Dołącz do nas

Piłka nożna

Trenerze pobudka – czas na zmiany, czas na Prokica w ataku

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Nie ma, co ukrywać i owijać w bawełnę – trzeba stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie szczerze „Jest źle, jeśli chodzi o GieKSę”. Wszystko to, co się dzieje ostatnio w klubie strasznie ciężko ogarnąć, szczególnie w sytuacji gdzie niemalże rok temu nasza drużyna powoli docierała się jeśli chodzi o grę, powoli osiągała wyniki na jakie liczyliśmy. Nieco ponad rok po super meczu w Bielsku z drużyny zostały zgliszcza a sytuacja organizacyjna w klubie jest daleka od tej do jakiej przywykliśmy w ostatnim czasie.  

3 kolejki – jeden punkt. Takiego początku rozgrywek chyba nikt się nie spodziewał. Oczywiście można było zakładać, że będzie ciężko, że drużyna nie jest w komplecie, że sparingi były słabe, że nie strzelamy bramek – ale chyba nikt z nas kibiców nie spodziewał się, że drużyna zacznie gorzej niż w poprzednich sezonach. Kadrę mamy, jaką mamy – śmiem twierdzić, że to, co najlepsze na rynku transferowym pierwszej ligi już przespaliśmy, dobrzy jak na warunki I ligi gracze znaleźli inne kluby. Znalezienie teraz zawodnika, który zbawi nas zespół będzie niczym wygranie losu na loterii. Nie wyobrażam sobie jednak byśmy nawet w tym składzie personalnym, co mamy, z doświadczonym trenerem u sterów poddali się po trzech kolejkach. Obowiązkiem wszystkich jest walczyć do końca bo od strony piłkarskiej trzeba ratować w tej rundzie, co się da a potem się zobaczy. By to zrobić potrzebne są zmiany w kadrze. Tak więc pobudka trenerze, czas na zmiany.

Pierwszym do zmiany jest Sebastian Nowak- czas w końcu postawić na Mateusza Abramowicza. Nowak z całym szacunkiem do niego, niczego w trzech meczach nam nie wybronił. Jedna spektakularna interwencja to za mało by dać nam punkty w trudnych sytuacjach. Pora by do bramki wrócił Mateusz Abramowicz, który wiele razy ratował nasz zespół w zeszłym sezonie. Jak to mówił nasz były trener Artur Skowronek – „W tej lidze punkty daje bramkarz i napastnik”. Pora by Mateusz znowu pokazał swoją klasę.


Następna do zmiany jest obrona – O ile środkowi obrońcy jeszcze się obronią swoją grą ( stosunkowo popełniają najmniej błędów) o tyle boczni kompletnie zawodzą. Zachodzimy w głowę jak to jest możliwe, że Mokwa zalicza taki zjazd w dół. Jak z taką grą można było zagrać tyle spotkań w ekstraklasie. Tutaj sytuacji nie ułatwia fakt, że brakuje zmienników. Do obrony wejść może Frańczak, który  formą ostatnio nie grzeszy. Jednak zmiany są potrzebne, więc dobrze by było by Adrian dostał swoją szansę na boku obrony. Szczególnie, że do zmiany jest również styl grania bocznych obrońców. Mokwa i Mączyński póki co niewiele dają zespołowi w ofensywie. Drużyna przyzwyczajona do rajdów Czerwińskiego i podłączającego się często Dawida Abramowicza ma spory problem w utrzymaniu piłki gdy nie robią tego Mokwa z Mączyńskim. A gdy do tego dodamy stosunkowo słabe rozegranie piłki tych graczy to nie dziwi nas fakt, że to Puszcza miała 55% posiadania piłki w meczu z naszym zespołem.

Ciekawym, ale mało realnym pomysłem byłaby możliwość grania 3 stoperów w obronie, wspieranych przez bocznych obrońców. W ten sposób do obrony wróciłbym Klemenz, który kompletnie nie jest przygotowany do gry na środku pomocy. Problem jest jednak taki, że nikt takiego ustawienia nawet nie próbował testować.

