Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Siatkówka

Trójkolorowy skrót wydarzeń – czerwiec 2021

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Awans piłkarzy do I ligi sprawił, że ostatni miesiąc rozgrywek sezonu 2020/2021 musiał być wyjątkowo udany dla klubu. Juniorzy starsi pewnie obronili się przed spadkiem, juniorki zdeklasowały swoje rywalki w fazie finałowej CLJ-U15, utrzymali się także juniorzy w tej kategorii wiekowej. Tylko juniorom młodszym nie udało się obronić wywalczonej jesienią promocji.

Poprzednie miesiące: styczeń, luty, marzec, kwiecień, maj.

Środa, 2.06

● Oficjalnie: 25-letni napastnik Patryk Wronka po dwóch latach wrócił do hokejowej drużyny GKS-u. Wychowanek Podhala podpisał z klubem roczną umowę, ostatni sezon spędził w Tychach, a w Katowicach występował w sezonach 2017-2019.

● Oficjalnie: piłkarki Zofia Buszewska, Klaudia Miłek i Jessica Ludwiczak zakończyły grę w GKS-ie.

● 1. Liga Wojewódzka B1: w zaległym meczu z 5. kolejki juniorzy młodsi przegrali na Hetmanie z Rekordem Bielsko-Biała 0:1 (0:0) tracąc bramkę w końcówce spotkania.

● Liga Okręgowa grupa spadkowa, zaległa 3. kolejka: rezerwy pokonały na wyjeździe Górnika Piaski Czeladź 7:2 (6:1). Cztery bramki zdobył Patryk Szwedzik, a po jednej Szymon Małecki, Mateusz Flak i Bartosz Wodnicki.

● CLJ U-15: w meczu z 6. kolejki juniorzy przegrali na Kolejarzu z Zagłębiem Lubin 0:3 (0:1).

Sobota, 5.06

● Liga Okręgowa grupa spadkowa 12. kolejka: drużyna rezerw zremisowała na Kolejarzu z Ostoją Żelisławice 1:1 (0:1). Wyrównującą bramkę zdobył Kamil Jurski.

Niedziela, 6.06

● 1. Liga Wojewódzka A1 32. kolejka: juniorzy starsi zremisowali w Częstochowie ze Skrą 1:1 (0:0). Bramkę zdobył Patryk Paszek, a gospodarze zdołali wyrównać już w doliczonym czasie gry.

● 1. Liga Wojewódzka B1 13. kolejka: juniorzy młodsi przegrali na Hetmanie z drugą drużyną Górnika Zabrze 1:4 (0:1). Bramkę zdobył Nikodem Powroźnik.

● CLJ U-15: w meczu z 7. kolejki juniorzy przegrali w Częstochowie z Rakowem 2:4 (1:2). Bramki zdobyli Mateusz Gierałtowski i Bartosz Rokita.

● CLJ U-15 ćwierćfinał: juniorki pokonały na Kolejarzu Wartę Poznań 4:1 (1:1) i awansowały do półfinału rozgrywek. Bramki zdobyły Zuzanna Witek, Hanna Wieczorek, Alicja Bednarek i Michalina Czakańska.

Poniedziałek, 7.06

● 2. Liga 37. kolejka: piłkarze pokonali u siebie Stal Rzeszów 4:1 (2:1), zapewniając sobie awans do pierwszej ligi. Pierwszą bramkę zdobył Adrian Błąd, a pozostałe trzy Arkadiusz Woźniak.

Środa, 9.06

● Zespół AWF-u Katowice reprezentowany m.in. przez piłkarki GKS-u Kamilę Tkaczyk, Weronikę Kłodę, Kasandrę Parczewską i byłą już bramkarkę Jessicę Ludwiczak wygrał rozgrywane w Szczecinie Akademickie Mistrzostwa Polski w piłce nożnej kobiet. W finale trzydniowego turnieju AWF po bezbramkowym remisie pokonał UAM Poznań w rzutach karnych 2:0 po trafieniach Kamili Tkaczyk i Weroniki Kłody. Kasandra Parczewska została wybrana najlepszą zawodniczką turnieju.

