Piłka nożna Prasówka
Ważny krok GieKSy ku utrzymaniu. Kudła bohaterem!
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wczorajszego spotkania Fortuna I Ligi Stomil Olsztyn – GKS Katowice. GieKSa wygrała 1:0 (0:0) po bramce Filipa Szymczaka zdobytej w 84 minucie.
sportdziennik.com – Ważny krok GieKSy ku utrzymaniu. Kudła bohaterem!
GKS Katowice po bramce Filipa Szymczaka z 84. minuty wygrał na wyjeździe ze Stomilem Olsztyn. Kwadrans wcześniej Dawid Kudła obronił rzut karny egzekwowany przez Patryka Mikitę.
W 69. minucie tego meczu kibice GieKSy mieli prawo mieć w głowie czarne myśli. Ich drużyna zamiast prowadzić – i to wysoko! – kontrolować grę i pewnie zmierzać ku 3 punktom dającym spokój w kontekście ostatniej prostej walki o utrzymanie, była o włos od skomplikowania sobie życia w konfrontacji z otwierającym strefę spadkową rywalem, nad którym miała 5 „oczek” przewagi.
W zamieszaniu po rzucie rożnym piłka trafiła w rękę próbującego główkować Oskara Repki. Analiza VAR trwała dobrych kilka minut. Karny… Okoliczności w niczym nie ustępujące tym, w jakich katowiczanie zwykli ostatnimi czasy tracić bramki, nabijać sobie guzy na własne życzenie, po banalnych indywidualnych błędach.
Tym razem do straty nie dopuścił Dawid Kudła. Bramkarz GieKSy wyczuł Patryka Mikitę, odbił uderzoną w lewo piłkę z 11. metrów. Koledzy zrobili z tego użytek. Nie tak dawno, w spotkaniu z Górnikiem Polkowice, jedenastka obroniona przez Kudłę nic nie dała, nie uchroniła przed porażką, która rozpoczęła fatalną domową serię trzech przegranych. Teraz stało się odwrotnie.
Kwadrans po interwencji Kudły jego koledzy z pola wreszcie zdobyli zwycięską bramkę. Filip Szymczak zwieńczył z najbliższej odległości dogranie Arkadiusza Woźniaka. Wielką robotę wykonali w tej sytuacji stoperzy – Arkadiusz Jędrych i Bartosz Jaroszek, którzy odważnie podłączyli się do akcji ofensywnej nie bacząc na to, że dosłownie chwilę wcześniej wrócili z kolejnej dalekiej podróży, bo słupek ich bramki po strzale głową obił Karol Żwir. Zachowanie Jędrycha i Jaroszka samo w sobie pokazywało, że GieKSę interesowała w stolicy Warmii tylko pełna pula.
Słupek, karny… Stomil miał swoje sytuacje, ale gdybyśmy zaczęli wyliczać te wypracowane przez katowiczan, to byśmy tylko Was zanudzili. Próbowali na różne sposoby – po atakach pozycyjnych, stałych fragmentach, nawet z kontry, którą spartaczył w I połowie Filip Szymczak, uderzając w idealnej pozycji obok słupka. GKS walczy o utrzymanie, ale nie może spaść z pierwszej ligi, skoro za jednego z rywali ma taki zespół jak Stomil, nad którym górował zdecydowanie. Dla olsztynian była to piąta z rzędu domowa porażka.
Nie dziwiło patrząc na wtorkowe spotkanie, że byli w stanie stracić 4 gole z beniaminkiem z Polkowic, a szokowało, że jakimś cudem pokonał ostatnio lidera w Legnicy. Przed przerwą zupełnie oddał katowiczanom pole i dał się zdominować, po zmianie stron zagrał nieco odważniej i paradoksalnie tylko tyle mogło wystarczyć. Ale nie pozwolił na to Kudła.
W sporej mierze dzięki jego interwencji z 69. minuty GKS prolongował wyjazdową serię bez porażki do 6 spotkań (3 zwycięstwa, 3 remisy) i na 6 kolejek przed końcem sezonu zwiększył przewagę nad strefą spadkową do 8 punktów. Dlatego na niedzielne derby do Tychów podopieczni Rafała Góraka pojadę ze względnie czystymi głowami.
stomil.olsztyn.pl – Statystyki po meczu Stomil Olsztyn – GKS Katowice 0:1
Stomil Olsztyn przegrał na własnym stadionie 0:1 z GKS-em Katowice. Prezentujemy statystyki z tego meczu.