Kolejna zmiana musi nastąpić w pomocy i związana jest ona z osobą Łukasza Zejdlera. Chłopakowi, który pokazał, że kapitalnie panuje nad piłką i potrafi ją rozdzielać grając do przodu ktoś zablokował „głowę”. Zejdler od pół roku gra tylko do boku, wolno, schematycznie. Czas aby trener popracował nad tym zawodnikiem by Zejdler znów był Zejdlerem, którego wszyscy chwaliliśmy.

I najważniejsze – zmiana na którą wszyscy kibice czekają najbardziej. Andreja Prokic w ataku. Czas przestać się oszukiwać, że Wojciech Kędziora nagle wyskoczy z formą, że Plizga złapie wiatr w żagle i będzie mógł grać również jako napastnik. 3 mecze Yunisa pokazały, że fajnie się zastawia, ale nic więcej z jego gry nie mamy. Goncerz pokazał spryt pod bramką oraz to, że wobec słabszej formy Foszmańczyka czy też jego kontuzji może zagrać na 10stce. Podstawą jest jednak wystawienie Prokica na szpicy. Czas przestać marnować siły Serba na skrzydle, czas skończyć z tym by grał on również w obronie. Czas przestać się oszukiwać, że to my prowadzimy grę i Prokic ciężko ma w ataku pozycyjnym. W ciągu trzech ligowych spotkań w każdym z nich przeciwnik przeważał jeśli chodzi o posiadanie piłki, prowadzenie gry. Wszystkie bramki, jakie strzeliliśmy były efektem kontry, ba wszystkie okazje, jakie mieliśmy były efektem kontry czy też szybkiego ataku. Skoro sam trener Mandrysz przyznaje, że Prokic w tym czuje się najlepiej to najwyższy czas z tego skorzystać. Miejsce Prokica jest w ataku.

Czas zmian powinien dotknąć również styl grania. Trzeba sobie jasno powiedzieć. Obecna kadra i poziom umiejętności graczy nie gwarantuje nam utrzymywania się przy piłce i bawienia się w Barcelonę. Im szybciej zapomnimy o takiej grze tym szybciej zaczniemy wygrywać. Przy defensywnej taktyce i wykorzystaniu szybkiego ataku będziemy cierpieć, będziemy mieć mniej okazji, ale paradoksalnie zwiększą się nasze szanse na wygraną. Przy dobrej defensywie takiej jak w Legnicy jesteśmy w stanie zagrać na zero z tyłu i wygrać mecz jedną akcją. Przy takich wygranych o stylu nikt nie będzie pamiętać. Ratujmy, co się do z tej rundy a o pięknym stylu póki, co zapomnijmy.

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: [email protected]

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!

10 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

10 komentarzy

  1. Avatar photo

    Mecza

    15 sierpnia 2017 at 13:14

    Mądrze napisane. Najlepsze zdanie „Obecna kadra i poziom umiejętności graczy nie gwarantuje nam utrzymywania się przy piłce” W poprzednim sezonie było identycznie ale stwarzaliśmy pozory bo boczni obrońcy grali wysoko i z rozegraniem było łatwiej ale za to obrony nie było wcale. Mandrysz to widział. Kadrę mamy słabą, słabszą nie w zeszłym sezonie. Zgadzam się że Abramowicz powinien bronić, w nim jest przyszłość a co może dać nam Nowak? Powinien siedzieć na ławce i awaryjnie być wystawianym. Klemenz jest środkowym obrońcą, koniec kropka. Z trójki Miedzierski, Kamiński, Klemenz jeden powinien siedzieć na ławce. Patrząc na Mokwe i Mączyńskiego, tęsknię za Pielorzem i Abramowiczem. Prokic tylko atak. Chciałbym w Częstochowie zobaczyć taki skład (zakładając że wszyscy zdrowi) Abramowicz-Frańczak, Midzierski, Kamiński, Zejdler – Mandrysz, Kalinkowski, Skrzecz, Słomka – Prokić. Ta liga jest mega słaba piłkarsko i młodzi nie będą odbiegać poziomem bo on jest równy zero. Skoro nasze najlepsze klubu kończą grę w europie w lipcu, co można sądzić o 1lidze? Co może dać piłkarz który nie łapie się do zespołu z dołu ekstraklasy i ma 30+ a my go bierzemy. Jak będzie jazda na tyłku przez 90minut to jest szansa na punkty. Dodatkowo zapunktujemy w projunior. Skrzecz i Słomka chyba nie zostali wypożyczeni aby przecierać bród z krzesełek.