Czwartek, 10.06

● Oficjalnie: Amerykanin z polskim paszportem John Murray podpisał roczną umowę na występy w hokejowym GKS-ie. 33-letni bramkarz grający w Polsce od 2013 roku ostatnie cztery sezony spędził w Tychach.

● 1. Liga Wojewódzka A1 26. kolejka: juniorzy starsi wygrali na Kolejarzu z MKS-em Zaborze 4:1 (3:1). Bramki zdobyli Jakub Szmit, Patryk Paszek, Wiktor Król i Michał Korus.

Piątek, 11.06

● Powołana do kadry jeszcze jako piłkarka GKS-u Zofia Buszewska zagrała ostatnie 7 minut towarzyskiego spotkania Finlandia – Polska. Mecz rozgrywany w hiszpańskiej Kartagenie zakończył się remisem 2:2 (2:0).

Sobota, 12.06

● CLJ U-15 13. kolejka: juniorzy wysoko przegrali w Lubinie z Zagłębiem 0:6 (0:5).

● 1. Liga Wojewódzka B1 14. kolejka: juniorzy młodsi przegrali w Rybniku z ROW-em 2:3 (0:2). Bramki zdobyli Nikodem Powroźnik i Piotr Mielcarz.

● 2. Liga 38. kolejka: w ostatnim meczu sezonu piłkarze przegrali w Ostródzie z Sokołem 2:3 (1:1). Zespół dwukrotnie wychodził na prowadzenie po golach Arkadiusza Woźniaka i Adriana Błąda, ale po raz pierwszy w drugiej lidze (i ostatni) przegrał wygrywany mecz.

● Liga Okręgowa grupa spadkowa 13. kolejka: druga drużyna pokonała na wyjeździe KP Sarnów 4:3 (2:0). Bramki zdobyli Kacper Pietrzyk, Robert Nowak, Bartosz Wodnicki i Piotr Nocoń.

Niedziela, 13.06

● 1. Liga Wojewódzka A1 22. kolejka: juniorzy starsi wygrali na Kolejarzu z UKS-em Ruch Chorzów 3:2 (1:1) i zapewnili sobie utrzymanie w pierwszej lidze na dwie kolejki przed końcem sezonu. Bramki zdobyli Nicolas Sprus, Michał Korus i Patryk Paszek.

● Oficjalnie: Piotr Hain został nowym siatkarzem GKS-u. Urodzony w Tarnowskich Górach 30-letni środkowy ostatni sezon spędził w Asseco Resovii.

Poniedziałek, 14.06

● Zofia Buszewska zdobyła swoją debiutancką bramkę w reprezentacji seniorek. W Hiszpanii Polska pokonała Czechy 5:0 (3:0). Buszewska grała od 75 minuty, a asystę przy jej bramce zanotowała inna była piłkarka GKS-u Joanna Wróblewska.

Wtorek, 15.06

● 1. Liga Wojewódzka B1: w ostatnim meczu sezonu, zaległym z 6. kolejki, juniorzy młodsi pokonali w Zabrzu drugi zespół Górnika 3:2 (1:1). Dwie bramki zdobył Nikodem Powroźnik a jedną Szymon Krawczyk. Zespół już wcześniej stracił szanse na utrzymanie w pierwszej lidze, zajął ostatnie ósme miejsce w tabeli z bilansem 2 zwycięstw, 4 remisów i 8 przegranych.

Środa, 16.06

● 1. Liga Wojewódzka A1 25. kolejka: juniorzy starsi przegrali na wyjeździe z GKS-em 1962 Jastrzębie 1:6 (0:5). Jedyną bramkę zdobył Michał Korus.

Czwartek, 17.06

● Oficjalnie: nie zostaną przedłużone kontrakty pomocnika Michała Gałeckiego i napastnika Piotra Kurbiela. Zakończyło się także wypożyczenie z Lecha Poznań bramkarza Bartosza Mrozka.

Piątek, 18.06

● CLJ U-15: w meczu ostatniej 14. kolejki juniorzy zremisowali na Kolejarzu z Rakowem Częstochowa 1:1 (0:1). Bramkę zdobył Oleskii Sivtsev. Niedzielna porażka Przylepu Zielona Góra z Zagłębiem Lubin sprawiła, że zespół utrzymał się w CLJ zajmując ostatecznie szóste miejsce w grupie C z bilansem 3 zwycięstw, 4 remisów i 7 przegranych.