Posiadanie piłki: 44% – 56%.
Sytuacje bramkowe: 7 – 17.
Strzały na bramkę: 2 – 7.
Strzały niecelne: 5 – 9.
Strzały zablokowane: 0 – 1.
Rzuty wolne: 18 – 6.
Rzuty rożne: 6 – 4.
Spalone: 0 – 2.
Interwencje bramkarzy: 6 – 2.
Faule: 6 – 17.
Żółte kartki: 3 – 3.
Czerwone kartki: 0 – 0.
Stomil mógł to wygrać, a przegrał…
[…] Stomil zaczął z animuszem, Już w 4, minucie przeprowadził składaną akcję prawą stroną, ale strzał Łukasza Monety został wybity na róg, po którym uderzenie Wojciecha Reimana sprzed pola karnego poszybowało wysoko nad bramką GKS-u. W pierwszym kwadransie gry Stomil miał optyczną przewagę, ale niestety nic z niej nie wynikało.
W 20. minucie Kacper Tobiasz zachował się mocno niefrasobliwie, zwlekając z wybiciem piłki pod naporem rywali, zbyt krótko wykopał. Na szczęście zawodnicy rywali sprokurowali spalon. Minutę później Tobiasz uratował Stomil przed stratą bramki, broniąc mocny strzał Marco Roginicia z bliskiej odległości. Po dwóch minutach zatrzymał szarżę Filipa Szymczaka.
W 39. minucie powinno być 1:0 dla gości. Szymczyk urwał się olsztyńskim obrońcom i w sytuacji sam na sam z Tobiaszem nie trafił w bramkę.
W przerwie trener Jacek dokonał dwóch zmian. Na boisku pojawili się Krzysztof Toporkiewicz i Maciej Spychała, zmieniając Filipa Wójcika i Jakuba Kisiela.
Po minucie gry mogło być 1:0 dla Stomilu, gdy Moneta dośrodkowywał z rzutu rożnego, ale Toporkiewicz trafił tylko w boczną siatkę. W 53. minucie zakotłowało się pod bramką Tobiasza, trzy razy próbowali zawodnicy GieKSy, ale ostatecznie strzał napastnika gości poszybował wysoko nad olsztyńska bramką.
W 56. minucie ładna akcja Stomilu zakończyła się uderzeniem Karola Żwira, które Dawid Kudła ledwo sparował na rzut rożny. .
W 63. minucie mocniej zabiły serca kibiców Stomilu, gdy sędzia wskazał na weryfikację VAR by sprawdzić możliwość dotknięcia ręką piłki w polu karnym gości. Piotr Urban po długim oglądaniu sytuacji zdecydował się podyktować rzut karny, który Patryk Mikita niestety zmarnował. W 83. minucie Rafał Remisz trafił głową w słupek.
W 85. minucie w końcu goście wcisnęli piłkę do bramki po akcji prawą stroną i strzale Szymczaka z bliskiej odległości.
Stomil mógł to spotkanie wygrać i wydostać się ze strefy spadkowej, a tak doznał kolejne porażki na własnym obiekcie. Ostatnie punkty przy al. Piłsudskiego 69a zdobyliśmy w listopadzie zeszłego roku.
sportowefakty.wp.pl – Stomil nie odczarował Olsztyna. Nie pomógł rzut karny
Coraz więcej wskazuje na pożegnanie Stomilu Olsztyn z Fortuna I ligą. Drużyna z Warmii ma duży problem z punktowaniem na własnym stadionie. Tym razem została pokonana 0:1 przez GKS Katowice.
[…] Pierwsza połowa była bezbramkowa, a przebiegła ze wskazaniem na gości. Najlepszych szans na pokonanie bramkarza Stomilu nie wykorzystali Marko Roginić i Filip Szymczak. Stomil nie sprawdził Dawida Kudły strzałem celnym.
Druga połowa była bardziej wyrównana, a Stomil dostał „nagrodę” za odważniejszą postawę. Sędzia Piotr Urban długo analizował powtórki i podyktował rzut karny za zagranie ręką Oskara Repki. Za jego wykonanie zabrał się Patryk Mikita, ale nie pokonał strzałem Dawida Kudły. GKS był skuteczniejszy i w 84. minucie rozstrzygnął mecz uderzeniem na 1:0 Filipa Szymczaka po dograniu Arkadiusza Woźniaka.
dziennikzachodni.pl – Katowiczanie przerwali serię porażek
W ostatnim meczu 28. kolejki Fortuna 1. Ligi Stomil Olsztyn przegrał z GKS Katowice 0:1. Gola na wagę zwycięstwa strzelił Filip Szymczak, ale bohaterem meczu był także bramkarz gości Dawid Kudła, który wcześniej obronił rzut karny. Katowiczanie przerwali serię porażek i zrobili duży krok w kierunku utrzymania się na zapleczu ekstraklasy.
Po trzech domowych porażkach katowiczanie pojechali do Olsztyna na mecz z walczącym o utrzymanie Stomilem i odnieśli cenne zwycięstwo. GKS odniósł pierwszą wygraną od 4 marca kiedy to pokonał na wyjeździe Zagłębie Sosnowiec. Olsztynianie w tym roku przegrali na własnym stadionie wszystkie spotkania.
Początek spotkania w Olsztynie należał do gospodarzy. Opromienieni ostatnią wygraną z liderem tabeli Miedzią i to na jej boisku podopieczni trenera Piotra Jacka od pierwszego gwizdka sędziego ruszyli do ataku. Aktywny był zwłaszcza Łukasz Moneta, który kilka razy dośrodkowywał piłkę w pole karne rywali, ale koledzy z zespołu nie potrafili zrobić pożytku z jego podań.
GKS dal się wyszumieć olsztynianom i po 20 minutach przejął inicjatywę. Pierwszą świetną okazję miał Marko Roginić. Chorwat strzelał z bliska po dograniu Daniana Pawłasa, ale w bramce Stomilu świetnie spisał się Kacper Tobiasz.
Drugą świetną okazję katowiczanie mieli jeszcze przed przerwą. Filip Szymczak znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale mimo że nikt mu nie przeszkadzał, strzelił obok słupka.
Druga połowa pojedynku dwóch broniących się przed spadkiem drużyn była jeszcze ciekawsza. Zaczęło się od groźnego uderzenia Wojciecha Rejmana. Po centrze z rogu rosły pomocnik olsztynian strzelał głową trafiając w boczną siatkę.
W odpowiedzi pod bramką gospodarzy powstało olbrzymie zamieszanie. Pierwsze uderzenie odbił Tobiasz, a po dobitce Arkadiusza Jędrycha piłkę z linii bramkowej wybił Maciej Spychała.
Stomil dalej atakował, ale strzał Karola Żwira instynktownie obronił Dawid Kudła. Było to pierwsze celne uderzenie gospodarzy w tym spotkaniu.
Chwilę później Oskar Repka zagrał piłkę ręką w polu karnym. Sędzia przez kilka minut analizował tę sytuację korzystając z systemu VAR i w końcu podyktował jedenastkę dla gospodarzy. Do piłki podszedł Patryk Mikita, ale Kudła obronił karnego.
Losy spotkania rozstrzygnęły się w końcówce. Najpierw szansę miał Rejman, ale po jego uderzeniu głową piłka wylądowała na słupku. Dosłownie chwilę później prowadzenie dla GKS zdobył Szymczak po podaniu Adriana Błąda.
Hokej
Kompromitacja w Sosnowcu
W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.
Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.
W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.
W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.
ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)
1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02
ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.
GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025
Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.
Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.
Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.
Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!
We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.
Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.
Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.
Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.
I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.
Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.
Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.
W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.
GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.
Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.
Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.
Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.
Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.
Piłka nożna Wywiady
Witek: Każdy może zostać mistrzem
W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.
Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.
We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.
Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.
Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.
Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.
Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.
Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.
Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.
















Najnowsze komentarze