  2. Avatar photo

    Matti

    16 sierpnia 2017 at 07:16

    Popieram przedmówce dajmy szansę tym młodym bo napewno nie będą odbiegać od formy Plizgi i Kędziory. Co do tych dwóch to poszedłbym dalej i rozwiązał z nimi kontrakty bo to co oni robią na boisku to kpina. Nie mają umiejętnosci nawet na II ligę. Boczni obrońcy masakra! nie umieją kryć nie mówiąc już o ofensywie. I nasza największa bolączka środek pomocy tam mamy najwięcej strat i błędów. No i zgdazam się Prokić do napadu bo na skrzydle jest mało efektywny i widać że sie tam męczy. Ale poszedłbym dalej i zagrałbym 4-4-2. Myśle że na oboku obrony Kamiński również by sobie poradził i napewno nie zagrałbym gorzej od Mokwy ma warunki jest w miarę szybki i przynajmniej w defensywie dobry. Więc mój typ Abramowicz – Frańczak, Midzierski, Klemenz, Kamiński, Zejdler, Foszmańczyk, Mandrysz, Skrzecz, Yunis, Prokić

  3. Avatar photo

    Irishman

    16 sierpnia 2017 at 07:34

    Błażej powtórzę to co napisałem na forum:
    Piszecie ciągle, że Prokić ma grać w ataku. Ja też tak uważam. Tylko, że my mamy napastników, choć oczywiście żaden z nich się nie sprawdził póki co. A kto ma grać na lewym skrzydle??? A jak ma tam grać młody Mandrysz, to po pierwsze szkoda go, bo sobie z prawej strony znakomicie radzi, a po drugie kto ma grać na prawym skrzydle?

  4. Avatar photo

    Irishman

    16 sierpnia 2017 at 07:38

    Słomka? Hmmm… może to jest jakiś pomysł? Tylko serio szkoda zabierać Mandrysza z prawej pomocy skoro sobie tak dobrze radzi.
    No mamy efekt planu B Motały czyli „przykrótkiej kołdry”. No ale może faktycznie czas w takim razie na młodzież – Kuliński, Skrzecz, Słomka???

  5. Avatar photo

    Marcin

    16 sierpnia 2017 at 09:31

    A może Frańczak nie wiem czy trener o nim zapomniał?

  6. Avatar photo

    Mecza

    16 sierpnia 2017 at 10:21

    @Matti, też pomyślałem o rozwiązaniu kontraktu z nimi. Każdy jeden małolat który będzie tylko biegał i walczył więcej nam da niż oni.

  7. Avatar photo

    fjodor

    16 sierpnia 2017 at 10:27

    No nie wiem, w kilku szpilach Kamyk grał na boku obrony i nie wyglądało to najlepiej. Ale chyba prawdą jest, że gorzej niż Mokwa nie zagra.

  8. Avatar photo

    fjodor

    16 sierpnia 2017 at 10:28

    PS. Klemenz chyba też grywał na prawej, jeśli się mylę, to mnie poprawcie.

  9. Avatar photo

    bce

    16 sierpnia 2017 at 22:07

    Pany możemy grać samymi małolatami i to da więcej niż zgraja emerytów. Zostawić ino Kamyka, Gonza i Prokicia żeby mądrze nimi dyrygowali a bedzie coś z tego.

  10. Avatar photo

    Rafał

    17 sierpnia 2017 at 22:17

    Pewnie mecz z Rakowem i tak przegrają 2-1 i potem cały sztab szkoleniowy powinien podać się do dymisji, tak nieudolnego sztabu trenerskiego to chyba jeszcze nie było. Skoro trener mówi że on ponosi odpowiedzialność za styl i to co jest na boisku to nie wiem czemu obecny trener jest na swoim stanowisku do tej pory ile meczów musza przegrać by góra coś zrobiła!!!!!

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

GKS Katowice – Lechia Gdańsk Live

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

07.04.2023 Katowice

GKS Katowice – Lechia Gdańsk 1:0 (0:0)

Bramki: 90. Jędrych

GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Jędrych, Kuusk, Komor (61.Jaroszek), Repka, Rogala– Błąd 89. Shibata), Kozubal, Marzec (52.Aleman) – Bergier (89. Mak)

Lechia Gdańsk: Sarnavskyi- Olsson, Chindris, Zhelizko, Mena, Kapić (86. Koperski), Kałahur, Bugaj (86. Fernandez), Bobcek (69. Zjawiński), Khlan (69.Sypek), Neugebauer (60. D’arriego)

Żółte kartki:  Jędrych – Zhelizko, Khlan, Koperski

Czerwona kartka: Kuusk

Sędzia: Tomasz Marciniak (Płock)

Widzów:

 

    Kontynuuj czytanie

    Piłka nożna

    GKS Katowice – Odra Opole Live

    Avatar photo

    Opublikowany

    dnia

    Przez

    13.04.2023 Katowice

    GKS Katowice – Odra Opole 1:3 (0:1)

    Bramki: Jaroszek (55)Piroch (26), Continella (74), Sarmiento (76)

    GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Jaroszek, Jędrych, Repka, Rogala– Błąd (86. Ćwielong), Kozubal, Shibata (77. Mak), Marzec (86. Pietrzyk) – Bergier

    Odra Opole: Haluch – Szrek, Piroch, Spychała, Kamiński M. – Kamiński W. (59. Continella), Niziołek, Galan, Antczak (78. Surzyn), Hebel (59. Sarmiento) – Czapliński

    Żółte kartki: Marzec, Kozubal, Mak – W. Kamiński, Antczak, Continella, Czapliński

    Sędzia: Piotr Urban (Warszawa)

    Widzów: 5467

     

    You can't add multiple events in the same post, page or custom post type.

     

    Kontynuuj czytanie

    Piłka nożna

    To było istne SZALEŃSTWO przy Bukowej!

    Avatar photo

    Opublikowany

    dnia

    Przez

    Spotkanie 26. kolejki między GieKSą, a Lechią było niewątpliwie hitem kolejki. Oba zespoły miały świetne serie zwycięstw i liderowały wiosennej tabeli pierwszej ligi.

    Od pierwszych minut przy akompaniamencie kapitalnego dopingu katowiczanie ruszyli do ataków. Już w 3. minucie mocno wstrzelona piłka z lewej strony przez Rogale przemknęła przed Sarnavskim, który nie interweniował, ale niestety żaden z zawodników nie dołożył nogi, aby skierować futbolówkę do bramki. Chwilę później Kozubal z lewej strony w polu karnym uderzył minimalnie obok prawego słupka bramki Lechii. Dobrze w tej sytuacji był ustawiony Marzec i wydawało się, że będzie przecinał ten strzał, jednak ostatecznie brakło podjęcia decyzji. Po błędzie rywala w 13. minucie piłkę otrzymał Bergier i momentalnie odwrócił się w stronę bramki i uderzył, ale piłka przefrunęła nad bramką. W 17. minucie szybki atak na strzał głową zamienił Bergier, ale piłka leciała wprost w dobrze ustawionego Sarnavskiego. W tej akcji przy rozegraniu bez kontaktu z rywalem ucierpiał Marzec, ale po interwencji medycznej wrócił na boisko. Groźny kontratak przeprowadzili goście w 25. minucie, ale na połowie rywala pod bramką ucierpiał Repka i ostatecznie po wycofaniu piłki, arbiter zatrzymał grę, aby fizjoterapeuci mogli pomóc naszemu pomocnikowi. Komor zdziwił wszystkich w następnej akcji, kiedy od połowy minął kilku zawodników z Gdańska jak tyczki i rozpędzony wpadł w pole karne, ale staranował w ataku rywala i akcję zakończył faulem. W 35. minucie pierwszy strzał oddali gdańszczanie, jednak sporo niecelny. Wtedy też na Blaszoku została zaprezentowana ogromna oprawa „Ultras GieKSa”, która po chwili została zdjęta i mogliśmy podziwiać racowisko z dopiskiem „Granice przekraczać, za nic nie przepraszać”. Dym na niecałą minutę zatrzymał sportowe zmagania. W 45. minucie kibice odpalili świece dymne w barwach klubowych, a powstały dym zadomowił się na dobre przy Bukowej, zatrzymując doliczone przez arbitra cztery minuty na dobrą chwilę. Po wznowieniu gry świetnie zabrał się w kontrze z piłką Marzec, kończąc akcję mocnym strzałem w środek bramki, który Sarnavski wypiąstkował. Arbiter po chwili odesłał oba zespoły do szatni, a wśród fanów GieKSy na trybunach można było odczuć ogromny niedosyt, że nie zdołaliśmy zdobyć bramki.

    Na drugą połowę żaden z trenerów nie zdecydował się na zmiany. Od pierwszych minut to goście ruszyli do przodu, ale brakowało im konkretów, aby chociaż oddać celny strzał na bramkę Kudły. Dośrodkowania również były przecinane przez zawodników ustawionych przy bliższym słupku. W 50. minucie nie był w stanie kontynuować meczu Marzec i była konieczna pierwsza zmiana w ekipie GieKSy. Dopiero po dwóch minutach Aleman pojawił się na boisku, zmieniając kontuzjowanego kolegę. W 54. minucie świetną piłkę dostał Błąd od Kozubala w pole karne, ale po złym przyjęciu musiał ratować się dograniem, które nie było najlepsze. W następnej akcji świetnie rozegrał akcję Rogala z Alemanem, ale obrońcy z trudem wybili kilkukrotnie piłkę z pola karnego. Równo po godzinie gry zakotłowało się w polu karnym GieKSy po dograniu z prawej strony Meny, ale ostatecznie obrońcy zażegnali niebezpieczeństwa. Tuż po tej akcji boisko opuścił Komor, co też było prawdopodobnie skutkiem urazu, którego nabawił się podczas solowego rajdu w pierwszej połowie. Mecz w drugiej połowie nie porywał, oglądaliśmy dużo drobnych przewinień, które bardzo mocno spowalniały zapędy obu zespołów. W 71. minucie dośrodkował w pole karne Kozubal poprawiając wcześniejsze zagranie z rzutu rożnego, a głęboko w polu karnym źle przyjął ją Aleman i piłka tylko spokojnie minęła linię końcową obok bramki Lechii. Bez dwóch zdań to była idealna szansa do oddania strzału. Dwie minuty później po ostrym faulu na rywalu Kuusk obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę. Pan Marciniak w pierwszej chwili pokazał żółty kartonik, ale zweryfikował sytuację na VAR i poprawił swoją decyzję. GieKSa musiała sobie od tego momentu radzić w dziesiątkę. Katowiczanie skupili się na defensywie i czekali na odpowiedni moment, ale gdy po kilku minutach odebrali piłkę i ruszyli do kontrataku, to stadion odlatywał – tak głośnego dopingu nie było dawno przy Bukowej. Piłkarze nabrali pewności po chwili i zaczęli atakować Lechię pressingiem, która ratowała się wybiciem w aut. Gdańszczanie przeprowadzili podwójną zmianę w 86. minucie, rzucając wszystko, co mają do ofensywy. Do końca regulaminowego czasu nie oglądaliśmy jednak znaczących groźnych ataków gości. GieKSa świetnie broniła i raz po raz napędzała szybkie ataki. W doliczonym czasie gry stadion odleciał, bo katowiczanie mocno zaatakowali i wpakowali piłkę do bramki z najbliższej odległości, a strzelcem był Jędrych. To było coś, czego fani przy Bukowej długo nie zapomną. Lechia jeszcze atakowała, ale wtedy katowiczanie grali już w 11, bo stadion kompletnie oszalał. Co za wygrana!

    7.04.2023, Katowice
    GKS Katowice – Lechia Gdańsk 1:0 (0:0)
    Bramki: Jędrych (90).
    GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Jędrych, Kuusk, Komor (61. Jaroszek), Rogala– Błąd (90. Shibata), Repka, Kozubal, Marzec (52. Aleman) – Bergier (90. Mak).
    Lechia Gdańsk: Sarnavskyi- Olsson, Chindris, Zhelizko, Mena, Kapić (86. Fernandez), Kałahur, Bugaj (86. Koperski), Bobcek (69. Zjawiński), Khlan (69. Sypek), Neugebauer (60. D’Arrigo)
    Żółte kartki:  Jędrych – Zhelizko, Khlan, Koperski.
    Czerwona kartka: Kuusk (74., brutalny faul).
    Sędzia: Tomasz Marciniak (Płock).
    Widzów: 5998 (komplet).

    Kontynuuj czytanie

    Zobacz również

    Made with by Cysiu & Stęga