Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

Zidane, Lizarazu i Rui Costa przy Bukowej – mecze GieKSy w europejskich pucharach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W środę 6 września piłkarki GKS-u podejmą u siebie Anderlecht w ramach kwalifikacji do Ligi Mistrzyń. Jest to pierwszy raz, kiedy nasze futbolistki zagrają w europejskich pucharach. Oprócz nich zagrać w Lidze Mistrzów udało się sekcji hokeja w zeszłym roku.

Niestety męskiej piłkarskiej sekcji nigdy się ta sztuka nie udała, ponieważ uprawnione do rozgrywek są tylko drużyny, które zdobyły mistrzostwo kraju – a niestety upragnionego “majstra” w piłce jeszcze nie było. To nie znaczy, że GieKSa nigdy nie grała w europejskich pucharach. Wiele europejskich wielkich marek grało przy Bukowej. Przed debiutem piłkarek w pucharze przypomnijmy kilka domowych spotkań, które były rozgrywane przy Bukowej.

Galatasaray Stambuł 0:0 Puchar UEFA (16.09.1992)

Grę w Pucharze UEFA GKS zagwarantował sobie poprzez zdobycie wicemistrzostwa Polski. Od razu w pierwszej rundzie trafili na wymagającego rywala znad Bosforu – Galatasaray. Stawka dla piłkarzy była o tyle duża, że prezes Marian Dziurowicz obiecał każdemu zawodnikowi z pierwszego składu po tysiąc dolarów premii za awans do następnej rundy. Turcy najbardziej obawiali się polskiej wrześniowej pogody i groźnych strzałów z dystansu Romana Szewczyka. Na szczęście dla gości w obliczu kontuzji Piotra Piekarczyka trener Adolf Blutsch przesunął Szewczyka do obrony skąd miał daleko pod bramkę rywali. Pomimo zamurowania bramki przez Janusza Jojke, ofensywa GieKSy nie zdobyła żadnego gola i mecz zakończył się bez bramek. Niestety po porażce 1:2 w Stambule piłkarze musieli się obejść bez premii i odpadli z rozgrywek.

Benfica Lizbona 1:1 Puchar Zdobywców Pucharu (29.09.1993)

W Lizbonie gospodarze wygrali 1:0, jednak nie obyło się tam bez kontrowersji, gdyż nie zaliczono bramki Adama Kucza, którą bezpośrednio wkręcił z rzutu rożnego. Przy obecnej technologii tak ważny na wyjeździe gol byłby zaliczony. Przyszedł czas na rewanż. Stadion pękał w szwach. W drużynie Benfiki między innymi grali Abel Xavier, Joao Pinto czy Rui Costa. Jednak nie wystraszyli oni piłkarzy GieKSy, która zaczęła grać swoje bez kompleksów. Wynik otworzył ten, któremu należał się gol w Lizbonie, czyli Adam Kucz – w 45. minucie dobijając z bliska strzał Grzegorza Borawskiego. W drugiej połowie Zdzisław Strojek oddał strzał ze skrzydła, bramkarz Benfiki odbił go prosto pod nogi Dariusza Wolnego, jednak ten nie trafił. Zanosiło się na dogrywkę. Niestety w 70. minucie Portugalczycy wyrównali i mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 1:1, co oznaczało, że GKS żegna się z pucharem. Pomimo odpadnięcia gra GieKSy była bardzo wychwalana nawet przez trenera Benfiki Toniego, który w wywiadzie powiedział: “To dobry zespół, sprawił nam trochę kłopotów. W lidze portugalskiej nie miałby problemu z zajęciem miejsca w środku tabeli”. Portugalczyk później jeszcze raz zjawił się na Bukowej, tym razem jako trener Bordeaux.

Girondins Bordeaux 1:0 Puchar UEFA (18.10.1994)

Po szalonym dwumeczu z Arisem Saloniki, który rozstrzygnęły dopiero rzuty karne, przyszedł czas na kolejnego rywala – i to nie byle jakiego – Girondins Bordeaux będącego wówczas 4. siłą we Francji. To oni byli faworytem do dalszego awansu. W ich składzie znajdowali się tacy zawodnicy jak: obrońca Bixente Lizarazu, napastnik Christophe Duggary czy młody pomocnik Zinedine Zidane. W dzień meczu piłkarze GieKSy oglądali kasety video z grą Bordeaux, zaś cenne informacje przekazał były kapitan GKS-u Roman Szewczyk, który grał wtedy we francuskim FC Sochaux. Od początku meczu Francuzi ruszyli na bramkę Janusza Jojki. Zauważyli, że Adam Ledwoń ma problem z grą, ponieważ odnowiła mu się kontuzja pleców i to właśnie stroną Ledka drużyna z Francji przeprowadzała groźne akcje. Kluczowa była postawa linii obrony z Markiem Świerczewskim i Kazimierzem Węgrzynem oraz bramkarza Janusza Jojki. Z czasem GKS otrząsnął się z przewagi gości i sam zaczął atakować. Nadeszła 87. minuta. Do przodu ruszył Marek Świerczewski, następnie zagrał do Adama Kucza, ten odegrał mu piłkę, a stoper GKS wpadł w pole karne i zacentrował. Piłka trafiła w Daniela Dutuela, który zupełnie przypadkowo idealnie wystawił ją nadbiegającemu Zdzisławowi Strojkowi. Piłkarz GKS strzelił nie do obrony. Nasi prowadzili 1:0. Wynik nie zmienił się już do końca. Francuzi byli zawiedzeni wynikiem. “GKS okazał się trudniejszym przeciwnikiem, niż myśleliśmy. Przed rewanżem to my jesteśmy optymistami” – powiedział Zizu. Z Francji to jednak GieKSa wróciła w optymistycznych nastojach, remisując w Bordeaux 1:1. Tym samym po raz pierwszy w historii GKS awansował do IV rundy Pucharu UEFA, gdzie wylosował bardzo silny Bayer 04 Leverkusen.

Bayer 04 Leverkusen 1:4 Puchar UEFA (22.11.1994)

Drużyna Bayeru miała już doświadczenie w meczach z GKSem. Też w ramach Pucharu UEFA jesienią 1990, tylko że w pierwszej rundzie. Wówczas chłodne powitanie dostał Andrzej Buncol (grał wcześniej dla Ruchu i Legii, a aby grać dla Bayeru, przyjął niemieckie obywatelstwo). Tym razem stawka była dużo większa, gdyż walka toczyła się o ćwierćfinał. Kibice GieKSy oczekiwali, że po sensacyjnym wyeliminowaniu ekipy Bordeaux ich ulubieńcy sprawią kolejną niespodziankę. Srodze się jednak zawiedli. Już do przerwy goście zdobyli trzy bramki, jasno dając do zrozumienia, kto tu rządzi. GKS przystąpił do meczu bez swoich liderów Kazimierza Węgrzyna i Marka Świerczewskiego, którzy pauzowali za żółte kartki. Trener Piekarczyk jako ich zastępstwo postawił na Dariusza Grzesika i Andrzeja Nikodema. To właśnie ten drugi strzelił honorowego gola dla GieKSy. “Bayer zagrał bardzo dobrze i obnażył wszystkie nasze braki. W tej chwili nie mamy nic do stracenia w Pucharze UEFA. W rewanżu zagramy tak, aby zachować twarz” – mówił po meczu Węgrzyn. Nie udało się. Aptekarze wygrali aż 4:0 i tak oto piękna przygoda GieKSy w Pucharze UEFA się zakończyła.

Club Brugge 0:1 Puchar Zdobywców Pucharu (23.10.1991)

Po przejściu Motherwell FC przyszedł czas na kolejnego rywala. W drużynie Club Brugge pojawił się polski akcent w postaci Tomasza Dziubińskiego, zakupionego za milion dolarów. Kibice gości otrzymali na trybunach nieoczekiwane wsparcie kibiców Wisły Kraków, ponieważ to u nich przed sezonem grał Polak. Na nieszczęście GieKSy to po jego rajdzie i centrze trafił do siatki Staelens. Za tę akcję z trybun poleciała solidna porcja gwizdów i wyzwisk, a fani Białej Gwiazdy przez całe spotkanie dopingujący drużynę z Bruggi – głośno bili mu brawo. Nie zabrakło też wymiany “uprzejmości” z Wiślakami. Z “Blaszoka” słyszalne były znane już przyśpiewki “gorole, gorole”, a w odpowiedzi “hanysy, hanysy”. Zaś kibice Clubu Brugge niejako w podzięce, nie krzyczeli nic innego tylko: „Dziubi! Dziubi!”. A Dziubek? Niespeszony do końca grał na najwyższych obrotach. W Belgii drużynie GieKSy również nie udało się strzelić chociaż jednej bramki i przegrała 0:3.

***

Nieprzerwana passa GieKSy w pucharach trwała aż 10 lat. Po tym nastała 8-letnia posucha. W 2003 odbył się ostatni mecz pucharowy na Bukowej z Cementarnica Skopje, którego większość kibiców wolałaby nie pamiętać. Choć GKS nie odniósł wielu spektakularnych sukcesów na europejskich arenach, to umożliwił on kibicom i zawodnikom doświadczenie rywalizacji z wielkimi markami z innych krajów. Warto się wybrać na środowy mecz z uwagi na to, że może być to jeden z ostatnich pucharowych spotkań na tym obiekcie, z uwagi na przeprowadzkę. Naszym piłkarkom życzymy awansu do Ligi Mistrzyń i w końcu strzelenia pierwszego gola przeciwko drużynie z Belgii.

Dżejkob

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.

Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.

Co do poprawy? 

OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.

GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.

STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).

Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.

Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.

Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.

MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.

TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Pucharowa klątwa trwa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Krynicy, gdzie GieKSa mierzyła się z Zagłębiem Sosnowiec w ramach Pucharu Polski. Niestety, kolejny raz odpadaliśmy w półfinale.  

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Spodek Super Cup 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga