[FELIETON] Alfabet utonął w Odrze ze smutną miną

Dodano przez James | 21 września 2018 12:30
Licznik odwiedzin: 276

Minęła 9. kolejka, zaległa kolejka i jednocześnie za(po)legła gra naszej drużyny. Ciężko naprawdę wylosować jakieś dobre literki z alfabetu dotyczące naszej drużyny i tej ligi, dlatego w tym zestawieniu wyjątkowo będą same, dotyczące GKS-u. I tylko trzy i aż trzy, bo więcej to by był samogwałt na mojej psychice.

Ś jak Środek Pola, czyli ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, gdzie są nasi pomocnicy?

Miałem okazję oglądać w tej rundzie kilka meczów na żywo i prawie każdy przeciwnik rozłożył sobie w środkowej strefie boiska obóz, wystawił grill i co kilkanaście minut otwierał nowe piwo, aby popić właśnie zjedzone kiełbaski z rusztu. A gdyby nagle pojawił się jakiś turysta w żółtej lub czarnej koszulce, to hej do przodu, wystawmy nogę zza stolika i odbierzmy intruzowi kijek z nabitą kiełbasą i podajmy go koledze przy stole. I dalej grillowanie, a co! Niech się te turysty zza Buk(u)owej uspokoją i dadzą nam pobiesiadować.

Za czasów Grzesika, za czasów Borawskiego, nawet za czasów truchtającego Pitrego nie było takiej mowy, aby środek pola należał do przeciwnika. Kiedy trenerem trójkolorowych był obecny selekcjoner, to nikt nie miał prawa podawać sobie bezkarnie piłki w tej strefie gry! A teraz? ŁKS jako beniaminek jedzie z nami jak z furą siana, Jastrzębie, też beniaminek robi majówkę w środkowym kole, a Odra urządza zakrapianą „osiemnastkę” dla córki trenera z oczywistym zakazem wjazdu dla nieproszonych gości.

Piłka nożna to gra w szachy. Dosłownie, bo w szachach głównym celem jest opanowanie środka planszy, aby przeciwnik miał mniej możliwości groźnych ruchów. W futbolu jest tak samo; przeważasz w pomocy, to masz większe szanse na wygranie i kreowanie sytuacji bramkowych. W meczu z Opolem, a także w poprzednich meczach bardzo mi tego zabrakło i w tym uważam, jest największy problem tej drużyny.

M jak Młodość, czyli fantazja i brak strachu są w tej drużynie na wagę złota.

W meczu z Odrą mieliśmy kilku zawodników z najwyższej klasy rozgrywkowej:

  1. Śpiączka: milion minut i trylion goli w Ekstraklasie
  2. Woźniak: chwalony przez wszystkich, ale miał pecha, bo przyszli lepsi do „miedziowych”
  3. Piesio: „polski” Iniesta, mega zawodnik
  4. Błąd: przebojowy i szybki
  5. Pawełek: w „Fifie 18” ma wszystkie profile, czyli: rękawica, kot, ściana itd.

Nie twierdzę, że powyżsi nie zostawili zdrowia na boisku. Nie mówię, że nie mają umiejętności. Daleki jestem od zdania, że się nie nadają. Tak, to są bardzo dobrzy zawodnicy, ZWŁASZCZA na 1. ligę, tę Ligę. Jednak gdy w meczu z Opolem zobaczyłem Tabisia, gdy patrzyłem na Rumina i w końcu gdy, mogłem oglądać Puchacza (mimo katastrofalnego błędu), to apeluję, głośno apeluję, aby dać szansę młodym wilkom. Oni są żądni nowych polowań, nie mają strachu przed złym wyborem, chcą krwi, próbują ryzykować, bo uczą się „być” po prostu w tym piłkarskim świecie!

Rumin przez 5 minut przebywania na boisku miał o jedną więcej sytuację od Śpiączki. A miał tylko jedną… Tabiś bez problemu dwa razy wszedł w pole karne przeciwnika, a czy ktoś widział takie cuś w pierwszej połowie w wykonaniu starszyzny? Jeśli już ta nasza drużyna ma tracić punkty, to wolę, aby było to w wykonaniu młodej drużyny niż starych wyjadaczy, którzy ewidentnie nie są ze sobą zgrani.

T jak Transferowa Polityka (prawie po raz drugi w zestawieniu), czyli wymiana siekierki na kijek.

Od kiedy jesteśmy w tej pieprzonej lidze, nigdy nie było takiej rewolucji w zespole. Gdy przychodzili do nas piłkarze z Okocimskiego (Nawrot) czy z Floty (Bodziony) w przeszłości i były to oceniane przez nas super transfery, to było zajebiście. Gracze okazywali się biegającymi minami przeciwpiechotnymi, ale k…a zdobywaliśmy punkty. Uważam taką rewolucję za kolejny błąd w tej rundzie. Gdy masz operację na kręgosłupie, to z reguły wymieniają / naprawiają Ci maksymalnie kilka dysków kręgowych, a nie wypieprzają Ci cały „spinal cord”, pisząc w języku lekarskim. Niestety w naszej drużynie wstawili nam nowy, prawie najważniejszy organ i do tego syntetyczny, a nie naturalny. I mamy właśnie przetrącone plecy, a z tym nie złapiemy równowagi za cholerę. Módlmy się zatem o zakup jak najlepszego wózka inwalidzkiego z napędem, sterowaniem i ABS-em, abyśmy jakoś doczłapali się do utrzymania na nogach (w tej lidze) na wiosnę 2019 roku.

***Im jestem starszy, tym bardziej cierpliwy i spokojny. Gdyby nie to, to mielibyście w tym tekście same przekleństwa – doceńcie to, bo sam jestem w szoku, że mi się udało bez łaciny…***

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*