● Oficjalnie: napastniczka Amelia Bińkowska dołączyła do drużyny kobiecej. 19-letnia wychowanka Olimpii Szczecin od czterech sezonów gra na poziomie ekstraligi, z GKS-em związała się dwuletnią umową.

Sobota, 19.06

● Oficjalnie: nową piłkarką GKS-u z roczną umową została pomocniczka Matylda Bujak. Pochodząca z Warszawy 20-latka ostatnie dwa sezony spędziła w Medyku Konin, grając głównie w drużynie rezerw.

Niedziela, 20.06

● 1. Liga Wojewódzka A1 29. kolejka: w ostatnim meczu juniorzy starsi zremisowali na Kolejarzu z Górnikiem Zabrze 1:1, prowadząc do przerwy po bramce Michała Korusa. Goście doprowadzili do remisu w ostatniej minucie meczu. Ostatecznie zespół zajął 11. miejsce w tabeli, wygrał 11 spotkań, 8 zremisował, a 13 razy został pokonany.

● CLJ U-15: w meczu półfinałowym juniorki pokonały w Gdańsku miejscowy AP Lotos 4:2 (1:2), zapewniając sobie awans do finału. Bramki zdobyły Hanna Wieczorek, Zuzanna Witek (dwie) i Julia Gutowska.

● Liga Okręgowa grupa spadkowa 14. kolejka: zespół rezerw pokonał u siebie Źródło Kromołów Zawiercie 4:0 (1:0). Bramki zdobyli Alan Bród, Kacper Pietrzyk, Nicolas Sprus i Bartosz Wodnicki.

Poniedziałek, 21.06

● Oficjalnie: na nowy sezon do drużyny siatkarskiej dołączył 25-letni środkowy Jakub Lewandowski. Wychowanek Trefla Gdańsk ostatnie dwa sezony spędził w pierwszoligowym Mickiewiczu Kluczbork.

Wtorek, 22.06

● Liga Okręgowa grupa spadkowa: w ostatnim meczu sezonu, zaległym z pierwszej kolejki, druga drużyna przegrała w Wojkowicach z miejscowym Górnikiem 0:1 (0:0), kończąc rozgrywki na pierwszym miejscu w tabeli swojej grupy.

Środa, 23.06

● Oficjalnie: Kanadyjczyk z irlandzkim obywatelstwem Carl Hudson dołączył do drużyny hokejowej. 35-letni obrońca ostatnie trzy sezony spędził w drugiej lidze niemieckiej, z GKS-em związał się rocznym kontraktem.

Czwartek, 24.06

● Oficjalnie: 22-letni pomocnik Oskar Repka na mocy dwuletniej umowy został nowym piłkarzem GKS-u. Wychowanek Zawiszy Bydgoszcz ostatnie dwa sezony występował w drugoligowej Pogoni Siedlce.

Sobota, 26.06

● W finale Centralnej Ligi Juniorek U-15 piłkarki pokonały w Ząbkach AS Stomil Olsztyn 6:0 (3:0). Po dwie bramki zdobyły Julia Gutowska i Zuzanna Witek, trafiały także Hanna Wieczorek i Alicja Bednarek.

Poniedziałek, 28.06

● Oficjalnie: Marcin Kania dołączył na nowy sezon do drużyny siatkarskiej. Pochodzący z Krakowa 25-letni środkowy ostatnie trzy sezony występował w Aluronie Warcie Zawiercie.

Wtorek, 29.06

● Oficjalnie: napastniczka Kinga Kozak nie przedłużyła wygasającego z końcem miesiąca kontraktu i odeszła z klubu. Piłkarka występowała w GKS-ie przez trzy sezony, w tym czasie zagrała w 71 meczach, w których zdobyła 29 bramek.
Z klubu odeszła także Magdalena Dragunowicz, której półroczne wypożyczenie dobiegło końca.

● Oficjalnie: do drużyny piłkarskiej dołączył Dawid Kudła. 29-letni bramkarz ostatnie dwa sezony spędził w roli rezerwowego w Górniku Zabrze. Z klubem związał się dwuletnią umową.

● Oficjalnie: pracujący ostatnio w Widzewie 33-letni szkoleniowiec Tomasz Włodarek będzie nowym asystentem pierwszego trenera drużyny piłkarzy. Zastąpi na tym stanowisku Dawida Szwargę, który odszedł z klubu.

Środa, 30.06

● Oficjalnie: Mateusz Rompkowski dołączył do drużyny hokejowej. 35-letni obrońca ostatni sezon występował w Stoczniowcu Gdańsk, dokąd trafił po pięciu sezonach spędzonych w Cracovii. Z GKS-em związał się roczną umową.

● Oficjalnie: z drużyny piłkarskiej odeszli Patryk Grychtolik, którego wygasający kontrakt nie został przedłużony, Mateusz Flak, któremu skończyło się wypożyczenie oraz Mateusz Broda, który otrzymał zgodę na wypożyczenie do innego klubu.

Tosiek

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

GieKSa nie pęka przed NIKIM

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Za nami jakiś szalony czas, ostatni tydzień to było coś, co przyniosło nam taką dawkę emocji, że po prostu trzeba ochłonąć. Zaczęło się od euforii po golu w doliczonym czasie z Wisłą Płock, ale nawet to nie zapowiadało, na jakiej karuzeli znajdziemy się w następnych dniach. Po Rakowie myśleliśmy, że limit spektakularnego widowiska na jakiś czas wyczerpiemy. I przyszedł mecz w Poznaniu.

Sam zastanawiałem się, jak ten mecz będzie wyglądał. Opcje dla mnie były dwie – GieKSa na fali tego rozpędu znów zagra bardzo dobrze albo jednak ciśnienie po energetycznym i emocjonalnym meczu w Częstochowie spadnie, co ze 120 minutami w nogach przełoży się na to, że jednak dość gładko polegniemy. Jak się okazało, sprawdziła się ta pierwsza opcja.

Trener Rafał Górak mówi o tym, że jeśli chcemy być poważną drużyną, to nie możemy mieć wymówek, że gramy co trzy dni i jesteśmy zmęczeni. No niby tak, ale w Polsce… jesteśmy do tych wymówek przyzwyczajeni. Zresztą – niedaleko szukać – trener Łukasz Tomczyk po meczu Rakowa z Motorem właśnie na ten aspekt zwracał uwagę i po prostu narzekał.

A tu nagle pojawia się GieKSa, która nie dość, że właśnie zagrała tę dogrywkę, nie dość, że w najkrótszym możliwym odstępie meczów (czwartek – niedziela), nie dość, że przegrała, to jeszcze musiała jechać na daleki wyjazd do obecnego i z dużym prawdopodobieństwem przyszłego Mistrza Polski.

I ta GieKSa rozegrała przy Bułgarskiej kapitalne zawody. To już nie był taki mecz, jak w poprzednim sezonie w Poznaniu. Wtedy przegraliśmy gładko 0:2 i pocieszaliśmy się tym, że „wstydu nie było”. Jakże daleki jest to obraz od wczorajszego spotkania. Teraz katowiczanie nie byli skromnym beniaminkiem, który przyjeżdża z respektem i liczy, że uda się z tego terenu wywieźć jeden punkt i to najlepiej 0:0. Teraz to była drużyna, która przyjechała tam jak po swoje, grała wysoko, starała się nie dać zepchnąć do defensywy i momentami po prostu dyktować warunki. Lech był przed przerwą dość bezradny.

Jedyne czego nam brakowało to bramki. I długo to wyglądało tak jak mecze, które znaliśmy z tego sezonu – że GKS dominuje, ma nawet jakieś sytuacje, choć nie bardzo klarowne, ale gola zdobyć nie potrafi. Potem przeciwnik włącza swoją jakość ładuje jednego, dwa lub trzy gongi (Cracovia) i mamy po zawodach.

Na szczęście skuteczność jest ostatnio po naszej stronie. I Eman Marković strzelił piękną bramkę głową. Dopiero na powtórce zza bramki było widać, jak dobry był to strzał. Okupiony co prawda rozciętym łukiem brwiowym, bo zaraz po uderzeniu piłki, trafił Eman głową w Joela Pereirę, ale piękny był obrazek, jak jednocześnie nasz zawodnik krwawił i uśmiechał się z powodu zdobytego gola. Piłkarz od tych dwóch meczach gra tak, że za chwilę może stać się jednym z ulubieńców Nowej Bukowej.

W drugiej połowie oglądaliśmy wszystko co najlepsze i… najgorsze w wykonaniu GieKSy. Jak traciliśmy jesienią multum bramek do szatni, to teraz zaczynamy tracić gole zaraz po wyjściu na boisko. Dwa gole w Częstochowie teraz Kolejorz na ukłuł zaraz po przerwie. Koncentracja, panowie, koncentracja! Było w tym oczywiście sporo pecha, bo piłka poodbijała się tak, że trafiła Arka i wpadła do bramki. Ale z drugiej strony, każde wstrzelenie piłki w piąty metr to ryzyko, że takie zamieszanie powstanie i wyjdzie z tego gol. Nawiasem mówiąc to – jeśli dobrze liczę – siódmy gol samobójczy w tym sezonie. Dość absurdalna liczba.

Jak rządzi przypadek, widzieliśmy przy bramce Ilji Szkurina. Tam też po kapitalnym zagraniu Bartka Nowaka, Ilja próbował mijać przeciwnika, ale futbolówka odbiła się od pleców czy od głowy siedzącego rywala i Białorusin dopełnił formalności. Strasznie dziwny ten nasz Ilja, bo ostatnio gra coraz lepiej w środku boiska, dobrze zbiera te piłki i rozprowadza, potem w roli już stricte napastnika dość mocno psuje, a na koniec… strzela gola.

Co do drugiego gola dla Lecha, to przyznam na chłodno, że nie mam pretensji. Oczywiście można powiedzieć, że poszliśmy za bardzo do przodu, że zabrakło asekuracji. Ale tak naprawdę z tego typu sytuacji gol pada raz na sto. Przecież mieliśmy zawodników z tyłu, natomiast Lech świetnie rozegrał tę akcję prostopadłym podaniem. Ale nadal to nie było bardzo duże zagrożenie. Zadecydowało niebywale dobre wykończenie Hakansa. Gdyby on nie zdecydował się na uderzenie z tej niełatwej pozycji, to uważam, że na 90 procent odebralibyśmy piłkę, a już na pewno zdążylibyśmy wrócić – innych piłkarzy Lecha też przecież jeszcze nie było.

Ale GKS dalej cisnął i wcisnął tę trzecią bramkę. Sektor gości znów był w euforii. I tutaj mam pretensje do naszych zawodników, że po minucie stracili znów gola. No nie można tak łatwo wypuszczać prowadzenia.

W końcówce też z jednej strony momentami było nieźle, nie broniliśmy się dramatycznie przez cały doliczony czas, potrafiliśmy oddalić, a Bartek miał nawet szansę na czwartego gola. Z drugiej strony – no muszę to powiedzieć, czasem niefrasobliwość Bartka może być brzemienna w skutkach, bo po zdarzają mu się ostatnio głupie straty, po których rywale przeprowadzają groźne kontry. Nasz pomocnik to ekstraklasowy artysta, ale czasem bym ten artyzm odłożył na rzecz rozwagi. Oczywiście Bartek nie byłby sobą, gdyby nie dał w tym meczu jakiejś liczby, a była to wspomniana asysta do Szkurina.

Swoją robotę zrobił też Rafał Strączek. Interwencja z końcówki pierwszej połowy, ale zwłaszcza dwie kapitalne obrony w doliczonym czasie gry drugiej, uchroniły nas przed fatalnymi nastrojami po końcowym gwizdku sędziego. Bo gdybyśmy strzelili w dwóch meczach na wyjeździe siedem bramek mocnym rywalom i oba te mecze przegrali, to przecież to byłby jakiś dramat. A tak, wywalczyliśmy zasłużony punkt na boisku Mistrza Polski.

Wspomnijmy oczywiście też o Sebastianie Milewski i Damianie Rasaku, bo wykonali oni znakomitą robotę w środku pola i w głównej mierze dzięki nim obraz gry wyglądał tak, jak wyglądał. Graliśmy pressingiem, wysoko, odbieraliśmy piłki. Potem  można było je rozgrywać. Dodam jeszcze, że jak raz na jakiś czas zacentruje w starym stylu Alan, to nie ma co zbierać. Piękna asysta do Emana. No i zadebiutował Marius Olsen i jak na debiut wyszło to całkiem, całkiem.

Pozostał niedosyt po tym meczu, bo jednak GKS trzykrotnie prowadził i trzy razy to prowadzenie tracił. Marzyliśmy o wielkim zwycięstwie, ale to się nie ziściło. Natomiast, jakkolwiek nie powiem, że porażka była wkalkulowana w tym meczu, to dopisany punkt jest lekkim bonusem do naszego dorobku ligowego.

Jednak patrząc długofalowo, ten mecz pokazał coś innego. Ten i w Częstochowie. Że GKS to już ekstraklasowa drużyna pełną gębą, ale do tego jeszcze być może taką z górnej połówki tabeli. Bo jechać sobie na takie wyjazdy i po prostu normalnie grać, prowadzić tę grę, być wysoko na boisku, to nie jest oczywistość. Są drużyny, które właśnie za podwójną gardą się chowają i czekają na 1-2 okazje w meczu do kontry. Pewnie czasem i tak trzeba zagrać. Ale GKS patrzy na silne i słabe strony przeciwników. Skoro Cracovia czy Lechia potrafiły Lecha zdominować przy Bułgarskiej, to nasi trenerzy wyszli pewnie z założenia, że czemu i my nie mamy.

Z drugiej strony w drugiej połowie Lech pokazał jednak ofensywną klasę. Kilka akcji rozegrali świetnych. My też mamy czasem trochę brak szczęścia, że jednak nasi przeciwnicy się budzą i zaczyna im wiele rzeczy wychodzić. Kolejorz uważam, że po przerwie był bardzo groźny. Zresztą te trzy bramki strzelił. Nie bez powodu.

Piękną mamy tę drużynę, szaloną, dającą tyle emocji. Mnóstwo radości po strzelonych bramkach, dużo wkurzenia po traconych. Nad tym drugim aspektem trzeba popracować. Ale z dwojga, wolę 3:3 czy 4:4, w których zespół gra pięknie, walczy, gryzie tę trawę i jest niezłomny, a przy okazji traci gole niż 1:1 czy 0:0 po bezbarwnym, słabym meczu.

Spójrzmy też na to tak – jeśli rywale są na tyle mocni, że potrafią nam strzelić trzy czy cztery bramki, to dobrze, że przynajmniej jesteśmy taką samą liczbą na to odpowiedzieć. Bo przecież moglibyśmy z Lechem przegrać 0:3, a z Rakowem 0:4. I odbiór byłby zgoła odmienny.

Ostatecznie rezultat tego „dwumeczu” jest dla nas minimalnie dobry. Odpadliśmy z Pucharu Polski i zanotowaliśmy „tylko” remis w meczu ligowym. Ale to „tylko”, to jednak bardzo dużo. Zwłaszcza patrząc, jak ten mecz wyglądał. Poza rezultatami liczą się inne rzeczy – te wspomniane powyżej.

Czekamy na Motor. Już w piątek kolejne wyzwanie, wracamy na Nową Bukową po dwóch tygodniach, choć patrząc na te dwa ostatnie mecze mamy wrażenie, że minął z miesiąc. GKS dostarcza emocji i niezapomnianych wrażeń. I o to nam wszystkim chodzi.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Brzmi jak marzenie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Jutro przyjdzie nam się zmierzyć w jednym z najważniejszych pojedynków w nowej historii GieKSy. Równać się może z tym chyba tylko pojedynek z Arką w Gdyni, który choć co prawda był zwykłym pojedynkiem ligowym – to fakt grania w ostatniej kolejce i zależności pomiędzy wynikiem, a awansem jednej z tych drużyn sprawiał, że był to po prostu istny finał sezonu. Arka była wówczas jak Brazylia w 1950, kiedy to w finale na Maracanie wystarczał Kanarkom remis. GieKSa wcieliła się w rolę Urugwaju, który musiał wygrać. I wygrał.

