedł dyplomatycznie do sprawy. Ja tego protokołu dyplomatycznego trzymać nie muszę i wysuwam hipotezę, że komuś na rękę był ten niezbyt wielki opad śniegu.

Dotychczas wielokrotnie pisałem i mówiłem, że cenię Jagiellonię i Adriana Siemieńca za to, jak łączą ligę i puchary. Byłem pod wrażeniem, że rok temu Jaga nie przełożyła spotkania z GKS na jesień, gdy sama była pomiędzy meczami z Ajaxem – trener gospodarzy dzisiejszego niedoszłego pojedynku mówił, że poważna drużyna musi umieć grać co trzy dni. Tym razem jednak w obliczu meczu z KuPS i końcówki ligi, takie zdanie przestało już zobowiązywać.

Nam nie pozostaje nic innego, jak przygotować się do sobotniego spotkania z Pogonią. Oby piłkarze GKS również wykorzystali fakt, że nie będą mieli Jagi w nogach i jak najlepiej mentalnie i fizycznie przygotowali się do spotkania z Portowcami. A z Jagiellonią i tak się już niedługo zmierzymy, bo za jedenaście dni w Pucharze Polski.

Kups!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz z Jagiellonią odwołany!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W związku z atakiem zimy w Białymstoku i niezdatnymi według sędziego warunkami do gry mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice został odwołany.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga