Jedna zakała wśród skazanych na sukces

Dodano przez Shellu | 25 maja 2018 11:19
Licznik odwiedzin: 1866

Trudno po takim żenującym sezonie nagle mówić o oczekiwaniach co do ostatnich dwóch meczów. Trudno też komentować wszystko, co się stało, bo zrobiliśmy to już wielokrotnie w artykułach, felietonach i podcastach. Grupa osób pod szyldem piłkarzy GKS Katowice po raz kolejny skompromitowała siebie osobiście, klub zaś na zewnątrz. Znów działając na szkodę klubu pozbawili GKS Katowice wymiernych korzyści, związanych z awansem do ekstraklasy. Krzywym okiem na sekcję piłkarską patrzy Miasto Katowice, które na szczęście jednak raczej nie ma w planach zrezygnować z pomocy klubowi z Bukowej. Przytoczmy może słowa Waldemara Bojaruna z ostatniej gali wręczania nagród przez Miasto Katowice najzdolniejszym sportowcom. Chwaląc inne sekcję odnoszące sukcesy – a mowa o hokeistach, piłkarkach (za chwilę), siatkarzach grających w ekstraklasie – o piłkarzach wypowiedział się tak:

Awans do ekstraklasy jest tym elementem, który mimo wyróżnień, mimo nagród GKS-owi ciągle nie wychodzi. I to trzeba powiedzieć. Bezprzykładne, gigantyczne zaangażowanie samorządu Miasta Katowice, osobiste zaangażowanie pana prezydenta, wsparcie ze strony Rady Miasta, bo przecież finanse przyznawane klubowi są gigantyczne, dały możliwość stworzenia naprawdę dobrej drużyny. Otwarcie na myśl trenerską, zaangażowanie ze strony wszystkich. Brakło zaangażowania tylko ze strony samych piłkarzy, którzy po raz kolejny marnują szansę na awans do ekstraklasy, tak bardzo upragnionej przez wszystkich fanów piłki nożnej (…) Brakuje właściwej woli walki.

Całość relacji przygotowanej przez oficjalną stronę i całą wypowiedź Bojaruna możecie sobie zobaczyć pod tym linkiem.

Niestety w magistracie sekcja piłkarska postrzegana jest jako zakała tego klubu i tak w istocie niestety jest. Powtarzaliśmy to wielokrotnie i powtarzać będziemy – piłkarze marnują duże pieniądze, które są łożone na klub, ale też marnują wysiłek wielu osób, które z całych sił angażują się, by ten klub sukcesy odnosił. Począwszy od pracowników klubu, którzy muszą robić wywiady z tymi ludźmi z boiska, promować mecze czy zapraszać na spotkania na Facebooku, poprzez drobnych sponsorów z Klubu Biznesu, na ludziach z Miasta skończywszy. To trochę wygląda tak, jakby ci wszyscy zaangażowani budowali przez cały dzień wysoki domek z kart, a przyszedł taki Prokić z Zejdlerem i resztą ekipy i jednym zasadzistym kopem ten domek zburzyli. Z cynizmem i uśmiechem na ustach.

Problem jest taki, że potem jest jeszcze wręczanie nagrody na wspomnianej gali takiemu Mandryszowi, który od 2 lat cofnął się do poziomu trzecioligowego, a na boisku jest tak przestraszony, jak jego ojciec był na ławce. Problem w tym, że na koniec roku mamy galę Złotych Buków i znów osobom sabotującym pracę całej reszty, jeszcze się chce wręczać nagrody. Problem jest taki, że za chwilę będą się kończyć kontrakty i co poniektórym z tych właśnie sabotażystów te kontrakty będą przedłużane.

Niestety są zawodnicy, którym umowy kończą się za rok i z nimi na pewno się nie pożegnamy. Niestety pozostanie w klubie symbol wiecznego marazmu Kamiński, bo „zagrał dobrą rundę”. Tak, zagrał. Ale problem jest taki, że GKS po raz kolejny spektakularnie przegrał sezon. Z Kamińskim w składzie. I niestety jeśli on i wielu innych piłkarzy z obecnej kadry zostanie – jesteśmy skazani na przeżycie traumy po raz trzeci za rok. W klubie nie wyciągnięto wniosków już rok temu. Wówczas trzeba było się pożegnać z kilkoma piłkarzami, którzy byli głównymi aktorami zeszłorocznej klęski. Niestety argumenty były zawsze te same: nie będziemy zrywać kontraktu, bo będzie trzeba płacić oraz że dany zawodnik niby zagrał dobry sezon.

Tak było w przypadku Foszmańczyka, który mimo że był głównym sabotażystą w zeszłym sezonie, ostał się ze względu na „dobrą” grę. Farsa, kompletna farsa. Kłopot w tym, że w klubie najwidoczniej mają klapki na oczach i dlatego podejmują tak irracjonalne decyzje. Większość kibiców doskonale widzi, że piłkarze kręcą wały na boisku, ale dotychczas nie widzieli tego ani prezes Cygan, ani prezes Janicki, na razie nie mamy informacji, czy widzą dyrektor Bartnik i trener Paszulewicz. Ale słuchając ich wypowiedzi, w których nawet nie zająknęli się o kwestii zaangażowania – można domniemać, że nie widzą. Trzeba jednak dodać, że tak naprawdę wszyscy – piłkarze, działacze, trenerzy – obracają się w jednym i tym samym środowisku i wzajemnie tworzą sobie dupochron. Niestety z niekorzyścią dla kibiców – i nie mówmy tu tylko o GKS, ale całej polskiej piłce.

Trener Paszulewicz mówi, że ostatnie dwa mecze będą swoistym sprawdzianem dla zawodników w kontekście ich przydatności do zespołu na przyszły sezon. Również brzmi lekko absurdalnie, bo tym sprawdzianem była cała runda wiosenna oraz kluczowe dla kwestii awansu mecze. Jeżeli on teraz chce kogoś oceniać pod kątem przydatności w dwóch ostatnich wakacyjnych sparingach, trudno to zrozumieć. Wydaje się, że wydarzyło się tej wiosny już na tyle dużo, że decyzje – przynajmniej w głowie – powinny być w pełni podjęte. Bo co – jeśli Zejdler strzeli teraz dwie bramki, to będzie oznaczało, że jednak się nadaje, a całe półtora roku (pół roku na oczach Paszulewicza) jego boiskowego kalectwa pójdzie w zapomnienie? Nie żartujmy sobie.

Jedyny sens takiej wypowiedzi trenera to ewentualny sprawdzian dla zawodników, którzy grali mało. Powiedzmy sobie tak – nie wyobrażamy sobie, żeby szkoleniowiec w Grudziądzu nie wystawił jednocześnie kilku młodzieżowców. Dotychczas bowiem trenerzy (nie tylko Paszulewicz) bali się wystawić więcej niż jednego. Z niewiadomych przyczyn. Ciągle byli forsowani starzy wyjadacze, doświadczeni bardziej poza boiskiem, niż na nim, if you know what I mean.

Ktoś zarzucił mi ostatnio, że najpierw piszę, że jestem murem za trenerem, a w następnym artykule krytyka. Tak, jedno nie wyklucza drugiego. Szkoleniowiec pogubił się w tej rundzie, ale ma szansę się poprawić przed przyszłym sezonem. W każdym razie to nie on jest odpowiedzialny za brak awansu, tylko piłkarze, bo to oni ostatecznie decydują, co się będzie działo na boisko. Jestem murem za trenerem, ale ta moja postawa będzie miała kontynuację jedynie wtedy, kiedy pozbędzie się piłkarskiego nowotworu z szatni. Jeśli świadomie tego nie zrobi, a co jeszcze gorsze – przedłuży kontrakty z kilkoma zawodnikami – będzie tak samo daremny, jak wszyscy poprzednicy na ławce w GKS Katowice.

I niedługo go w GieKSie nie będzie.

5 komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. Pan hanysów — 27 maja 2018 @ 18:30

    Patrzcie Cygany jak Rucha spuszczamy i ekstraklasę mamy 😁 ZAGŁĘBIE

  2. PanGoroli — 26 maja 2018 @ 09:46

    Te 2 mecze, to nie test dla pilkarzy – co tu moze się zmienić? Shellu, dobrze piszesz, oni już swój czas mieli, i go przegrali. Dla mnie to test dla nowych władz, a szczególnie dla trenera. Jeśli zobaczę znów w składzie dajmy na to takiego midzierskiego, który dziwię się, że jeszcze nie dołączył do tej czwórki, co wyleciała, to bedzie to dla mnie jasne, że trener, władze klubu są ślepi, i zupełnie nie ogarniają, co się dzieje w sekcji piłkarskiej. Że nadal GieKSa jest w rękach ludzi niekompetentnych, a szanse na awans są znikome. W szatni dalej będą rządzić kurwy, a nie sportowcy, mężczyźni z jajami.

  3. macgyver179 — 25 maja 2018 @ 20:49

    Z Kamińskim i Fosą zgadzam się w 100% Wypier….

  4. PanGoroli — 25 maja 2018 @ 12:20

    Świetny felieton! Zgadzam się w 100%! Tylko mam nadzieję, że ktoś z klubu to przeczyta.

  5. stefano — 25 maja 2018 @ 12:12

    Doszlismy do sytuacji , gdzie półśrodki nie maja racji bytu.
    Trener tez nie może , wypowiadac tachich głupot , bo miał promować młodych , a ilu ich grało wszyscy dobrze wiemy .Możliwe ze to tylko pod publiczkę te zapowiedzi ze mają teraz 2 ,mecze do wykazania się , a lista tych których już nie zobaczymy jest duzą i już ustalona.
    Paszulewicz wiecznie mówi ze zostaną Ci którzy będą umierać za klub , czyli ilu 5/6 ?

 

Dodaj komentarz

*