Od tamtego czasu GieKSa gra z dobrym skutkiem w ekstraklasie. I mimo, że jest to „nasza Liga Mistrzów”, to jednak rozgrywamy w niej powszednie mecze ligowe. Fakt, że wiele z nich to są piłkarskie i kibicowskie święta, ale pod względem ważności – są one zwykłymi meczami w najbliższej lidze. Jutro czeka nas mecz niezwykły. Mecz decydujący o czymś, o czym jeszcze niedawno jedynie mogliśmy marzyć w jakichś iluzorycznych majakach. Teraz Katowiczanie stają przed realną szansą. Szansą gry na Stadionie Narodowym o jedno z dwóch najważniejszych trofeów w polskiej piłce.

Zadanie jawi się z jednej strony jako bardzo trudne. Zagramy w końcu z jedną z najlepszych drużyn w ekstraklasie, z ekipą, która świetnie sobie radziła w europejskich pucharach. Stworzony przez Marka Papszuna Raków, pokonując podobne szczeble co GKS, stał się niespodziewanie klubem i drużyną na regularne podium. Byli mistrzem i zdobywcą pucharu.

Z drugiej strony jednak patrząc na ostatnią formę Rakowa, nie jest to drużyna nie do pokonania. Dalej ma bardzo dobrych zawodników, ale coś w tym zespole na wiosnę nie gra. Drużyna nie punktuje należycie, gra jest niemrawa. Na ten moment trener Tomczyk nie wniósł do tego zespołu czegoś mocnego i widocznego. Zadanie po Marku Papszunie miał trudne, ale mimo wszystko – Raków gra przeciętnie.

Dlatego jakbym miał zakwalifikować ten mecz, to powiedziałbym, że Raków jest faworytem, ale nie murowanym. Dałbym w szansach takie 65-35. Pamiętajmy też, że może być remis, a o wszystkim mogą decydować rzuty karne.

Od czasu awansu do ekstraklasy z Rakowem rozegraliśmy cztery mecze, z czego trzy przegraliśmy po 0:1. Nie był to jednak jakieś bardzo słabe spotkania w wykonaniu GieKSy. Najsłabszy był chyba mecz z 1. kolejki obecnego sezonu na Nowej Bukowej. Ale już w poprzednim sezonie u siebie i w grudniu w bieżącym na wyjeździe – to był już spotkania, które porażkami wcale się zakończyć nie musiały.

No dali nam przykład Katowiczanie, jak w Częstochowie zwyciężać mamy, w poprzednim sezonie. Po bardzo dobrym meczu GieKSa wygrała wówczas przy Limanowskiego 2:1. A Raków przecież wtedy był w dużo lepszej formie.

Mamy nadzieję, że zespół już się oswoił z meczami na wyjeździe z wielkimi. Dotychczas wyjąwszy wspomniany mecz z Rakowem, przegrywaliśmy. Na Legii, Lechu czy Jadze. Czas ten trend odwrócić, a szansa ku temu jest bardzo dobra, bo oprócz Rakowa, za chwilę gramy przecież przy Bułgarskiej.

Półfinał Pucharu Polski… Brzmi jak marzenie. Na razie nie ma co myśleć, co dalej. Trzeba się mocno skupić na czwartkowym meczu i po prostu realizować swój plan jak najlepiej. GieKSa to potrafi – pokazała to z Wisłą Płock. Niezależnie czy jest to oddanie piłki czy gra z nią. Ważne, żeby taktyka była dobrze dobrana i realizowana.

Ostatnim raz na tym szczeblu graliśmy 22 lata temu. Ponad dwie dekady. Tyle czasu nie znaczyliśmy nic w Pucharze Polski. Teraz GieKSa jest w najlepszej czwórce. Z nadzieją na więcej.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Kibice podziękowali hokeistom

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice GieKSy mieli okazję spotkać się z hokeistami na Arenie Katowice. Nasza drużyna w przeciągu pięciu lat zdobyła dwa złote i trzy srebrne medale. Zapraszamy do fotorelacji.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga